Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Hej, jestem Klaudia.

hmm..do końca nie wiem co mi jest.

gdy wspominałam mojej przyjaciółce że chyba mam depresje to odpowiedziała mi 'nie tragizuj, ogarnij się'

więc może rzeczywiście przesadzam.

Poprostu jest mi źle, nie mam motywacji do niczego, w żadnym działaniu nie widzę sensu, nic mi się nie chce.

Czuję się dobrze gdy leże w łóżku i oglądam seriale, (to mi pomaga bo wkręcam się w serial i nie myślę tak o swoim życiu.)

gorzej jest jak zostaje sam na sam ze swoją głową.

jestem w klasie maturalnej i poprostu MUSZE się uczyć, tylko jak na razie zawalam każdy przedmiot na całej lini, i wiem, że moje oceny zależą tylko odemnie i od mojej nauki ale nie potrafię usiąść i się uczyć, przez co moja sytuacja w szkole jeszcze bardziej mnie dobija.

 

To jest tak, że ja wiem, jak powinnam żyć, co powinnam robić żeby przynajmniej z boku moje życie wyglądało ok.

Ale moja głowa, myśli i wspomnienia zatrzymują mnie w miejscu.

 

kończąc już żałosny wywód, Witam Wszystkich Forumowiczów

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witaj M.Claudia, planowałam odpisać Ci już od południa. :)

 

Tak, najgorzej jest być lekceważonym. Zamiast zostać pocieszonym zwykłym chlapnięciem '3m się' dostając 'ogara' czujemy się jeszcze gorzej. Powiem Ci, że mam podobnie. Tyle, że jestem w 3 gim. Ciężko ale jeszcze się 'czymam' . Mam zamiar wybrać się do psychologa, może Ty też?

 

Na jakim tle, jak sądzisz mogło się tak stać? Wspomnienia czy co?

 

Pomóżmy sobie, nazwajem ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej dziewczyny:)

znalazłam dziś to forum i utworzyłam temat "nie wiem co dalej". Świetnie Was rozumiem. Dzisiejszy dzień spędziłam cały w domu. nic kompletnie pożytecznego nie zrobiłam. Czuję że coś rośnie w mojej głowie a ja nie umiem tego ogarnąć. już raz mnie to kiedyś przerosło. Boję się że to wróci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja dziś wchodząc do szkoły wpadłam w panikę, ludzie schodzili mi z drogi a ja chodziłam w poszukiwaniach nie wiedząc gdzie zatrzymać wzrok. Jak znalazłam przyjaciółke zaczęłam jej beczeć w ramię. Ale potem było lepiej, lepiej pomimo cholernego osłabienia z powodu choroby. Nawet zaśpiewałam solo na akademii przy całej szkole. :) Myśle, że powrót na łono społeczeństwa gdzie czeka ktoś zaufany jest dużym kopem pozytywnej energii. Jest mi źle, prawda i ciągnie nie mogę się pozbierać. Ale śmiałam się dziś i żartowałam, humor mnie nie opuszcza. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja wczoraj leżałam cały dzień w łóżku, oglądając pamiętniki wampirów <3 i było mi nawet dobrze mimo że troche sobie też popłakałam.

dziś musiałam iśc do szkoły, czułam sie okropnie.

 

u mnie taki 'stan krytyczny' zaczał sie od strasznie przykrego dla mnie rostania, ale nie chce o tym mówić, rozdrapywać ran ogólnie sytuacja bardzo zagmatwana.

i nie radze sobie z nią, dochodzi jeszcze szkoła, problemy w domu, problmy z akceptacją siebie i własnego ciała [jestem za gruba. znaczy według innych jestem normalna, nawet można powiedzieć że szczupła, ale ja kiedyś ważyłam mniej, i powinnam schudnąć - ale nie mam jeszcze żadnej choroby typu anoreksja, bulimia, to nie zaszło aż tak]

 

nie chcę iśc do psychologa, nie chce mu w cztery oczy opowiadać o tym wszystkim, nie jestem na to gotowa.

 

ponad to uważam że jak komuś powiem 'chłopak ze mną zerwał i przez to mam depresje' to brzmi tak żałośnie! ja zdaje sobie z tego sprawę i jeszcze mi przez to gorzej. wiem, że powinnam zapomnieć, iść dalej, 'nie ten to inny' jestem młoda :) ale wspomnienia strasznie mnie prześladują.

poza tym jeszcze przez tą całą 'sercową sprawą' nie było ze mną najlepiej.

 

nie wiem. z jednej strony nie chce się tak czuć ale z drugiej zupełnie nie widzę sensu, żeby cieszyć się życiem.

 

ale dziś idę na imprezę, zamierzam wypić duuuużo alkoholu, wytańczyć się, nie myśleć, bawić się - dawno tego nie robiłam. nie chce mi się tam iść ale zmuszam się do tego, bo wiem że to mi lepiej zrobi niż siedzenie cały wieczór sama z własnymi myślami.

 

TROCHE SIE ROZPISAŁAM :P

 

A u Was co się dzieje ?? dlaczego taki stan ? jest jakiś konkretny powód ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Szalej, szalej i mi nalej ; D

 

Rozumiem, też boję się konfrontacji i straciłam przyjaciela w którym byłam zakochana. Też mam problemy z akceptacją.

 

Przez owego przyjaciela zostałam wprowadzona w tzw 'bagno'. On się teraz buja szczęśliwie a ja zostałam sama. i nie rozumiem o czym myśle. tak bardzo się przez niego zmieniłam..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

M.Claudia, witaj na forum. Koniec związku może być ogniwem, powodującym depresję. Jest to całkiem naturalne. Najważniejsze to zdać sobie z tego sprawę i stopniowo starać się coś z tym zrobić. Ja również cierpię na te same objawy co ty, nawet mam podobny sposób odpędzania smutków- seriale.Także nie jesteś sama.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mirabeleee

 

rozumiem, właśnie mnie też to boli, że ja siedzę, płaczę, zawalam wszystko, a on sobie żyje szczęsliwie, nie przejmuje się mną, nic się u niego nie zmieniło, wszystko gra.

 

carmen1988

 

nie wiem czy to dobrze zabrzmi ale : 'fajnie' wiedzieć, że nie jest się jedynym, że ludzie mają też takie problemy i z nimi żyją. chociaż bardziej cieszyłabym się gdyby u Ciebie było w porządku :)

gdyby nie seriale, to już bym tu chyba umarła z odwodnienia poprzez płacz, one mnie trzymają przy życiu, serio!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moja historia:

Gdy byłam mała wykryto u mnie raka. dawali mi 2 tyg życia. nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić co czuli moi rodzice. ale stał się jakiś cud i jakoś udało się przeżyć. kilka lat temu zaczęły się moje problemy z kręgosłupem, zabiegi, sanatorium.to wszystko działo się do 2004r. a później serce wysiadło. miał być przeszczep ale udało się je uratować tabletkami. w 2006 przerosło mnie wszystko. przedawkowałam leki. do dziś nie umiem odp na pytanie"dlaczego".

podobno każdy niedoszły samobójca próbuje drugi raz. nie czuję się teraz jak w tedy ale to się chyba zbliża wielkimi krokami. żal mi tylko rodziny, przyjaciół i chłopaka. kocham ich bardzo ale nie umiem sobie poradzić ze swoim życiem. nie umiem się cieszyć chwilą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ja jestem juz po 2. ale trzecia bedzie skuteczna :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

petruszka30, wyprowadzasz mnie z równowagi..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

mówiłam mała ze bedzie ze mna ciezko

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tylko wyprowadzenie mnie z równowagi to nie jest to co teraz jest dla mnie najlepsze.. Jak chcesz mnie zabić to wyprowadzaj.. : D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×