Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
szyczu

Nie wiem co robić próbowałem wszystkiego.

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

Z żona znamy sie od 5 lat w małużeństwie jesteśmy od 3 roku. Mamy cudowną 2,5 letnią córeczkę, kupiliśmy dom sytuacja finansowa ok, patrzac na nasz zwiazek z boku jestesmy sczesliwa rodziną...

ale....

od 3 lat niewspółżlismy, na wszystkie moje "propozycje" żona twierdzi ze jest zmeczona ze sprzatała itd. Przed małużeństwem nie było z tym problemów. Pomagam jej w sprzataniu, zajmoje sie córeczką zajmuje sie domem itd.... zona zasypia kazdy dzien ok godz 20.

Wciąż sie o cos wscieka , jest bardzo nerwowa. no jak przychodzi z pracy i ma juz przyszykowany obiad i upieczone przezemnie ciasto to wrzeszczy ze miala zaplanowane co innego itd...

Rozmawialismy wielokrotnie ale nie przynosi to skutków.... zaproponowałem psychologa. Bylismy na 5 sesjach i psycholog wykryl pzyczyne w jej dzieciństwie. Zaproponował terapie indywidualną. Lecz ona od niej ucieka, mam wrazenie ze nie chce ratowac naszego małużeństwa...

W naszym małużenstwie mam wrazenie ze nie ma miłości, kocham córeczke ponad wszystko zrobie dla niej wszystko i dlatego jestem jeszcze z żoną. Mała robi wszystko ze mna, budzi sie w nocy po picie woła mnie, wieczorem chce spac ze mna nie zostawie jej nigdy...

Co robic mam wrazenie ze próbowałem juz wszystkiego...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

szyczu, sytuacja rzeczywiście jest trudna. Na pewno istnieją konkretne przyczyny natury psychologicznej, z powodu których Pana żona unika kontaktów seksualnych, jest drażliwa, łatwo się irytuje, krytykuje Pana starania, nie chce zaangażować się w ratowanie małżeństwa. Obawiam się jednak, że poza rozmową i próbą nakłonienia małżonki, byście kontynuowali terapię małżeńską, nie ma Pan zbyt szerokiego pola manewru. Jeżeli żona sama nie zauważy potrzeby ratowania Waszego związku i nie będzie chciała uratować Waszej relacji, nie uczyni Pan tego za dwoje - za siebie i za nią... Ona sama musi tego chcieć, musi jej zależeń na Panu i córce. Nie da się jej do tego zmusić... Chęć pracy nas sobą i związkiem musi wypływać z jej serca. To, co może Pan zrobić, to być przy niej i córce, rozmawiać z nią, zapewniać o swoim uczuciu, wspierać ją i delikatnie zachęcać do terapii indywidualnej albo terapii małżeńskiej. Może, kiedy razem byście uczestniczyli w spotkaniach, małżonce łatwiej byłoby się zdecydować na terapię...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zona kocha córke, lecz wyrazanie uczuc jest w jej przypadku bardzo trudna. Na terapie chodzilismy wspolnie. Jak długo mam próbować? CZy warto ciągnąc ten toksyczny zwiazek? Mam wrażenie ze moja osoba jest dla niej drażniąca....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ale jak to bylo, po dniu zawarcia małżeństwa nastąpiła tak dramatyczna zmiana w zachowaniu żony?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiesz to moga być i hormony i także zaburzenia psychiczne, żona musi zrozumieć ,ze zwiazek to zycie razem dwojga osób dogadywanie sie wspólne i ze seks jest częścia zwiazku, trzeba dużó miłości i czułości ktos kto śpi 20 godzin na dobe chyba nie funkcjonuje w ogóle, to więcej niz ja a ja uwazam ,ze śpie za duzo albo za mało, ostatnio mam skrajnosci co tez przeszkadza w funkcjonowniu codziennym, czy ona coś robi sprząta, gotuje czy tylko spi tu na pewno jest potrzebna i psychoterapia ,ale i leczenie jakies farmakologiczne zeby była motywacja do działania do wstania z łózka posprżatania , ugotowania obiadu ,zajęcia sie dzieckiem,wyjścia na spacer,

ona juz w ciazy tak zaczęła czy po ciązy moze to depresja pociążąwa , która niedoleczona sie ciągnie, ale tu raczej musża leki weiśc ostre zeby ja z tego spania wyciągnąc i dać chociaz małęgo kopa na początek a później terapia moze jak juz na nogi sie postawi i jeszcze hormony niech sobie sprawdzi bo tez moze być związek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę że ..... ,,próby techniczne" - psycholog, terapia to jedno, ale ( powiem to na moim przykładzie ) miłość i troskliwość męża może zdziałać cuda. Mój mąż okazał mi ogromne pokłady zrozumienia i cierpliwości i..... dokonał cudu. Otworzyłam się przed nim, ( okazał mi zrozumienie i przekonał że cokolwiek nie wyrzucę z siebie to on to postara się zrozumieć) i kiedy już wypowiedziałam cały mój ból, okazało się że potrafię zacząć normalnie funkcjonować jako zona. Oczywiście nie jest tak że wszystkie problemy odeszły jak nożem uciął, ale mąż wiedząc o mnie tak dużo teraz już inaczej patrzy na moje ,,wyskoki i reakcje A" i co najważniejsze nie używa moich szczerych wypowiedzi przeciwko mnie , nie wykorzystuje tego .... co często zdaża się małżeństwach. Kobiety boją się powiedzieć prawdę o sobie bo boją się że potem mąż może wykorzystać to przeciwko niej. To wymaga ogromnych pokładów miłości ....... tak na dobre i NA ZŁE

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1. zmiany zaczeły sie po małuzenstwie, kiedys była troskliwa czasami nawet namietna .....

2. Staram sie byc troskliwy szczery dbający o żone ale nie potrafie dotrzec

3. pytał ktos czy zona tylko spi. Nie... sprzata jeszcze pierze itd- oprócz obiadów bo bierzemy ze stołówki, w porzadkach staram sie jej pomagać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po prostu kochaj ją taką jaka jest........ serce samo Ci podpowie co możesz zrobić nowego i inaczej........Ja zdaję sobie sprawę że to mogą być utarte znane Ci słowa, ale zawsze myślę że warto pomyśleć czy zrobiłam już naprawę wszystko i wtedy odkrywam że jeszcze coś mogę zrobić. Może Tobie też taka myśl przyjdzie do głowy :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko zastanawiam sie czy idzie kochac osobe która przez 3 lata ma cie głęboko gdzies, ktora przez 3 lata nie okazuje uczuc.... Nie chce mi sie juz zyc, a mam wciaz próbowac? moze czas zaczac patrzyc na siebie..... bo zaraz zwariuje.....

To nie jest mały problem, poprosty zyjemy w toksycznym zwiazku, a co gorsze dosrasta w nim nasza wspaniała córeczka....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no wg mnie raczej nie ma Ciebie " gdzies"..

po prostu C O S się stało..

pytanie tylko co i jak Jej pomóc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

spotkałam się kiedyś z podobną sytuacją

 

powód ?

 

1. Strach przed kolejną ciążą ( prawdopodobnie spowodowany traumą poporodową) w efekcie niechęć do seksu

2. zazdrość o uczucia jakimi darzysz dziecko ( może ona myśli że bardziej kochasz córeczkę ) i cierpi w milczeniu - a może po prostu sama nie umie tego nazwać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1. Strach przed kolejną ciążą ( prawdopodobnie spowodowany traumą poporodową) w efekcie niechęć do seksu

2. zazdrość o uczucia jakimi darzysz dziecko ( może ona myśli że bardziej kochasz córeczkę ) i cierpi w milczeniu - a może po prostu sama nie umie tego nazwać.

 

podpisuje sie pod tym.

Mysle ,ze to bardzo mozliwe.Ty kochasz zone?czy po prostu zalezy Ci ,zeby dziecko mialo oboje rodzicow.?Twoja zona byc moze wlasnie dlatego boi sie seksu,nie chce kolejnej ciazy,.boi sie bolu,utraty atrakcyjnosci i zainteresowania z Twojej strony.Moze nie wierzy w Twoje szczere uczucia,w to ,ze ja kochasz.Niektore kobiety( tym bardziej po przejsciach) na sile szukaja dowodow wykluczajacych ,ze moga byc dla kogos wazne.

 

oczywiscie wazne,zeby dziecko wychowalo sie w pelnej rodzinie.Ale rowniez w takiej ,w ktorej panuje milosc i ma szczesliwych rodzicow.Kochajacy sie rodzice daja najwieksze poczucie bezpieczenstwa...pozatym? dzieci szybko dorastaja,wyjezdzaja z domu..i wtedy pozostaniecie sami? warto budowac zwiazek tylko na dziecku?warto sie zastanowic czy dziecko to jedyne co Was łączy...

 

pomysl o tych przyczynach.I sprobuj jakos na ten tamat w odpowiednim czasie delikatnie zaczac temat..nic na sile.Twoja zona sama musi Ci zaufac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

szyczu, piszesz, że Wasz związek jest "toksyczny". Co w nim, według Ciebie, jest toksycznego? Może to wcale nie toksyczność, tylko kryzys, przez który trzeba przejść, z którym przyszło Wam się mierzyć? Może "toksyczność", o której mówisz, to trudności, jakie pojawiły się w Waszym związku, a z którymi nie wiecie, jak sobie poradzić? Bajka63 i konwalia123 mogą mieć racje. Być może nagły "chłód uczuciowy" małżonki to konsekwencja depresji poporodowej, strachu przed kolejną ciążą. Być może Twoja żona czuje się zepchnięta na boczny tor, skoro Twoje relacje koncentrują się głównie na linii ojciec-dziecko.

 

Więcej o depresji poporodowej pod linkiem: http://portal.abczdrowie.pl/depresja-poporodowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×