Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jestem tu pierwszy raz i nawet nie wiem, czy mam nerwice...


sedomix

Rekomendowane odpowiedzi

Witam!

 

Wlasnie zalogowalam sie na tym forum. Do tej pory nie zdawalam sobie sprawy, ze moge miec nerwice, az dzis natknelam sie w necie na artykuly dotyczace tej choroby. Otoz zorientowalam sie, ze mam niejeden z objawow nerwicy: fobie (lek przed pajakami, lataniem samolotem, podrozowaniem - jestem w stanie to opanowac i podrozowac, ale lek czesto sie odzywa, szczegolnie gdy jestem w podrozy; chorobliwy lek przed smiercia i chorobami - dlatego kazde zle samopoczucie wywoluje moj lek); przerozne objawy somatyczne, np. bole serca (mialam badania w szpitalu, nic nie wykryli), poczucie duzego oslabienia (szczegolnie wieczorami, im gorzej sie czuje, tym bardziej sie boje i tak sie coraz bardziej nakrecam), przez kilka dni mialam dusznosci (szczegolnie przy kladzeniu sie spac), bole zoladka - jakis czas temu byly naprawde czeste, potem sie uspokoilo, bo bralam leki, ale znowu dzis sie zaczelo); kilka razy mialam robione badania, ale nic nie wykazaly...). Ponadto mam obnizone poczucie wlasnej wartosci (stwierdzone przez psychologa), nadmierna wrazliwosc, przejmowanie sie roznymi rzeczami, natretne, powtarzajace sie zachowania (np. przechodzac korytarzem musze spojrzec w lustro, albo przechodzac przez pokoj musze spojrzec na gazete), mysli (nie pozwalam sobie na pozytywne myslenie, bo wierze, ze wtedy los sie zemsci i stanie sie cos zlego...dlatego moje myslenie jest zawsze pesymistyczne, bo wydaje mi sie, ze w ten sposob ochronie sie przed nieszczesciem..., przy dobrych myslach natychmiast przywoluje sie do porzadku). Dalej: nie wierze, ze poradze sobie w zyciu. Mam czesto duze wahania nastroju - potrafie raz byc wesola, by potem popasc w przygnebienie i smutek; czasami bywalo strasznie - napady placzu, szczegolnie w nocy (poczucie wielkiego smutku, depresji, placz, az do zmeczenia...). Moj nastroj nie jest stabilny - nigdy nie wiadomo, kiedy ogarnie mnie lek (nie zawsze wiem, czego sie boje, czesto jest to obawa przed utrata istnienia, smiercia, niespelnieniem), nie moge zapanowac nad emocjami (choc mysle, ze moi znajomi nie zdaja sobie z tego sprawy). Lek jest chyba najgorszy. Zyje w ciaglym poczuciu zagrozenia, wyobrazam sobie, ze cos mi sie stanie itd. To mnie bardzo wyczerpuje...

Bywa, ze przez kilka dni z rzedu cierpie na bezsennosc. A potem to mija, zeby powrocic za jakis czas. Bywalo i tak, ze balam sie, ze jestem lub bede chora psychicznie, bo za duzo klebilo sie we mnie mysli, za duzo lekow i napiec. Boje sie, ze ktoregos dnia zalamie sie nerwowo. Moja mama miala nerwice. Teraz zadam pytanie, choc odpowiedz nasuwa sie sama - czy jestem chora na nerwice? :cry: Bardzo prosze o odpowiedz, bo chcialabym zaczac szukac pomocy, zanim cos we mnie peknie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj. Wiesz, z takim pytaniem powinnas sie zwrocic do psychologa, diagnozy powinni stawiac fachowcy. Ze swojej strony moge dodac ze sam czasem czuje sie podobnie(przynajmniej jesli chodzi o niektore z wymienionych przez Ciebie stanow) i na pewno znajdziesz tu wiecej ludzi ktorzy tak sie czuja. Jakos sobie radzimy, wiec Ty tez sobie poradzisz. Bardzo dobrze ze zadajesz sobie pytania na temat swego zdrowia, to pierwszy krok do wyleczenia(JESLI faktycznie jest to jakies schorzenie), ale takie pytanie powinnas w pierwszej kolejnosci zadac lekarzowi, w miare mozliwosci dobremu lekarzowi. Poszukaj na podforum miasta czy ktos z Lublina poleca jakis kompetentych psychologow, popytaj sie tam ludzi z mieszkajacych w Twojej okolicy(ja jestem z Katowic i nie znam nikogo w Lublinie).A jesli masz ochote poruszyc jakis inny temat to zawsze znajdzie sie tu ktos chetny do rozmowy. Natomiast po diagnoze zwroc sie do fachowca, to moja rada. Powodzenia i postaraj sie znalezc w sobie troche wiecej optymizmu, wiem ze to trudne, ale warto. :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sedomix, kiedyś, dawno temu przechodziłam przez to wszystko co Ty teraz i dlatego rozumiem Cię. Cierpię na to cholerstwo od 20 lat, ale dopiero jak tu trafiłam zrozumiałam, że to jednak nerwica. Poczytałam o objawach innych ludzi i w końcu uwierzyłam, że ta podstępna choroba robi z nami co chce i choć fizycznie jesteśmy zdrowi to tak podle się czujemy. I wiesz co......Dopiero tutaj zrozumiałam to wszystko, bo jak błąkałam się po lekarzach czułam się jeszcze gorzej, zero zrozumienia, zero wrażliwości, czułam się jak kolejny beznadziejny przypadek. Odkąd otwarcie piszę tutaj, o tym co mnie dręczy i boli, czego się boję i w co się wkręcam odtąd czuję się lepiej. Wiem, że tutaj nikt mnie nie wyśmieje i dlatego radzę Ci pisać o wszystkim, to doskonała forma oczyszczenia i zrozumienia siebie. Pozdrawiam gorąco.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzieki za wsparcie... :smile: o wizycie u psychologa pomyslalam dopiero wtedy, kiedy zajrzalam tutaj... szczerze mowiac, bardzo sie tego boje, bo bardzo latwo sie rozsypuje i juz wyobrazam sobie taka wizyte - wchodze do gabinetu i zanim zdaze usiasc, cos we mnie peknie i poleca lzy... zanim cos powiem, trzeba bedzie juz isc. juz raz tak sie stalo, gdy bylam u doradcy zawodowego (kto placze u doradcy?? :oops: ). z drugiej strony, moje wahania nastroju i wszystko inne, co opisalam, wykanczaja mnie. wczoraj np. zaliczylam kilka dolow przeplatanych w miare dobrym nastrojem. I jeszcze te leki - za tydzien wracam samolotem do Polski. Ktos mi o tej podrozy przypomnial, a ja od razu poczulam bezradnosc, strach, i zaczelam po raz setny zadawac sobie to glupie pytanie: czemu dobrowolnie wsiadam do samolotu, ktory przeciez moze sie rozbic?? Moje leki zmieniaja swoj obiekt w zaleznosci od tego, co sie wokol mnie dzieje... Zawsze znajde cos nowego. Zreszta, spora czesc historii juz znacie.

Postaram sie o odwage i pojde do psychola, mam nadzieje, ze w niedlugim czasie. Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej . Jestem z Łodzi...a ty zawitałem pierwszy raz; lekarz neurolog stwierdził ze mam zespół depresyjno lękowy...jednak jak wiekszość z was nieustannie myslę że na pewno dolega mi coś innego- najpierw to byl zawal, potem glowa, pluca, rak i pare innych rzeczy...nie raz wydawalo mi się że nie dożyję następnego dnia...Lekarz przepisał mi coacsil...a ostatnio doraźnie xanax...czy macie może jakieś rady?? bo powiem że ostatnio to jestem już tak zmęczony oczekiwaniem na kolejny atak (czy dzis tez czy nie), samymi atakami i stanem nie wiadomo (niby nie jest źle ale dobrze też nie) :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Coz, niestety ja zadnych rad dac nie jestem w stanie... Wiem tylko, ze dzis znowu sie boje... Obudzilam sie rano z wibracjami w glowie, inaczej odczuwam dzwieki, szczegolnie te intensywniejsze daja mi sie we znaki... I pobolewa mnie brzuch. I znowu sie zastanawiam, co sie ze mna dzieje, nie wiem, co to jest, nigdy czegos takiego nie mialam! Nie potrafie tych wibracji nigdzie zakwalifikowac. Boje sie. Co mi jest? Juz zdazylam wszczac poszukiwania w necie na ten temat, ale nic nie znalazlam... Pomocy!! Nerwica czy tym razem prawdziwa choroba?? :shock::?:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest taki okres na początku problemu z nerwicą że nie wie się o co chodzi.Na pierwszy plan wysuwają się właśnie różnego rodzaju myśli o chorobach.W moim przypadku miał to być zawał.

Pewnego dnia wracając z pracy poczułam się jakoś strasznie dziwnie,mogłam utrzymać się na nogach a jednocześnie czułam że zapadam się gdzieś w sobie w środku jakby coś miało zaraz skończyć moje życie.ZA mało powietrza by oddychać.Serce wali jak oszalałe i lęk.Dla mnie szok.Nigdy czegoś takiego nie doznałam.Przerażona pojechałam do szpitala na oddział ratunkowy tam zrobiono mi szereg badań po czym odprawiono z zaleceniem wypoczecia i odstresowania bo niczym innym nie można wytłumaczyć mojego stanu.Trochę to trwało zanim powzięłam decyzje o wizycie u psychiatry.Może lekko krępowała mnie myśl o wizycie u psychiatry wolałam coś bardziej lightowego wg mnie czyli psychologa.Stanęło na tym że równocześnie z leczeniem farmakologicznym zaczęłam psychoterapię.

Z perspektywy czasu myślę że mogłam wcześniej uzyskać pomoc ale to lekkie zażenowanie które czułam myśląc że cos może być nie tak z moją psychiką i że sama sobie nie dam z tym rady,opóźniało moją decyzję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wlasnie ja nie wiem, co sie ze mna dzieje... :( juz kilka razy okazalo sie, ze fizycznie nic mi nie jest, ale nie potrafie myslec racjonalnie, kiedy zle sie czuje, wtedy lapie mnie lek... ja mam opory przed pojsciem do psychologa, bo wstydze sie tego, co mam do powiedzenia, i wstydze sie otwierac przed obcym czlowiekiem, a takze tego, ze bede plakac (bede, to wiem na pewno...). Ale wiem, ze nie powinnam dluzej czekac. Ze chcialabym zyc normalnie. Cieszyc sie zyciem i pozwalac sobie na dobre mysli... To wszystko... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×