Skocz do zawartości
Nerwica.com

teorie spiskowe


penelopa79

Rekomendowane odpowiedzi

witam,

mam prośbe do kogoś kto mógłby mi pomóc w pewnej kwestji otóż moja przyjaciółka bardzo dziwnie się zachowuje,cierpi chyba na depresje ma jakies teorie spiskowe utwierdziło mnie to,że twierdzi,że ja tez w tym siedzę i spiskuje opowiada bardzo dziwne i nierealne rzeczy,które są tak oderwane od rzeczywistości,że głowa mała,kiedy ją pytam z kąd to wie mówi,że wie bo wie,nie mam pojęcia jak jej pomóc oczywiście kiedy wspomniałam,ze coś się z nią dzieje strasznie się najeżyła,rozpłakała,itd

jak jej pomóc może ktoś wie? :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cierpi chyba na depresje ma jakies teorie spiskowe utwierdziło mnie to,że twierdzi,że ja tez w tym siedzę i spiskuje opowiada bardzo dziwne i nierealne rzeczy,które są tak oderwane od rzeczywistości,że głowa mała

 

A te rzeczy oderwane od rzeczywistości, to co na przykład?

 

-- 17 mar 2011, 23:12 --

 

Tak pokrótce. Nie musisz wszystkiego dokładnie opisywać.

 

-- 18 mar 2011, 01:00 --

 

penelopa79,

 

Odezwij się i opisz trochę jak to wygląda. Jeśli jest to Twoja bliska przyjaciółka i zależy Ci na tym, aby jej do siebie nie zrazić, myślę że mogę Ci doradzić trochę jak postępować, bo z Twojej krótkiej wypowiedzi wnioskuję, że miałem podobne problemy. Pozdrawiam. :)

 

-- 18 mar 2011, 01:00 --

 

cierpi chyba na depresje ma jakies teorie spiskowe utwierdziło mnie to,że twierdzi,że ja tez w tym siedzę i spiskuje opowiada bardzo dziwne i nierealne rzeczy,które są tak oderwane od rzeczywistości,że głowa mała

 

A te rzeczy oderwane od rzeczywistości, to co na przykład?

 

-- 17 mar 2011, 23:12 --

 

Tak pokrótce. Nie musisz wszystkiego dokładnie opisywać.

 

-- 18 mar 2011, 01:00 --

 

penelopa79,

 

Odezwij się i opisz trochę jak to wygląda. Jeśli jest to Twoja bliska przyjaciółka i zależy Ci na tym, aby jej do siebie w tej sytuacji jeszcze bardziej nie zrazić, myślę że mogę Ci doradzić trochę jak postępować, bo z Twojej krótkiej wypowiedzi wnioskuję, że miałem podobne problemy. Pozdrawiam. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wygląda rzeczywiście na jakąś poważniejszą chorobę psychiczną. Proponuję, byś był/a wyjątkowo cierpliwa, ciepła, wyrozumiała dla koleżanki, by czuła się przy Tobie bezpieczna, nieoceniana i niepouczana. I uważam, że należałoby namawiać ją łagodnie do wizyty u psychiatry. Argumentem może być to, że lekarz polepszy jej samopoczucie, poprawi nastrój i zmniejszy cierpienie. Perspektywa zmniejszenia tych cierpień powinna okazać się kusząca...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę, że penelopa79 nie odpowiedziała i może nawet nie zagląda do tematu, ale i tak napiszę.

 

Z tego, co napisałaś wygląda to na stan psychotyczny. Może być schizofrenia, ale nie musi. Psychozy występują też w innych zaburzeniach, także w depresji (dep. psychotyczna) albo nawet w boreliozie wywołanej ukąszeniem kleszcza.

 

Pierwsza rada: pod żadnym pozorem nie staraj się przyjaciółce mówić, że jest w psychozie albo zachorowała na schizofrenię. Może się wystraszyć. Te słowa kojarzą się najczęściej bardzo źle, brzmią jak wyrok. Możesz jej powiedzieć, że ma jakiś problem i to o co Cię podejrzewa jest nieprawdą. Możesz nawet ją okłamać, że podejrzewasz u niej depresję. To nie brzmi tak źle, a i tak nie wiadomo co jej jest.

 

Druga rada: nie rozpowiadaj o tym, co Ci powiedziała innym osobom. Gdy zaczną się zachowywać wobec niej dziwnie, szybko to zauważy i utwierdzi ją to w teorii spiskowej. Jak chcesz z nią porozmawiać, to nie idź do niej z drugą osobą. Może to odebrać tak, że przyszliście ją dręczyć, śmiać się z niej i dalej 'wkręcać'.

 

Trzecia rada: staraj się jej wykazać, że to w co wierzy jest nieprawdą. Podważaj jej błędne przekonania, ale PRZEDE WSZYSTKIM - daj jej poczuć, że czujesz do niej sympatię, nie uważasz jej za złą osobę i nie masz absolutnie żadnych powodów, aby chcieć wyrządzić jej krzywdę. Podkreślaj to, że nie byłabyś zdolna do zrobienia jej rzeczy, o których mówi, bo też nie jesteś zła.

 

Delikatnie zasugeruj, że może mieć problem i powinna skorzystać z pomocy psychologa lub psychiatry. Jeśli stanie okoniem, nie narzucaj się. Może pomyśleć, że chcesz ją zmanipulować. Możesz w takim wypadku powiedzieć, że jest Ci przykro i wycofać się. Następny krok należy już do Twojej przyjaciółki. Jeśli będzie chciała się z Tobą spotkać, to okaż jej wsparcie. Sama nie narzucaj się za bardzo, ale daj jej poczuć, że jesteś 'po jej stronie'.

 

Życzę powodzenia i daj znać jak się dalej sprawy potoczyły. Pozdrawiam. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dajcie spokój, jakby mieli wysyłać do psychiatrów każdego kto lubi sobie poteoretyzować, to nawet prywatne instytucje nie miałyby wolnych miejsc do 2012 roku. :lol:

Mi to wygląda na przewrażliwioną koleżankę, która za wszelką cenę postanowiła sobie podporządkować innych wobec sobie i swoim przekonaniom. (brzmi jak zła teoria spiskowa, co nie?)

 

 

"Nie ma zdrowych, są tylko nieprzebadani"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

KeFaS, dlatego też na początku spytałem o treść przekonań przyjaciółki i to jak w jakim stopniu jej wyobrażenia rozmijają się z rzeczywistością. Nie doczekałem się odpowiedzi, ale i tak postanowiłem dać kilka rad, jak postępować z osobą w paranoi. Też jestem absolutnie przeciwny wysyłaniu ludzi do psychiatry z byle powodu. Dlatego proponowałem jedynie, aby przyjaciółkę w tej sytuacji wesprzeć i delikatnie starać się jej uświadomić, że być może ma problem, a co zechce z nim zrobić, niech już sama zdecyduje. Jeśli rzeczywiście nie wyrządzono jej żadnej krzywdy, a ta w takową wierzy, prawdopodobne jest, że cierpi niepotrzebnie.

 

Mam podobny problem i u mnie taka paranoja nasila się okresowo, osiąga szczyt (już parę takich szczytów zaliczyłem), a później mija. Do lekarza zgłosiłem się z podejrzeniem u siebie schizofrenii i z atakami paniki, przy czym gdyby u mnie nie wystąpiły ataki paniki i uczucie, że umieram, to za nic w świecie (uwierz mi ZA NIC, bo wiedziałem, że mam rację, tylko brak mi było dowodów - te cały czas próbowałem zdobyć) nie szukałbym pomocy psychiatry. U mnie, na razie, zdiagnozowano borderline, stany quasi psychotyczne i depresję. Początkowo, w owego borderline'a jakoś nie chciałem uwierzyć, ale po ostatnich rozmowach i zastanawianiu się nad sobą, myślę że i tym razem moich doktorków nie zawiodła intuicja. I wiesz co? Żałuję, że zabrakło mi konsekwencji i nie prowadziłem leczenia, jak te problemy się pojawiły jakieś 10 lat temu, bo teraz mógłbym żyć już w zupełnie inny sposób. Przez ten okres nie było tak znowuż źle, miałem okresy względnego spokoju (liczone w latach), udało mi się zrobić parę rzeczy (m.in. ukończyć studia), ale ostatnio dzieje się naprawdę źle. I to w zupełnie nieodpowiednim momencie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja jestem za wysyłaniem do psychiatrów z problemami. Uważam, że psychiatrów nie należy się bać. Dodatkowo - często zdarza się, że poważne problemy wyglądają dla osoby nimi dotkniętej na błahe. Więc tym bardziej warto rozpowszechniać zwyczaj, że nawet mając błahe problemy warto rozważyć wizytę u psychiatry.

 

A wracając do koleżanki z pierwszego postu, to mimo, że był on niedokładny, pobieżny, na pewno daje podstawy do poważnego zastanowienia się nad stanem osoby dotkniętej tym problemem. I dlatego zdecydowanie powinna ta osoba skonsultować swój stan ze specjalistą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×