Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
fiks

Mam nadzieje że miewacie sie lepiej niż ja ;]

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie !

 

Jestem fiks (magia internetu), za mną dopiero, a może 20 lat które skończyłem stosunkowo niedawno.

Problem polega na tym, że nie potrafie sobie z NICZYM poradzić.

Od razu napisze też, ze nie jest to stan wywołany ogólnym odejsciem przyrody w stan zamarcia. Trwa to od.... bardzo dawna.

 

 

 

Zaczne od objawów fizycznych które ostatnio się nasilily, oraz które duzo łatwiej opisac.

 

 

- Serce czasem bez żadnego powodu bije mocno – wrecz wali.

Wszystko pojawia się z nikąd, i znika jak gdyby nigdy nic.

 

- Tępe bóle w klatce, czesto też kłucie w okolicy serca. Kilka razy zdarzyło sie coś mocniejszego, lecz to napewno przez kofeine, którą chciałem zniwelować zmęczenie i sennosc na nocnych zmianach.

 

- Jest mi od środka gorąco, lecz przechodzą mnie zimne 'ciarki' po całym ciele.

Czasem napływa we mnie fala gorąca, jak gdyby miało mnie.... wiele razy ciśnałem w dal tym co miałem akurat w ręce. Zdarzało się ze było to wywołane jakąś błachostką, ale zdarzało się też bez jakiej kolwiek przyczyny zewnetrznej.

 

- Pulsujący ból głowy – całe szczescie zdarza się rzadko.

 

- Zmęczenie, różne bóle mięśni przez które nie mam ochoty na nic, mimo że wydaje mi sie iz nie powinienem byc zmęczony.

 

- Szczególne czasem bóle w prawej łopatce, jakiś związek? Czy po prostu jakas wada kręgosłupa?

 

- Jakiś rok temu ważyłem jeszcze około 75, dzisiaj? Jakies 66. Nagle schudłem. Nie trwało to rok...

 

- Brak apetytu, jem bo wiem że musze. Wczoraj w pracy naprawde miałem ochote...bełtnąć na posadzke przede mna, mimo że raczej głodny nie byłem - przejedzony też nie.

 

- Senność, czasem pojawi sie znikąd, mimo że wczesniej czułem sie w miare dobrze 'wyspany'.

 

- Dziwne stany, jak na jakichś lekach. Ostatnio przyszedłem z pracy, wszedłem do pokoju, usiadłem na krześle i poczułem jak by mi... zakrzywiła sie perspektywa, troche jak by patrzeć przez "judasza".

Nie wiem czy do tego to zaliczyć, mniejsza z tym :D <- resztki optymizmu są, co widać po buźkach -> :D

 

 

 

 

 

 

Chciał bym opisać to co czuje - w środku.... Ale napisałem linijke i nie wiem co dalej.

 

Wiele myśli, bardzo wiele... Co będzie, nie o tym co jest teraz. Co było? Nie widze sensu tego wspominać, a pamietam tylko negatywy.

Nie widze sensu działania w jaką kolwiek strone. To co jest wydaje mi sie wielką tandetą, już nawet do polskiego filmu tego porównać nie moge.

 

Wszyscy ludzie kłamią, więc ograniczam z nimi kontakt. Zakładam że nie są warci poznania, ponieważ i tak za jakiś czas dadzą mi pretekst do wygonienia ich z mojego świata.

Straciłem wielu kumpli, pare koleżanek- w sumie to jestem sam nie licząc jednego kolegi którego nie raz już spławiałem wyszukując pretekstu. Chodź by przez to że ma swój świat smsów, nk i bodajze od niedawna facebooka - chociaż ma jakieś pasje, tworzenia sztucznych dialogów.

 

Przez to nie mam z kim porozmawiać, bo gdy ja cos mówie, on w telefon patrzy.

 

 

Mam problemy w rodzinie, ojciec pije. Dostałem dzieki niemu prace, byłem na spotkaniu o 10.00, o 18.00 gdy wróciłem do domu dowiedziałem sie że on stracił swoją w tym samym zakładzie, przez co?..... czyt.wczesniej.

Był chyba 2 miesiace w zakładzie, wrócił, odzyskał prace i stosuje dalej alkohol w celach dewastacyjnych mojego oraz matki umysłu.

Przez to gdy siedze w domu, siedze na swoim piętrze zamkniety w pokoju. Jedyne wyjscia to, toaleta i pozywienie. Dlaczego? Moja matka przez niego wydziera sie ciągle, jedyne przerwy prawdopodobnie w pracy oraz podczas snu, z którym też ma problemy.

 

Ja nienawidze tego i czesto odreagowywuje słysząc to, jednorazowym ku...., które nie raz musze kilka razy dziennie rzucić w eter.

 

 

Od kąd pamiętam, towarzyszyłem wszystkim ważniejszym ZŁYM emocjom, które generowała moja rodzina, mojego brata na szczescie omijały. Choć i tak oboje nie mamy dobrych relacji. W sumie z kim mam? Nie chce zmienic sie w toksycznego człowieka, a juz nie jest dobrze...

Wszystko co pozytywne dla innych, dla mnie kojarzy sie ze złem. Od świąt po urodziny, czy nawet ciąża kuzyna dziewczyny.

 

 

Pamiętam z dzieciństwa, że już wtedy miałem problemy z różnymi rzeczami. Pojęcie czegos sprawiało mi poważne problemy, chodziłem nawet do jakiejś poradni psychologicznej, z której pamietam tylko tyle że pokazywano mi jakieś obrazki i pytano co przedstawiają.

Byłem już wtedy aspołeczny, czasem przychodzą do mnie tego typu myśli sprzed odległych lat. Same z siebie....

 

 

Zmotywowanie sie przeze mnie do jakiej kolwiek czynnosci, to dla mnie wyczyn. Między innymi przez to też byłem w tej poradni, Pani ciągle mi powtarzała ze szybko sie zniechecam. Szkoda że lepiej sie nie troszczy o niektore dzieci w latach szkoły podstawowej.

Jak już cos zaczne nie moge sie skupić, a moją uwage zaprzątaja jakieś dziwne detale, wszystko chce mieć poukładane w głowie zanim coś zaczne, myśle wczesniej nad tym bardzo długo.

 

 

Gdy byłem młodszy, miałem z 3 razy paraliż senny. I raz coś co nie wiem czym było. Przyjemne to to nie było.

 

 

 

Nienawidze jutra, bo wiem ze jutro będzie takie same. Ide spać i nie chce spać, oczywiscie musze na siłe zamknąć oczy i czekać aż obudzi mnie nowy dzien, który nie zaskoczy kolorami tęczy ani świeżym morałem na koniec.

 

 

Co skłoniło mnie do napisania tego? Ostatnio wróciłem z 1 zmiany w pracy, nie mogłem funkcjonować. Poszedłem spać, obudziłem sie o 4 cały mokry. Nie miałem wyboru, ogarniałem sie godzine i poszedłem do pracy....

 

 

Chyba sie zbytnio nie rozpisałem? Wbrew pozorom naskrobanie tego sprawiło mi wiele problemów... Nie sądze że ktoś pomoze o ile wogóle komus będzie sie chciało to przeczytać, chyba wydawało mi sie ze lepiej sie poczuje jesli to zrobie.

 

Bardzo chciał bym z kims rozmawiać, ale nie pamiętam kiedy komus powiedziałem ze go lubie, a co dopiero wyznawać sekrety które usilnie chce bronić, maskując sie na bardzo różne sposoby.

 

 

 

Pozdrawiam

 

[Dodane po edycji:]

 

Widze że macie tu troche opisów dość dokładnych, bo szczerze powiedziawszy nie czytałem o niczym zbytnio. Tyle co o tych falach gorąca, i wskazało "nerwica"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj na forum, fiks :yeah:

 

Twoje objawy somatyczne mogą wskazywać na zaburzenia lękowe. A ogólne zniechęcenie może wskazywać na depresję.

O tym, czy tak jest w istocie, może zadecydować tylko lekarz.

Najlepiej by było, byś udał się do lekarza psychiatry, który ewentualnie dobrałby dla Ciebie najodpowiedniejsze leki. :<img src=:'>

Poza tym terapia, która pozwoliłaby dotrzeć do źródeł Twoich problemów... czyli najprawdopodobniej do rodziny, która nie dawała Ci poczucia bezpieczeństwa, wsparcia niezbędnych do dorastania. :?

Z pomocą terapeuty, warto byłoby zamienić odizolowywanie się (dystans fizyczny) od ludzi w bezpieczny dystans pomocny w postrzeganiu tego, co ludzie mówią, czy robią. :yeah:

 

Natomiast na forum znajdziesz wiele osób z podobnymi problemami. Kto wie, jak wiele z tych znajomości uda się przekuć w spotkania twarzą w twarz. ;)

 

Tym niemniej najważniejsza dla Ciebie jest fachowa pomoc specjalistów. :great: Nie warto się męczyć. :nono:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pojechałem ostatnio pod jakiś gabinet, postałem przed nim, wszedłem do środka. Stanąłem na korytarzu słysząc jak ktoś niezdarnie próbuje grać na fortepianie, obróciłem sie i wyszedłem.

 

Nie chce wejść do gabinetu, zobaczyć zimnego pokoju i sie zniechecic do tego stopnia by już nigdy więcej nie spróbować.

A to był impuls, wielkiego wyboru nie mam. Dwa miejsca gdzie moge szukać pomocy, do tego w jednym byłem za dzieciaka i jakoś mnie tak....

 

 

Pierwsze chyba pójde do lekarza pierwszego kontaktu, moze on mnie gdzies skieruje wedle uznania, ich gabinetów sie nie boje bo wiem jakie są :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

fiks, aż tak łatwo nie odpuszczaj na podstawie gry na fortepianie, czy wyobrażenia na temat zimnego pokoju. ;) Lekarze tam są, by Ci pomóc.

Z resztą nawet lepiej wejść do gabinetu stwarzającego niezbyt miłe wrażenie, czy cierpieć tygodniami ? :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

fiks witaj :)

 

Masz naprawdę nieprzyjemne objawy :(

Wiesz, jeśli tak bardzo boisz się wizyty u psychiatry/psychologa to może zapytaj na forum czy ktoś może polecić jakiegoś specjalistę w Twoim miejscu zamieszkania? Może gdybyś usłyszał opinię na temat tej osoby czułbyś się bardziej pewnie w dniu wizyty i nie robił kroku wstecz stojąc przed jego gabinetem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×