Skocz do zawartości
Nerwica.com

Aktywne wątki (bez zabaw)

Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Off-topic, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Kosz, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, Twórczość, Literatura, Fotografia/Malarstwo/Rysunek/Rzeźba, Muzyka/Film/Video, Inne, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. to ta sama grupa jak ktos pracuje to nie popiera partii populistów tylko dlatego ze mu datek na dzieci dala.
  3. Heledore

    Co teraz robisz?

    Siedzę sama ze sobą i nie wiem co dalej
  4. Dzisiaj
  5. Na naszym kanale Discord: #sciana-uciech-memy wysłano nowego mema:
  6. Dużo myślę mało robię
  7. "Ja, wybierając los mój, wybrałem szaleństwo". z barana utkana pełnia księżyca przemienia krew w błękit wszystko przybliżone nadal jestem dziwna nadal nieokiełzana podróżuję w czasie a stara dusza przynosi mądrość przodkowie dopominają przemiany nigdy nie jest za późno tańcząc w klubie techno bawiłam się wodą z umywalki miałam rude włosy i byłam mokra DJ grał najlepszą muzykę pytali co biorę wypiłam trzy kieliszki wódki tak zaczynałam szaleństwo ciemności bać się przestałam odkąd w mroku chodzę za dnia Bóg pogrywa czy to nie zabawne, że na obraz boga kochamy unicestwiać rzut monetą teraz ty nie powinniśmy czuć winy nawet on ma wrogów doceniam wolność od przeszłości cieszę się, że cię straciłam wszystkie clowny zebrane w pokoju rozmawiają wychodzę zapalić spadła mi rzęsa puszczam życzenie pochodzę z lat 60. sukienka boho z frędzlami, wianek we włosach boso na trawie tańczę po LSD rozmawiamy o Jezusie i Judaszu żyjąc szybko i dziko, umarliśmy młodo zapisując w notatnikach krew tętniącą w żyłach i żar młodości piękno wolności komputery dały nam podsłuchy telefony niańczą dwólatków młodzież ze sobą nie rozmawia a dojrzalsi jeszcze wspominają usychamy, umieramy na raty chyba lepiej zapal papierosa nie ma treści w słowach robotyczne ruchy rutyna przygnębia i odbiera sens nie ma pasji, by żyć zamrożeni doktorze, daj inne leki, te nie działają epidemia samotności cierpię na inność a może to nie cierpienie, a błogosławieństwo tych czasów jestem całkiem sama nudzą mnie rozmowy zwyczajnych ludzi czuję się przy nich chora i wściekła kiedyś bałam się być "niedostosowana" jak dobrze, że moja prośba do niebios wypaliła zamieniłam wadę w zaletę, i mogę sobie przybić piątkę W wieku 20 lat miałam wizję przepaści między mną, a resztą ludzi. Ryczałam na dworcu w obcym mieście. Ludzie podchodzili pytając, czy mogą pomóc. Doświadczenie oddzielenia od ludzkości. Rozumiesz? Ból gorszości powoli zamieniał się w siłę. Zajęło to 10 lat. Kilka z moich wizji jest pomostem do zrozumienia i zaakceptowania siebie. Wiesz, kiedyś bałam się, że umrę w wieku 27 lat. Utożsamiałam się z tym klubem. Życie było dzikie, że tak to umniejszę. Szaleństwo wkradło się i zagościło się na długie lata. Na maturze wybrałam temat: Motyw obłędu w literaturze i filmie. Już wtedy fascynowali mnie ludzie, którzy postradali zmysły. Choć wtedy byłam jeszcze względnie zdrowa, to coś mnie intrygowało w ludziach szalonych. Myślisz, że masz kontrolę? możesz w każdej chwili spaść z drzewa poznania. i utonąć w asbtrakcji
  8. @Dalila_ jak chcesz mieć bogate sny bez mieszania z dawkami leków to proponuję zaopatrzyć się w suplement o nazwie GABA. Myślę że to mniej szkodliwe niż odstawianie i włączanie ponownie antydepresanta. Ja na tym miałem naprawdę zakręcone sny w stylu Incepcji
  9. No Azjaci to nie byli więc Zachod Azjatów łatwo poznać:D
  10. Niby tak ale większość roboty jest przez spowolniony metabolizm.. czyli możesz tyle samo jeść i tyle samo ćwiczyć a jak dostaniesz lek to przytyjesz ..
  11. Ogólnie? Byłam w trzech szpitalach w kraju. Mam przebyć wszystkie, żeby moja opinia była wiarygodna? "częściej złe rzeczy o szpitalach mówiły osoby, które widziały ;problemy głównie na zewnątrz, a nie w sobie" - ciekawe stwierdzenie. A co miały oceniać szpital przez pryzmat własnego wnętrza? Nie kumam tego, co napisałeś. Jeśli wydajesz opinię na temat szpitala, to oceniasz zachowanie i działanie personelu. Mam oceniać ich lepiej, bo sama jestem zła, czy jak? Brakuje jeszcze żebym siebie obwiniała za to, co się tam wyprawia. Dobra, ktoś jest w lepszym stanie, więc ten pobyt będzie dla niej łagodniejszy. Różni są pacjenci, bywają bójki, są samobójstwa (u mnie doszło do niego 3 lata temu jakoś), a personel nie panuje nad niczym i śmieje się z osób, które wołają o wodę, gdy siedzą w pasach. Sama przyjemność, proszę państwa.
  12. StaticLine

    Ślady

    W piątek Sylwia obudziła się o 6:51. Budzik dzwonił od sześciu minut. Przez chwilę nie wiedziała, dlaczego leży z telefonem w dłoni. Ekran był wygaszony. Odblokowała go. Na ekranie widniała otwarta aplikacja z notatkami. Ostatnia notatka została zmieniona o 3:24. Sylwia zmarszczyła brwi. Nie pamiętała, żeby w nocy cokolwiek pisała. Otworzyła notatkę. Była pusta. Tylko kursor migał na początku pierwszej linijki. Dziwne. Zamknęła aplikację. Nie zastanawiała się nad tym dłużej. Przynajmniej przez kilka minut. W łazience odkręciła wodę. Patrzyła na swoje odbicie. Przez chwilę miała wrażenie, że wygląda inaczej. Nie potrafiła powiedzieć jak. Jakby twarz była jej, ale jednocześnie trochę obca. Mrugnęła. Wrażenie zniknęło. Sięgnęła po szczoteczkę. Po chwili zorientowała się, że stoi już w kuchni. W dłoni trzymała kubek. Nie pamiętała, kiedy zrobiła herbatę. Spojrzała na zegarek. 7:19. - No pięknie. - szepnęła i wzięła łyk. Herbata była już letnia. W pracy wszystko wróciło do normy. Justyna opowiadała jakąś historię. Karolina przeglądała dokumenty. Sylwia siedziała przy komputerze. - ...więc powiedziałam mu, że jeśli jeszcze raz wyśle mi ten sam plik, to osobiście wydrukuję go i przykleję mu do czoła. Sylwia się roześmiała. - Czekaj. - Spojrzała na Justynę. - Co powiedział? - Przecież przed chwilą ci mówiłam. - Justyna zmarszczyła brwi. Sylwia poczuła lekkie zakłopotanie. - Wiem. - Nie, nie wiesz. - Karolina spojrzała znad monitora. - Zawiesiłaś się? - Chyba. - Nieważne. Powiem ci jeszcze raz. - Justyna machnęła ręką. Sylwia uśmiechnęła się. Nie powiedziała im, że przez kilka sekund nie słyszała ich głosów. Patrzyła wtedy na odbijające się w szybie światło. I miała dziwne wrażenie, że siedzi bardzo daleko od własnego ciała. Około trzynastej wyszła po kawę. Miała wrócić po kilku minutach. Kiedy podniosła wzrok znad telefonu, stała już przed piekarnią dwie ulice dalej. Zatrzymała się. Spojrzała na budynek. Nie pamiętała, kiedy wyszła z pracy. Przez moment poczuła panikę. Potem zerknęła na zegarek. Minęło dziewięć minut. Tylko dziewięć. Prawdopodobnie po prostu zamyśliła się po drodze. Tak sobie powiedziała. Kupiła kawę. Wróciła do biura. Nikt nawet nie zauważył jej nieobecności. Po południu Karolina zapytała: - Masz plany na wieczór? -Nie. - To dobrze. - Dlaczego? - Bo chcę cię porwać na godzinę. - Dokąd? - Sylwia spojrzała na nią podejrzliwie. - Po prostu chodź. - To brzmi podejrzanie. - Tym bardziej chodź. Na kawę, albo coś zjeść. Nieważne, po prostu nie chcę od razu wracać do domu. - Dobra. -Sylwia uśmiechnęła się. Na razie był to po prostu piątek. Zwyczajny. Trochę męczący. I coraz trudniejszy do zapamiętania w całości. Po pracy Karolina czekała na Sylwię przed budynkiem. - Gotowa? - Na co dokładnie? - Nie wiem. Na życie. - To chyba nie. - Sylwia parsknęła śmiechem. - To na kawę. - To już prędzej. Pojechały kilka ulic dalej. Wybrały małą kawiarnię, w której było niewiele osób. Usiadły przy oknie. Przez pierwsze pół godziny rozmawiały o wszystkim i o niczym. O pracy. O Justynie. O sobotnim grillu. O Mariuszu, który podobno od rana planował rozpalić grilla, mimo że spotkanie miało zacząć się dopiero wieczorem. - On naprawdę potrafi zrobić z kiełbasy projekt logistyczny - powiedziała Karolina. Sylwia się roześmiała. - To chyba jego talent. - Jego największy. - A ty jak się czujesz? - Karolina upiła łyk kawy. Sylwia spojrzała na nią. - Dobrze. Karolina uniosła brew. - Prawdziwe „dobrze”? Sylwia przez chwilę się zastanawiała. - Chyba tak. - To dobrze. I nie dopytywała. Sylwia była jej za to wdzięczna. Po jakimś czasie Karolina zaczęła opowiadać o swojej terapii. Nie dlatego, że chciała prowadzić poważną rozmowę. Po prostu zeszło na temat terapeuty, do którego kiedyś chodziła. - Najgorsze było to, że przez długi czas uważałam, że wszystko sobie wymyślam - powiedziała. - A nie wymyślałaś? - Sylwia spojrzała na nią uważniej. - Nie. - Karolina uśmiechnęła się krzywo. - Ale długo potrzebowałam, żeby to zrozumieć. Sylwia nic nie powiedziała. Przez chwilę przesuwała palcem po brzegu filiżanki. - Czasami człowiek sam siebie nie zna - powiedziała cicho. Karolina spojrzała na nią. - To prawda. Nie ciągnęła tematu. Kiedy wychodziły z kawiarni, zrobiło się już ciemno. Karolina zatrzymała się przy samochodzie. - Jutro około siedemnastej? - Tak. - Nie przychodź wcześniej. -Dlaczego? - Bo Mariusz będzie jeszcze udawał, że wszystko kontroluje. - A nie kontroluje? - Absolutnie nie. Sylwia uśmiechnęła się. - Dobra. Siedemnasta. W domu było cicho. Sylwia zdjęła buty i odwiesiła kurtkę. Torebkę rzuciła na krzesło. Pudełko nadal stało na komodzie. Przeszła obok niego. Zatrzymała się. Dotknęła, ale zaraz potem poszła dalej. Wzięła prysznic. Zrobiła sobie herbatę. Usiadła na kanapie. Włączyła serial. Po kilku minutach zorientowała się, że nie wie, co właśnie wydarzyło się w poprzedniej scenie. Przewinęła. Obejrzała jeszcze raz. Tym razem zrozumiała. Telefon leżał obok niej. Ekran rozświetlił się. Żadnej wiadomości. Sylwia odetchnęła. Nie wiedziała, dlaczego właściwie poczuła ulgę. Około północy poszła do kuchni po wodę. Wracając, zatrzymała się przy komodzie. Pudełko. Tym razem nie dotknęła go. Po prostu patrzyła. Nagle poczuła zapach. Słaby. Ledwie wyczuwalny. Przez sekundę była znowu w kuchni swojej mamy. Żółte światło. Drewniana szafka. Czyjaś dłoń. I drzwi. Mrugnęła. Obraz zniknął. Sylwia nadal stała przy komodzie. Przez kilka sekund nie była pewna, czy naprawdę przestała go widzieć. Serce waliło jej tak mocno, że słyszała własny puls w uszach. Odsunęła się od komody. Jeden krok. Drugi. Potknęła się o własną stopę i złapała za ścianę. - Cholera... Głos zabrzmiał obco. Oddychała płytko. Spojrzała w stronę kuchni. Była pusta. Zwyczajna. Ta sama, w której przed chwilą zrobiła herbatę. Przetarła dłonią twarz. - Spokojnie. Powiedziała to głośniej. Jakby ktoś jeszcze był w mieszkaniu. Podeszła do kuchni. Zapaliła światło. Spojrzała na szafki. Jedna po drugiej. Nic. Otworzyła tę najbliżej siebie. Talerze. Szklanki. Miska. Zamknęła. Otworzyła następną. Nic. Dopiero wtedy zauważyła, że dłonie jej drżą. Oparła się o blat. Zamknęła oczy. Próbowała przywołać obraz. Drewno. Żółte światło. Ręka. Drzwi. I coś jeszcze. Coś, czego nie zdążyła zobaczyć. Im bardziej próbowała, tym szybciej obraz rozpadał się w głowie. - Nie. Otworzyła oczy. Nie chciała tego teraz. Nie chciała pamiętać. A jednocześnie jakaś część niej desperacko próbowała sobie przypomnieć. Wzięła szklankę. Nalała wody. Wypiła kilka łyków. Dopiero wtedy zauważyła, że stoi boso na zimnej podłodze. Spojrzała na zegarek. 00:17. Przez moment nie rozumiała, dlaczego tak długo stoi w kuchni. Przecież przed chwilą chciała tylko napić się wody. Odłożyła szklankę. Wróciła do sypialni. Przechodząc obok komody, nawet na nią nie spojrzała. Nie zauważyła, że zatrzymała się przy niej na sekundę dłużej, niż powinna. I nie zauważyła również, że zanim położyła się do łóżka, przez chwilę stała w ciemności z ręką wyciągniętą w stronę pustego miejsca na komodzie. Jakby czegoś szukała. Czegoś, czego nie potrafiła nazwać.
  13. Zamowilam dywanik do lazienki, bo mi sie biale fugi na podlodze brudza.
  14. Grouchy

    Nasze sny

    W tamtym roku byliśmy 3 razy na WGotowości i dostaliśmy za każdym razem po apteczce, certyfikat i ten nieszczęsny poradnik bezpieczeństwa.
  15. A ja byłam Bogiem w snach i( nie nie biore Ayahuaski,)a czulam wszystkie mysli i emocje ludzi. Bardzo realny sen.I ciekawy.Ale męczą mnie te sny.Rano sie budze i nie wiem kim jestem... Bogiem czy czlowiekiem
  16. Czuję się fatalnie, leje mi się z nosa i na zmianę gorąco i zimno. Nie mam siły leżeć, a musze zrobić obiad i takie tam, więc piję trzecią kawę. A tak bym poszła na miasto. Słońce swieci, a ja jestem zombie. Jak zrobię co trzeba to wracam do łóżka robić glupoty. Musze wyłączyć w końcu ten telewizor.
  17. Kupilam 2 plastikowe pudelka z pokrywka, ktore chce postawic na szafkach w kuchni, a w nich ukryc rzeczy typu puste sloiki. Chyba znalazlam w miare odpowiedni rozmiar choc nie bylo latwo.
  18. Wczoraj
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×