Dzień dobry :)

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Dzień dobry :)

przez Pani_Ka 17 lis 2015, 12:08
Dzień dobry drogim Forumowiczom :)

Mam 29 lat, od 7 lat mam zdiagnozowaną nerwicę natręctw, ale w zasadzie z różnego typu lękami borykam się od dzieciństwa. Jestem jedynaczką, na którą rodzice chuchali i dmuchali, a ja przejęłam te zachowania. Od dzieciństwa panicznie bałam się chorób, o których słyszałam i tak przeżywałam, że mam białaczkę, raka kości, a nawet hiv. Choroba spadła na mnie natomiast zupełnie inna - łysienie plackowate, co na pewno zmieniło psychikę i zmniejszyło poczucie wartości dorastającej dziewczynki. Wtedy jednak moje lęki uspokoiły się. Odezwały się ponownie na studiach - poprzez natrętne myśli o śmierci, katastrofie, niebezpieczeństwie oraz straceniu kontroli nad sobą. Nie było się co zastanawiać, poszłam do psychiatry, dała mi skierowanie na psychoterapię grupową i przepisała Anafranil SR 75, jedną tabletkę dziennie. Lek zadziałał świetnie, poczułam się jak nowo narodzona. Psychoterapia też była, przy całym praniu życiowych brudów, cudownym doświadczeniem, które nauczyło mnie pokochać siebie i zaakceptować wiele kwestii. Później chodziłam jeszcze na psychoterapię indywidualną. Anafranil brałam około 4 lata, ale powodował ogromną senność, więc moja pani doktor zmieniła mi go na Seronil. W tym przypadku skutków ubocznych brak :) Brałam go do lipca 2013 roku, po czym zaczęłam z niego wychodzić, planując ciażę. Pół roku dobrego samopoczucia i się zaczęło od nowa. Zapewne złożył się na to szereg czynników w moim życiu, jak zaręczyny , wzięcie kredytu i kupno mieszkania. Moje lęki koncentrowały się głównie wokół groźby wybuchu III wojny światowej oraz wkręcania sobie stwardnienia rozsianego. Szczęście, że załapałam się wtedy na kolejną psychoterapię indywidualną, która jakoś pomogła mi przez to przejść. Cierpiałam od marca do wakacji mniej więcej. Od września było lepiej. W listopadzie 2014 spełnienie marzeń - ciąża. Przez pierwsze dwa tygodnie lęki, że urodzę chore dziecko, że nieświadomie zrobię mu jakąś krzywdę. Ale też, że mam SM - podobnie jak wcześniej drętwiały mi kończyny, bolały mnie mięśnie. Później trochę się uspokoiłam, zaczęłam się cieszyć moim stanem. Ale co z tego - w grudniu w 9 tygodniu poronienie całkowite. Boli do dzisiaj. Tym bardziej, że co miesiąc się dowiaduję, że kolejna koleżanka jest w ciąży. A nam się nie udaje.

Zaraz po poronieniu przez miesiąc brałam Pramolan, zaczęłam chodzić na jogę. Wciąż się bałam, że mam stwardnienie rozsiane, tym bardziej, że zaczęłam odczuwać problemy ze wzrokiem. Poszłam w końcu do neurologa, będąc pewna, że idę po wyrok. A diagnoza? Jestem zdrowa! U okulisty to samo. Obiecywałam sobie, że to koniec lęków. Że zaczynam wszystko od nowa. Tym bardziej, że przygotowywaliśmy się do ślubu. Ale znowu musiało coś się schrzanić. Dopadły mnie hemoroidy. Przeraziłam się śmiertelnie i poszłam do lekarza. Najpierw do gastrologa, bo mógł mnie przyjąć od razu. Powiedziałam, że boję się raka panicznie. On na to, jeszcze zanim mnie zbadał, powiedział, że "żebym się uspokoiła, to i tak wyśle mnie na kolonoskopię. Bo, co prawda ta choroba nie dotyka tak młodych osób, ale on sam miał kiedyś młodego pacjenta z tym i po czterech latach już nie żył". No fajnie, dał mi lekarz wsparcie, naprawdę. USG jamy brzusznej i węzłów chłonnych mi zrobił - wszystko w porządku. Ale zaczepił we mnie jeszcze większy strach, więc kilka dni później poszłam do proktologa - chirurga onkologa. Babeczka rozpoznała u mnie hemoroida 1 stopnia, nawet mi go pokazała, przepisała maśc i tabletki i kazała dużo pić. Czyli wszystko ok. Ale lęk został mi wszczepiony przez poprzedniego lekarza i od tamtej pory nie mam dłuższego spokoju. Zaczęłam się bać chodzić do toalety, oglądać papier toaletowy na wszystkie strony (mimo, że krwawienie w przeciągu pół roku miałam tylko 3 razy), zaczęły mi się też różne bóle i kłucia w jamie brzusznej (pod żebrami, w okolicach jajników, na plecach), wzdęcia (ale tylko w pracy). Wypróżniam się raczej regularnie, raz czasem dwa razy dziennie. Mój stan psychiczny, a zarazem fizyczny pogorszył się tydzien temu gdy byłam u lekarki POZ, która na wieść o hemoroidach powiedziała, że jednak powinnam tę kolonoskopie zrobić. Jutro idę na morfologię i na test na krew utajoną i odchodzę od zmysłów. I oczywiście teraz mam biegunkę, co zazwyczaj mi się nie zdarza...

Przy tym wszystkim wiem, że mam wielkie szczęście, cudownego męża i chcę walczyć, chcę byc tego świadoma na co dzień. Nie czuć ścisku w gardle lub w żołądku wstając rano. Chcę też być mamą. Więc muszę wytrzymać bez leków...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
16 lis 2015, 22:25

Dzień dobry :)

Avatar użytkownika
przez Anke 17 lis 2015, 13:18
Witaj na forum, bardzo mnie wzruszyl Twoj post, poronienie i ciagly lek. Wiem co przechodzisz bo moje problemy psychiczne zaczely sie wlasnie od lekow na tle mojego zdrowia. Dla przykladu, mialam wycinany pieprzyk na ramieniu, oczywiscie przebadany i stwierdzono brak zmian rakowych. I po pol roku wkrecilam sobie ze jednak musi byc cos zle, bo mnie wtym miejcu boli, od tego miejsca dretwieje reka itd. Pozniej byly inne paniki, ze cos z sercem jest nie tak i jeszcze inne dolegliwosci. Po trzech latach latania od lekarza do lekarza bylam juz tak zmeczona sama soba, ze stwierdzilam mam juz to wszystko gdzies, co bedzie to bedzie. I powiem Ci ze jesli zrobisz kolejne badania i wszystko bedzie ok, to znajdziesz inny organ ktory wyda Ci sie podejrzany. Oczywiscie nie mozna lekcewazyc wszystkiego ale musisz nauczyc sie panowac na wkrecaniem sie w coraz to nowe dolegliwosci. A jesli chcesz mien dziecko to tym bardziej musisz sie wyciszyc. Powiedz sobie ze teraz jest czas na dzidziusia i dla niego uspakajasz swoj system nerwowy. Kochana, powodzenia, a zle mysli odgon myslami o maluszku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
24 paź 2015, 16:57

Dzień dobry :)

przez Pani_Ka 17 lis 2015, 14:20
Dziękuję Ci bardzo za te słowa wsparcia :*. To prawda, jak jedno się odgoni, to przychodzi następne. Między SM a jelitem grubym miałam jeszcze krótkie lęki o utratę wzroku i czerniaka i oczywiście pognałam do lekarzy. No jeszcze endometrioza, której podejrzenie mam i byłam u dwóch ginekologów i widziałam, że mają mnie dość... Jeżeli po morfologii i teście na krew w kale okaże się, że muszę zrobić kolonskopię to niech będzie, muszę to przeżyć, ale to musi być szybko. Nie wytrzymam czekania jak na ścięcie przez kilka tygodni, bo naprawdę zwariuję. Najbardziej wkurza mnie to, że częśc lekarzy uważa, że powinnam to badanie zrobić, a część, że to bzdura i niepotrzebna trauma dla mnie. Można oszaleć...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
16 lis 2015, 22:25

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dzień dobry :)

Avatar użytkownika
przez Anke 17 lis 2015, 14:39
Moja droga wciaz sie nakrecasz, badania krwi, kalu i jesli to wyjdzie ok to jeszcze kolonoskopia. A jesli i kolonoskopia wyjdzie ok. to co nastepne?
Przechodzilam kolonoskopie, dali mi glupiego Jasia i juz podczas badania dowiedzialam sie ze jest ok. Jesli zas chodzi o endometrioze to juz bys o tym wiedziala bo przy kazdym domacicznym USG to jest widoczne, a jestem pewna ze takie mialas. Zwolnij mysli bo szkajac choroby zabijasz umysl, a na tle nerwowym nabawisz sie takiego stresu ze z zajsciem w ciaze moze byc problem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
24 paź 2015, 16:57

Dzień dobry :)

Avatar użytkownika
przez Infinity5 17 lis 2015, 15:18
Pani_Ka napisał(a):Dzień dobry drogim Forumowiczom :)

Mam 29 lat, od 7 lat mam zdiagnozowaną nerwicę natręctw, ale w zasadzie z różnego typu lękami borykam się od dzieciństwa. Jestem jedynaczką, na którą rodzice chuchali i dmuchali, a ja przejęłam te zachowania. Od dzieciństwa panicznie bałam się chorób, o których słyszałam i tak przeżywałam, że mam białaczkę, raka kości, a nawet hiv. Choroba spadła na mnie natomiast zupełnie inna - łysienie plackowate, co na pewno zmieniło psychikę i zmniejszyło poczucie wartości dorastającej dziewczynki. Wtedy jednak moje lęki uspokoiły się. Odezwały się ponownie na studiach - poprzez natrętne myśli o śmierci, katastrofie, niebezpieczeństwie oraz straceniu kontroli nad sobą. Nie było się co zastanawiać, poszłam do psychiatry, dała mi skierowanie na psychoterapię grupową i przepisała Anafranil SR 75, jedną tabletkę dziennie. Lek zadziałał świetnie, poczułam się jak nowo narodzona. Psychoterapia też była, przy całym praniu życiowych brudów, cudownym doświadczeniem, które nauczyło mnie pokochać siebie i zaakceptować wiele kwestii. Później chodziłam jeszcze na psychoterapię indywidualną. Anafranil brałam około 4 lata, ale powodował ogromną senność, więc moja pani doktor zmieniła mi go na Seronil. W tym przypadku skutków ubocznych brak :) Brałam go do lipca 2013 roku, po czym zaczęłam z niego wychodzić, planując ciażę. Pół roku dobrego samopoczucia i się zaczęło od nowa. Zapewne złożył się na to szereg czynników w moim życiu, jak zaręczyny , wzięcie kredytu i kupno mieszkania. Moje lęki koncentrowały się głównie wokół groźby wybuchu III wojny światowej oraz wkręcania sobie stwardnienia rozsianego. Szczęście, że załapałam się wtedy na kolejną psychoterapię indywidualną, która jakoś pomogła mi przez to przejść. Cierpiałam od marca do wakacji mniej więcej. Od września było lepiej. W listopadzie 2014 spełnienie marzeń - ciąża. Przez pierwsze dwa tygodnie lęki, że urodzę chore dziecko, że nieświadomie zrobię mu jakąś krzywdę. Ale też, że mam SM - podobnie jak wcześniej drętwiały mi kończyny, bolały mnie mięśnie. Później trochę się uspokoiłam, zaczęłam się cieszyć moim stanem. Ale co z tego - w grudniu w 9 tygodniu poronienie całkowite. Boli do dzisiaj. Tym bardziej, że co miesiąc się dowiaduję, że kolejna koleżanka jest w ciąży. A nam się nie udaje.

Zaraz po poronieniu przez miesiąc brałam Pramolan, zaczęłam chodzić na jogę. Wciąż się bałam, że mam stwardnienie rozsiane, tym bardziej, że zaczęłam odczuwać problemy ze wzrokiem. Poszłam w końcu do neurologa, będąc pewna, że idę po wyrok. A diagnoza? Jestem zdrowa! U okulisty to samo. Obiecywałam sobie, że to koniec lęków. Że zaczynam wszystko od nowa. Tym bardziej, że przygotowywaliśmy się do ślubu. Ale znowu musiało coś się schrzanić. Dopadły mnie hemoroidy. Przeraziłam się śmiertelnie i poszłam do lekarza. Najpierw do gastrologa, bo mógł mnie przyjąć od razu. Powiedziałam, że boję się raka panicznie. On na to, jeszcze zanim mnie zbadał, powiedział, że "żebym się uspokoiła, to i tak wyśle mnie na kolonoskopię. Bo, co prawda ta choroba nie dotyka tak młodych osób, ale on sam miał kiedyś młodego pacjenta z tym i po czterech latach już nie żył". No fajnie, dał mi lekarz wsparcie, naprawdę. USG jamy brzusznej i węzłów chłonnych mi zrobił - wszystko w porządku. Ale zaczepił we mnie jeszcze większy strach, więc kilka dni później poszłam do proktologa - chirurga onkologa. Babeczka rozpoznała u mnie hemoroida 1 stopnia, nawet mi go pokazała, przepisała maśc i tabletki i kazała dużo pić. Czyli wszystko ok. Ale lęk został mi wszczepiony przez poprzedniego lekarza i od tamtej pory nie mam dłuższego spokoju. Zaczęłam się bać chodzić do toalety, oglądać papier toaletowy na wszystkie strony (mimo, że krwawienie w przeciągu pół roku miałam tylko 3 razy), zaczęły mi się też różne bóle i kłucia w jamie brzusznej (pod żebrami, w okolicach jajników, na plecach), wzdęcia (ale tylko w pracy). Wypróżniam się raczej regularnie, raz czasem dwa razy dziennie. Mój stan psychiczny, a zarazem fizyczny pogorszył się tydzien temu gdy byłam u lekarki POZ, która na wieść o hemoroidach powiedziała, że jednak powinnam tę kolonoskopie zrobić. Jutro idę na morfologię i na test na krew utajoną i odchodzę od zmysłów. I oczywiście teraz mam biegunkę, co zazwyczaj mi się nie zdarza...

Przy tym wszystkim wiem, że mam wielkie szczęście, cudownego męża i chcę walczyć, chcę byc tego świadoma na co dzień. Nie czuć ścisku w gardle lub w żołądku wstając rano. Chcę też być mamą. Więc muszę wytrzymać bez leków...


Witaj! Przede wszystkim musisz sobie uświadomić, że ciało i dusza są jednym. Przeżywając nieustanny lęk, ciało zaczyna reagować - chorować i dawać sygnały, co nakręca Twój lęk z powrotem. Błędne koło. Przytulam Cię mocno, i jeżeli masz możliwość, poczytaj dodatkowo trochę na temat psychosomatyki, która jest fascynującą dziedziną i pozwala zrozumieć działanie własnego organizmu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
11 lis 2015, 00:05

Dzień dobry :)

przez Pani_Ka 17 lis 2015, 21:26
Dziękuję! Tak, trochę już czytałam o psychosomatyce i co jakiś czas poszukuję książek o tej tematyce. Od deski do deski przeczytałam "Wpływ emocji na zdrowie" Debbie Shapiro. Moja terapeutka polecała mi też "Teatry ciała", ale jeszcze do tej książki nie dotarłam.

Dziękuję Wam za odpowiedzi! :*
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
16 lis 2015, 22:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do