hej

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

hej

Avatar użytkownika
przez AW34 28 mar 2012, 22:49
nie wiem, po co to piszę. bo już nie mam nadziei, że cokolwiek się zmieni, że znajdę w sobie siłę na walkę ze sobą. robiłam różne dziwne testy online i wyniki nie są wesołe, chociaż zdaję sobie sprawę z "wartości diagnostycznej" takich testów. ale kiedy czytam te wyniki, to jakbym patrzyła w lustro. jestem już stara, zamężna, mam córeczkę lat 2. niby wszystko ok, a w środku mieszka ciemność. po porodzie mój stan pogorszył się drastycznie. nerwica lękowa, jak malowana...plus stara znajoma - głęboka depresja. mimo, że funkcjonuję! czasem zastanawiam się, kim byłabym i ile mogłabym osiągnąć, gdyby udało mi się zrzucić ten ciężki, mroczny pancerz. moja historia pewnie jest jedną z milionów i pewnie nikomu nie będzie się chciało odpisać. ale co tam, kto nie próbuje ten w kozie nie siedzi - przynajmniej nie musicie mnie oglądać. a jakby się komuś jednak chciało - to będę wdzięczna pewnie, choć może nie od razu to poczuję. bo tak już mam. emocjonalne dno i niezrozumienie tego, co się czuję. coraz gorsze stosunki z mężem, dziecka mi strasznie szkoda, bo chciałabym, żeby wyrosła na normalną, zdrową kobietę, która sobie poradzi ze wszystkim, co życie jej przyniesie i to chyba moja jedyna motywacja. nie wiem, jak szukać pomocy. w Pl (a od kilku lat mieszkam w uk) byłam kilkakrotnie u różnych psychologów państwowo. wizyty raz na 2, 3 miesiące - co można osiągnąć w takiej rozpiętości czasu? ponadto odniosłam wrażenie bardzo, bardzo nieprzyjemne - nie umiałam rozmawiać z tymi ludźmi w ogóle. może ja w ogóle nie umiem rozmawiać? nie wiem. wiem, że znowu wprowadzam chaos :( no nic. tak, czy inaczej witajcie! może coś tu wyczytam, co mi pomoże.

-- 28 mar 2012, 21:51 --

przepraszam. jak zwykle napisałam bez ładu i składu. :hide:
As mad as a hatter.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
28 mar 2012, 20:23

hej

przez Locust 29 mar 2012, 01:20
Cześć

Mam nadzieję, że się na tym forum.

czasem zastanawiam się, kim byłabym i ile mogłabym osiągnąć, gdyby udało mi się zrzucić ten ciężki, mroczny pancerz.


Dobre jest myślenie nad własnymi możliwościami, ale takie gdybanie może chyba tylko zdołować, czego sie nie osiągnęło...

Stosunki z mężem psują się ze względu na depresję?

Wszystkiego dobrego Tobie i Twojej rodzinie ;)
Locust
Offline

hej

Avatar użytkownika
przez AW34 29 mar 2012, 02:16
dziękuję Locust!

nie wiem, czy stosunki z mężem psują się przez depresję. przypuszczam, że może tak być. tyle, że on też typ nieco depresyjny i wrażliwy. od urodzenia córeczki tak się pogorszyło. kiedyś dużo rozmawialiśmy, a teraz...w ciągu dnia nie bardzo jest czas, a wieczorem jest za bardzo zmęczony na "ciężkie" rozmowy. ja to rozumiem, oczywiście. ale powstaje pytanie: no to w końcu kiedy? ach, to zresztą temat rzeka :)
do depresji to się nawet przyzwyczaiłam :? (w końcu będzie już chyba z 16 lat jak ją mam, albo raczej, jak ona ma mnie :/ ) ale te lęki! to jest jakiś koszmarek :shock:

a to moje gdybanie jeszcze mnie nie przygnębia tak do końca, jeszcze mi czasem daje siłę, żeby przeżyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
28 mar 2012, 20:23

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

hej

przez kona 29 mar 2012, 09:14
AW34 napisał(a):
do depresji to się nawet przyzwyczaiłam :? (w końcu będzie już chyba z 16 lat jak ją mam, albo raczej, jak ona ma mnie :/ ) ale te lęki! to jest jakiś koszmarek :shock:

a to moje gdybanie jeszcze mnie nie przygnębia tak do końca, jeszcze mi czasem daje siłę, żeby przeżyć.


Witaj, AW34 :smile:

u mnie jest tak samo, stany depresyjne nawiedzają mnie odkąd skończyłam 10 lat (czyli 10 lat już się męczę). Najgorsze jest właśnie to przyzwyczajenie. z jednej strony nienawidzę tego stanu, a z drugiej nie jestem w stanie sobie wyobrazić mojego życia bez niej.

myślę, że powinnaś poszukać porady u psychiatry. w UK są podobno dobrzy, tak słyszałam od znajomej. ja się strasznie bałam pójść do mojej pani doktor, ale na prawdę mi pomogła. właśnie mija 3 dzień na lekach, mimo lekkich zawrotów głowy czuje się odrobine spokojniejsza. dzisiaj na spacerze obejrzałam się za siebie tylko raz :lol:

dobrze, że gdybanie ci pomaga, tylko nie przesadź. czasami lepiej za dużo nie myśleć.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
14 mar 2012, 23:02

hej

Avatar użytkownika
przez AW34 29 mar 2012, 21:21
Dzięki kona!

tak sobie czasem myślę, że już mnie i tak w życiu nic nie czeka, więc po co mam coś zmieniać :-|
także masz rację! - za dużo myślenia szkodzi :smile:
może kiedyś znajdę w sobie determinację i odwagę i spróbuję u angielskiego doktora.
jednak mam wątpliwości, mimo bardzo dobrej znajomości języka, że sobie nie poradzę
z wyrażeniem siebie (po polsku też mam problemy, bo trudno mi rozmawiać o uczuciach/odczuciach)
As mad as a hatter.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
28 mar 2012, 20:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do