Nerwica a trudności z oddychaniem (astma,duszności)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Kiju 21 gru 2006, 03:04
Jestem tu nowy więc witam wszystkich.

Chciałem wam opisać mój przypadek...może ktoś miał podobne dolegliwości i będzie w stanie mi pomóc. Moje problemy z oddychaniem pojawiły się w marcu tego roku. Po obronie pracy inżynierskiej trochę za dużo imprezowałem i wydaje mi się że z tego powodu zaczęły się moje problemy.Któregoś dnia obudziłem się w nocy z tętnem 160, na początku nie wiedziałem co mi jest....chodziłem po pokoju nie mogąc usiedzieć na miejscu, po jakimś czasie uspokoiłem się i zasnąłem z powrotem. Kilka dni później miałem kolejny atak i tym razem czułem się już fatalnie,wydawało mi się że umieram, trafiłem na ostry dyżur gdzie po przepadaniu stwierdzono u mnie tętno około 150 i ciśnienie 180/130. Okazało się że mam za niski poziom potasu który został uzupełniony kroplówką. W tym samym czasie pojawiło się u mnie uczucie niemożności wzięcia głębokiego oddechu. I problem z tym oddechem mam do dziś. Robiłem wszelkie możliwe badania, byłem u kardiologa, internisty, laryngologa, gastrologa, endokrynologa, alergologa.....i nic. Miewałem takie dni że leżałem cały dzień w domu, nie miałem ochoty na nic, żyć mi się odechciewało, normalnie jak warzywo, po jakimś czasie dolegliwości trochę ustąpiły, z tym płytkim oddechem nauczyłem się żyć i było nawet tak dobrze że w wakacje wyjechałem z polski na 4 miesiące za ocean. W usa raz było lepiej raz gorzej ale ogólnie czułem się dobrze a z płytkim oddechem nauczyłem się żyć, chociaż stwarzał mi on wiele problemów. Horror zaczął się w październiku kiedy to wróciłem do Polski. Zacząłem mieć problemy z przełykaniem, dławiłem się , moje duszności się pogłębiły, nie mogłem nic jeść, przez okres dwóch miesięcy schudłem 15 kilo, nie wiedziałem co się ze mną dzieje, znowu trafiłem na ostry dyżur z przyśpieszonym biciem serca i znowu okazało się że mam odrobinę za niski poziom potasu. Kolejny raz dostałem kroplówkę i zostałem odesłany do domu. Po tej ostatniej przygodzie nie wiedziałem już co mam robić, zacząłem wątpić że jakikolwiek lekarz może mi pomóc, pojawiły się u mnie lęki, i straszliwy dół i myśli że już chyba nigdy z tego nie wyjdę, trafiłem kolejny raz do internisty który jak mnie zobaczył wezwał mi karetkę i wysłał do szpitala z podejrzeniem krwawienia z żołądka. Wywnioskował to chyba z tego że byłem blady jak śmierć i miałem obniżony poziom potasu i żelaza we krwi, na pogotowiu popukali się w czoło, zrobili jakieś podstawowe badania ( morfologia, gastroskopia) i odesłali do domu. Krwawienie okazało się błędną diagnozą a to oczywiście był dla mnie kolejny stres. Po tej ostatniej wizycie rodzicie załatwili mi spotkanie z ordynatorem jednego z wrocławskich szpitali i dopiero on stwierdził że wszystkie moje problemy mogą się brać z nerwic. I tak trafiłem do psychologa. Chodzę do niego od miesiąca, na początku brałem sulpiryd i objawy takie jak dławienie i totalny dół minęły (znowu mogę normalnie jeść) niestety problemy z oddychaniem nie minęły, więc dwa tygodnie temu zacząłem brać efectin 75. Biorę ten lek 14 dni i narazie wielkiej poprawy nie odczuwam, ale zacząłem normalnie prowadzić życie towarzyskie co i tak jest dla mnie sukcesem. Problemy z wzięciem głębszego oddechu pozostały ale jestem dobrej myśli..... Jeśli z spojrzeć na moje problemy zdrowotne z dystansu, co próbowałem zrobić z moim psychologiem jest jeszcze jeden fakt który mógł mieć wpływ na moje nerwy. Otóż zanim to się wszystko zaczęło, w lutym trafiłem do szpitala ze skręconym stawem skokowym, po prześwietleniu nogi okazało się że mam jakieś zwyrodnienie na piszczelu. Pani stażystka na pogotowiu oznajmiła mi że jej to wygląda na raka i poradziła żebym pilnie skontaktował się z poradnią onkologiczną. Umówiłem się na następny dzień, ale spróbujcie sobie wyobrazić jaką miałem noc czekając na tą wizytę. Czekając w poczekalni myślałem że zemdleje ze stresu, a jeszcze przede mną wyszła z gabinetu zapłakana matka z córka...... Po wizycie okazało się że nic mi nie jest a to tylko jakaś anomalia.

Podsumowując chciałem na koniec napisać że czasami niedoświadczony lekarz może więcej zaszkodzić niż pomóc. Sam czasem zastanawiam skąd to się wszystko wzięło i dlaczego ale do końca pewnie nigdy się nie dowiem :)

Pozdrawiam wszystkich i przy okazji życzę spokojnych i wesołych świąt :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 gru 2006, 17:59

przez Margherita 21 gru 2006, 13:54
Cześć moje problemy z dusznościami prawie się skończyły ale uważajcie na lekarzy jeden zupełnie niepotrzebnie przepisał mi enkorton bo myslał że mam astme nic nie przechodziło, a mi wystarczył validol zeby zacząć normalnie oddychać. Pozdrawiam wszystkich i życze Wesołych Świąt
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
13 gru 2006, 21:31

przez Makcia 21 gru 2006, 14:22
Witajcie serdecznie:) jedyne co moge dodać to to że duszności ustępują same. Naprawde. Jeśli tylko przestaniemy przestaniemy przywiążywać do nich uwage to objawy same ustąpią. Duszności to pierwsza z moich objawow nerwicowych. Długo trwało zanim uświadomilam sobie że nic mi sie nie może stać. Tak naprawde sami sie nakręcamy tym że coś nam jest. Ogólnie stwierdzając nie ma takiej możliwości aby samym myśleniem doprowadzić sie do tego abyśmy sie mogli udusić. Najważniejsze aby sobie to uświadomić. Nawet ostry napad paniki i lęku mija jeśli tylko powiemy sobie że to "tylko napad" Nic nie pomaga w nerwicy jak świadomośc jej posiadania i oczywiście wiara w to że jesteśmy bezpieczni i że nic nam nie może sie stać. Uwierzcie dlugo walczylam z napadami lęku i z tym uczuciem że coś mi sie dzieje. Nie chce mówić że jestem całkowicie zdrowa bo tego nie wiem. Nadal budze sie w nocy z lękiem i z bijącym sercem z uczuciem że nie zdążylam. Zaczęlam jednak na tyle lekceważąco podchodzić do tych wszystkich objawow że nie robią one już na mnie takiego wrażenia jak kiedyś. Po pierwsze nic sie nie może stać, nawet jeśli zemdlejemy z nadmiaru hiperwentylacji to zaraz wstaniemy bo organizm sam sobie reguluje dopływ tlenu. Jeśli macie uczucie płytkiego oddechu to tkwi on tylko w naszych głowach. Wszystko będzie ok;) Żyje z nerwicą ponad 10 lat i ciesze sie każdym kolejnym nadchodzącym dniem....z nerwicą da sie żyć trzeba ją tylko zaakceptować a potem uwierzyć w siebie. Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
08 paź 2006, 12:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Alka 22 gru 2006, 18:10
Witam. Jestem na forum pierwszy raz. Myślałam, że tylko ja borykam się z takimi problemami jak ataki duszniści. Czy ktoś ma wrażenie że nie jest w stanie nabrać odddechu? Ja to mam i takie trudności ze swobodnym oddychaniem nasilają się kiedy wychodzę np. do sklepu i nie spotykam nikogo po drodze. Do tego dochodzi lęk, że jak coś mi się stanie, np. zemdleję lub dostanę zawału to nikt mi nie pomoże. Ten lęk paraliżuje mnie również gdy jadę metrem, mam ochotę natychmiast wysiąść i uciekać na powierzchnię. Do tego dochoodzą jeszcze różnego rodzaju bóle i kłucia w klatce piersiowej, chociaż lekarz uspokaja mnie, że z sercem jest wszystko w porządku. Najgorsza jest jednak niemożność nabrania głębszego oddechu. Ale staram się z tym walczyć i tłumaczyć sobie,że to wszystko minie i będzie dobrze, jednak coraz częściej sięgam po leki uspokajające, np. Xanax. Jak jeszcze z tym walczyć? Pozdrawiam. Alka
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 wrz 2006, 19:44
Lokalizacja
Warszawa

przez befree 24 gru 2006, 05:58
Kurde, masakra troche jak tak czytam Wasze posty ;/ W porownaniu z niektorymi moj problem to maly misio... Jedyne co mi dolega, to fakt, iz co jakis czas musze wziasc taki glebszy (czasami ma to forme ziewniecia) oddech, bo inaczej czuje, ze tego tlenu we mnie jest za malo. W sumie nie musze Wam tlumaczyc co to jest, bo zapewne doskonale to znacie i wiecei o czym mowie. Tak jak ktos juz wspomnial, lekarze troche olewajaca dotego podchodza... 23 lata, ekg, spirometria, przeswietlenie ploc wporzo. Dodam, ze jestem niepalacy... Na nic moje tlumaczenia, ze mimo to mam problem. Dlatego chyba faktycznie wszystko zalezy od nas. Chyba trzeba nad soba troche popracowac, moze zmienic przyzyczajenia i tryb zycia bo watpie zeby medycyna miala na to jakis sposob. Wiem, ze w niektorych przypadkach moze to byc cholernie trudne ale wydaje mi sie, ze innego wyjscia nie ma. Zatem panie i panowie - glowy do gory! Trzeba powiedziec sobie, ze sie jest silniejszym od tej pier... choroby i tyle :) Wszystko zalezy tylko i wylacznie od nas. Zatem nie poddawac sie tylko ostro przec na przod ^^ Zycze powodzenia (Wam i sobie ;]) i pozdrawiam.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
24 gru 2006, 05:40

przez noobles_dyslektyk 02 sty 2007, 13:29
na wstepie... ze specjalnie sie zarejestrowalem zeby napisac pare slowek:
Dzieniodbry-wieczor czy co tam chcecie. Bardzo mi jest przykro z powodu dolegliwosci ktore opisaliscie, nie jestem lekarzem, ale pozwole sobie przytoczyc statystyki z badan prowadzonych na pacjentach:
jakies 70% ogolnego zdrowia i samopuczcia jest zalezne od naszej psychiki, reszta to sa uwarunkowania genetyczne i inne takie. Co do prawidlowego oddechu to chyba oczywiste ze pelny oddech(taki co wypelnia: dolna, srednia, i gorna obszar pluc) znacznie lepiej dotlenia mózg tym samym poprawiajac nasze samopoczycie. Niestety bardzo ubolewam ze nie ma zadnych informacji jak nalezy prawidlowo oddychac-a nasi lekarze "znawcy"(przynajmniej zdecydowana wiekszosc)mysli ze wystarczy wdychac porcje powietrza i wydychac i tak dalej. Oddech jest bardzo wazny i nalezy go wykonywac naturalnie i do nieczego sie nie zmuszac, jest duzo technik oddechu, a wykonywane nieprawidlowo moga powaznie nam zaszkodzic, DLATEGO nie eksperymentujcie! siegnijcie po fachowa literatura albo skonsultujcie z kims autorytatywnym(najlepiej zeby to byl lekarz ktory ma poukladane w glowce i posiada wiedze)
Posty
2
Dołączył(a)
02 sty 2007, 12:56

przez roki 02 sty 2007, 17:15
Witam mam identyczny problem mój oddech jst płytki mam wrażenie że zaraz się uduszę odwiedziłam wielu specjalistów i wszyscy mi mówili że to nerwica ale ja do dziś w to nie wierzę czy nerwica może tak dusić :?:Co trochę mierzę ciśnienie bo wydaje mi się że zaraz umre w oczach robi mi się ciemno ręce drżą nogi drżą i ogarnia mnie paniczny lęk przeszywa mnie strach płaczę mam bóle w piersiach, robi mi się sztywny kark i ryczę a moja rodzina wpada w panikę co mi się dzieje mąż powtarza masz rodzinę a przecież ja to wiem bardzo j ą kocham ale nie potrafię się cieszyć tym co mam poradżcie mi jak cieszyć się swoją kochającą rodziną no jak kiedy w głowie się przestawia :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :cry:
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
29 gru 2006, 21:25
Lokalizacja
śląskie

Avatar użytkownika
przez Barbara40 02 sty 2007, 18:43
Cześć ,czytam wasze posty i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu że moje dolegliwości nie są związane z jakąś astma czy czms innym.Mam takie same duszności nieraz jak się nasilają to mam wrarzenie że mi w mózgu brakuje powietrza,bo wtedy nawet nie moge normalnie myśleć ,wpadam w panike to zacznie mnie tak dusić że już nie raz mąż wzywał domnie pogotowie bo przy tym to zaraz mnie bolało w klace ,powietrza nie mogłam wcale złapać a do tego paniczny strach że to już koniec ze umre.Pogotowie przyjechało zbadali ,dali zaszczyk na uspokoienie i jeszcze nie raz z tym sie spotkałam że przeważnie lekarz i to nie jedn pytał się mnie czy ja lecze się na nerwice,ale żaden mi nie powiedział że to jest nerwica ,sama musiałam do tego dojść no i za pomocą moiej koleżanki .bo tak to tylko chodziłam od lekarza do lekarza i nic gdzie bym nie była badania są dobre wszystko jest dobrze ja tu nic nie widze tak mi oznajmiali .wkońcu sama doszłam do wniosku że muszę iść do psycholog i właśnie umówiłam się na 4 stycznia może wkońcu skączy się moja męczarnia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
30 gru 2006, 16:11
Lokalizacja
LODZ

Avatar użytkownika
przez medusse 03 sty 2007, 15:44
wiecie co!, ja 6-7 lat lat temu miałam takie problemy (duszności, na które reakcją było ZIEEEWANIE, że niby ono pomoże głęboko sztachnąc się dozą powietrza) to ziewanie pomagało na chwilę, bo za moment znow uczucie, ze znow musze ziewnac (siedzialam na lekcji i ziewalam, a profesor mnie ochrzania, ze ziewam na jego lekcji!!!)...gorzej było, gdy (wiecie jak to jest jak czlowiek czasme nie moze ziewnac albo kichnac mimo, ze chce) wlasnie nie moglam ziewnac...rozdziawialam ta swoja jame ustna na pol twarzy by w koncu sie udalo, ...gorzej jak obok ktos na to patrzyl

i wiecie co...juz dawno nie mialam problemu z ziewaniem, dusznosciami, mimo, ze uczucie lęku przed wyjsciem np na im prezę czy gdzies na miasto w godzinach popoludniowo-wieczornych nadal czasem mi doskwiera.
Ale!! Zaczełam czytac ten temat i kurcze!!!!!!!!!! siedzę i ziewam jak za dawnych lat!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
03 sty 2007, 14:21

Re: Trudności z oddychaniem (astma,duszności)

Avatar użytkownika
przez Niteczka 03 sty 2007, 21:20
Hej,
Słuchaj, ja mam dokładnie to samo!!te oddechy, taki płytki oddech, szczególnie w nocy i zaczynam sie bać strasznie ,dwa razy nawet byłam na pomocy, wtedy dali mi cos na uspokojenie, brałam caly czas jakies leki ziołowe na uspokojenie ale w pełni nie pomagały wiec teraz biore Zoloft od lekarza i zobacze :smile: Czasami czuje sie strasznie, płakac mi sie czesto chce, czuje sie samotna :(
napisz jak sie czujesz, chetnie pogadam z toba :smile:
I am alone at a crossroads
I'm not at home in my own home
And I've tried and tried to say what's on my mind
I'm so tired of pretending...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
03 sty 2007, 19:39
Lokalizacja
Głogów

przez noobles_dyslektyk 04 sty 2007, 02:47
a przyszlo wam do glowy ze tego typu problemy nasilaja sie kiedy za dlugo siedzisz przed kompem - slabe krazenie krwi, zgarbiona pozycja siedzaca(plytki oddech) - jednym slowem niedotlenie. Powinno sie co jakies 30-40 min zrobic przerwe(ale nie np. do kuchni i spowrotem) np. spacer do sklepu, wyprowadzic psa, czy cos tam, daj se ze 10-15min powinno wystarczyc. Jestem player'em i wiem co mowie.
ps: czy zdazylo sie kiedykolwiek ze tu na forum wypowiada sie czasami jakis specialsta??
ps2: Barbara40 swietny awatar
Posty
2
Dołączył(a)
02 sty 2007, 12:56

Avatar użytkownika
przez Niteczka 04 sty 2007, 12:59
Tak oddech płytki,nazywa sie to hiperwentylacja, uczucie duszenia w gardle, kłucia głowy, drgawki, tiki, kolatanie serca itp to nie radzenie sobie ze stresem :( a stres jest zaliczany do zaburzeń nerwicowych a do tego dochadza leki...
I am alone at a crossroads
I'm not at home in my own home
And I've tried and tried to say what's on my mind
I'm so tired of pretending...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
03 sty 2007, 19:39
Lokalizacja
Głogów

przez misiaczek 05 sty 2007, 13:55
Jmam takie same dolegliwości czasami myślę że się uduszę , mam wrażenie że puchnie mi szyja czy wy też macie takie wrażenie do tego ból w klatce piersiowej. Chodziłam do różnych lekarzy: lekarz rodzinny mówił to nerwica, jeden z alergologów że to astma brałam różne wziewy i tabletk amertil no tak jakby pomogło a gdy zmieniłam alergologa porobiłam powtórnie badania to on stwierdził że to nie astma tylko nerwica noi w końcu nie wiem co mi jest :?: :?: Płytki oddech tak jakby mi brakowało powietrza wrażenie że puchnie mi szyja ręce i nogi drżą w oczach ciemno i ogromny strach powiedzcie czy wy też tak macie :?: Czy psycholog wykryje czy to nerwica czy astma?

[ Dodano: Pią Sty 05, 2007 12:53 pm ]
Azapomniałam dopisać że te bóle w klatce piersiowej lekarz rodzinny stwierdzł że są to bóle neurologioczne , a alergolog na drugi dzień że to są bóle od zwężonych oskrzeli.Cy Wy coś z tego rozumiecie przecierz gdyby były zwężone oskrzela to lekarz rodzinny też by poznał. Cy Was też badali różni lekarze i mówili co innego :?: :?:

[ Dodano: Pią Sty 05, 2007 12:55 pm ]
czy może nerwica prowadzić do asmy :?: :?: Poradżcie mi :cry:
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
04 sty 2007, 11:04
Lokalizacja
CZęSTOCHOWA

Avatar użytkownika
przez Śmierć 05 sty 2007, 15:05
noobles_dyslektyk napisał(a):a przyszlo wam do glowy ze tego typu problemy nasilaja sie kiedy za dlugo siedzisz przed kompem - slabe krazenie krwi, zgarbiona pozycja siedzaca(plytki oddech) - jednym slowem niedotlenie. Powinno sie co jakies 30-40 min zrobic przerwe(ale nie np. do kuchni i spowrotem) np. spacer do sklepu, wyprowadzic psa, czy cos tam, daj se ze 10-15min powinno wystarczyc. Jestem player'em i wiem co mowie.
ps: czy zdazylo sie kiedykolwiek ze tu na forum wypowiada sie czasami jakis specialsta??
ps2: Barbara40 swietny awatar

Zgadzam się z tobą, mam problemy z oddychaniem już od 5 lat, ostatnio odd 1,5 roku nie mam siły oddychać, no może przesadzam, ale oddycham bardzo ciężko, nie będe wracał do początków jak to się zaczeło, ale prawdą jest, żę siedzenie, siedzenie przed kompem, brak ruchu na świezym powietrzu, oczywiście niedotlenia, zaznaczam, że ja praktycznie siedze od 5 lat i nic nie robie, więc non top po częsci jestem niedotleniony. Kiedyś już pisałem, że siedziałem w sali gdzie było kilka kompów, duszno straszniebo była to wiosna i pomimo jej wczesnej pory, na dworze było gorąco a w sali jeszcze bardzie, po 40 minutach łażenia po necie, zrobiło mi się nie dobrze, wyszedłem na ulice i po kilku chwlach, zacząłęm się dusić, wyciągnąłem telefon, aby dzwonić po "R"ke, ale po 10 minutach mi przesło, przyznam, że bardzo nie to osłąbiło, resztkąsił trafiłem do kliniki, stamta na jakieś badanai alegriczne, a potem w razie czego skierowali nie do szpitala, tam mnie podłączyli pod tlen bo byłem niedotleniony, i leżałem sobie z tydzień, zrobiłi mi badania na astme, nie mam jej, przepisalli kilka inhalatorków, ale po wyjśiu ze szpitala zapomniałem sobie o receptach i wszystkim tym bajzlu i jakoś tkwie, choć lepiej ze mną nie jest... jedno jest pewne, trzeba spędzać troche czasu na świezym powietrzu, to tytułem niedotlenienia. Płytki oddech i ataki dusznośći spowodowane lękiem narazie mam za sobą, bo unikam takich sytuacji, ale kłopoty są. Jeszcze jedno, kiedyś lekarz mi wykrył, że mam krzywą przegrodę nosową, być może jakbym poszedł na zabieg było by lepiej, bo mój koleś był i oddycha już bez problemu :) pęłną piersią... no tak trzeba tylk ochcieć, a ja nie chce
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do