Skocz do zawartości
Nerwica.com

Samotność


ixi

Rekomendowane odpowiedzi

ja z kolei 'morduję się' z samotnością nie z powodu braku miłości,drugiej połówki (i całe szczęście) tylko zwykłej,szczerej przyjaźni z kimkolwiek. Raz jest dobrze,drugi raz wogóle mi to nie dokucza (np. kiedy nie mam czasu o tym myśleć,mam napięty czas),a kolejny raz jest tragicznie,wtedy wpadam w mega depresje,która potrafi się utrzymywać czasami bardzo długo,a więc w zależności od okoliczności i sytuacji,miewam takie napady doskwierania samotności.

często mysle o tym,że jest tyle samotnych ludzi,być może cierpiących z tego powodu bardziej ode mnie,a jednak nie da się tego połączyć :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jaa145,każdy cierpi na swój sposób i inaczej odczuwa ten ból. Mówienie:"doskonale Cię rozumiem,wiem jak to jest" nic tu nie da.

Każdy ma swoje inne,osobiste piekło w głowie. Może spróbuj odnaleźć bratnią duszę? Dużo ludzi po świecie chodzi i prędzej czy później trafi się na osobę,która po prostu będzie przy nas.

Edytowane przez Gość

"A ja nie chciałabym tak po prostu, po prostu przeminąć..."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

xMetamfetaminax, nie napisałem, że "to" ma mieć pierwszeństwo w relacji. Z resztą pojęcie miłości to w pewnym sensie wór, do którego można wrzucić wiele zachowań czy definicji... Chyba każdy odbiera to indywidualnie. To moje zdanie.

Przyjaźń wcale nie jest nienaruszalną więzią. Jest raczej jak olbrzymia, piaszczysta wydma, pozornie potężna i trwała, ale pewnego dnia budzisz się, a jej już nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co mają powiedzieć ludzie, którzy nie mają w życiu kompletnie nikogo? Nie mają, ani seksu, ani miłośći, przyjaźni, wsparcia? Żyją tylko dla siebie i nic się w ich życiu nigdy nie zmienia? To jest dopiero życie w samotnośći i oni są na takie życie skazani?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bonus, To chyba nazywa się "niezależność". Nie ma nieporozumień, zobowiązań, obowiązków ... Można dowolnie planować swój wolny czas. Nie ma zazdrości ani kłótni. Nie ma problemów typu kto ma zostać z dzieckiem albo jak je wychować na dobrego człowieka... A przecież zawsze znajdzie się ktoś z kim można porozmawiać albo wyjść gdzieś wieczorem.

Przyjaźń wcale nie jest nienaruszalną więzią. Jest raczej jak olbrzymia, piaszczysta wydma, pozornie potężna i trwała, ale pewnego dnia budzisz się, a jej już nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wy myślicie, że łatwo jest znaleźć bliską osobę, która będzie chciała być dla nas bliska? Nawiązywanie znajomośći to jedna sprawa, a trafienie na tę właściwą osobę, to druga sprawa, a to często nie idzie ze sobą w parze. Wiem to sam po sobie, bo próbowałem nawiązywać różne znajomośći z dziewczynami i nigdy nie udało mi się trafić na taką normalną i poważną dziewczynę. Żadnej nigdy nie interesowała poważna znajomość, bo one traktowały kontakt ze mną, jako "zabawę". Żeby stworzyć normalne relację z drugą osobą, związek, to ta druga osoba musi chcieć tego samego, co ja. To musi być dobra wola obydwojga ludzi, nieprzymuszona, a są często przeciwnośći i oczekiwanie zupełnie czegoś innego od drugiej osoby. Nikt nikogo siłą nie przymusi do znajomośći.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bonus, Zgadzam się. I to kolejny argument, że nie warto angażować się w niepewne "przedsięwzięcia". Czasami warto jest zając się sobą niż pakować się w chore związki bez przyszłości.

Przyjaźń wcale nie jest nienaruszalną więzią. Jest raczej jak olbrzymia, piaszczysta wydma, pozornie potężna i trwała, ale pewnego dnia budzisz się, a jej już nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nic nie czuję w tym momencie.. jakby wyprany z emocji.. To znaczy, że ona okazała się nietrafionym wyborem.. Niby było mi dobrze przy niej, nie wiem czy jej tak samo.. mogła odczuwać to, że przez parę lat nie miałem nikogo, ale też nie byłem jakiś dziki, więc samotność nie zniszczyła mnie jeszcze.. Trochę przykro, ale nie rozpaczam, szkoda, że tak żałósnie mnie olała.. nie jest więc mnie wart, ani trochę :-)

Trudno to zrozumieć

Lecz nic nie daje siły by żyć

Jakaś misterna część

W konstrukcji zdarzeń

Pękła

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałabym się dziś przytulić do kogoś bliskiego, ale nikogo takiego nie ma. Ten okres, gdy był ktoś taki w moim życiu był naprawdę niezwykły, ale co z tego skoro teraz przeżywam takie rozczarowanie. Mam nadzieję, że za jakiś czas, gdy już poukładam wszystkie swoje sprawy i te w życiu i te w mojej głowie znów nadejdzie taki czas, bo warto na niego czekać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brakuje mi przyjaciół. Ba, znajomych. Związek mnie wyalienował, od kilku dobrych tygodni nie mam dla nikogo innego czasu, czuję, że wszystkich pozostałych zaniedbuję ... a nawet jak już się odezwę, to są pochłonięci własnymi problemami i nie wiem, jak im pomóc :(

watch me disintegrate

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bonus, bo ludzie do powaznych zwiazkow to wedlug mnie dojrzewaja okolo 30 stki. I wtedy tez powinni zostawac rodzicami. Serio tak mysle. Gdybym urodzila dziecko 10 lat pozniej bylabym zapewne duzo lepsza mama...wybralabym jej lepszego tate... dojrzalosc to cos co nabywa sie z wiekiem jednak

Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

 

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jaa145,każdy cierpi na swój sposób i inaczej odczuwa ten ból. Mówienie:"doskonale Cię rozumiem,wiem jak to jest" nic tu nie da.

Każdy ma swoje inne,osobiste piekło w głowie. Może spróbuj odnaleźć bratnią duszę? Dużo ludzi po świecie chodzi i prędzej czy później trafi się na osobę,która po prostu będzie przy nas.

 

mam usiąść w parku na ławce i czekać na zbawienie albo stać z kartką,że poszukuję kogoś takiego? nie da się ot tak za pomocą pstryknięcia palca odnaleźć osoby,która mogłaby mi być w jakiś sposób bardziej bliższa niż 'zwykła' koleżanka czy kolega.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×