Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Ratatat

tłumaczenia?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Wielokrotnie zbierałem się do napisania tu czegoś co w zasadzie nie wiem w jaki sposób ma mi pomóc. Czuje w głębi, że bezsensu to robię. Od dłuższego czasu czytam posty na tym forum i gdy pomyślę o swoich problemach to zaczynam się ich wstydzić, bo są strasznie błache. Od jakiś 18 miesięcy nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. Ciężko sypiam po nocach. Mam niską samoocenę i widzę u siebie objawy depresji. Jestem jednak ciekaw czy jest możliwe tłumaczenie sobie samemu swojego lenistwa postacią choroby? Mam 18 lat. Objawy pojawiły się od czasu gdy dowiedziałem, że nie mogę trenować dyscypliny która była całym moim życiem(powód: uraz trwały nogi, 3 diagnozy lekarskie i rehabilitacja która była tylko przykrywką iż zostałem zdiagnozowany). Na szczeście zaraz potem uratowali mnie przyjaciele z treningów i do teraz razem się spotykamy. Jednak mam do nich spory kawał drogi a środki finansowe szybko się kończą. Jestem w stanie spotkać się z nimi 1-3 w miesiącu. Ostatnio nasze relacje znacznie sie pogorszyły. Rodzice cały czas uważają, że dojrzewam dlatego tak szaleje nie raz widzieli moje ataki furii. Początkowo podczas ataków uderzałem pięścią w ściane, przez to mam zdeformowaną lekko prawą dłoń i problemy z lewym nadgarstkiem. Uważałem, że to wina braku ruchu, wybrałem się na siłownie. Nie czuje się tam zbyt komfortowo, ale wracam do niej od czasu do czasu. Miałem remont pokoju i nie wolno juz mi uderzać w mur. Od czasu do czasu występuje u mnie coś bardzo dziwnego, przynajmniej dla mnie. Po prostu zalewam się łzami, napinam wszystkie mięśnie aż łapią mnie skurcze, czasem przygryzam coś lub siebie by po prostu odreagować. Zdarza się to dwa razy w miesiącu czasem raz. Od dawna mam myśli samobójcze ale czuję się że sobie tylko to wmawiam. ponieważ nigdy nie popełnie samobójstwa, brak mi odwagi do tego. Ostatnio nie chce mi się nigdzie wychodzić. W szkole jestem przeciętny nie mam tam wielu znajomych. A nawet wyjazdy do przyjaciół mnie już nie cieszą. Nie mam ochoty ruszać się z łózka, ale wstaje chociaż nie znam powodu. Siadam przed komputer i siedze przy nim nudzac sie. Czuje że mógłbym równie dobrze usiąść i gapić się w wyłączony telewizor. W tym roku pisze mature a nie mogą się wziąść do nauki. Sam nie wiem co się ze mną dzieje, bo uwielbiałem matematyke już nie wspominam o innych przedmiotach. Zawsze byłem lubiany przez dziewczyny. Sam biegałem za nimi jak głupi. Jak nauczyła mama być miłym dla dziewczynek :P Jednak pod koniec gimnazjum 4 razy byłem ofiarą cwańszych dziewuch ode mnie które bawiły się moimi uczuciami. Przez co nabrałem dystansu. Samoocena drastycznie spadła. Przez ostatnie dwa lata zraniłem dwie dziewczyny i bardzo tego żałuję. Ale jak jedna z nich powiedziała "Ty nie potrafisz wyrażać uczuć" i tak chyba jest. Wole usiąść i patrzeć ślepo w ściane i delektować się ciszą. Kiedyś było inaczej. Byłem bardzo aktywny i pomysłowy. Wszystko gdzieś poszło w dal. Nie wiem jak powiedzieć rodzicom, że chce iść do psychologa. Mam 18 lat ale czuje że sobie nie poradze. Nie chce byc pępkiem świata i byc traktowany inaczej w rodzinie. Czy jest możliwe, że sobie to wszystko wmawiam?

Przepraszam za tak długą i chaotyczną wypowiedź. Pisałem ją chyba z dziesięć razy i za każdym razem pisałem to samo.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz 18 lat to możesz iść do psychologa nie mówiąc o tym rodzicom. Tylko się przełamać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najgorzej się przełamać. Nie orientuje się zbytnio gdzie mam sie zgłosić, do ośrodka zdrowia? pochodze z małego miasteczka, gdzie wszyscy są na językach. Ale pewnie do psychologa uczęszcza więcej osób niż mi się wydaje. Początkowo chciałem się wybrać do psychologa szkolnego, ale nie pałam zaufaniem do niego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli chcesz iść "za darmo" to musisz poszukać takiego psychologa, który ma podpisaną umowę z NFZ. Wtedy musisz podkraść rodzicom książeczkę ubezpieczeniową, która będzie potrzebna na pierwszej wizycie.

Jeśli masz jakiś grosz odłożony to szukaj wśród prywatnych gabinetów. Cena w dużym mieście to 100 zł za wizytę. W mniejszych miastach podejrzewam ceny w zakresie 60-80 zł.

Psycholog szkolny.... hmmm oni bardziej tam są, żeby być niż aby udzielać pomocy. Szukałbym raczej jakiegoś innego na Twoim miejscu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój syn też nie wiedział jak mi powiedzieć. Opisał swoje problemy na jakimś forum i dał mi do przeczytania wraz z odpowiedziami. Zaczęliśmy szukać psychologa. Poczatek był taki że w ogóle nie wiedzieliśmy jak zabrać się do tego, jak ze sobą rozmawiać, bardziej bał się on. Musiał mi wygarnąć wiele błędów wychowawczych i nie wiedział jak będę reagować. A czasem ze mnie choleryczka.... Na początek pisał mi listy, prosił o przeczytanie i ustosunkowanie się do pytań, które w nich zadawał. Raz jest lepiej raz gorzej - z przewagą tego gorzej ale sobie jakoś radzimy. Glowa do góry, to nie koniec świata, idź po pomoc do specjalisty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×