Skocz do zawartości
Nerwica.com

nowa osoba na forum.


karolina89

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

Jestem Karolina

89' rocznik.

Trafiłam tu z wiadomego wszystkim powodu - napewno nie dla zabawy i nie z nudów.

moje życie od jakiegoś czasu leci na łeb na szyję.

Nie mam siły totalnie na nic.

siedzę przed telewizorem albo przy komputerze. Szukam pomocy na sile.. ale zwyczajnie zalegam... aby dotrwać do nocy, bo noc to sen.. a sen to odskocznia do nudnego dnia, pustego, niewartościowego.

Poznałam w 2009 fajnego faceta w sieci. On ma to samo co ja.. tyle ze nasilone, leczył się kiedyś na depresje. Znamy się prawie jak łyse konie. ja nie wytrzymam bez jego słowa, a on bez mojego.

Dla niego chciałabym wziąć się w garść. bo nie ma mu kto pomoc.

Nie mogę wiecznie tylko słuchać krzywd innych - a takie ma właściwie życie odkąd pamiętam.

Zawsze Karolina słucha a inni płaczą w rękaw.

Popadłam w coś zwane pustką, nicością.. mocniejszym dołem ?? a moz ei nawet depresją.

robiłam kilka testów wszędzie wskazuje ze jestem w średniej depresji.

i jak moge pomóc komuś drugiemu skoro sama nie mam komu wypłakać się w rękaw ??

 

Ja wiem co by mi pomogło, ale nigdy nie śmialam prosić. czuję się upokorzona gdy o coś prosze.

chcę być samodzielna...

ale tak bardzo brakuje mi oparcia, zwyklego przytulenia nawet.

W domu wsparcia nie ma co szukać.

Mama jest zajęta domem, sprawami codziennymi, ojciec nigdy nie mial ze mną dobrych kontaktow czuję się przy nim obco. z mamą wlaściwie rozmawiam na siłę o codzienności bo jak powiem bardzo doslownie jak bli mnie dusza... jak siada mi psychika to ona nie wie jak mi pomóc i popada w jakiś taki dziwny strach. a po co ją martwić.

siostra..

tak...

siostra sprowadza na mnie najczęściej same klęski.

czasami wygląda na to jakby chciała żebym byla gorsza, brzydsza, slabsza...

nie akceptuje mnie.

Zaszła w ciąze, zalatwiając nam tym samym małego lokatora do którego po dwóch latach prawie przyzwyczaiłam się i pokochałam. ( w końcu jestem ciotką), ta dziewczynka kocha mnie :) , tak się ciesze ze jest ta mała...

jednak jest jeszcze ojciec małej, mąż mojej siostry. wprowadziłsię do nas.

czuje się przy nim ciagle źle. dla mnie to ciągle obca osoba, intruz. nie lubię takiego typu ludzi. to mnie ogranicza.. cofa...

czuje się xle wewłasnym domu właściwie przez siostrę i jej rodzinę.

 

marze żeby spotkac się z tym chłopakiem poznanym wtedy w sieci. wiem z eto mu potrzebne. ale on ma nerwice.. straszne lęki... bierze tabletki na to...

chcialabym mu wszystko powiedzieć.

niby i tak już wszystko sobie powiedzieliśmy...

ale nadal jest ten stres w nas..

że siebie nie zaakceptujemu w realu.. mimo ze widzieliśmy się i słyszeliśmy...

głupi strach.

 

dużo tego napisalam. a pewnie nikt nie przeczyta.. nikt nie pomoże.. nie doradzi.

chce aby się leczył.. a ja sobie jakoś poradze.

wiem ze gdybyśmy wyprowadzili się do swoich rodziców to byłoby nam dobrze.

dogadujemy się...

 

to skomplikowane.

to mój przyjaciel a zarazem człowiek którego właśnie pokochalam.

 

niedługo postanowiłam ż ezmusze się do wyjazdu w jego strony.

i jak już bede to dam mu znać.. gdzie się dokladnie znajduje.. tak aby go nie naciskac na spotkanie..

sama się boję jak pomyślę..

ale chcę mu pomóc. moje chęci są silniejsze niż mój strach.

 

nie wiem wlaściwie co ja robię.

po co pisze.

 

czego ja od życia chcę ?

powinnam cieszyć się ze mam rece i nogi..

po co mi zdrowa psychika..

 

moja samoocena i tak jest zerowa...

nie mam pracy bo boje się jej szukać po pewnym wydarzeniu gdzie była nadzieja na robotę.. a potem jeden telefon i magia prysneła.

nie potrafię żyć w śród ludzi, wolę samortność...

nie wychodze z domu...

 

ehh..

 

kończę.

 

pozdrawiam.

;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niedługo postanowiłam ż ezmusze się do wyjazdu w jego strony.

i jak już bede to dam mu znać.. gdzie się dokladnie znajduje.. tak aby go nie naciskac na spotkanie..

sama się boję jak pomyślę..

ale chcę mu pomóc. moje chęci są silniejsze niż mój strach.

 

To moim zdaniem nie jest dobry pomysł. Jeśli macie ze sobą kontakt to prędzej czy później on do spotkania w realu też dojrzeje. Na siłę się nie da nikomu pomóc. Możesz go wystraszyć nie na żarty i popsuć wszystko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niedługo postanowiłam ż ezmusze się do wyjazdu w jego strony.

i jak już bede to dam mu znać.. gdzie się dokladnie znajduje.. tak aby go nie naciskac na spotkanie..

sama się boję jak pomyślę..

ale chcę mu pomóc. moje chęci są silniejsze niż mój strach.

 

To moim zdaniem nie jest dobry pomysł. Jeśli macie ze sobą kontakt to prędzej czy później on do spotkania w realu też dojrzeje. Na siłę się nie da nikomu pomóc. Możesz go wystraszyć nie na żarty i popsuć wszystko.

 

 

wiesz.... ale nie chciałam go namówić, po prostu powiedzieć,że jak darade to zapraszam. a jak nie to ja to doskonale rozumiem.

po prostu będe tam niedługo...

taki przypadek...

i przy okazji moglibyśmy ale nie mam zamiaru naciskać. patrze też po sobie.. mam z tym co jakiś czas duży problem.

chyba nie rozbiłabym nic złego gdybym dala mu cynk że jestem, a on zdecydowałby czy da radę się spotkac czy nie ??

starałam się to tak zaplanowac ab nie wywoływac w nim poczucia winy że do niczego sie nienadaje..

 

(czasami tak mówi..)

próbuje uniknąc najgorszego dla niego.

a wiem ze rozmowa mu pomoże.

czasami lepiej w 4 oczy.

tyle ze nasza pierwsza rozmowa w takim wypadku w jakim oboje jesteśmy byłaby napewno sporym wyzwaniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×