Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Pasterzsk8

Zaburzenia osobowości kontra miłość... Czy to drugie da radę

Rekomendowane odpowiedzi

Witam mam 19 lat i nie ma co ukrywać spory problem z sobą.

Nie jest wyimaginowany ponieważ byłem psychologa i sam stwierdził u mnie coś na kształt nerwicy lękowej. Jednak jest coś więcej i właśnie dlatego jestem na tym forum... Może mi napiszecie co to jest ,ale obawiam się o Syndrom Borderline.

Ogólnie sprawa wygląda tak ,że zawsze miałem problem z tym ,że ludzie mnie nie akceptowali ,albo to mi się tak wydawało. Często odwracałem się od ludzi przez co nie raz marnując szansę nawet na związek. Z tego powodu cierpiałem bardzo długo chyba z 2 lata i w końcu się ogarnąłem jakoś i stwierdziłem ,że chce zostać sam. Pomyślałem ,że nie nadaje się do związku. No i wszystkie dziewczęce zaloty skierowane do mnie odrzucałem ,nie raz zbyt chamsko.

Pewnego dnia w końcu się przełamałem i zacząłem się spotykać z pewną dziewczyną ,wszystko szło dobrze dopóki się nie dowiedziałem ,że ma co do mnie strasznie poważne plany. Okazało się ,że mnie kocha i ja w tym momencie skapitulowałem i napisałem po swojemu tak jak poprzednio ,że nie chce z nią być?

Pierwszy raz po takim czymś poczułem się mega paskudnie ,ale tłumaczyłem sobie to tym ,że nie zasługuje na taką dziewczynę.

Bywa tak ,że życie nas paskudnie doświadcza i tak też było w tym przypadku. Stałem się już po raz kolejny w moim krótkim życiu obiektem szykan. Dostałem wsparcie od dwóch osób ,a był nim mój przyjaciel i właśnie dziewczyna ,którą nie tak dawno paskudnie odrzuciłem?

Nawiązaliśmy ze sobą bliską znajomość ,odnalazłem w niej wsparcie czyli to czego tak naprawdę cały czas szukałem. Spotykaliśmy się coraz częściej ,a ja coraz bardziej byłem pewny tego ,że ją kocham. Zaczęliśmy być ze sobą na dobre.

To były 3 miesiące najlepsze w moim życiu ,ale potem się stało?

Ogólnie tworzę muzykę. No i akurat kończyłem kolejny projekt ,na który ona strasznie czekała co dało mi jeszcze większą motywację by zfiniszować dzieło. No ,ale jednak efekt nie był dla niej aż tak zadowalający jednak nie wyraziła się o nim jednoznacznie co dało mi wiele myśli można nawet je nazwać parszywymi. Wtedy coś we mnie pękło i poczułem się strasznie.

Nie wiedziałem co ona myśli ,a mi bardzo zależało na zadaniu osoby na której mi zależy ,tak więc zacząłem zakładać co też jej siedzi w głowie i wychodziły same negatywy. Prosiłem ją by przesłuchała jeszcze raz i wyraziła ostateczną opinie jednak ona chyba nie rozumiała powagi sytuacji i zwlekała ,a czarne myśli w mojej głowie rosły.

Ja zacząłem robić kolejne dzieło ,które jej się spodobało ,ale już nie byłem pewny czy aby na pewno czy tyko tak mówi ,żeby mi nie było już przykro. I właśnie tutaj się zaczyna ten myk ,ze przestaje ufać ludziom myśląc ,że nie są w stosunku do mnie szczerzy.

I tak dalej nie dawało mi spokoju tamto poprzednio i w końcu udało mi się wywalczyć ,ze przesłuchaliśmy to razem i okazało się ,że aż tak tragiczne to nie było. Pokazał w końcu co się jej podobało ,a co nie w sumie chyba bez idealizowania. Problem jest taki ,że trwało to tyle czasu ,że te myśli przeszły na fundamenty związku.

No i tak o to raz byłem na górze ,a potem przychodził niż i spadałem na dół. I tak już ten związek się ciągnie?

Z perspektywy czasu zauważam ,ze wtedy kiedy było kolorowo większość kłótni wychodził ode mnie gdy chwytałem się marnych szczegółów. Po tym szokującym wydarzeniu też ,tak było tylko po każdej kłótni jeszcze więcej czarnych myśli.

Jestem już prawie rok z moją partnerką ,ale wydaje mi się ,że ją krzywdzę. Często przychodzą głupie rzeczy do głowy typu ? Czy ty ją kochasz ? A jak to udowodnisz ?? i to powoduje huśtawki nastroju do tego dochodzą jakieś rzeczy odnośnie tego czy ona faktycznie mnie wspiera czy tylko udaje ,żeby mi nie było przykro?

To jest chore i coraz bardziej zdaje sobie z tego sprawę. Czasami zastanawiam się czy nie lepiej zerwać ten związek i dać jej żyć szczęśliwie przy kimś innym ,lepszym ,zdrowszym ,normalnym. Ona jest taka pozytywna ,aż szkoda niszczyć takiego człowiek jednak chyba za bardzo byłem z nią szczery i ona wie o moich problemach z sobą i za Chiny nie będzie chciała mnie opuścić. Z drugiej strony ja też nie chce zostać sam ,a jedyną przyszłość widzę z nią.

To jest straszne zapętlenie w myślach.

Myślicie ,że jet szansa by mój związek mógł mógł trwać ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dlaczego miałbyś udowadniać przed sobą że ją kochasz?

NIE MA TAKICH DOWODÓW..

Załóż że wystarczy że chcesz ją często widzieć, że cię rozumie , czujecie sie razem dobrze i wspiera cię w twojej muzyce. A CZY TA MUZYKA PODOBA SIE JEJ CZY NIE - to inna sprawa. Nie możesz oczekiwać że bedzie ją odbierac tak jak ty (nie kazdy zna sie na wszystkich formach sztuki - a nawet jeśli - to ma o niej swoją opinię).

 

A czy na nia zasługujesz?- KTO WIE? Ważne że to ona chce być z tobą - i to jest jej wola i decyzja. Ty tylko pamiętaj żeby w twoim świecie mysli prawdziwych lub niekoniecznie- znaleźć czas na dawanie jej tego czego każda kobieta potrzebuje. . .

 

Spróbuj patrzec na wszystko - jakby było mniej skomplikowane - czego I TOBIE I SOBIE ŻYCZE...

 

POZDRÓWKO

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mongolia trafne spostrzeżenie i nie powiem ,że możesz mieć rację tylko ,że masz rację na pewno :) Podjąłem już starania właśnie w tym kierunku o którym piszesz i jeszcze zapisałem się na wizytę do psychiatry i psychologa.

 

Ponadto twój post trochę mi rozjaśnił sprawę w kilku aspektach :) Dzięki

 

Liczę na pozytywne rozwiązanie problemu :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pasterza tto samo mii przyszlo do głowy nie musisz udowadniać ze kochasz , nie ma dowodu takiego i tez mnie ciekawi dlaczego ludziom az tak nie ufasz, trochę z tego co napisałeś wyszło ze ty ufasz ludziom wtedy jak ci mowią to co chcesz usłyszeć a jak mowią cos innego to zakladasz ich zla wolę a to odwrotnie jak ona ci powiedziała co mysli i był to prawdziwe to znaczy ,ze było to szczere i na tymm polega przyjaźń czy miłość prawdziwa jna prawdzie a nie na głupim usmiechaniu i przytakiwaniu, tylkoo na prawdzie bez kłamstwa

 

Idź rzeczywiscie do tego psychologga moze

ci to pomoze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×