Co robic?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Co robic?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 19 lip 2013, 10:09
bittersweet, poświęcenie jest częścią związku, takiego normalnego niekoniecznie romantycznego związku, to co Ty piszesz, to jest raczej niezobowiązująca koalicja, sex friends czy coś takiego:D
Nie wiem, skąd ten wniosek... chyba próbujesz mnie sprowokowac ;) zobowiązania i poswięcenie to 2 rózne sprawy. Oczywiście związek wymaga kompromisów, ale wszystko w okreslonych granicach... zgodnie z zasadą "kochaj bliźniego swego jak siebie samego " - a nie bardziej niż siebie. Dlatego trzeba wyposrodkować, nie przeginac z poświeceniem, bo jak ktos juz zauwazył, predzej czy później taki cierpietnik poczuje sie wykorzystany :bezradny: i zacznie czuc gorycz i pretensje do partnera, że ten go wykorzystuje. I slusznie, partner oczekujący poswięcen to zwykle egoista. Oczekuje, żeby jego dobro stawiano wyżej niz potrzeby drugiej połówki.
zgodnie z Twoją definicją relacji partnerskich jak jej chłopak trafi do szpitala, a ona by miała 30min drogi i umówiony shopping z koleżankami to nie powinna się poświęcać i iść do smętnego szpitala, on w ogóle nie powinien ją o to poprosić, wiedząc, że ona ma umówione spotkanie, choć pewnie byłoby mu bardzo miło gdyby przyszła, no ale wtedy trochę by musiała się poświęcać, więc nie powinien mieć nawet takiego pragnienia by się zobaczyć z nią, powinien dzwonić u udawać, że się cieszy z jej wyjścia z koleżankami:D
Troche jaskrawy ten przykład wymysliłeś. Mi nie chodziło o to, żeby kazdy sobie zył jakby był singlem, tylko żeby zamiast poswięcania czegos znaleźć konstruktywne wyjście. Do tego przykładu sie odniose, bo miałam taka sytuację. Mój chłop w szpitalu, a ja zaplanowany wyjazd. Oczywiście, nie chciał, zebym zrezygnowała z wyjazdu. Dowiedziałam sie od ordynatora, ze wychodzi na nastepny dzień, ustaliłam że bede pod telefonem i ew wrócę, zostawiłam pod szpitalem samochód a w lodówce smakołyki i pojechałam. Kazdy był zadowolony. Nikt nie czuł się zaniedbany czy wykorzystany. Wróciłam po weekendzie i znalazłam swojego faceta obżerajacego się przed TV. Zadna krzywda mu sie nie stała, dlatego że się nie "poświeciłam" i nie zrezygnowałam z waznej dla mnie rzeczy.
takich absurdów pewnie wynika mnóstwo z tych 'relacji partnerskich', dla mnie to relacja handlowa, a nie partnerska,
strasznie płytka, w której pomija się coś bardzo wartościowego, samą esencję związku.
A co jest tą esencją ?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Co robic?

przez zmienny 19 lip 2013, 18:04
Nie próbuje sprowokować, na serio tak te nowoczesne relacje wyglądają mi właśnie jak dwa single a nie związek.

A co jest tą esencją ?
na dobre i na złe, czyli bycie z kimś złączonym, a nie tylko na dobre, że dopóki jest zbiezność interesu to idą razem, a jak nie, to papa.
zmienny
Offline

Co robic?

Avatar użytkownika
przez deader 19 lip 2013, 18:25
zmienny napisał(a):
A co jest tą esencją ?
na dobre i na złe, czyli bycie z kimś złączonym, a nie tylko na dobre, że dopóki jest zbiezność interesu to idą razem, a jak nie, to papa.

Heh, ja myślę podobnie i niestety - chyba jesteśmy wymierającym gatunkiem ;)
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co robic?

przez zmienny 19 lip 2013, 19:25
deader, no niestety, mi to wygląda na regres kulturowy spowodowany postępem technicznym.
zmienny
Offline

Co robic?

Avatar użytkownika
przez deader 19 lip 2013, 19:34
Regres kulturowy... Ciekawe określenie. Ale przypisałbym to nie tylko rozwojowi technologicznemu, ale też zmianom kulturowym które zaszły na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci i związanym z tym stopniowym upadkiem wartości moralnych. Ludzkość dziczeje.
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Co robic?

przez zmienny 19 lip 2013, 19:48
no o to mi mniej więcej chodzi :) wartości się zmieniły, autorytety, przykładowo wartościuje się lans, a nie skromność, cwaniactwo, a nie solidarność, wyszczekanie, a nie rację, itd.
zmienny
Offline

Co robic?

Avatar użytkownika
przez deader 19 lip 2013, 20:24
Tja, nie ma to jak dekadencja na początku wieku :P
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Co robic?

przez essprit 02 sie 2013, 01:06
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

Co robic?

przez madelajn 27 kwi 2014, 22:57
Powiem wam tak, jestem w Rzeszowie. Mieszkam z chłopakiem. Gdy się kłócimy, wypominam mu to. Ale z drugiej strony za cholerę nie mogę sobie wyobrazić , że byłabym w Krakowie.
Rozmawiałam z tyloma osobami gdzie iść, czy Krk czy Rzeszów. 90% moich bliskich, w tym ludzie z tego forum doradzili mi to samo-KRAKÓW. Ale ja oczywiście się nie posłuchałam, posłuchałam się serca i rozumu. Ale patrząc poważniej na to wszystko uważam, że zrobiłam dobrze. Nawet jeśli nie uda mi się z nim, to chociaż będę świadoma, że robiłam wszystko, żeby wyszło.
Patrzę też na to przyszłościowo. Załóżmy, że byłabym w tym Krk , miałabym zajebista prace, dużo kasy( chociaż to jest naprawdę bardzo mało prawdopodobne), ale co z tego,jakbym nie miała miłości i straciła coś takiego co nas łączy.
A będąc w Rzeszowie teraz, fakt, AGH to lepsza uczelnia, ale to nie znaczy od razu, że będę biedaczką.
A tak chociaż mam ukochaną osobę koło siebie.
Może i mi się z nim nie uda, jest to prawdopodobne, to wtedy Kraków stoi otworem, prawda?
Może będę żałować tej decyzji i pluć sobie w brodę, ale to wszystko MOŻE. KRK bym żałowała na pewno.
Jestem idiotką, że mam takie zdanie?
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
18 cze 2013, 12:50

Co robic?

przez essprit 27 kwi 2014, 23:23
oczywiście, że nie !

Ty podjęłaś decyzję - swoją własną, autonomiczną i tego się trzymaj ;)
Nikt nie jest wróżką i nikt nie wie czy taka czy inna decyzja jest lepsza.
Witamy w dorosłości ;)))
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do