Aktywne wątki (bez zabaw)
Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Off-topic, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Kosz, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, Twórczość, Literatura, Fotografia/Malarstwo/Rysunek/Rzeźba, Muzyka/Film/Video, Inne, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Ostatnio wróciłem do pasji z gimnazjum historia-książki podkasty Na YouTube itp . Trochę uczę sie podstaw niemieckiego bo mam propozycję pracy w Austrii. Ostatnio dużo spie w dzień po przyjściu z pracy obiad prysznic i zaraz idę spac
-
Szalone precle z pieprzem i ziemniakami
lily was here odpowiedział(a) na lily was here temat w Off-topic
Bo Kondrat jest jurny i młody duchem bo ma laske w wieku córki -
@reus jak tam żyjesz? Jak sobie radzisz? Chyba nie działa oznaczenie, jak się kogoś oznacza?
-
Rozdział IV Poniedziałek zaczął się jak każdy inny dzień pracy. Sylwia obudziła się kilka minut przed budzikiem. Przez chwilę leżała nieruchomo, próbując przypomnieć sobie sen, który właśnie się skończył. Nie potrafiła. Zostało po nim tylko nieprzyjemne napięcie, jakby ciało pamiętało coś, czego głowa już nie miała. Wstała, wzięła prysznic i zrobiła kawę. Śniadania nie zjadła. Wychodząc z mieszkania, zauważyła bałagan w kuchni. Kubek stał na blacie od wczoraj, na krześle leżały ubrania, a w zlewie kilka naczyń. Pomyślała, że posprząta wieczorem. Nie była pewna, czy rzeczywiście to zrobi. W pracy było głośniej niż zwykle. Justyna od rana miała dobry humor i opowiadała Karolinie o czymś, co wydarzyło się w weekend. Sylwia słuchała ich z boku, czasami coś dopowiadała. Nawet się uśmiechnęła. Przez większość dnia była po prostu pracownikiem. Odbierała telefony, odpowiadała na wiadomości, zajmowała się swoimi obowiązkami. Robiła wszystko, co robiła zawsze. Tylko czasami łapała się na tym, że przez kilka sekund patrzy w ekran i nie pamięta, po co go otworzyła. Przed południem telefon zawibrował. Nieznany numer: Jak się czujesz? Sylwia spojrzała na wiadomość. Nie było w niej nic szczególnego. Żadnej groźby. Żadnej informacji. Żadnego zdania, które można by uznać za niepokojące. A jednak poczuła nieprzyjemny chłód w żołądku. Nie odpowiedziała. Schowała telefon do kieszeni. Po kilkunastu minutach pojawiła się kolejna wiadomość. Nieznany numer: Tęsknię za tobą. Sylwia i tym razem od razu wygasiła ekran. Nie wiedziała, kim była osoba po drugiej stronie. Nie chciała wiedzieć. O siedemnastej Karolina podeszła do jej biurka. - Pamiętasz, że dzisiaj masz terapię? Sylwia podniosła głowę. - Pamiętam. - O osiemnastej. - Wiem. Karolina uśmiechnęła się. - Pojechać z Tobą? - Nie musisz. - Ale chcę. Sylwia pokręciła głową. - Jesteś niemożliwa. Po pracy wyszły razem. Do gabinetu Marty dotarły kilkanaście minut za wcześnie. Karolina zaparkowała samochód i wyłączyła silnik. Żadna z nich nie wysiadła. Sylwia patrzyła przez przednią szybę na wejście do budynku. - Jeszcze możemy odjechać - powiedziała. - Możemy. - I? - I co? - Karolina zerknęła na nią. - I nie pojedziemy - Sylwia westchnęła. Przez chwilę siedziały w ciszy. - A jeśli nie będę wiedziała, co powiedzieć? - zapytała Sylwia. - To powiesz, że nie wiesz. - To głupie. - Nie prawda. Karolina oparła głowę o zagłówek. - Nie idziesz tam zdawać egzaminu. Sylwia uśmiechnęła się blado. - Szkoda. Egzamin byłby łatwiejszy. Kiedy zbliżała się osiemnasta, wysiadły z samochodu. - Będę tutaj- powiedziała Karolina. Sylwia skinęła głową. Marta otworzyła drzwi niemal punktualnie. — Sylwia? — Tak. — Dzień dobry. Proszę wejść. Sylwia weszła do środka. Gabinet był spokojny i jasny. Dwa fotele stały naprzeciw siebie, pomiędzy nimi znajdował się niewielki stolik. Na półce stało kilka książek. Marta wskazała jej miejsce. Sylwia usiadła. Przez pierwszą chwilę trzymała dłonie splecione na kolanach. Marta zajęła fotel naprzeciwko. - Z czym pani dzisiaj przychodzi? Sylwia poczuła, że właśnie tego pytania bała się najbardziej. Wiedziała, dlaczego tu jest. Jednocześnie nie potrafiła tego powiedzieć. - Mam ostatnio problemy ze snem. - Od kiedy? - Kilka tygodni. - Co się dzieje ze snem? - Budzę się. Mam sny. - Koszmary? Sylwia zastanowiła się. - Chyba tak. - Co pani w nich widzi? Sylwia spojrzała na swoje dłonie. - Schody. Marta czekała. - Żółte światło. I czyjąś rękę. - Czyją? - Nie wiem. - Pamięta pani, czy znała pani tę osobę? Sylwia pokręciła głową. - Nie widzę twarzy. Marta zrobiła krótką notatkę. - A co pani wtedy czuje? - Strach. - Tylko strach? Sylwia przez chwilę milczała. - Nie. - Co jeszcze? - Nie wiem. Marta nie naciskała. Zamiast tego zaczęła pytać o inne rzeczy. O sen. O jedzenie. O pracę. O to, czy Sylwia miała ostatnio trudności z wykonywaniem codziennych obowiązków. Sylwia odpowiedziała, że czasami nie ma siły wstać z łóżka. - Czy zdarza się pani nie przyjść do pracy? - Nie. Przychodzę. - A po pracy? Sylwia wzruszyła ramionami. - Najczęściej wracam do domu. - Spotyka się pani ze znajomymi? - Coraz mniej. - Z rodziną? - Normalnie, czyli dość rzadko. Marta przeszła do pytań o rodzinę. - Ma pani rodzeństwo? Sylwia pokręciła głową. - A rodzice? Opowiedziała o rodzicach, o mamie i tacie, którzy zawsze byli zapracowani i rzadko bywali w domu. - Jak wspomina pani dom rodzinny? - Dobrze. - Czuła się pani bezpiecznie? - Tak. - Jak wyglądała relacja z rodzicami? - Dobrze. Sylwia odpowiadała szybko. Dobrze. Normalnie. Tak. Nie było w tych odpowiedziach żadnego zawahania, jakby były automatycznie wyuczone. Aż Marta zapytała: - A okres dorastania? Jak go pani wspomina? Sylwia zamilkła. To było dziwne. Tak proste pytanie. Przecież powinna wiedzieć. - Dobrze - powiedziała po chwili. - Co konkretnie pani pamięta? Sylwia otworzyła usta. Nic. Próbowała znaleźć choć jeden obraz. Pokój. Szkołę. Koleżanki. Jakieś wakacje. Nic konkretnego nie przychodziło. Nie była to pustka jak po zapomnianym słowie. To było coś bardziej kompletnego. Jakby ktoś wyciął kilka lat z filmu i pozostawił po nich tylko dwa kawałki taśmy. - Chyba... szkołę - powiedziała. - Co jeszcze? Sylwia poczuła niepokój. - Nic szczególnego. - Miała pani wtedy przyjaciół? - Tak. - Pamięta pani jakieś wydarzenia z tego okresu? Sylwia spojrzała na Martę. - Nie... Pierwszy raz jej odpowiedź nie była pewna. Marta zauważyła to, ale nie komentowała. - To może być trudne do uchwycenia podczas pierwszego spotkania -powiedziała spokojnie. - Nie musimy teraz tego szukać. Sylwia skinęła głową. Poczuła ulgę. Ale razem z ulgą pojawiło się coś jeszcze. Niepokój. Bo jeśli rzeczywiście wszystko było w porządku, dlaczego nie potrafiła sobie tego przypomnieć? Marta pytała jeszcze o późniejsze lata. O szkołę. O pracę. O relacje. O to, czy Sylwia miała wcześniej podobne objawy. Nie miała. Przynajmniej niczego takiego nie pamiętała. W pewnym momencie Marta zapytała: - Mówiła pani, że ciało reaguje napięciem. Jak pani je odczuwa? Sylwia zastanowiła się. - Najczęściej barki. Dotknęła szczękę. - I tutaj. Po chwili zawahała się. - Czasami też podbrzusze. Marta skinęła głową. - Czy zauważa pani, kiedy to napięcie się pojawia? - Nie zawsze. - Czy coś je nasila? Sylwia pomyślała o dotyku. - Czasami dotyk. Nie powiedziała nic więcej. Marta również. Kiedy zbliżała się osiemnasta pięćdziesiąt, Marta odłożyła notes. - Na dzisiaj chyba wystarczy. Sylwia poczuła ulgę. - Chciałaby pani spotykać się regularnie? - zapytała Marta. Sylwia skinęła głową. - Tak. - Mogę zaproponować poniedziałki o osiemnastej. - Co tydzień? - Tak. Terapia powinna być regularną pracą, dlatego raz w tygodniu jest minimalną ilością spotkań. Sylwia zastanowiła się tylko przez chwilę. - Dobrze. - W takim razie widzimy się za tydzień. Karolina czekała w samochodzie. Kiedy Sylwia wsiadła, spojrzała na nią. - I? - Pytała o wszystko. - O? - Rodziców. Rodzeństwo. Dzieciństwo. Karolina spojrzała na nią uważnie. - I? Sylwia zapięła pas. - Zapytała o dorastanie. - No? - Nie pamiętam. Karolina nic nie powiedziała. Sylwia patrzyła przez okno. - To znaczy... pamiętam, że było dobrze. - Ale nie pamiętasz co było dobrze? Sylwia pokiwała głową. - Właśnie. Karolina nie dopytywała. Ruszyły. We wtorek Sylwia wróciła do normalnego rytmu. Rano praca. Telefony. Dokumenty. Kawa wypita przy biurku. Krótka rozmowa z Justyną. Karolina kilka razy zerkała w jej stronę, ale nie wracała do poniedziałkowej terapii. W południe napisała tylko: Karolina: Jak się czujesz po wczoraj? Sylwia: Dziwnie. Po chwili dopisała: Sylwia: Ale chyba dobrze. Karolina: To dobrze. Sylwia uśmiechnęła się do ekranu. Kilka godzin później będąc w domu dostała wiadomość z nieznanego numeru. Nieznany numer: Tęsknię za twoim zapachem. Przeczytała. Tym razem poczuła irytację. Nie strach. I właśnie to było dziwne. Ktoś obcy pisał do niej tak, jakby mieli za sobą wspólne życie. Odłożyła telefon. Nie odpisała. Łukasz napisał później. Łukasz: Może kawa w weekend? Sylwia patrzyła na wiadomość długo. W końcu odpisała: Sylwia: Zobaczę, jak będę się czuła. W środę rano zadzwonił nieznany numer. Sylwia spojrzała na ekran. Telefon dzwonił. Przez chwilę chciała go zignorować. Odebrała. - Halo? Cisza. Na początku pomyślała, że połączenie jest złe. - Halo? - powtórzyła. Usłyszała oddech. Spokojny. Powolny. Miarowy. Zesztywniała. Nie potrafiła powiedzieć, dlaczego ten dźwięk zadziałał na nią tak mocno. To był tylko oddech. Zwyczajny odgłos człowieka po drugiej stronie telefonu. A jednak nagle całe ciało zareagowało szybciej niż myśl. Ramiona napięły się. Szczęka zacisnęła się tak mocno, że poczuła ból w zębach. W podbrzuszu pojawiło się znajome, głębokie napięcie. Przez krótką chwilę miała wrażenie, że nie siedzi już we własnym mieszkaniu. Jakby powietrze wokół niej zgęstniało. - Kim jesteś? - wyszeptała. Oddech po drugiej stronie pozostał spokojny. Sylwia przycisnęła telefon mocniej do ucha. I wtedy poczuła zapach. Papierosy. Tak wyraźny, jakby ktoś stał tuż obok. Oderwała telefon od ucha. Spojrzała na ekran. Połączenie nadal trwało. Przez kilka sekund nie była w stanie się poruszyć. Potem nacisnęła przycisk zakończenia. Telefon wypadł jej z dłoni na kanapę. Sylwia siedziała nieruchomo. Oddychała szybko. Próbowała sobie wmówić, że to tylko reakcja na stres. Że nic się nie wydarzyło. Że nikt nie stał za nią. Po kilku minutach poszła do łazienki i obmyła twarz zimną wodą. Kiedy spojrzała w lustro, była blada. Telefon leżał w drugim pokoju. Nie podniosła go. Po pracy, wracając do domu, zatrzymała się przy skrzynkach pocztowych. Otworzyła swoją. W środku była biała koperta. Bez znaczka. Bez adresu. Na niej tylko jej imię. SYLWIA Wyjęła ją. Przez chwilę stała nieruchomo na klatce schodowej. Potem weszła do mieszkania. Zamknęła drzwi. Położyła kopertę na stole. Patrzyła na nią kilka sekund. Nie chciała jej otwierać. Jednocześnie wiedziała, że i tak to zrobi. Rozerwała papier. W środku znajdowała się jedna kartka. Dwa zdania. "Sama tego chciałaś. Było ci dobrze." Sylwia przeczytała je raz. Nic. Przeczytała drugi. Poczuła nagły skurcz żołądka. Trzeci raz. I wtedy coś się zmieniło. Nie pojawił się obraz. Najpierw pojawiło się ciało. Ciężar własnego ciała. Twarde, zimne podłoże pod plecami. Chłód. Wilgoć. Przez sekundę nie wiedziała, gdzie jest. Potem zobaczyła kanał. Wąski. Betonowy. Zimny. Leżała w nim. Nie widziała swojej twarzy ani całego ciała. Tylko fragmenty: rękę, kawałek ubrania, kolano pod dziwnym kątem. Próbowała się poruszyć. Nie mogła. To było najgorsze. Nie ból. Nie strach. Niemożność ruchu. Jakby coś ją trzymało. Jakby całe ciało było unieruchomione. Sylwia gwałtownie odsunęła się od stołu. Kartka wypadła jej z ręki. Nagle zrobiło jej się niedobrze. Pobiegła do łazienki. Zwymiotowała. Potem długo siedziała na zimnej podłodze, opierając plecy o wannę. Trzęsły jej się ręce. Próbowała oddychać spokojnie, ale za każdym razem, kiedy zamykała oczy, wracało to samo. Kanał. Zimne podłoże. Ciężar własnego ciała. I przede wszystkim to przerażające poczucie, że nie może się ruszyć. Nie wiedziała, czy to było wspomnienie. Nie wiedziała, czy to był sen. Nie wiedziała nawet, czy naprawdę widziała kanał. Ale ciało nie zachowywało się tak, jakby nic się nie wydarzyło. Kiedy wróciła do pokoju, kartka nadal leżała na podłodze. Sylwia nie podniosła jej. Została tam do następnego dnia. Rano Sylwia długo siedziała na brzegu łóżka. Nie chciała patrzeć na stół. Wiedziała, że kartka nadal tam leży. Przez noc kilka razy budziła się z przekonaniem, że znowu jest w kanale. Za każdym razem otwierała oczy i przez chwilę nie wiedziała, gdzie się znajduje. Dopiero znajomy kształt pokoju pozwalał jej wrócić do rzeczywistości. O szóstej czterdzieści wstała. Wzięła prysznic. Zrobiła kawę. Tym razem zmusiła się, żeby coś zjeść. Potem spojrzała na kartkę. Leżała dokładnie tam, gdzie ją zostawiła. Sylwia podeszła do stołu i podniosła ją dwoma palcami. Nie chciała jej dotykać. Włożyła ją do szuflady. Zamknęła. Przez chwilę stała przed meblem. Potem wyszła do pracy. W pracy nikt nie wiedział, co wydarzyło się poprzedniego dnia. I Sylwia chciała, żeby tak zostało. Przez kilka godzin rzeczywiście udawało jej się funkcjonować normalnie. Justyna opowiadała coś o kliencie, który po raz trzeci przysłał ten sam dokument z błędem. Karolina śmiała się z jej komentarza. Sylwia też się uśmiechnęła. Nawet sama była zaskoczona, jak łatwo potrafi wejść w zwyczajny rytm. Praca była pod tym względem bezpieczna. Dopóki miała coś do zrobienia, nie musiała myśleć. Około jedenastej telefon zawibrował. Nieznany numer: Jak się czujesz? Sylwia spojrzała na ekran. Nie odpisała. Po chwili pojawiła się kolejna wiadomość. Nieznany numer: Tęsknię za tobą. Schowała telefon do torebki. Karolina zerknęła na nią. - Wszystko okej? - Tak. - Na pewno? - Tak. Karolina nie uwierzyła, ale nic nie powiedziała. Po pracy Sylwia pojechała prosto do domu. Nie miała ochoty z nikim rozmawiać. W połowie drogi telefon zadzwonił. Nieznany numer. Sylwia spojrzała na ekran. Nie odebrała. Telefon przestał dzwonić. Kilka sekund później zaczął ponownie. Tym razem również nie odebrała. Dopiero za trzecim razem wyłączyła dźwięk. Połączenie zakończyło się. Nie było wiadomości. W piątek rano Sylwia obudziła się zmęczona. Sen był niespokojny, ale tym razem niczego nie pamiętała. W pracy miała dużo rzeczy do zrobienia. Telefon dzwonił częściej niż zwykle, Justyna potrzebowała od niej kilku informacji, a przed południem doszedł jeszcze dokument, który trzeba było przygotować na szybko. Przez kilka godzin prawie nie myślała o środzie. Dopiero w przerwie sięgnęła po telefon. Jedna wiadomość. Nieznany numer: Chcę cię poczuć. Sylwia zamarła. Czytała ją długo. Nie dlatego, że nie rozumiała słów. Właśnie dlatego, że je rozumiała. Poczuła nagły skurcz żołądka. Oddech przyspieszył. W głowie pojawiło się coś, czego nie chciała dopuścić do świadomości - nie obraz, nie wspomnienie, tylko fizyczne poczucie czyjejś bliskości. Czyjegoś ciężaru. Czyjejś obecności. Sylwia gwałtownie odsunęła telefon. Wstała od biurka. - Idę do łazienki - powiedziała do Justyny, choć ta o nic nie pytała. Zamknęła się w kabinie. Przez chwilę tylko stała. Potem zrobiło jej się niedobrze. Usiadła na zamkniętej desce i oparła głowę o ścianę. Oddychała powoli. Nie chciała płakać. Nie chciała myśleć. Ale słowa z wiadomości cały czas wracały. Chcę Cię poczuć. W końcu zwymiotowała. Kiedy po kilku minutach wyszła z łazienki, umyła twarz i spojrzała w lustro. Była blada. Karolina stała przy wyjściu z korytarza. - Co się dzieje? Sylwia pokręciła głową. - Nic. - Sylwia. - Po prostu źle się poczułam. Karolina patrzyła na nią przez chwilę. - Chcesz jechać do domu? Sylwia chciała powiedzieć „tak”. Zamiast tego odpowiedziała: - Nie. Zostańmy. Karolina nie pytała, co znaczy „zostańmy”. Wróciły razem do pracy. Wieczorem Łukasz napisał. Łukasz: Co z tą kawą? Sylwia patrzyła na wiadomość. Przez chwilę miała ochotę odpisać, że może jutro. Ale nie chciała nikogo widzieć. Sylwia: Może innym razem. Odpowiedź przyszła szybko. Łukasz: Jasne. Nic więcej. I to było dobre. Nie chciała teraz, żeby ktoś próbował ją pocieszać. W sobotę Karolina przyjechała rano. - Nie pytam, czy wszystko dobrze - powiedziała na wejściu. - Widzę, że nie. Sylwia uśmiechnęła się słabo. - Wejdź. Karolina weszła do kuchni. - Jadłaś? - Kawę. - To nie jest jedzenie. Karolina otworzyła lodówkę. - Zrobię jajecznicę. Sylwia usiadła przy stole. Przez chwilę milczały. - Chcesz mi powiedzieć, co się stało w tym tygodniu? - zapytała w końcu Karolina. Sylwia patrzyła na blat. - Znalazłam list. Karolina zamilkła. - Jaki list? Sylwia przez chwilę nic nie mówiła. Potem opowiedziała jej o kopercie. Nie pokazała kartki. Jeszcze nie. - Co było napisane? Sylwia zacisnęła dłonie. - Że sama tego chciałam. Karolina znieruchomiała. - Co? Sylwia powtórzyła: - „Sama tego chciałaś. Było ci dobrze.” Przez kilka sekund żadna z nich się nie odezwała. - Sylwia, kto to wysyła? - Nie wiem. - Masz ten list? Sylwia skinęła głową. - Mogę go zobaczyć? Sylwia zawahała się. - Nie teraz. Karolina przyjęła to bez naciskania. Postawiła przed nią talerz. - Najpierw jedz. Po południu zadzwonił Sylwii telefon. Nieznany numer. Tym razem odebrała. Nie powiedziała nic. Po drugiej stronie znów był tylko oddech. Sylwia poczuła, jak zaczyna jej drżeć ręka. Nie był to gwałtowny, ciężki oddech. Spokojny. Równy. Jakby osoba po drugiej stronie wcale się nie spieszyła. Sylwia zamknęła oczy. Przez sekundę poczuła chłód pod plecami. Otworzyła oczy. - Przestań - powiedziała. Oddech trwał dalej. - Proszę. Nic. Sylwia rozłączyła się. Tym razem natychmiast zablokowała ekran. Karolina, która była w drugim pokoju, weszła do kuchni. - Kto dzwonił? Sylwia spojrzała na nią. - Nie wiem. Karolina nie powiedziała nic. Usiadła obok. Niedziela była spokojniejsza. Sylwia spała do późna. Potem starała się coś zrobić w mieszkaniu. Posprzątać. Nie wszystko. Tylko kuchnię i łazienkę. Zrobiła pranie. Przez kilka godzin czuła się niemal normalnie. Po południu Łukasz napisał: Łukasz: Mam nadzieję, że u ciebie trochę lepiej. Sylwia długo patrzyła na wiadomość. Tym razem odpisała. Sylawia: Trochę. Łukasz: To dobrze. I nic więcej. Nie miała siły na rozmowę. Wieczorem przyszła wiadomość z nieznanego numeru. Sylwia siedziała wtedy na kanapie. Nieznany numer: Pamiętasz zapach? Poczuła, jak coś zaciska się jej w żołądku. Nie odpisała. Po kilku minutach telefon zadzwonił. Nieznany numer. Sylwia patrzyła na ekran. Dzwonienie trwało długo. W końcu odebrała. Nie powiedziała nic. Oddech. Ten sam spokojny oddech. Sylwia zamknęła oczy. Przez chwilę znów zobaczyła kanał. Nie cały. Tylko fragment betonowej ściany. Poczuła chłód. I to samo przekonanie, że nie może się ruszyć. Otworzyła oczy. - Kim jesteś? - wyszeptała. Cisza. Oddech. Rozłączyła się. Tym razem nie płakała. Siedziała tylko przez kilka minut z telefonem w dłoni. Potem wstała i poszła do sypialni. Kartka nadal była schowana w szufladzie. Nie wyjęła jej. Położyła się do łóżka. W poniedziałek miała iść do pracy. A o osiemnastej znowu miała zobaczyć Martę. Telefon leżał na szafce. Ekran był czarny. Tej nocy nie zasnęła.
- Dzisiaj
-
MIRTAZAPINA (Auromirta ORO, Mirtagen, Mirtor, Mirzaten, Remirta ORO)
Pawel.770 odpowiedział(a) na yoan22 temat w Leki przeciwdepresyjne
Sorki miało by że reguła jest że to mitrazapina jest mocniejsza niż mianseryna -
Ooo, przypomniałaś mi że mam lody w zamrażarce idę po nie....xD A zjadłam kanapki z serem i pomidorem, na obiad pizze z mozarellą, serem greckim, papryką, oliwkami i czymś tam jeszcze, nektarynkę i jeszcze pewnie coś zjem później.
-
Na naszym kanale Discord: #sciana-uciech-memy wysłano nowego mema:
-
No to się nie ruchaj
-
Zamówiłam tusz do rzęs, w sumie nie zmieniam go od dłuższego czasu wiec chyba znalazłam właśnie swój;) a konkretnie jest to Lancome doll eyes
-
-
No to dobrze. Dzieks za pojasnienie
-
domyśl się.
-
Cześć, około 4 lata temu dowiedziałam się że choruje na nerwicę lękową, po około roku zakończyłam terapię u psychologa i psychiatry ale problem chyba do mnie wrócił. W tamtym czasie miałam hiperwentylację przy długim staniu np w sklepie, silne bóle głowy, strach przed śmiercią, strach przed snem i ciągle płakałam, bałam się wychodzić z domu. W zeszłym tygodniu po 3 latach znowu zaczelo dziac sie cos dziwnego, przyspieszony puls podczas odpoczynku do 110/120, czuje się osłabiona fizycznie jak przy grypie, nie mogę jeść bo odczuwam obawę, że jak zjem to poczuje się jeszcze gorzej. Mam duszności, zatyka mi gardło, czuję jakby ktoś mnie ściskał za krtań, zawroty głowy, osłabienie, dziwne uczucie u klatce piersiowej jakby łaskotania? Rozpierania? boję się nawet mówić z obawy że zabraknie mi tchu kiedy będę z kimś rozmawiać. Po wizycie u lekarza badania w normie, krew, mocz, tarczyca, EKG. Pomaga mi czytanie tego forum, wiem że to nie profesjonalna ocena lekarska ale czy ktoś miał chociaż zbliżone objawy nerwicy? Mimo dobrych wyników badań nie potrafię wyrzucić tego z głowy że coś mi jest. Cały czas czuję ścisk w gardle, ogromne osłabienie i zaniemogłam z podstawowymi codziennymi czynnościami. Nawet pójście do łazienki kończy się paniką bo brakuje mi tchu i muszę podpierać się ściany żeby tam dotrzeć.
-
Normalnie aniołek kto by pomyślał, że mi później rogi wyrosną
-
Każdy wygląda dobrze jeżeli ma zrobione dobre zdjęcie?
Dalila_ odpowiedział(a) na mateus temat w Schizofrenia
LOL -
Leżę po kolejnym intensywnym dniu i zamiast usnąć to nadrabiam forumowe zaległości bo w końcu jest chwila żeby bez wyrzutów sumienia coś napisać. Ale mam ciśnienie i niedoczas w robocie łoooooooo
- Wczoraj
-
Co dalej robić...
-
"Ja, wybierając los mój, wybrałem szaleństwo". z barana utkana pełnia księżyca przemienia krew w błękit wszystko przybliżone nadal jestem dziwna nadal nieokiełzana podróżuję w czasie a stara dusza przynosi mądrość przodkowie dopominają przemiany nigdy nie jest za późno tańcząc w klubie techno bawiłam się wodą z umywalki miałam rude włosy i byłam mokra DJ grał najlepszą muzykę pytali co biorę wypiłam trzy kieliszki wódki tak zaczynałam szaleństwo ciemności bać się przestałam odkąd w mroku chodzę za dnia Bóg pogrywa czy to nie zabawne, że na obraz boga kochamy unicestwiać rzut monetą teraz ty nie powinniśmy czuć winy nawet on ma wrogów doceniam wolność od przeszłości cieszę się, że cię straciłam wszystkie clowny zebrane w pokoju rozmawiają wychodzę zapalić spadła mi rzęsa puszczam życzenie pochodzę z lat 60. sukienka boho z frędzlami, wianek we włosach boso na trawie tańczę po LSD rozmawiamy o Jezusie i Judaszu żyjąc szybko i dziko, umarliśmy młodo zapisując w notatnikach krew tętniącą w żyłach i żar młodości piękno wolności komputery dały nam podsłuchy telefony niańczą dwólatków młodzież ze sobą nie rozmawia a dojrzalsi jeszcze wspominają usychamy, umieramy na raty chyba lepiej zapal papierosa nie ma treści w słowach robotyczne ruchy rutyna przygnębia i odbiera sens nie ma pasji, by żyć zamrożeni doktorze, daj inne leki, te nie działają epidemia samotności cierpię na inność a może to nie cierpienie, a błogosławieństwo tych czasów jestem całkiem sama nudzą mnie rozmowy zwyczajnych ludzi czuję się przy nich chora i wściekła kiedyś bałam się być "niedostosowana" jak dobrze, że moja prośba do niebios wypaliła zamieniłam wadę w zaletę, i mogę sobie przybić piątkę W wieku 20 lat miałam wizję przepaści między mną, a resztą ludzi. Ryczałam na dworcu w obcym mieście. Ludzie podchodzili pytając, czy mogą pomóc. Doświadczenie oddzielenia od ludzkości. Rozumiesz? Ból gorszości powoli zamieniał się w siłę. Zajęło to 10 lat. Kilka z moich wizji jest pomostem do zrozumienia i zaakceptowania siebie. Wiesz, kiedyś bałam się, że umrę w wieku 27 lat. Utożsamiałam się z tym klubem. Życie było dzikie, że tak to umniejszę. Szaleństwo wkradło się i zagościło się na długie lata. Na maturze wybrałam temat: Motyw obłędu w literaturze i filmie. Już wtedy fascynowali mnie ludzie, którzy postradali zmysły. Choć wtedy byłam jeszcze względnie zdrowa, to coś mnie intrygowało w ludziach szalonych. Myślisz, że masz kontrolę? możesz w każdej chwili spaść z drzewa poznania. i utonąć w asbtrakcji
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Dalila_ odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
No Azjaci to nie byli więc Zachod Azjatów łatwo poznać:D -
Utożsamiam się.
-
W tamtym roku byliśmy 3 razy na WGotowości i dostaliśmy za każdym razem po apteczce, certyfikat i ten nieszczęsny poradnik bezpieczeństwa.
-
A ja byłam Bogiem w snach i( nie nie biore Ayahuaski,)a czulam wszystkie mysli i emocje ludzi. Bardzo realny sen.I ciekawy.Ale męczą mnie te sny.Rano sie budze i nie wiem kim jestem... Bogiem czy czlowiekiem
-
Najnowsze tematy
-
Ostatnio zaktualizowane