każdy chce wyzdrowieć

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

każdy chce wyzdrowieć

Avatar użytkownika
przez napoleon 29 kwi 2013, 12:22
ale czym jest zdrowie? jeśli cały czas zdaję sobie sprawę że choruję, to staram się walczyć z nerwicą i zachowywać normalnie. jestem cały czas rozszczepiony między chorobą i zdrowiem. nie wiem czy kiedyś się wyzwolę i będę mógł powiedzieć że jestem zdrowy i nie będę musiał analizować co jest chorobą a co jest normalne...
zdaje sobie sprawę z mego nerwicowego zaburzenia i ciągle dąże do normalności... i już mnie to męczy...
jak sobie z tym poradzić?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
99
Dołączył(a)
27 lis 2007, 12:44
Lokalizacja
Francja

każdy chce wyzdrowieć

Avatar użytkownika
przez *Monika* 30 kwi 2013, 00:13
napoleon, A nie zastanawiałeś się nigdy nad tym, żeby po prostu zaakceptować swoje stany, a co za tym idzie...siebie z tymi stanami?
Nie ma osób zdrowych, okazów zdrowia psychicznego. Każdy przeżywa załamania, smutki, stressy. Ty masz trudności, żeby sobie z przeżywaniem tych stanów poradzić.

Myślę, że Ty nie akceptujesz siebie, stąd Twoje zaburzenia, trudności.
Jesteś po psychoterapii?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

każdy chce wyzdrowieć

Avatar użytkownika
przez napoleon 01 maja 2013, 14:58
tak, masz rację. nie akceptuje siebie. mam prawie 30 lat, nie mam pracy, mieszkam z mamusią i tatusiem, a objawy nerwicy wegetatywnej utrudniają mi życie. do tego doszły inne problemy ze zdrowiem. prawdopodobnie dzięki nerwicy.
ciężko się z tym pogodzić, że czuję się jak kaleka. po prostu jestem słaby i kiedyś sobie nie radziłem, a już teraz przez nerwicę mam jeszcze trudniej.
hm... a może od zawsze funkcjonowałem na zasadach nerwicy...
w społeczeństwie jestem na samym dnie. można powiedzieć, że jestem nieudacznikiem. czy mi się to podoba, czy nie taka jest prawda.
ciężko to zaakceptować.
rozumiem, że to może nie być moja wina, że choruję, bo wielki wpływ miało na mnie chore otoczenie. ale z drugiej strony ktoś kto sobie radzi, ucieka z miejsca gdzie dzieje mu się krzywda.
ja sobie nie poradziłem i z tym nie mogę się pogodzić.
wstydzę się samego siebie... pracy nie mogę znaleźć, ale mam nadzieję, że stąd wyjadę.
chodziłem kiedyś do psychologa i trochę mi to pomagało.
a na psychoterapii nie byłem. na nfz chyba nie ma sensu a prywatnie mnie nie stać.
chciałbym sam sobie poradzić. sporo się już na te tematy naczytałem.
właściwie to wiem co mam zrobić. znaleźć pracę, wyprowadzić się i wracać do zdrowia. innego wyjścia nie widzę. dopóki będę w domu, będę ciągle chorował.
brałem asertin 200 mg, sulpiryd 100 mg i escitil 10 mg i czułem się jak naćpany. a teraz biorę tylko escitil i jest ok.
wiem, że muszę zaakceptować tą całą sytuację, żeby przestać ze sobą walczyć.
ale nie jest łatwo...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
99
Dołączył(a)
27 lis 2007, 12:44
Lokalizacja
Francja

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do