Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
redchockolate

Nie wiem co mi jest.

Rekomendowane odpowiedzi

Właśnie założyłam konto, aby się was poradzić.

Czuję się strasznie przygnębiona. Cały czas jem czekoladę i nie mogę się powstrzymać.

Mam problemy rodzinne, a także szkolne.

Wiem, że mogę liczyć na bliskich, ale nie umiem poprosić o pomoc.

Mam 15 lat.

Nie umiem się odnaleźć i na nic zdecydować.

W szkole od trzech lat dokucza mi pewien chłopak z klasy.

Nie umiem dojść do porozumienia z mamą, z którą mieszkam.

Mogę liczyć na pełne wsparcie, mam starsze, dorosłe już rodzeństwo, ale tak jak napisałam nie umiem poprosić o pomoc.

Ostatnio zaczęło przeszkadzać mi słońce strasznie i wolę siedzieć w domu niż gdziekolwiek wyjść.

Jem za dziesięciu.

Nie wysypiam się, często przysypia mi się na lekcjach. Budzę się w nocy przeważnie 2-4 i nie śpię do 6 a jak usnę, to już o 7 nie mogę się zebrać do szkoły.

Nie mogę się skupić na nauce.

Jestem bardzo emocjonalna, mam zmiany nastroju, mogę to zwalić na dojrzewanie, ale to jest jakby zbyt nasilone. Moje koleżanki tak nie mają.

Kiedyś jak mieszkałam przez pewien okres z tatą miałam napady histerii, płakałam kilka razy w ciągu dnia. Czułam się winna i nadaj czuję za całą sytuację u mnie w rodzinie.

Jeśli będzie coś więcej potrzeba to powiem, pytajcie.

Chciałam iść do psychologa, ale nie chce o tym nikomu powiedzieć, bo się wstydzę. Chciałam znaleźć jakiegoś lekarza sama, ale nie wiem gdzie mam szukać prócz google, bo niby znalazłam dużo ofert, ale nie wiem kogo wybrać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli masz zamiar uczęszczać na prywatną, odpłatną psychoterapię nie potrzebujesz skierowania, natomiast jeśli zdecydujesz się na psychoterapię u psychologa, który przyjmuje w przychodni na podstawie kontraktu z NFZ potrzebne Ci skierowanie od lekarza rodzinnego, bądź lekarza psychiatry. A dopóki nie jesteś osobą pełnoletnią i nie ukończyłaś 18 roku życia na wizytę u lekarza psychiatry musisz się stawić z Twoim prawnym opiekunem, czyli jednym z rodziców.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętaj, że w każdej szkole znajduje się psycholog - nie gryzie, można udać się do niego po poradę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trudności decyzyjne, problemy z koncentracją, obniżenie nastroju, zaburzenia snu - mogą być związane z wieloma dolegliwościami.

 

Mam problemy rodzinne, a także szkolne.
Czułam się winna i nadaj czuję za całą sytuację u mnie w rodzinie.

 

Powiedz coś więcej na ten temat. Co konkretnie masz na myśli?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pamiętaj, że w każdej szkole znajduje się psycholog - nie gryzie, można udać się do niego po poradę.

 

Ale nie chce tam iść, bo nie ufam jej, nauczyciele o wszystkim mówią między sobą, a niestety wszyscy pochodzą z mojego miasta. Wolała bym z kimś kogo nie znam.

 

-- 03 paź 2011, 15:29 --

 

Trudności decyzyjne, problemy z koncentracją, obniżenie nastroju, zaburzenia snu - mogą być związane z wieloma dolegliwościami.

 

Mam problemy rodzinne, a także szkolne.
Czułam się winna i nadaj czuję za całą sytuację u mnie w rodzinie.

 

Powiedz coś więcej na ten temat. Co konkretnie masz na myśli?

 

 

W domu, cały czas kłócę się z mamą o dosłownie wszystko, sama ma nerwicę, więc właściwie ją rozumiem, ale jak można wypominać cały czas dziecku ile zapłaciło się za leki kiedy to było chore? Ma pretensje, że mam za krótkie bluzki i krzyże mi wychodzą i dlatego jestem chora, odpowiadam jej na to, że to nie moja wina, bo nie mam innych, a ona wtedy nazywa mnie smarkulą lub gówniarą i materialistką. Kilka razy kazała mi "spierdalać" więc wyprowadzałam się to do siostry, to do taty... Raz, to było w grudniu postanowiłam przeprowadzić się na stałe do taty, ponieważ świetnie dogadywałam się z jego żoną. Na początku powiedziała "Dobrze, proszę, bardzo, idź" a po dwóch miesiącach robiła mi histerię jak przyszłam ją odwiedzić, klękała przede mną i płakała, że błaga, żebym wróciła, najlepsze w tym jest to, że nie chciała mnie, obchodziło ją tylko co powiedzą ludzie trzeci (sama to powiedziała, nie dosłownie, ale jednak). Odkąd zaczęłam mówić i chodzić, powtarza mi historię sprzed 14 lat! Jak to tata ją bił i moje rodzeństwo. Często nie mogąc tego słuchać wychodziłam z pokoju bez słowa. Miałam też okres buntowniczy więc krzyczałam żeby spojrzała na siebie. Mówię tu o tym co się nie zmieniło od kilkudziesięciu lat, czyli to że nie ma dla mnie na moje potrzeby chociaż by szkolne, ale codziennie ma na papierosy i alkohol. Powtarza, że od kwietnia, czyli odkąd wróciłam od taty przez jej histerie (bo zrobiło mi się jej żal) nic nie robię, chociaż codziennie sprzątam w swoim pokoju, raz w tygodniu całe mieszkanie, a w zeszłą niedzielę zrobiłam nawet obiad bo ona leczyła kaca. Z kolei od lutego, czyli od kłótni mojej macochy z tatą on mi wypomina że to przeze mnie odeszła, chociaż dobrze wszyscy wiedzą, że to jego wina, bo zrobił karygodny błąd o którym wspominać nie będę, ale ja w żaden sposób nie byłam w to wmieszana. Kiedy jeszcze mieszkał z nami ojczym były ciągłe awantury m.in o to że ja nie chce by mną rozkazywał, ponieważ moim zdaniem nie miał prawa głosu nad wszystkim co dotyczyło mnie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że mógł mnie upomnieć, ale to było wręcz nachalne. Zaglądał mi w zeszyty, wchodził do pokoju bez pukania, czy do łazienki. Nie ważne czy to był dzień, czy noc, czy się przebierałam czy nawet mnie nie było. Wchodził sobie tam i ruszał moich rzeczy jakby to była jego własność. Kłamał mamie na mój temat przez co ją wrogo do mnie nastawił. Mówił że pyskowałam do niego i wymyślał jakąś sytuację chociaż w danym dniu jedynie wymieniliśmy dwa słowa typu "Co jest na obiad?" "Zupa" "aha". Jest tego naprawdę mnóstwo nie wiem czy tyle pisać. Ale najpierw po sprawie czuję się okropnie, że mam takie a nie inne przeżycia, a potem czuję że to moja wina, myślę sobie czy ja czasem nie dramatyzuję.

Co do szkoły, to jestem wyśmiewana i besztana przez pewnego chłopaka. Cokolwiek nie zrobię on ma jakieś ale. Bliskie koleżanki mnie bronią czasem, a mnie wspierają powtarzając, żebym się nie przejmowała, bo on chce w ten sposób podnieść sobie samoocenę. Uznaję dzień za udany jeśli nie ma go w szkole. Nie czuję się jakoś odepchnięta od społeczeństwa, bo w zasadzie mam dużo znajomych, ale cały czas skupiam się nad tym czy jak pójdę do tablicy to on mnie obrazi czy nie i nie myślę nad zadaniami w rezultacie coś zrobię źle i mnie wyśmiewa. Nazywa mnie fajfusem. Ja jego mendą. Choć ostatnio nawet nie mam siły mu odpowiedzieć nic. A przeważnie odpowiadam, że jest żałosny i wgl. Zaczynam się zastanawiać czy to nie jego hobby. I czuję się za to winna, najpierw mam ochotę mu za przeproszeniem wpieprzyć, a potem myślę sobie "A może on ma rację, może rzeczywiście mam mordę jak orangutan i jestem gruba" Chociaż wagę mam prawidłową, a twarz wydaje mi się normalną, tak mówią inni.

 

-- 03 paź 2011, 15:47 --

 

Wczoraj zostałam oskarżona, że naukę mam w dupie, że kartka na której rozwiązywałam zadania jest stara i zrobiłam to dla zmyłki, że się uczę i że nawet nie jest to napisane długopisem którym piszę i że jestem kłamczuchą. Choć w prawdzie zadania z kartki rozwiązałam kilkanaście minut temu, nie zrobiłam tego dla zmylenia mamy że się uczę, tylko dlatego żeby poćwiczyć zadania, a długopis mam tylko jeden więc nie wiem skąd miała bym wziąć inny. A przy obiedzie na który mama zaprosiła mojego brata i bratową narzekała na mnie że wiecznie mam "focha" i że się "bąbam" o byle co.

Fakt, faktem czasem są to naprawdę drobnostki. I dziwię się temu wszystkiemu, bo czasem zachowuję się jakbym miała depresję z tak prostych rzeczy. Czuję się źle że nie umiem się wziąć w garść i denerwuję o byle co.

 

Pod koniec roku szkolnego tydzień leżałam w szpitalu na badaniach, bo miałam bóle żołądka. Okazało się że to nerwica żołądka. Miałam gastroskopię. Fuuu! Następny tydzień nie chodziłam do szkoły (kiedy mama miała pierwsze zmiany i nie mogła mnie sprawdzić) Zrobiłam sobie wagary, przez bite 9 dni nie wychodziłam domu i na nic nie miałam ochoty. Prawie nic nie jadłam. Schudłam wtedy dwa kg. Na kolejny tydzień też nie poszłam. Tzn, byłam pamiętam w poniedziałek, a potem powiedziałam mamie że już nie ma lekcji i się nie opłaca. Można uznać to za lenia. Ale czy przez lenia nie odbiera się telefonów od przyjaciół, czy przez lenia się nic nie je? Nawet nie miałam ochoty na komputer czy książkę, a przecież kocham czytać. Po prostu leżałam przez te 9 dni i gapiłam się w sufit. Nawet nie płakałam. Miałam poczucie takiej obojętności do całego świata. Wszystko miałam centralnie w dupie. Liczyło się tylko to, żeby zostać samą w łóżku i nic nie robić.

 

-- 04 paź 2011, 15:13 --

 

Piszę co mi się przypomni.

Jak byłam mała wielokrotnie dostałam po twarzy za jakąś odzywkę typu "nie chce mi się, sama to zrób" kiedy mama kazała mi coś zrobić. Raz dostałam pasem, to były trzy uderzenia i za trzecim mama nie trafiła w pośladki tylko wyżej, na krzyż. Myślałam że się posikam z bólu.

A co do opowiastek mamy na temat taty. Taty też to się tyczy. Co do niego przyszłam w odwiedziny to gadał, że mama jest taka i owaka. Oczywiście same negatywy.

Jak się spotkaliśmy na ulicy, to zawsze czułam się fatalnie, bo czułam że jak jestem z jednym rodzicem, to drugiemu jest przykro i na odwrót.

Często tata rozpuszczał plotki, jaka to z mojej mamy alkoholiczka i ile to on mi kupuje i wgl. Komputer, meble do pokoju... Wcale nie kupił. Tzn fakt, kupił, ale nie dla mnie, tylko do siebie do domu. Do "mojego" pokoju. Z jednej strony daję sobie sprawę, że oni mnie kochają, ale ta ciągła walka o mnie wcale nie jest fajna. Nie widzą, że ja odbijam się jak piłeczka poing pongowa, nie wiem gdzie mam się zatrzymać. Wiadomo jak każdy reaguje na słowa typu "mama jest głupia" od razu wierzysz i jesteś zła na mamę. Myślisz jako dziecko "jak ona może być głupia?" Oczywiście pod głupia ukrywają się słowa brzydkie, których na forum udostępniać nie będę. Od pewnego czasu, a dokładnie jak wróciłam do mamy, nie trzymam żadnej strony. Po prostu z każdym kolejnym dniem zaczynają mi być obojętni. Przez to co robią zrażają mnie do siebie.

Wczoraj mama zostawiła kartkę, że zostały dwa sosy i że jeden mam zjeść. Posłuchałam jej. Widziałam, że jest mało ziemniaków więc zostawiłam jej i ten drugi sos. Ja z kolei zjadłam z chlebem. Kiedy przyszła z pracy wyzwała mnie że jej nie zostawiłam. Przecież sama pisała, że mam zjeść jeden z sosów!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

redchockolate, bardzo dobrze że się tak rozpisałaś, widać że chcesz ten problem szybko i skutecznie zwalczyć. Większość dzieci zawsze ma jakieś problemy z rodzicami, dużo sytuacji jest takich że rodzice w ogóle nie umieją wychowywać dobrze swojego dziecka (i to przeważnie jemu szkodzi).

Dobrze by było gdybyś porozmawiała ze swoimi rodzicami na spokojnie i powiedziała im o swoich problemach jakie Ciebie dręczą i poszukać z nimi rozwiązania. Jeżeli by z tego nic nie wyszło to bym Ci poradził porozmawiać o tej sytuacji z pedagogiem szkolnym lub powiadomić nauczycieli że jest taka sytuacja, oni z pewnością by Tobie pomogli. Nie masz się czego obawiać, jeżeli tobie jest źle i nie czujesz się dobrze wśród rodziny powiadom o tym wychowawce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×