Skocz do zawartości
Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!


magdasz

Rekomendowane odpowiedzi

Tak... kobieta mnie zostawiła... chciałem zamieszkać już na swoim znaleźć prace itd... teraz wszystkich ranie... kumpel popełnił samobójstwo....

Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.

Albert Einstein

Każdą kolejną żyletkę nawlekam na szyje

 

>>

<<

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zostawiła mnie bo zjebałem... kilka razy nie mogłem do niej przyjechać, i nie wytrzymała... potem za bardzo (wręcz psychicznie) nalegałem na rozmowę i to chyba mnie zniszczyło, w jej oczach jestem skończonym śmieciem...

Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.

Albert Einstein

Każdą kolejną żyletkę nawlekam na szyje

 

>>

<<

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Emocje które powtarzała przy każdej próbie ratunku? wątpię.. zjebałem i muszę się z tym pogodzić...

Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.

Albert Einstein

Każdą kolejną żyletkę nawlekam na szyje

 

>>

<<

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widocznie więc miała czegoś dość w Twoim zachowaniu. Warto nad tym popracować. Łatwo powiedzieć, że jest źle i nic nie zrobić, ale trudniej wyciągnąć lekcję ze swoich błędów. Nie myślę, że jeszcze wszystko stracone. Ale to zależy od Ciebie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Eh... ja wiem co zjebałem... chcę to naprawić ale jeśli ona nawet nie odpisuje? to jak mam z nią pogadać?

Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.

Albert Einstein

Każdą kolejną żyletkę nawlekam na szyje

 

>>

<<

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lepiej dać nieco spokoju teraz. Jak będziesz ciągle naciskał to w niczym nie pomoże. Poczekaj chwilę, a w międzyczasie przeanalizuj na spokojnie swoje czyny i podejście. Odezwij się później jak emocje nieco opadną...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To teraz ja się wyżalę bo muszę to gdzieś napisać pomimo tego, że problem jest błahy a może właśnie dlatego. Jestem głupia i naiwna, zakochałam się w młodszym człowieku, który do tego ma córkę i mnóstwo problemów. Chciałam mu dać szansę nie zniechęcając się tym, że już kiedyś mnie zlekceważył albo po prostu się znudził i co bach znów to zrobił i jest mi z tym źle, bo jestem dorosła i wiedziałam co robię i jak to się skończy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nawet nie byłam z nim w związku bo wiedziałam, że się do tego nie nadaje ale po prostu się zakochałam a on spotykał się ze mną, sam pisał i nagle nic, przestał się odzywać i wiem, że się nie odezwie ale mnie go brakuje, choć nawet nie znam go dobrze. Ale właśnie przeczytałam poprzednie posty i widzę, że nie tylko ja cierpię z tych powodów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiele osób w tym ja ma coś podobnego, poprostu musimy to przeczekać... na pewno znajdziemy osobę która nas pokocha (tak mi się zdaje...)

Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.

Albert Einstein

Każdą kolejną żyletkę nawlekam na szyje

 

>>

<<

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ameliaa, kiedys pewnie cos sie zdazy

 

Przez pol dnia bylo wrecz zajebiscie mialem taki swietny stan... stwierdzilem ze leki chyba zaczynaja juz powoli dzialac, ale potem ktos napisal oskarzyl mnie o to czego nie robie juz dlugi okres zmieszala mnie z blotem potem powiediala zebym sie nie ponizal, ze ta osoba nie jest taka jak ja i zwe sie nie uzalla, wiec w panice napisalem ze siedze na tym forum i teraz sie boje ze zacznie tu wchodzic i bedzie miec nowe tematy do ponizania mnie... znowu zjebalem bylo tak fajnie ucieszylem sie bo rany sie goja ale nie busialem je juz poprawic i poglebic...

Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.

Albert Einstein

Każdą kolejną żyletkę nawlekam na szyje

 

>>

<<

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Życie mnie zaczyna przerastać.

Nawet ciężko mi zacząć bo nie wiem od czego

Od 2 lat jestem samotny, szukam szczęścia ale chyba mam pecha. Jednak jakoś dawałem sobie radę, umiałem być silny. teraz już nie umiem. Moja ostatnia porażka strasznie mi dała po tyłku. Od tych 2 lat na nikim mi tak nie zależało, ani też do nikogo się na tyle nie zbliżyłem, co do niej. Była jedną z tych dosłownie kilku osób jakie się w życiu spotyka, kończących zdanie ktore my zaczynamy Bardzo szybko przypadlismy sobie do gustu i zaczęło jej zależeć, zaangażowała się i postarała żebym i ja to zrobił po czym zmieniła zdanie. Na każdy mój krok do przodu robiła 2 w tył. Jednoczesnie proszona o szczerą rozmowę i poinformowanie mnie czy chce wogóle nadal czegoś więcej czy nie, mowila ze probuje jej cos wmowic, przeciez wszystko jest dobrze, dalej chce się ze mną spotykać. Tyle tylko że zawsze miała wymówkę, miala mnie w dupie, nie odpisywala na smsy albo Ledwo co odpowiadala zeby tylko podtrzymać rozmowę. Totalnie mnie zepchnęła na nie wiem ktory plan, oklamujac ze wcale nie.

Ostatecznie mnie odepchnęła i twarzą w twarz nie umiała wyksztusić nawet słowa. Dostałem smsa :/

"Masz rację że zachowałam się nie w porządku, to zupełnie nie ma nic wspólnego z twoją osobą, naprawdę cię polubiłam. Tkwie w dziwnej spirali swoich bylych rozpamiętując przeszlosc z wykluczeniem zlych na sile zapomnianych powaznych bledow z ktorymi sie po prostu nie pogodziłam. Jestem chujowym materialem na zwiazek ale nigdy nie chcialam dawac obietnic bez pokrycia ani cie zwodzic, ani razu tak nie pomyslalam. Przepraszam że przez smsa ale tamta sytuacja mnie przerosla a innej szansy miec pewnie nie bede"

Swiadomosc ze sa 2 mozliwosci mnie zabija. Albo napisala prawde, to by nawet pasowalo, duzo wspominaala swoich bylych ktorzy ja potraktowali jak smiecia. W takim przypadku zostalem plastrem na ranę.. Wygodnym poki bylo malo zobowiazujaco bo to bardzo mile ale w glebi ducha niechcianym, albo uslyszalem wymówkę i klamstwo.

W kazdym razie czuje sie oszukany, nie wiem orzez nią czy przez życie. Nie potrafię o niej przestać myśleć ani jej zapomnieć, tęsknie za nią ale musialem zerwac znajomosc po czyms takim.

Nie umiem sie na niczym skupic, na nic nie mam ochoty. W domu narzekają że z pokoju wychodzę tylko żeby cos zjesc. Na studia nie mam sily sie uczyc a sesja za pasem. Jednocześnie kilkoro tak zwanych przyjaciół przestalo utrzymywac ze mną kontakt, zostalem z kilkoma przyjaciółmi, wyskoczenie z kims na piwo w piatkpwy wieczor stalo sie problemem. Na studiach z kolei ludzie wśród ktorych kompletnie się nie odnalazłem.

Wszystko to mi sie skumulowało i nie wiem jak żyć, dostałem już nerwicy, huśtawki nastrojów. Są dni albo godziny w ktorych umiem sobie powiedziec badz silny, zyj, ciesz się. A chwilę potem mam ochotę siąść na ziemi i zapłakać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×