Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jak nakłonić do leczenia?


Wesnaa

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, nie wiem czy podobny temat już się tu pojawił, ale spróbuję.

Otóż chodzi mi konkretnie o mojego ojca.

Choruje od wielu lat na depresję i nerwicę. Przez jakiś czas chodził do psychiatry, przyjmował leki. Ale jak sam twierdził nic mu to nie pomagało i leki sam odstawił.

Niestety wrócił przez to do choroby. Namowy dotyczące powrotu na terapię nie są skuteczne. Ojciec twierdzi, że czuje się dobrze, chociaż jego zachowanie, słowa i tak dalej całkowicie temu przeczą.

Poza tym jak wiele osób walczących z nerwicą zmaga się nieustannie z wyimaginowanymi chorobami. Bolała go już każda cześć ciała, przy czym wszystkie badania jakie zlecił mu lekarz rodzinny(lekarka sama zasugerowała tacie wizytę u psychologa, ale odmówił) są w porządku.

Nie wiemy (z moją mamą) jak z nim rozmawiać. Głupio przyznać, ale czasem jesteśmy już tym zmęczone...no i mamy go dość. Nie mamy sił na kolejną dawkę wsparcia..

Nie moglibyście podpowiedzieć jak "go podejsć", żeby spróbował się leczyć i zmienił tok myślenia? Jak go namówić na kolejną wizytę? A może ktoś z Waszych rodzin choruje na depresję i musicie sobie jakoś z tym radzić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A może spróbuj znaleźć tu na forum posty ludzi podobnie wkręcających sobie różne choroby? Takie w miarę ostrej formie? No i może pokaż ojcu te relacje, podkreślając podobieństwo między nim a tymi osobami? Może wtedy zrozumie, jak się dowie, że jest podobny do osób, które są chore i się leczą? No i ważne, by przy tym dobrze ukazywać ojcu pożądany, pozytywny cel, w jakim się chodzi do psychologa/psychiatry. Czyli wyzdrowienie, zmniejszenie się lęku i jakichkolwiek innych objawów. Nie jest to jakaś sprawdzona metoda, raczej moje domysły, ale może a nuż jakoś podziałają?

 

Lub też jakoś spisuj te jego wkręty na temat rzekomych chorób i późniejsze "ozdrowienia". Może nawet w kalendarzu? I jak mu taki kalendarz później pokażesz, to może zrozumie, że jest chory?

 

Dodatkowo w nerwicy ważnym elementem jest lęk. Dobrze chyba zacząć ojcu o tym mówić, wyczulać go na to, że jest osobą często nawiedzaną przez lęk. Może, jak zostanie wyczulony na to uczucie, to któregoś dnia zechce coś zrobić, by się jego pozbyć?

 

Dodatkowa metoda - choć nieco ryzykowna, to metoda stosowana przez większość mam i babć na świecie. ;) Czyli zanudzanie, zamarudzanie na śmierć. Powtarzajcie spokojnie i wytrwale sugestie, by poszedł do psychiatry. Szczególnie w czasie, gdy czuje się trochę lepiej. (wtedy rozsądniej człowiek myśli). Pewnie się na was wścieknie, ale może przy tym dla swojego świętego spokoju pójdzie do tego lekarza.

 

I ostatnia rzecz, jaka mi przyszła do głowy. Szantaż. Tato pojedziemy w góry/na ryby/na Mazury, jeśli pójdziesz do psychiatry. Można też jakoś uzasadnić, np. "martwię się, że cały urlop zepsuję sobie na łagodzenie Twych lęków przed wymyślonymi przez Ciebie samego chorobami". Lub kupię Ci coś tam o czym marzyłeś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×