Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość

Natręctwa myśli...

Rekomendowane odpowiedzi

Gość
Witam ponownie

Mam pytanko: jak długo może trwać natręctwo myślowe na punkcie jednej rzeczy, jednego tematu? Czy ten sam temat może powrócić ni stąd ni zowąd nawet po kilku miesiącach? I czy wogóle natręctwa na tym samym punkcie powracają? Prosze o odpowiedz. Może ktoś z was też boryka się z tym problemem. Mam shize na jeden temat i ciągle on do mnie wraca. Inne też były ale jakoś szybko sobie z nim poradziłam, a z tym jednym nie mogę. Czy wam też się to zdaża?

 

każdego dnia się to może zdażyć, wtedy kiedy myslisz : o już mam z głowy czuję się swietnie! To wtedy najczęściej powraca. Wywołują je przewaznie bodźce bezposrednio lub pośrednio powiązane z tym co w tobie przywołuje mysli. Możesz mieć kilkumiesiączną przerwę w natręctwach a nawet kilkuletnią, a w ciągu godziny równie dobrze może zwalic cię z nóg. Niestety nerwicowe zburzenia są jak prognoza pogody i rząd RP, czyli nieprzewidywalne. Dziś myslisz że będzie słońce bo tak Kret w TV podał wyjdziesz na zewnątrza w krótkim rekawku a zleje cię deszcz. Lub posłuchaj obietnic Premiera, nie to może przesadny przykład :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, czy wy też tak czasem macie, że jak pewne myśli natrętne (np, o innych ludziach) przestaną być dokuczliwe to pojawiają się w ich miejsce inne, ale takie odnoszące się konkretnie do was samych? U mnie tak jest czasami, że kiedy wyczerpie mi się arsenał mysli natrętnych o innych osobach ( a są to mysli bluźniercze i wulgarne, wywołujące duże napięcie emocjonalne) to zaraz pojawiają mi się mysli niezbyt fajne o mnie samej( np. ty taka i owaka:)) A te dopiero wyprowadzają mnie z równowagi :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Honey_lady, ile masz lat? Tak, myśli natrętne mogą się zmieniać, opanujesz jedno to przyjdzie drugie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mialam trzy dni spokoju od mysli, tzn nie byly az tak natretne, ale od wczoraj znow jest zle. Znow boje sie,ze zrobie krzywde synkowi, a w sumie najdokladniej,ze go udusze.jak patrze na ta jego szyjke, to widze,ze jest taka delikatna,ze przeciez tylko chwila wystarczy zeby go udusic...te mysli mnie tak strasznie mecza, nie mam sil i checi do niczego. mysle, czy ja jestem normalna, bo taka sie nie czuje, pytam siebie sama, czy ja na pewno kocham moje dziecko, bo skoro mam takie potworne mysli i wizje w stosunkuy do niego, to jest cos nie tak...czuje sie bardzo dziwnie, swiat wyglada dziwnie i przez to wszystko wydaje mi sie realne.jestem aktualnie za granica, lecze sie psychiatrycznie rok, na razie bez psychoterapii, jak jest lepiej to mysle,ze przeciez nie jest mi potrzebna,ze moze juz bedzie tylko lepiej.niestety w innym panstwie maja inne podejscie do tego problemu. gdy poinformowalam tutejszego psychiatre o swoim problemie, rozpoczely sie wizytacje w domu.od jednej pielegniarki dowiedzialam sie,ze tak postepuja gdy maja zamiar zabrac matce dziecko, no bo przeciez sama przyznala,ze ma zle mysli w stosunku do dziecka....jest mi zal mego synka, bo ma taka matke

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
mialam trzy dni spokoju od mysli, tzn nie byly az tak natretne, ale od wczoraj znow jest zle. Znow boje sie,ze zrobie krzywde synkowi, a w sumie najdokladniej,ze go udusze.jak patrze na ta jego szyjke, to widze,ze jest taka delikatna,ze przeciez tylko chwila wystarczy zeby go udusic...te mysli mnie tak strasznie mecza, nie mam sil i checi do niczego. mysle, czy ja jestem normalna, bo taka sie nie czuje, pytam siebie sama, czy ja na pewno kocham moje dziecko, bo skoro mam takie potworne mysli i wizje w stosunkuy do niego, to jest cos nie tak...czuje sie bardzo dziwnie, swiat wyglada dziwnie i przez to wszystko wydaje mi sie realne.jestem aktualnie za granica, lecze sie psychiatrycznie rok, na razie bez psychoterapii, jak jest lepiej to mysle,ze przeciez nie jest mi potrzebna,ze moze juz bedzie tylko lepiej.niestety w innym panstwie maja inne podejscie do tego problemu. gdy poinformowalam tutejszego psychiatre o swoim problemie, rozpoczely sie wizytacje w domu.od jednej pielegniarki dowiedzialam sie,ze tak postepuja gdy maja zamiar zabrac matce dziecko, no bo przeciez sama przyznala,ze ma zle mysli w stosunku do dziecka....jest mi zal mego synka, bo ma taka matke

 

psychoterapia jest potrzebna, nawet bardziej niż leki, czy te mysli są skierowane tylko i wyłącznie do synka? Jakie leki przyjmujesz? Czy to cie dręczy od urodzenia dziecka czy miałas juz wczesniej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1507- mysli rozpoczely sie pol roku po urodzeniu dziecka, ale juz wczesniej zauwazylam u siebie dziwne zachowania zwiazane z chowaniem ostrych narzedzi. Za kazdym razem, gdy widzialam nozyczki albo noz na wierzchu to od razu widzialam w wyobrazni,ze robia synkowi jakas krzywde.od roku raz jest lepiej, raz tragicznie, zmienialam kilka razy leki, bo zadne nie pomagaly. Teraz biore anafranil.Te mysli czasem dotycza tez mojego meza albo moich rodzicow, raczej nie dotycza obcych osob.wrecz czasem mysle,ze jakbym sie opiekowala czyims dzieckiem, to nie mialabym takich mysli w stosunku do tego dziecka...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
1507- mysli rozpoczely sie pol roku po urodzeniu dziecka, ale juz wczesniej zauwazylam u siebie dziwne zachowania zwiazane z chowaniem ostrych narzedzi. Za kazdym razem, gdy widzialam nozyczki albo noz na wierzchu to od razu widzialam w wyobrazni,ze robia synkowi jakas krzywde.od roku raz jest lepiej, raz tragicznie, zmienialam kilka razy leki, bo zadne nie pomagaly. Teraz biore anafranil.Te mysli czasem dotycza tez mojego meza albo moich rodzicow, raczej nie dotycza obcych osob.wrecz czasem mysle,ze jakbym sie opiekowala czyims dzieckiem, to nie mialabym takich mysli w stosunku do tego dziecka...

 

jak to określił mój lekarz są to natręctwa myślowe i zalecił psychoterapię, prawdopodobnie przeszłaś depresję poporodową, ktoś to zauważył? Miałem podobnie, brałem leki i było tak po lekach w # może czasami nawet gorzej, po odstawieniu łatwiej mi było wejść w terapię i z tym sobie raczej radzę, miewam coś tam w głowie czasem ale już nie zwracam na to uwagi jak kiedyś , ignoruje te myśłi wyśmiewam je a czasem nawet wnie się celowo zagłębiam by się przekonać że to tylko wyobraźnia bez mocy sprawczych, choć czasem też mam kipski dzień i poddaję się lękowi. To są takie zaburzenia lękowe przed utratą kontroli. Jakie leki bierzesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Biore anafranil, ktory nalezy do lekow trojpierscieniowych, starych. Biore je juz przeszlo 3 miesiace. Bywa roznie. czasem jest po prostu dobrze, mysli pojawiaja sie, ale rzadko i nie wplywaja jakos na mnie, wszystko jest realne i normalne i czerpie radosc ze zwyklego dnia, a sa dni, takie jak dzis, ze jest to koszmar, ze mysli sa ciagle,w wyobrazni co chwile widze jak krzywdze swoje dziecko mimo,ze staram sie to odsuwac od siebie. Nie moge zrozumiec dlaczego mam takie mysli w stosunku calkowicie niewinnej i bezbronnej istotki, jaka jest moj synek.czasem w myslach wspolczuje mu,ze ma mnie za matke, ze zamiast bawic sie z nim, uczyc go czegos, to siedze w swoich lękach i mysle o sobie. ale z drugiej strony staram sie, ale gdy jest fatalnie, to nie mam sil na nic, z lozka nie chce mi sie wstawac.probowalam juz wielu lekow, stanelo na tym, podobno gdy juz inne leki nie dzialaja, to stosuje sie anafranil. Nie stac mnie na to,zeby dalej testowac leki, bo jestem sama z dzieckiem przez caly dzien i gdy bede sie czuc bardzo zle to nikt mi tak naprawde nie pomoze.....chcialabym krzyczec pomocy,zeby ktos mi wreszcie pomogl... w sumie to czasem prosze o pomoc, ale nic sie nie zmienia, a ja tylko becze, ze moje zycie jest do d..., po co sie urodzilam i ze marnuje juz zyccie memu synkowi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

zuzik44, może czujesz sie po prostu samotna, napisałaś że jestes sama z dzieckiem zały dzień, nikt ci przy dziecku nie pomaga? Co z ojcem dziecka? Twoi rodzice? Takie myśli są źródłem problemów które przeszłaś lub nadal przechodzisz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zuzik z tego co się zorientowałam to nerwica natręctw (czy inny rodzaj nerwicy) bez psychoterapii raczej nie minie. Pewnie jak wszędzie bywają wyjątki, ale jakoś nie słyszałam o tym aby ktoś kto męczy się z takimi myślami jak Twoje sam się wyleczył. Dlatego polecam idź do psychoterapeuty. Ja sama się męczę z nn wiele lat i gdybym wiedziała że psychoterapia i leczenie wspomagające lekami tak działają pewnie rozpoczęłabym je wiele lat temu.

 

Pozdrawiam,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak jak pisze Babooshka musisz sie wybrac do lekarza psychiatry i zapisac sie na psychoterapie, poniewaz sama sobie z tym nie poradzisz, Ja starałam sie kiedys z tym sama walczyc i nic z tego mi nie wyszło, tylko miesiace meczarni psychicznej. Nie polecam odkładania tych wizyt, bo choroba tylko bardziej sie pogłebia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziekuje wam za odpowiedzi :)

 

Ja biore leki juz od przeszlo roku, na poczatku przyjmowalam fluoksytyne, ktora mi w 1 i 2 depresji pomogla. Natomiast tym razem wywolywala jeszcze wiekszy niepokoj i natretne mysli. po 3,5 tyg zakonczylam branie tych lekow, oczywiscie skonsultowane to bylo z lekarzem. potem bylo lexapro, po 2 miesiacach nic nie pomogl, dostalam effectin, po 3 tyg braku reakcji wrocilam znow do lexapro, po ktorym w stosunku do tamtego leku czulam sie ciut lepiej. po 3,5 miesiacach brania lexapro nie zauwazylaqm zmian na lepsze, raczej zwiekszone natezenie natretnych mysli i poczucie derealizacji. Lekarz zaproponowal anafranil, po 2 miesiacach skontaktowalam sie z psychiatra(poprzedni lekarz, to byl ogolny lekarz, jestem za granica). psychiatra stwierdzil,ze anafranil to stary lek i niesieduzo skutkow ubocznych i namowila mnie na powrot do fluoksetyny. Anafranil troche jakby zaczal dzialac, ale po konsultacji z fachowcem stwierdzilam,ze sprobuje przebrnac przez te ciezkie tygodnie z fluo. niestety po tygodniu brania, strasznego bolu glowy, calkowitego wyczerpania, natrectw myslowych nie do zniesienia zostawilam fluo i wrocilam do anafranilu. I wlasnie mija prawie 4 miesiace jak biore anafranil. No i czasem dni sa tragiczne, mam wrazenie ze poglebia mi sie depresja i poczucie bezsensu. Chwilami mysli sa nie do zniesienia, czuje wtedy takie cisnienie straszne i boje sie,ze pod wplywem impulsu zrobie wlasnemu dziecku krzywde. w takich chwilach nie potrafie sie uspokoic mysla,ze to tylko mysli,boje sie,ze to wszystko jest strasznie realne.chyba znow czeka mnie powrot do fluo, a jezeli znow nic nie wyjdzie, to chyba nie dam sie namowic na zadne inne leki, za duzo tych zmian. Bedziemy z synkiem w Polsce na czas swiat, wiec wtedy byloby najlepszy czas na wziecie ponhownie fluo tym razem na dluzej i wspierajac sie na lekach uspokajajacych. Niestety bardzo zawierzzylam lekom, bo w pierwszej i drugiej depresji wyszlam z niej bardzo szybko zaq pomoca lekow.znalazlam poradnie psychologiczna, gdzie jest kilku psychoterapeutow-Polakow i na pewno zaczne terapie od nowego roku. Ale boje sie tego czasu do psychoterapii, boje sie tych natrectw, one sa takie niepokojace, chwilami doslownie az sie dusze od nich i sie boje,ze moze jestem jednak psychopatka, ze jestem jakims innym przypadkiem,ze to nie nerwica natrectw i,ze zrobie cos strasznego......chwilami mysle,ze moze podswiadomie gdzies wcale nie kocham swego dziecka i ze jestem w stanie cos takiego zrobic...

 

Zaraz po urodzeniu dziecka, opiekowalam sie nim cale dnie do poznego wieczoru, czasem tez w sobote i niedziele,moze to jakies zmeczenie czy przesilenia, ale z drugiej strony gdy jestesmy w Polsce, a synek oprocz mojej opieki jest tez pod opieka dziadkow, to i tak nie potrafie sie uspokoic i mam te straszne mysli...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z niektorymi lekami rzeczywiscie sie pospieszylam, ale 3 miesiace to juz chyba wystarczajacy czas na ocenienie czy lek dziala czy nie, przynajmniej tak mi sie wydaje...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zuzik44, rozumiem Twoją rozpacz. Takie myśli mogą doprowadzić do rozpaczy. Ja walczę z myslami wulgarnymi o innych, o Bogu, o mojej rodzinie a nawet o mnie samej. Sa też impulsy myślowe typu zrób to, nie rób tego, ty taka i owaka. Dziś wpadłam w przerażenie, bo miałam mysli żeby zamordować (dosłownie!) moją babcię. Ma Alzheimera, wciąż pyta się o to samo, jest pesymistycznie nastawiona do zycia. I kiedy tak z nią siedziałam sama w mieszkaniu, a byłam juz zmęczona codzienną walką z myslami natrętnymi, a ona tak narzekała i narzekała, to pojawiła mi się myśl, impuls jakiś, weź i zabij babę, żeby już tak nie nadawała :shock: Czułam w sobie takie napięcie, ze chyba już faktycznie, a nie tylko w myslach natrętnych miałam ochotę zrobić jej krzywdę. Oczywiście nic takiego nie zrobiłam, ale z tego napięcia to myślałam że mi pęknie klatka piersiowa. Jak opadły emocje i to durne napięcie to zobaczyłam przed sobą zwykłą schorowana starszą osobę i zrobiło mi się tak wstyd, miałam takie wyrzuty sumienia że się poryczałam. I teraz bez przerwy myslę, że mogłabym któregoś razu nie wytrzymać coś jej zrobić. A to tylko moja schorowana biedna babcia. Rozmawiałam z mamą, która się nia opiekuje, starała się mnie pocieszyć, że w niej babcia też wywołuje mordercze instynkty kiedy jest taka marudna albo złosliwa. I też teraz odczuwan lęk, ze jestem jakaś nienormalna, że jak tak mozna. Mam wizytę u psychologa za dwa tygodnie, muszę to omówić bo mnie zżera lęk ze jest ze mną coś nie tak.

 

Czy ktoś przeżył coś podobnego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Musisz z tym walczyć. Im bardziej nie chcesz tych myśli tym bardziej wracaja!!! Tez mam mysli od paru miesiecy i lecze sie jak narazie z srednim efektem. Minal lek ale mysli mam nadal;/ Na to potrzeba czasu. Moze pomoze Ci rozmowa z psychologiem choc dla mnie to nie bylo dobre..To raczej zalezy od psychologa. Tymi myslami nie warto sie przejmować chociaz po sobie wiem ze ciezko, bo przewaznie zle myslimy o osobach ktore tak bardzo kochamy!..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam wszystkich ja osobiscie mam to samo co zuzik44 i honey lady bardzo wam współczuje bo wiem co przechodzicie to jest straszne :shock:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na nerwice natrectw bardzo dobrze działa psychoterapia behawioralno - poznawcza

sam w takiej biore udział i owiem ze pomaga na 100 procent, mozecie dowiedziec sie na terapii wielu rzeczy o sobie jakich sie nie spodziewaliscie i spojrzec na sebie z boku i wtedy zrozumiecie na jakiej zasadzie dziala nerwica polecam wszystkim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

psychoterapia behawioralna - poznawcza nie bardzo się orientuje co to za psychoterapia powiem szczerze że nie brałam udziału w żadnej (raz byłam u psycholożki i się zraziłam )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
na nerwice natrectw bardzo dobrze działa psychoterapia behawioralno - poznawcza

sam w takiej biore udział i owiem ze pomaga na 100 procent, mozecie dowiedziec sie na terapii wielu rzeczy o sobie jakich sie nie spodziewaliscie i spojrzec na sebie z boku i wtedy zrozumiecie na jakiej zasadzie dziala nerwica polecam wszystkim.

 

potwierdzam na własnej skórze :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam was wszystkich :smile: jastem nowa na forum i trochę się wstydzę opisywac to co się ze mna dzieje , ale czytajac wasze posty wiem juz , że w temacie natretnych myśli nie jestem osamotniona !!! jesteście bardzo mili , więc myslę , że i dla mnie znajdzie sie miejsce posrod was :smile:

mój problem zaczął sie bardzo dawno ok 15 lat temu , wydaje mi sie ze ciągle jestem chora , ze niedługo umrę i te ciągłe obsesyjne myśli sprawdzania swojego ciała czy nie ma tam jakiegoś guza , powiększonych węzłow chłonnych są poprostu nie do zniesienia .... nie moge juz tak dalej żyć bo to oglądanie siebie zdominowało całe moje jestestwo!!! budzę się rano i najpierw zaczynam sprawdzać szyję , pachy , piesi, kark , najpierw delikatnie potem coraz mocniej , mocniej i mocniej dochodzi do tego , ze robię sobie siniaki i rany od paznokci na ciele, caly rytuał zajmuje ok godziny i starcza na jakies dwie .... potem znów to samo bo wydaje mi się ze na pewno coś przeoczyłam i w pore nie zacznę się leczyć... pracuje w sluzbie zdrowia wię moja wiedza medyczna nie pomaga mi w cale w tym , wrecz przeciwnie ..... dochodzi do tego , ze swoje leki i natrectwa przenoszę na rodzinę , ich tez najchętniej bym wyściskała czy aby czegos tam nie mają! oserwuję ich szyję czy nie ma tam guzów i innych patologicznych zmian.... to już jest dla mnie nie do zniesienia!!!! biorę leki (od niedawna alvente , pramolan , clonazepam ) ale to mi nic nie pomaga.

leki, z przerwami kiedy było lepiej , zażywam własnie od jakiś 10 lat. myslałm , ze właściwie już jest mi lepiej ale tej jesieni moje mysli natętne osiagnęły juz taki poziom , ze jestem załamana do granic mozliwości!!!!jak robię cos w domu to każde zajęcie przerywam aby sprawdzić czy napewno jakis guz czy węzeł nie umknął mojej uwadze....w przcy zamykam się w łazience i tez sprawdzam.... mam koleżankę internistkę , która wie o moim problemie , sprawdza mi też miejsca o które sie boję i twierdzi , że nic tam nie ma ale ja już przestałam jej ufać i myślę , że ona na pewno nie zauważyła ,ze mam jakieś patologiczne zmiany....

wydaje mi się , że tylko ja mam takie obsesje, więc jeśli ktoś przechodził cos podobnego , błagam niech podzieli sie ze mną , bo mam wrażenie , że wariuję!!!!!

myslę , że jesli leki nie tłumią tych natrętnych myśli to może pomogłaby mi jakas terapia grupowa , romowa z kimś kto przechodzi to samo ale mieszkam w mały mieście i o czyms takim nie ma mowy..... proszę o pomoc i wsparcie....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witaj

no powiem ci jedno

umrzesz na pewno - kiedyś na pewno umrzesz ... jak każdy z nas, ale zobacz masz tą myśl że niedługo to się stanie od... 15 lat

spójrz jakie to z lekka... irracjonalne

nie ma sensu się zamartwia róznymi chorobami i czekac na własna smierć bo ani sie obejrzysz a całe swoje życie przewalisz na czekaniu na śmierc- bez sensu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja wiem , że to jest irracjonalne!!!! gdybym umiała tak prosto to sobie wytłumaczyć to moja obecność na tym forum była by również irracjonalna!!!! równie dobrze komuś kto np. nie moze patrzec na ostre przedmioty ,bo kojarzy mu sie to ze smiercią możnaby powiedzieć " stary no co ty przeciez to irracjonalne!!!" kazdy kto boryka się z natręctwami wie, że to co robi nie jest normalne ale po prostu nie mozna inaczej i chyba własnie dlatego nazywa się to chorobą!

ja wiem , że ciągłe myślenie o śmierci nie jest normalne i bardzo bym chciała nie szukać w sobie czegos złego , tylko po prostu nie mogę poukładać sobie tego w głowie! i tak naprawdę dziwi mnie fakt , że użytkownik takiego forum tego nie rozumie........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

lady li, słuchaj ja tez miewam natrętne myśli ale teraz rzadko terapia zrobiła swoje, i ja tez ci powiem ze to irracjonalne, mówię to z punktu widzenia osoby która cię rozumie i jakoś sobie z tym poradziła i radzi nadal, tkwisz w jakimś błędnym kole i zamartwianie sie myślami niczego nie zmieni, zycie ci umyka między palcami, trzeba cos z tym robić a jesli juz robisz to trzeba życ normalnie za wszelką cenę i nie zmarnowac ani minuty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja staram się zyc normalnie,choć ostatnio naprawde nie jest mi łatwo! u mnie głównym problemem nie jest nawet w największym stopniu lęk przed tym , ze umre , tylko obsesyjne badanie się. ja z tym am problem!!! nie mogę sie nie "wygnieść" prawie do krwi bo wydaje mi sie , że jak tego nie zrobię to będzie katastrofa! to tak jak u osoby która cały czas myje ręce, pięćdziesiat razy wraca sie by sprawdzić czy drzwi są zamknęte,musi ułozyc kartkę we właściwym miejscu.... tak ja muszę sprawdzić czy przez 5 min nie powiększył mi się węzeł chłonny rozumiecie??? mysli mnie zabijają! na nerwicę leczę się długo ale takiego stadium nie miałam jeszcze! myślałam , że te cholerne leki cos pomogą , wyeliminują mi z głowy tę obsesję (do tej pory tak było ), pobiorę je jakiś czas i wszystko wróci do normy ale to nic nie pomaga i dlatego zdecydowałam się dołączyć do was na forum, znależć jakąś bratnią duszę , która rozumie co to znaczy "musieć coś zrobić" powie mi jak sama sobie z tym radzi , wesprze ,podpowie coś... myślałam , że bedzie to swego rodzaju terapia dla mnie, ale nie wiem być moze niewłaściwie wybrałam forum....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
ja staram się zyc normalnie,choć ostatnio naprawde nie jest mi łatwo! u mnie głównym problemem nie jest nawet w największym stopniu lęk przed tym , ze umre , tylko obsesyjne badanie się. ja z tym am problem!!! nie mogę sie nie "wygnieść" prawie do krwi bo wydaje mi sie , że jak tego nie zrobię to będzie katastrofa! to tak jak u osoby która cały czas myje ręce, pięćdziesiat razy wraca sie by sprawdzić czy drzwi są zamknęte,musi ułozyc kartkę we właściwym miejscu.... tak ja muszę sprawdzić czy przez 5 min nie powiększył mi się węzeł chłonny rozumiecie??? mysli mnie zabijają! na nerwicę leczę się długo ale takiego stadium nie miałam jeszcze! myślałam , że te cholerne leki cos pomogą , wyeliminują mi z głowy tę obsesję (do tej pory tak było ), pobiorę je jakiś czas i wszystko wróci do normy ale to nic nie pomaga i dlatego zdecydowałam się dołączyć do was na forum, znależć jakąś bratnią duszę , która rozumie co to znaczy "musieć coś zrobić" powie mi jak sama sobie z tym radzi , wesprze ,podpowie coś... myślałam , że bedzie to swego rodzaju terapia dla mnie, ale nie wiem być moze niewłaściwie wybrałam forum....

 

a co się stanie jeśli się nie "wygnieciesz" jeden dzień? Myślałas o tym?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×