Czy to miłość czy strach przed samotnością?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Czy to miłość czy strach przed samotnością?

przez goshakk 30 sie 2011, 11:02
Witam! Pół roku temu rozstałam się z narzeczonym, byliśmy razem 4,5 roku. Był moim pierwszym mężczyzną, najbliższą mi w życiu osobą, razem robiliśmy wszystko mieliśmy wiele wspólnych zainteresowań, pochodziliśmy z takich samych środowisk, jednym słowem myślałam że to mężczyzna mojego życia, z którym będę do końca swoich dni. Jednak z drugiej zaczęłam się męczyć w tym związku, pomyślałam, że to był pierwszy facet, który w ogóle zwrócił na mnie uwagę i tak już zostało, stwierdziłam, że ani ja nie kocham jego, ani on mnie, że jesteśmy jak przyjaciele, albo raczej jak brat i siostra, nie układa nam się w seksie. Oboje nie pracowaliśmy nad naszym związkiem, on robił mi dużo przykrości np. upijał się i z imprezy wracałam sama, poniżał mnie i nie szanował (ale tylko pod wpływem alkoholu), dużo łez przez niego wylałam. Czasem jak byliśmy gdzieś ze znajomymi to każde z nas bawiło się z kimś innym, byliśmy razem, ale osobno. W końcu zdarzyło się tak, że poszłam z koleżanką na domówkę i zdradziłam go. Postanowiłam to jednak przed nim zataić, ale następnego dnia, gdy razem poszliśmy do znajomych on znów za dużo wypił i zachowywał się jak prostak, zrobił i ze mnie i z siebie pośmiewisko, więc wyszłam i pokłóciliśmy się na dobre. Kilka dni później po rozmowie z mamą definitywnie się rozstaliśmy, wyprowadziłam się od niego i chciałam zacząć nowe życie. Jednak oboje nie mogliśmy o sobie zapomnieć, spotykaliśmy się, żyliśmy praktycznie jak para, tylko niejako bez zobowiązań. Ja chciałam się jeszcze wyszaleć (chociaż teraz wiem, że to był błąd), popełniłam parę głupstw, zabawiłam się nim, on naprawdę mnie kochał, a ja go skrzywdziłam, wtedy gdy czułam się samotna to pisałam do niego, a on był na każde moje skinienie, a jak miałam inne towarzystwo to byłam dla niego przykra. W końcu powiedziałam mu o wszystkich swoich grzechach przeciwko niemu, przez miesiąc nie odzywaliśmy się do siebie, w międzyczasie ja poznałam chłopaka, więc nie czułam potrzeby kontaktu, ale czekał nas jeszcze wspólny wyjazd (wykupiliśmy wycieczkę i nie chcieliśmy z niej rezygnować). Dzień przed wyjazdem spotkaliśmy się, okazało się że on też ma dziewczynę. Na wyjeździe były piękne i straszne chwile, z jednej strony zachowywaliśmy się jak para, a z drugiej myśleliśmy o osobach, które zostawiliśmy. Po wyjeździe utrzymywaliśmy normalne stosunki koleżeńskie, jednak po pewnym czasie rozstałam się ze swoim chłopakiem i zapragnęłam znów wrócić do mojej dawnej miłości. Jednak okazało się, że tym razem on nie jest już na moje pstryknięcie palcami, powiedział mi, że jest szczęśliwy i nie chce tego zepsuć. Ja cierpię, bo z jednej strony wydaje mi się, że go kocham a z drugiej boję się, że znów byłoby tak samo - pobędziemy ze sobą, aż ja nie znajdę kogoś innego. Nie chcę mu po raz kolejny niszczyć życia, w końcu to ja go odrzuciłam wiele razy, traktowałam go jak zabawkę. Ja wiem, że on jeszcze mnie kocha, że z tamtą nie łączy go tyle co ze mną, ale czy jest sens wchodzić dwa razy do tej samej wody? Czy może powinnam dać mu już spokój i żyć swoim życiem? Chciałabym mu powiedzieć, że chcę zacząć wszystko od nowa, z czystym kontem, ja się zmienię, żeby było lepiej, ale i on musiałby się zmienić, a nie wiem czy jest na to gotowy, czy w ogóle tego chce, bo na pewno boi się, że znów go skrzywdzę. I czy ja na pewno tego właśnie chcę. Czy to prawdziwa miłość czy strach przed samotnością?
Próbowałam przestać o tym myśleć, wzięłam się za siebie, przeszłam na dietę, przestałam palić papierosy i pić alkohol, zapisałam się na prawo jazdy, odświeżyłam bardzo dużo znajomości, ale mimo to czuję się samotna i wydaje mi się, że nie mogę bez niego żyć.
Wiem, że to wszystko co napisałam jest bardzo dziwne i zdaję sobie sprawę, że wielu z Was może mnie potępić, zachowałam się jak egoistyczna suka, ale zagubiłam się w życiu i bardzo chciałabym to naprawić.
Bardzo proszę o jakieś mądre słowo, najlepiej dodające otuchy, ale jak ktoś chce mnie zjechać to również zapraszam :)
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
30 sie 2011, 09:47

Czy to miłość czy strach przed samotnością?

przez Noopii 30 sie 2011, 11:25
Witaj skoro po tylu latach bycia razem dochodzisz do wniosku,że go wykorzystywałas.nawet nie wiesz czy go kochasz to chyba sama sobie odpowiedziałaś w tym co napisałaś co masz zrobić,przyzwyczaiłaś się do niego było ci wygodnie z nim,ale nie na tym polega miłość..daj mu spokój zasługuje na szczęście jak i ty,jednak poszukajcie go osobno.
Noopii
Offline

Czy to miłość czy strach przed samotnością?

Avatar użytkownika
przez Vian 30 sie 2011, 14:12
Ja nie tyle chcę Cię zjechać, co doceniam otwarty, szczery post, bez wybielania się i owijania bułki w bibułkę, więc chciałabym się zrewanżować tym samym.

Mówiąc szczerze mechanizm rozpadu Waszego związku był bardzo schematyczny...
Poznajecie sie, zakochujecie, jakiś czas jesteście szczęśliwi, potem coś zaczyna się psuć. On to też czuje, ale zamiast zadbać o związek daje upust swoim frustracjom upijając się i źle Cię traktując. W końcu masz dość i się rozstajecie. Okazuje się, że nie możecie bez siebie wytrzymać, ale tym razem to on się stara jak może (jest na Twoje skinienie), a Ty nie - w Tobie jest żal i frustracja nagromadzone z poprzedniego etapu, więc ponownie z relacji nic nie wychodzi. Teraz Ty chciałabyś się starać, ale on z kolei już ma dość. Piszesz "ja chciałabym się zmienić, ale on też by musiał" - ja mam wrażenie, że na to już za późno, on nie wydaje się być zainteresowany wkładaniem dalszych sił w relację z Tobą, czemu się wcale nie dziwię (tak jak nikt się zapewne nie dziwił, kiedy Ty na początku rzuciłaś jego).

Poza tym rzuciło mi się w oczy, że piszesz tak, jakby to, czy będziecie ze sobą zależało od Ciebie, a przykro mi, już nie zależy. Zresztą jeśli faktycznie traktowałaś go jak suka, to podejrzewam, że teraz w nim są całe złogi żalu do Ciebie i do Waszego związku, które zostaną nawet, jeśli zmienisz postępowanie.

Jeśli żałujesz tego, jak go traktowałaś proponuję, żebyś mu to powiedziała/napisała, jak nam i zapytała się, jak możesz mu to zrekompensować. Poprosiła o wybaczenie. Ale wybaczenie to nie jest związek ponownie.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy to miłość czy strach przed samotnością?

przez goshakk 30 sie 2011, 21:32
Vian, bardzo dziękuję za szczerą i bardzo pomocną odpowiedź. Potrzebne mi było obiektywne spojrzenie na ten temat, miałam dość opinii znajomych, wiem że chcieli dla mnie dobrze, ale niektóre rady jeszcze bardziej mnie pogrążyły. Jestem gotowa, żeby poprosić go o przebaczenie, na pewno i mnie i jemu będzie lżej i mam nadzieję, że już nigdy nie przyjdzie mi do głowy żadna głupia myśl, żeby znów chcieć do niego wracać, bo zmarnowałabym życie i sobie i jemu. Żałuję że tak wyszło, ale mam nadzieję, że to będzie dla nas jakaś nauczka, szkoda że tak bardzo bolesna dla nas obojga. Mam też cichą nadzieję, że za parę lat będziemy mogli się spotkać i spojrzeć sobie w twarz bez żalu, bo każde z nas będzie miało lepsze życie...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
30 sie 2011, 09:47

Czy to miłość czy strach przed samotnością?

Avatar użytkownika
przez Vian 30 sie 2011, 21:37
@Goshakk
Bardzo dobra decyzja, tylko pamiętaj, że z tym przebaczeniem jest taki mały trik...
Widzisz, rzadko kiedy spotkałam się z przypadkiem, kiedy dwoje ludzi, którzy mieli nagromadzony do siebie żal przez lata, się spotykało, jedna osoba mówiła "przepraszam", drugie "nie ma sprawy" i żalu nie było.

Rachunek sumienia
Żal
Postanowienie poprawy
Spowiedź
Zadośćuczynienie

Tak to mniej więcej powinno wyglądać, Ty jesteś gdzieś w połowie. :)

Powodzenia, wpadaj pogadać jakbyś znów się zagmatwała.
Przyjaciele chcą dobrze, ale przyjaciele rzadko kiedy potrafią być jednak obiektywni, normalna piłka.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Czy to miłość czy strach przed samotnością?

przez goshakk 30 sie 2011, 22:56
Jego żal tak naprawdę nie trwał zbyt długo, on był zadowolony z naszego związku, dopiero po rozstaniu zaczęłam sprawiać mu przykrość i o to może mieć do mnie żal. To moja frustracja trwała przez długie lata, ale już ją sobie częściowo odbiłam, może w niezbyt odpowiedni sposób, ale zawsze. Myślę, że jest w stanie mi wybaczyć jak zobaczy we mnie tą dawną mnie, która ani jemu ani nikomu innemu nie chce już zrobić krzywdy, bo najbardziej zabolało go to, że tak bardzo się zmieniłam po naszym rozstaniu,
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
30 sie 2011, 09:47

Czy to miłość czy strach przed samotnością?

Avatar użytkownika
przez Vian 30 sie 2011, 23:13
goshakk, ja właśnie piłam z tym jego żalem do tego "po związku", wtedy przecież źle go traktowałaś. I właśnie, Ty sobie swoje żale odbiłaś, a on nie miał i nie ma jak.
Pogadaj z nim tak totalnie szczerze. :)
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Czy to miłość czy strach przed samotnością?

przez goshakk 30 sie 2011, 23:20
Może odbija sobie teraz, bo wie że cierpię jak dał mi kosza, ale nie mógł zrobić inaczej, bilans choć trochę się wyrównał, chociażby dlatego, że on jest teraz szczęśliwy, a ja nie :/ Pogadam z nim szczerze, mam nadzieję że dam radę nie być złośliwa i nie powiedzieć nic złego na jego nową miłość... Muszę się mocno gryźć w język ;)
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
30 sie 2011, 09:47

Czy to miłość czy strach przed samotnością?

Avatar użytkownika
przez Vian 30 sie 2011, 23:24
goshakk, może daj sobie trochę czasu, mam wrażenie, że sama ze sobą też się w tym momencie trochę miotasz...
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Czy to miłość czy strach przed samotnością?

przez goshakk 30 sie 2011, 23:26
Wolę nie dawać sobie więcej czasu, bo jeszcze zmienię zdanie. Tak tylko lekko zażartowałam na koniec :)
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
30 sie 2011, 09:47

Czy to miłość czy strach przed samotnością?

przez refren 31 sie 2011, 16:27
goshakk:
on robił mi dużo przykrości np. upijał się i z imprezy wracałam sama, poniżał mnie i nie szanował (ale tylko pod wpływem alkoholu)


Tylko?! Nie dość, że poniża, to jeszcze traci kontrolę nad piciem.

gdy razem poszliśmy do znajomych on znów za dużo wypił

...
byliśmy razem, ale osobno.

...

W końcu zdarzyło się tak, że poszłam z koleżanką na domówkę i zdradziłam go.


Instynkt samozachowawczy. Było źle i chciałaś wreszcie uciec.

przestałam palić papierosy i pić alkohol


Zamiast niego ?

zachowałam się jak egoistyczna suka


Moim zdaniem podkreślasz swoje "winy", żeby ulec iluzji, że jak się zmienisz, to tym razem będzie lepiej. A związek był do bani, miałaś sprzeczne uczucia do chłopaka (nawet w seksie nie było ok i go "zdradziłaś") - bo on nie najlepiej Cię traktował. Jak ktoś poniża po alkoholu, to na trzeźwo też ma jakiś problem ze sobą i to raczej nie zniknie, a Twoje uczucia będą się pewnie coraz bardziej wymrażać. Jak się kogoś naprawdę mocno kochało, to ciężko się pozbyć przekonania, że to ten ktoś jedyny i może ten men długo nie będzie Ci do końca obojętny. Ale to tylko przekonanie. Jak wcześniej nie było ok, to będzie tylko gorzej. Skoro już udało Ci się choć trochę do tego związku zdystansować, to tylko szczęście, namawiam, żebyś poszła za ciosem. Jakby miało być dobrze, to już by było. Ty chcesz się zmieniać, ale nie wiadomo nic, żeby on chciał. Więc nie będzie raczej lepiej. Twoje chęci nie wystarczą.
refren
Offline

Czy to miłość czy strach przed samotnością?

Avatar użytkownika
przez Paranoja 31 sie 2011, 17:26
refren, trochę nadinterpretacji w tym wszystkim. Owszem zgodzę się co do szacunku. Szacunek albo się ma albo sie go nie ma. Jeśli chłopak sie nie nauczył od rodziców, to autorka tematu napewno go tego nie nauczy. Jeśli obraził raz, obrazi i kolejny, to jest więcej jak pewne. Pytanie tylko czy na to pozwoli czy nie.

Ja sama tkwię w jakimś dziwnym układzie. Też mnie nie szanuje, mimo, że zapewnia, że tak strasznie kocha, ale to turek, oni kochać nie potrafia, szanowac tym bardziej. Mimo wszystko jak nie pisze to tęsknię za nim i też obwiniam siebie za to, że nam nie wyszło. tylko teraz gdy dałam mu kolejną ostatnia szansę zorientowałam się, że to nie ja przesadzałam. Miałam powody się wkurzać. Trudno mi to zakończyć, tym bardziej, że on i tak sie odzywa, a ja nie potrafię nie odpisać. i twie w tym gównie.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Czy to miłość czy strach przed samotnością?

Avatar użytkownika
przez Vian 31 sie 2011, 17:46
Paranoja, i potrafią kochać i szanować, tylko często gęsto zwyczajnie inaczej te pojęcia definiują, inaczej pokazują. Z Turkiem nie byłam, ale może romans z Syryjczykiem się liczy... ;-)

refren, a moim zdaniem Ty skupiłaś się na początkowej części relacji goshakk z jej partnerem, a resztę po prostu zignorowałaś.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Czy to miłość czy strach przed samotnością?

przez refren 31 sie 2011, 21:13
Vian:
refren, a moim zdaniem Ty skupiłaś się na początkowej części relacji goshakk z jej partnerem, a resztę po prostu zignorowałaś.


No tak, w drugiej części nic nie ma o tym, że były chłopak był przykry i zachowywał się po chamsku, ale nie wiem czy wyciągałabym z tego jakieś optymistyczne wnioski. To co, znaczy że się zmienił?
Jeśli tak, to widać zdrady dziewczyny dobrze mu robią, wtedy jest na każde zawołanie i zostawia drugą, żeby wyjechać z pierwszą, bo była już wycieczka wykupiona. W takim razie pozostaje traktować go tak przez całe życie.

A tak mniej sarkastycznie - jak masz tyle wątpliwości, a w przeszłości różnie bywało i Twoje uczucia są sprzeczne, w dodatku on może sobie poukładał życie - chyba dałabym sobie spokój. Tęsknota wzmaga uczucia, z dystansu wszystko się wydaje łatwiejsze, a potem się wraca i wracają stare problemy. I nie wiadomo czy on widzi jakąś potrzebę zmian w sobie.

-- 31 sie 2011, 21:31 --

I według mnie to, że nie chce wracać do Ciebie, bo już się sparzył, jest jedynym jego pozytywnym zachowaniem w tej historii, być może po całym bałaganie próbuje wyjść na prostą i dałabym mu tę szansę. Nie chce zepsuć tego co ma, więc jak go od tego oderwiesz, to nie wiadomo, czy jeszcze będzie się o coś starał - bo to będzie jakaś kolejna jego porażka - z tą aktualną. I już może w ogóle nie dojść do ładu, więc i tak nie będzie z niego pożytku.
Oczywiście to spekulacje.
refren
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 8 gości

Przeskocz do