Skocz do zawartości
Nerwica.com

Natręctwa myśli...


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

Tuan, natręctwa na punkcie czystości są chyba jednymi z najczęstszych. Wiem, jakie to może być uciążliwe. Dla mnie czasem wszystko jest brudne. Teraz jest już lepiej, ale kiedyś to była masakra. Przez ciągłe mycie rąk mam strasznie suchą skórę, do tego ogólnie mam suchą skórę, mało który krem mi pomaga. A wizyty w publicznych toaletach to po prostu akrobacje, żeby tylko dotknąć jak najmniejszej ilości rzeczy :D

 

Ja mam teraz taki problem, że boję się, że jestem jakimś erotomanem, zboczeńcem, który mógłby uprawiać seks z każdym i ze wszystkim (nawet z tym co nie podnieca, a wręcz mnie odpycha), który jak się skupi na własnej przyjemności, to jest mu wszystko jedno z czym uprawia seks :shock: Eh... Już sama nie mam do siebie siły. Do tego źle sypiam, czasem wstaję i nie wiem czy spałam, czy byłam tylko "na czuwaniu". Na pewno nie jest to głęboki sen. Najgorsze, że jak wezmę coś na sen i zasypiam, to potem się budzę po paru godzinach, coś sobie wkręcam i znowu nie mogę spać :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tuan tak, wkrotce Minie 2,5 roku. Jest to terapia w nurcie psychodynamicznym I oczywiscie jest dlugoterminowa.ja mam natretne mysli dotyczace choroby, a wlasciwie raka tylko. I tak laenie po lekarzach, szukanie objawow, symptomow itp, itd. Dodatkowo mam bogata somatyke, wiec kolo się zamyka I tak tkwie w tym szajsie. ;)

life begins at the end of your comfort zone

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi ostatnimi czasy nasiliły się natrętne mysli. Zawsze tak mialam ze te natrectwa wystepowaly u mnie w takiej formie, ze przykladowo pod wplywem stresu, w momentach kiedy mialam w jakims konkretnym momencie duzo obowiazkow i spraw do zalatwienia, caly czas w glowie powtarzalam sobie trzeba zrobic to i to, ale do tego stopnia ze po prostu tracilo to jakby sens i nie moglam sie tak naprawde skupic na tym co faktycznie mam zrobic. Jednak jak bylam w domu na te swieta Bozego Narodzenia, po raz pierwszy chyba dopadly mnie takie straszne mysli, ktorych nigdy wczesniej nie mialam. Tresc ich byla taka, ze wyobrazalo mi sie ze cos robie mojemu kochanemu pieskowi i mojej 6 letniej bratanicy. Strasznie mnie to przerazalo wiec od razu atak paniki. Dobrze ze akurat byl juz pozny wieczor i od razu moglam sie polozyc do wyra i jak najpredzej probowalam zasnac. A głowa mi tak pulsowala ze myslalam ze mi wybuchnie.

Skąd takie mysli o takiej tresci??? Czy to jest niebezpieczne??? Powinnam sie obawiac??? Przeciez ja bym muchy nie skrzywdzila. Moja bratanica i moj pies to sa dwa stworzenia, ktore kocham najbardziej na swiecie :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ana_88, czasem natręctwa pojawiają się jakby z nikąd i zaczynasz się zastanawiać skąd się wzięły, dlaczego tak myślisz, czy może tego chcesz. Natrętne myśli dotyczące skrzywdzenia bliskich (z resztą obcych też) są wałkowane chyba na każdym forum o NN. Ja też je miałam, ale w końcu postanowiłam, że nie będę ich analizować, bo za bardzo się ich boję :D No a poza tym nie chcę nikogo skrzywdzić. Ale wtedy czułam, że już za chwilę to zrobię, pobiegnę po nóż i kogoś zadźgam. Wpadałam w panikę, że nie mam nad sobą kontroli i siedziałam tak jak sparaliżowana, bo bałam się, że jak tylko się ruszę to w końcu zrobię to czego się boję. Ale to tylko natrętne myśli. Teraz mam inne :roll: Nie słyszałam, żeby ktoś z NN zrealizował to, czego się bał. Chociaż niektórzy już pisali, że byli blisko, ale to było tylko testowanie, czy są w stanie to zrobić. Nie martw się, nie jesteś mordercą ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Angi82 widzę ze tez długo idzie terapia, widać taki mamy klimat :) witaj w klubie. Ja w końcu skończylam sprzątanie.... ale nadal myśle że coś nie tak. Bo sprzątałam łazienkę na końcu i uznalam że ręcznik którym wcześniej wycierałam ręce przy sprzątaniu (bo ręce w trakcie były oczywiście kilkakrotnie myte) jest brudny, do tego zauważyłam dwie plamki wody na bluzeczce, którą dzisiaj po kąpieli założyłam. A że chwilę wcześniej sedes ogarniałam to uznałam że musiao mi chlapnąc, więc bluzkę trzeba zdjąć żeby zarazków nie roznościć, no więc recznik też od razu bo jak wycierałam ręce to dotknał bluzki. Więc wyszłam z mokrymi rękami umytymi po zdjęciu bluzki do kuchni żeby wytrzeć ręce. No i oczywiście z rąk mi coś tam kapnęło. Hmm... i już myślenie, a może to nie z rąk, a może kot podsikał (bo mam dwa, i sporadycznie im się zdarza) no więc dawaj umytą wcześniej podłogę husteczkami do mebli tam gdzie nachlapane - patrze, a biała husteczka niemal idealnie czysta, żadnych żółtych śladów.... no więc myśle ok, więc to woda była. No ale jakże by myśli odpuściły. a może nie woda? a może skarpetką wcześniej ustałam. No więc do łazienki, myć ręce, ściągnąć skarpetki, myć nogi. Potem ręcznikiem wytarłam tylko ręce a stopy bez podeszwy, i sru do pokoju po nowe skarpetki, a przy okazji leginsy widze mokre, no kurde, przecierz mokrymi świeżo umytymi rękami je podginałam żeby stopy umyć. no dobra, zakłądam świeże skarpetki, ale nie.. to jeszcze nie jest ok, dawaj jeszcze raz mokre husteczki do mebli i znowu te miejsca gdzie było nachlapane, bo jak to kot to przecież raz nie wystarczy. NO i wtedy zauważyłam znowu nachlapane, bo przecierz stopy nie wytarte (bo zaraz znowu recznik do prania by poszedł) wiec musi być mokro. Starłam to co mokre, patrze, podłoga lśni, no kurde, wiec czego sie bać? Jak to pisze to widze jakie to idiotyczne. Ale sie troche boje. Kończe na dziś, już nie ruszam tej podłogi. Ba, nawet powąchałam husteczke którą podłogę wycierałam i nie śmierdziała sikami.... Nienawidze tych natręctw.

Ana_88 Na pewno nie powinnaś się obawiać, nie wiadomo skąd się biorą te hole.rne myśli, ja też wiem że mam czysto w domu i nie powinnam sie bać, a się boję. A leczysz się?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziwi mnie to dlaczego akurat takie tresci tych mysli, tak przypuszczam ze watek byl juz katowany na forum, ale ja staram sie wogole nie czytac pewnych watkow np. dotyczacych natrectw i lęków, bo jest po prostu tak ze o czymkolwiek uslysze czy przeczytam to jakby staje sie to rowniez moje. Nie wiem wogole jak to wytlumaczyc ale od jakiegos czasu po prostu zyje jakims takim przekonaniem ze nie mam kontroli nad swoja glowa. Nie wiem jak to wyjasnic ale to jest taka mysl ze wszystko o czym sobie pomysle moze sie wydarzyc i ze nie bede miec nad tym kontroli. Nawet najbardziej absurdalna rzecz. Wydaje mi sie czasem ze, wręcz moge sobie cos wymyslic, zaczynam tak intensywnie sie na tym skupiac, ze po prostu to staje sie moja rzeczywistoscia.

Narazie sie nigdzie nie lecze, nie biore zadnych lekow, m. in. tez dlatego ze chce miec realny obraz tego co sie dzieje ze mna i niczym go nie przeklamywac, a ubiegam sie o terapie na f7 w Kobierzynie.

 

Wogole mam chyba dzisiaj taki dzien akurat ze mi sie emocje kumuluja i mam kur.wa dosc siebie, juz sie do niczego nie nadaje, nie moge nic, z ludzmi nie umiem przebywac, sama sie alienuje, bo siedze gdzies i czuje sie obco, nie moge sie skupic, wkur wia mnie dopasowywanie sie do okolicznosci, jeb. ane sztuczne uprzejmosci, jalowe rozmowy, ja nie wiem wogole kim ja jestem, caly czas udaje, robie dobra mine do zlej gry, tak wlasnie funkcjonuje w swoim zasranym zyciu,

Chyba jestem jakas pomylka stworcy, ide na ta terapie, ale tak wglebi duszy to sobie zadaje pytanie, jak ktokolwiek czy cokolwiek moze sprawic ze bedzie inaczej, no jak? Zmienie sie z kogo na kogo. Jak ja wogole nic nie ogarniam, nie wiem nic, mam chaos w glowie caly czas. Nie mam zadnej podstawy nawet na ktorej moge sie oprzec, sama sobie nie wierze, raz mi sie wydaje tak, raz inaczej a za chwile jeszcze cos innego. Jak to tak zyc mozna? W niektorych momentach naprawde czuje ze powinnam nie istniec, bo po prostu nie umiem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Michellea wiem że na punkcjie czystości to standardowe natręctwa, ale z nn zmagam się już jakieś 5-6 lat i to natręctwo, że przenoszę bakterie jest takie silne dopiero teraz, w toku terapii powstało, ale jestem dobrej myśli, jeden dzień jest ok, drugi gorszy, trzeba to przetrwać. Natręctwa seksualne też są częste, ja miałam na tym tle też wcześniej, inne od Twoich, ale dotyczyły tego samego, czyli seksu. Wybrnęłam z tego za to teraz mam tą za.sraną czystość na głowie. Ty też wybrniesz. W końcu przyjdzie taki czas że będzie prawie całkowicie wolni od natręctw. Prawie, bo czy da się całkowicie jak nn zaangażowane mocno to nie wiem. Oby były na tyle ciche żeby dały nam normalnie żyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Michellea wiem że na punkcjie czystości to standardowe natręctwa, ale z nn zmagam się już jakieś 5-6 lat i to natręctwo, że przenoszę bakterie jest takie silne dopiero teraz, w toku terapii powstało, ale jestem dobrej myśli, jeden dzień jest ok, drugi gorszy, trzeba to przetrwać. Natręctwa seksualne też są częste, ja miałam na tym tle też wcześniej, inne od Twoich, ale dotyczyły tego samego, czyli seksu. Wybrnęłam z tego za to teraz mam tą za.sraną czystość na głowie. Ty też wybrniesz. W końcu przyjdzie taki czas że będzie prawie całkowicie wolni od natręctw. Prawie, bo czy da się całkowicie jak nn zaangażowane mocno to nie wiem. Oby były na tyle ciche żeby dały nam normalnie żyć.

Ja wierze, że się da. Widze juz jakies zmiany: nie grzebie w Google objawow choroby, nie biegam po lekarzach, zaczelam pic wode z kranu, nie zmieniam poscieli tylko w czwartki ( tak bylo jakis cZas temu. Co tydzien w czwartek), nie poprawiam recznika mego meza, Ani przyborow toaletowych I jeszcze pare innych, ktorych akurat teraz nie pamietam. U mnie nerwica nie zmienia opakowania, tak jak u ciebie. Ciekawe, co to powoduje? :-|

life begins at the end of your comfort zone

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Michellea wiem że na punkcjie czystości to standardowe natręctwa, ale z nn zmagam się już jakieś 5-6 lat i to natręctwo, że przenoszę bakterie jest takie silne dopiero teraz, w toku terapii powstało, ale jestem dobrej myśli, jeden dzień jest ok, drugi gorszy, trzeba to przetrwać. Natręctwa seksualne też są częste, ja miałam na tym tle też wcześniej, inne od Twoich, ale dotyczyły tego samego, czyli seksu. Wybrnęłam z tego za to teraz mam tą za.sraną czystość na głowie. Ty też wybrniesz. W końcu przyjdzie taki czas że będzie prawie całkowicie wolni od natręctw. Prawie, bo czy da się całkowicie jak nn zaangażowane mocno to nie wiem. Oby były na tyle ciche żeby dały nam normalnie żyć.

Mam nadzieję, że wybrnę... Teraz mam naprawdę zły okres, trochę stresu i nerwica jeszcze go potęguje, bo powinnam coś robić, a myślę tylko o moich natrętnych myślach. Jak nie myślę o obecnych, to rozpamiętuję przeszłość, co pomyślałam, poczułam, czy wtedy nie byłam złym człowiekiem. Mam miliard tych myśli dziennie. Jak już udaje mi się nie analizować i jestem szczęśliwa, że dobrze mi idzie, to moja psychika robi mi psikusa i wymyśla coś nowego, innego niż zwykle i zaczyna się od nowa. Bo nowy problem trzeba przemyśleć, żeby się upewnić, że to tylko natręctwo... :?

A teraz mnie denerwuje strasznie to, że mam nie niechciane myśli, ale niechciane uczucia i chęci. Nie wiem czy tak jest w NN, ale myślę o czymś normalnym, to nie jest natrętna myśl, a w trakcie pojawia się niechciana agresja, podniecenie, radość itp.

Do d*py to wszystko. Powinnam się uczyć do sesji, ale mam trudności z koncentracją. A jak już czytam coś nudnego, to natręctwa wracają :cry: Dobrze, że przynajmniej ostatnio lepiej sypiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niechciana radość?

Głupio to zabrzmiało :lol:

Chodzi o radość niestosowną do sytuacji, np. cieszenie się, że komuś coś złego się stało, chociaż lubię tą osobę, wcale nie życzę jej źle i nie cieszę się z jej krzywdy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak się dzieli włos na czworo, to zawsze się coś znajdzie. Generalnie radość, podniecenie, agresja, to nie są rzeczy, które mamy na każdym kroku kontrolować, to w jakimś stopniu niezależne procesy, zarządzanie jest na wyższym pułapie. :) To trochę tak, jakbyś chciała kontrolować serce, czy równo pracuje, zaczęła myśleć nad wdechem i wydechem i poganiała te czerwone ludziki (erytrocyty zdaje się), żeby szybciej nosiły bąbelki z tlenem.

Tolerancja jest cnotą ludzi bez przekonań.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem, że nie da się ciągle kontrolować myśli czy emocji. Tylko czasem te emocje jakby nie pasują do reszty. I wtedy pojawia się lęk, że może to coś oznacza (oczywiście coś złego, bo jakże by inaczej). Staram się tym nie przejmować, ale trochę mnie to irytuje czasem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak się dzieli włos na czworo, to zawsze się coś znajdzie. Generalnie radość, podniecenie, agresja, to nie są rzeczy, które mamy na każdym kroku kontrolować, to w jakimś stopniu niezależne procesy, zarządzanie jest na wyższym pułapie

 

 

Jak staram się porzucić chorą kontrolę np. nad emocjami to nasilam poczucie winy które musi zostać zmyte najczęściej przez mycie rąk albo perfekcyjne symetryczne układanie przedmiotów a jest to jeszcze bardziej żałosne niż ta kontrola.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Michellea, emocje wielu ludzi nie pasują do sytuacji, żerują na tym dziennikarze i producenci wiadomości, kiedy na przykład stanie się nieszczęście, to mają temat, jadą z tym na okrągło i chyba wielu ludzi to ekscytuje, skoro to oglądają. Więc różne są odruchy, ważne, żeby tak ogólnie nie zgłupieć, nie zostać na tym poziomie. To raz, a po drugie jak się rozdrapuje swoje odczucia na wiązki, traci się zdrowy wgląd, bo już nie wiesz, co jest prawdziwe, a co nie.

Tolerancja jest cnotą ludzi bez przekonań.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poza tym w wielu sytuacjach mamy całą gamę odczuć, po części sprzecznych ze sobą.

Kiedy czujesz, że coś nie tak z Twoimi emocjami, zostaw to, nie analizuj, nie oceniaj, poczekaj na moment, aż odzyskasz dystans i nie będziesz czuć lęku.

Tolerancja jest cnotą ludzi bez przekonań.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie oglądaj porno, to niszczy, odrywa seks od wrażliwości i rzeczywiście może powodować uzależnienie od seksu. Ale nie tak od razu.

 

Natręctwa są efektem lęku, nie rozerotyzowania.

Ktoś może być maniakiem seksualnym, myśleć o tym non stop i nie mieć natręctw. Natręctwa to myśli niechciane, nieakceptowane, które się pojawiają, bo się ich boimy.

 

Może jest tak, że pod wpływem porno zaczęłaś być w jakiejś sprzeczności ze sobą, co powoduje lęk. Filmy dostarczają tematów do myśli seksualnych, na które wcześniej byś nie wpadła, które nie wypływają z Twojej wcześniejszej wrażliwości, a które mają tak silne oddziaływanie, że teraz jakby Ci się narzucają. To powoduje w Tobie rozchwianie.

Może odkryłaś, że Twoja wrażliwość seksualna może się zmieniać i czujesz lęk, że to by mogło zajść bardzo daleko, stąd strach przed tym, że mogłabyś być np. pedofilem.

A może sam fakt, że oglądasz takie filmy, powoduje w Tobie lęk, że coś z Tobą nie tak.

Tolerancja jest cnotą ludzi bez przekonań.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po prostu boję się, że przez swoje działania "zaprogramowałam" mój mózg na częste myślenie o seksie i w ten sposób on zaczął się domagać nowych bodźców i zaczął wymyślać sobie te wszystkie obrazy, myśli dotyczące dzieci, zwierząt itp. Że sama zrobiłam sobie krzywdę

 

Nawet jeśli, to możesz przeprogramować go z powrotem.

Myślę, że oglądanie filmów porno może jak najbardziej zwiększyć myślenie o seksie i sprawić, że potrzebujemy nowych bodźców, ale jakoś nie sądzę, żebyś już potrzebowała aż tak nowych, jak pedofilia i zoofilia, to skrajności. Raczej stoi za tym lęk.

Tolerancja jest cnotą ludzi bez przekonań.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

refren, w sumie też tak sądzę, bo chyba gdyby to była kwestia nowych bodźców to bym ich szukała, a nigdy tego nie robiłam (na pewno nie odnośnie pedofilii itp.). Chyba po prostu nerwica szuka nowych sposobów, aby mnie przekonać, że moje lęki to prawda. Muszę się wziąć w garść i przystopować z kompulsywnym analizowaniem wszystkiego, co pomyślę, bo nic dobrego z tego nie wychodzi. Szkoda, że czasem trudno to zrobić. Ale zrobię to, musi się udać :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam kochani, ja rowniez borykam sie z tym dziadostwem, zaczelo sie 2 lata temu w ciazy, byly to mysli seksualne, bralam Asentre przez poltora roku, odstawilam na 3 mies i wrocilo ze zdwojona sila, znowu pojawily sie mysli ze ktos mnie zgwalci, myslalam ze oszaleje bralam anafranil ale musialam zmienic bo nie bylo zadnych efektow, teraz biore paxtin od 5 tyg, od wczoraj mam zwiekszona dawke do 30 mg bo pojawily sie nowe mysli, ze ja komus cos zrobilam , powiem Wam ze juz wolalabym te mysli seksualne bo te, ze komus cos zrobilam sa paralizujace... Mam straszne napady lęku wtedy, nie moge sobie przemowic ze to nieprawda, przewijaja mi sie okropne scenariusze, na psychoterapie termin mam za rok :roll: ide w pon do mojego psychiatry, ze pojawily sie inne mysli, Wy tez tak macie, ze jedne mysli przechodza a pojawiaja sie inne o gorszym charakterze??? To jest okropnie meczace, wydaje mi sie ze ten paxtin juz powinien zaczac dzialac, pozdrawia Was zdolowana mysleniem krakowianka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy jest tu ktos kto ma takie chore mysli jak ja? Czyli, ze zrobi sie komus krzywde? Zaczelam juz sobie wmawiac ze moje antydepresanty zrobily ze mnie na chwile inna osobe i komus cos zrobilam, a z drugiej str sobie tlumacze ze przeciez leki maja pomoc a nie zaszkodzic :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Asia87 , wiele osób ma ten typ natręctw.

 

Wy tez tak macie, ze jedne mysli przechodza a pojawiaja sie inne o gorszym charakterze???

Tak. Chociaż to zależy od osoby, tak myślę. Jedni mają ciągle to samo, innym się zmienia. Ja na początku miałam głównie obsesje na punkcie czystości, inne były raczej marginalne i przychodziły od czasu do czasu. Potem zaczęło mi się zmieniać, raz to, raz tamto. Na obecną chwilę potrafię mieć myśli dotyczące kilku różnych tematów w ciągu dnia. Nie martw się tym. I staraj się nie zwracać na to uwagi. Wtedy naprawdę jest lepiej, myśli łagodnieją, nie są tak przerażające, jest ich mniej. Mnie niestety jeszcze nie udało się długo wytrwać w ignorowaniu, ale doszłam do momentu względnego spokoju. A potem znowu zaczęłam zwracać uwagę i od nowa... Trzymaj się, nie jesteś sama ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Asia87 , wiele osób ma ten typ natręctw.

 

Wy tez tak macie, ze jedne mysli przechodza a pojawiaja sie inne o gorszym charakterze???

Tak. Chociaż to zależy od osoby, tak myślę. Jedni mają ciągle to samo, innym się zmienia. Ja na początku miałam głównie obsesje na punkcie czystości, inne były raczej marginalne i przychodziły od czasu do czasu. Potem zaczęło mi się zmieniać, raz to, raz tamto. Na obecną chwilę potrafię mieć myśli dotyczące kilku różnych tematów w ciągu dnia. Nie martw się tym. I staraj się nie zwracać na to uwagi. Wtedy naprawdę jest lepiej, myśli łagodnieją, nie są tak przerażające, jest ich mniej. Mnie niestety jeszcze nie udało się długo wytrwać w ignorowaniu, ale doszłam do momentu względnego spokoju. A potem znowu zaczęłam zwracać uwagę i od nowa... Trzymaj się, nie jesteś sama ;)

Masz racje. Ja akurat mam tylko jeden rodzaj mysli. Boje się pewnej choroby. I poki co, nerwica nie zmienila opakowania ( bo to jest tylko opakowanie. Tak mowi moja t. I tak na prawde tym się nie zajmujemy na terapii. )Lek przykrywa pewne uczucia, do ktorych boimy się dotrzec. Lek jest takimi drzwiami. Tylko Aby dostac się do srodka, trzeba otworzyc drzwi- I tu zaczynaja się schody, bo lek skutecznie nas odstrasza. Przyznam że teraz w sumie nie uciekam juz przed nim. Klade się , mysle o tym lęku I zastanawiam się , co się za nim kryje. Juz dwa razy udalo mi się znalezc to. W drodze na sesje wyszlam z lekiem, a po drodze przepracowalam to i weszlam na sesje z mega smutkiem. Trzeba mu tylko spojrzec prosto w te wilcze oczy :hide:

life begins at the end of your comfort zone

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I poki co, nerwica nie zmienila opakowania ( bo to jest tylko opakowanie. Tak mowi moja t. I tak na prawde tym się nie zajmujemy na terapii.

A u mnie te opakowania zmieniają się z prędkością światła. To tylko bardziej mnie dezorientuje. Chciałabym mieć tylko jedno (najlepiej to związane z czystością, jakoś najlepiej sobie z nim radziłam), może wtedy nie miałabym ciągłego poczucia, że jestem wariatką.

 

Powinnam się uczyć do sesji, a ciągle myślę. Jak to przerwać? Dziś jest wyjątkowo źle. Powiedzcie proszę, czy też tak macie:

Po pierwsze, gdy nachodzi mnie natrętna myśl, powoduje lęk. Gdy staram się tę myśl odepchnąć, walczę z nią albo mówię sobie "nie, nie chcę tego", to ta myśl coraz bardziej naciera i coraz bardziej mam wrażenie, że tego chcę. Czasem do momentu, że jestem wręcz pewna, że tego chcę. I tu pojawia się mój problem. Ostatnio jest tak, że wtedy myślę "A co w tym złego (że chcę)? Pomyśl o tym! Nie hamuj się! Poeksperymentuj!" (bo najczęściej chodzi o myśli seksualne). Po czymś takim albo mam wrażenie, że mój mózg się wyłącza (tak wielki lęk mnie zalewa) albo (ostatnio raczej ta opcja) wierzę tym myślom, wręcz czuję, że jestem zła, że chcę tak myśleć, że ja naprawdę się zastanawiam co w tych myślach złego, że chcę zobaczyć jak to jest być po złej stronie, że chcę porzucić mój system wartości... I najgorsze, że nie czuję wtedy lęku. Potem wyobrażam sobie te rzeczy, żeby zobaczyć czy to mi się podoba (to chyba kompulsja, mam nadzieję, a może rzeczywiście jakieś eksperymentowanie).

 

Drugi podobny problem, to to, że czasem po natrętnej myśli myślę "A dlaczego miałabym o tym nie myśleć? Takie myśli wcale nie są takie złe, mogę tak myśleć". Mimo, że potem zalewa mnie lęk, bo wcale te myśli nie są normalne, nie chcę tak myśleć. Ale potem zadręczam się jak mogłam w ogóle pomyśleć, że takie myśli są normalne.

 

Zaczynam myśleć, że odrzucam te myśli tylko ze względu na jakieś zahamowania, strach przed karą, co pomyślą inni itp., a jakbym tego nie miała, to bym się ich nie bała, tylko w pełni by mi się podobały. Ale to chyba nie prawda, coś mi to trąci psychoanalizą :shock:

Mam już dosyć samej siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×