Skocz do zawartości
Nerwica.com

Natrętne myśli o prawdzie


kabaajan

Rekomendowane odpowiedzi

Hej, mam tak że kiedy ktoś coś mówi to analizuję jaka jest prawda:

- czy ta osoba mówi prawdę? nie wiem

- czy ta osoba coś udaje, ma coś do ukrycia? nie wiem

- czy ta osoba nie jest wprowadzona w błąd przez swoje wierzenia?

 

czytam artykuł i analizuję:

- czy to propaganda czy prawda?

- czy to pomyłka czy prawda?

- jakie są dalsze konsekwencje uznania tego za prawdę?

 

myślę o religii i pytam:

- czy Biblia mówi prawdę? nie wiem. nie wierzę w to ale wierzący mają swoje argumenty

- czy jakaś inna religia, sekta, jasnowidz, guru wiedzą więcej na temat prawdy?

- skąd wziął się człowiek i po co został stworzony?

- czy to co robię dobrze wpłynie na to co będzie ze mną po śmierci czy nie? mowa o substancjach psychoaktywnych, które poszerzają świadomość i poprawiają nastrój. jedni sądzą, że to otwiera oczy na świat i Boga a inni straszą, że przez to degraduje się dusza

 

Nie wiem kogo słuchać, komu wierzyć. Nie potrafię uznać autorytetu bo każdy jest dla mnie podejrzany kiedy mówi, że wie coś co nie jest wiadome dla ogółu i pochodzi z zaświatów ale logicznie pasuje, że mogą coś oficjalnie przed nami ukrywać. Pomóżcie bo już nie umiem mieć swojego zdania na żaden temat i nie wiem jak powinienem się zachowywać żeby było dobrze.... :why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na pewno nie lekami, niby wystarczy odstawić narkotyki ale pytania, które sobie zadałem już zostaną :( No właśnie mam matematyczno-fizyczno-filozoficzny łeb ale na moje pytania nauka nie zna odpowiedzi. Żyłem sobie w szczęściu i spokoju dopóki nie zacząłem się interesować zjawiskami paranormalnymi, które nie pasowały mi do mojego obrazu świata w głowie a chciałem sobie jakoś wytłumaczyć dlaczego ludzie w to wierzą. Gdybym uznał, że jest tylu idiotów to czułbym się bardzo samotnie i dlatego staję przed wyborem prawdy, która może dla mnie oznaczać życie poza społeczeństwem. Mogę wybrać iluzję szczęścia ale nie umiem wierzyć, że inni nie udają skoro sam to idealnie robię i motłoch tego nie odróżnia... wystarczy wyuczyć się technik obserwując tych, którym wychodzi, zdobyć pewność siebie i już jest się wiarygodnym a ludziom można wmówić wszystko więc logika prowadzi mnie na trop, że inni ludzie szanowani przeze mnie robią to samo. Wszystko jest sztuczne więc dystansuję się od tego ale mam potrzebę żeby błyszczeć w towarzystwie a to tworzy odpowiedzialność za to o czym mówię... analizuję co jest prawdą żeby ludzie brali ze mnie dobry przykład i teraz boję się żeby wszystkiego nie stracić po śmierci. I nie chodzi o to, że mnie nie będzie tylko zacząłem się obawiać religii, które zawsze odrzucałem z pragmatycznych powodów i swoich przekonań. A może to ja nie mam racji tylko miałem sztuczną pewność opartą na ocenianiu siebie i świata przez pryzmat sprytu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oszczędzę Ci stresu - nikt nie ma pewności czy Bóg istnieje czy nie, a Ci którzy ją mają błądzą. Co do tego czy Ty masz rację czy "motłoch" to podejrzewam, że, niestety, ten motłoch ma rację. Mówię Ci, zasiądź poważnie do logiki, zacznij od klasycznej (dwuwartościowej), później przesiądź się na trój wartościową, by skończyć na tych logikach wielowartościowych. To po pierwsze wyostrzy Ci umysł, po drugie pomoże oddzielać fakty od fikcji. Na pewno, " żeby błyszczeć w towarzystwie" nie można być odludkiem zamkniętym w klatce swoich dziwnych przekonań. Jak to mi jeden profesor niedawno powiedział "możemy tworzyć dziwne konstrukty myślowe, ale gdzie nas to zaprowadzi? Czy będziemy mieli, tworząc je, żonę? Czy będą nas chcieli gdziekolwiek do pracy?", albo inna ciekawa myśl "skuteczność jest miarą prawdy".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba się nie zrozumieliśmy :P

 

Spróbuję wyjaśnić to na przykładzie rozmowy z dziewczyną. Mówi, że jedzie do mamy a może w rzeczywistości idzie w tango? Jest pewna siebie i szczęśliwa czy wyuczyła się tego i teraz udaje? Ktoś wydał całą wypłatę na jednej imprezie, wciągał kokainę a potem mówi swojej dziewczynie, że go okradli. Jakieś wydarzenia miały miejsce, procesy myślowe były w czyichś głowach ale ja mogę rozważać najwyżej hipotezy z czego logicznych może być sto a prawda dalej będzie jedna i niezależna od moich przekonań. Czytam o różnych teoriach autorów, z których kazdy twierdzi, że zna prawdę a wewnętrzna uczciwość nie pozwala mi na odrzucenie tego bez dowodów. Tendencja jest odwrotna czyli taka, że przymierzam model i patrzę przez jego pryzmat tak jakby to była prawda objawiona i pewnie wiesz co się wtedy dzieje - przeciwne teorie pasują, sprzecznych hipotez jest pełno a dowody naukowe są dzisiaj stosunkowo słabe. Logika każe też wziąć pod uwagę to, że może istnieć spisek a znajomoć mechanizmów psychologicznych prowadzi mnie do wniosku, że jeśli istnieją najgorsi egoistyczni ludzie, którzy są w dodatku bardzo sprytni to wśród tych 6 miliardów ludzi przy rozkładzie Gaussa muszą istnieć i wygrywać konkurencję podstępem manipulując oficjalnymi informacjami i tworząc propagandę. W grę wchodzą olbrzymie pieniądze więc tak na pewno jest... ewolucja rozwija też złe cechy ale druga logika mówi, że trzeba wszytkich szanować i być dobrym i tylko akceptacja zapewnia szczęście i zdrowie... Nie umiem pogodzić tych sprzeczności i nie wiem jakie postępowanie jest właściwe bo logika etyczna jest sprzeczna z tym co jest skuteczne a pytanie kluczowe czyli początek i cel naszego istnienia jest bez odpowiedzi... wg logiki ten fakt powoduje, że nie mamy prawa nazywać prawdą żadnych przesłanek i teorii. Dlatego nasze badania opierają się na teoriach i hipotezach a to nie jest prawda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

z ateisty zostałes agnostykiem, ja tez nim jestem, ten swiatopogląd na poczatku niepokoi i ten niepokoj bedzie ci towarzyszł juz zawsze i pytanie czy jest cos poza czasem i przestrzenia, jqak umrzesz to sie dowiesz a od religi to lepiej sie trzymać z daleka bo0 to paka dla mas i opium dla ludu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łapa ...masz coś co ..umiesz już wykorzystać dla dobra :idea:

Przypominasz mi energetycznie postać tego aktora z awka z AmericanBeauty - bądź to on ma taką energię poprostu jako człowiek :?: i nie mówię poprzez podświadomość; ani ego...

 

Wasze 'religie' kształtuje wasze podejście do świata poprzez doświadczenia i odczuwanie wewnątrz ......

 

Wierzycie w coś z czego chce się wasza dusza wyrwać i powstają konflikty .....

 

Znam boga ....zna go większość świata...........

Byłem tam gdzie ludzie opowiadają o tym co jest 'tam' ............

Piekła niema tam.....

Za to jest coś co katy nazywają Niebem......

 

Nie dano mi przeżyć na szczęście ?.... śmierci klinicznej ...moje dobre aniołki były zawsze ze mną gdy chciałem skończyć z sobą.....

Były też i bóg jak zadawałem pytania......

 

Doświadczycie tego..... już pora.

 

...i nie mówię o żadnej religii choć w tym co jest 'naprawdę' są tam części z każdej z nich ...z każdej ...bo każda religia opiera się na tym samym jak reszta MK .... dają 50% prawd ..ale o 50% kłamstw perfidnych w ogóle nie mówią..... tak jak lekarze politycy media ...

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie da rady wykminić tych kwestii ale Boga nie ma - logika do tego prowadzi bardzo prościutko bo kiedy widzisz taki zryty świat to jak mógł to stworzyc Bóg? Doskonałość to tylko koncept filozoficzny a w rzeczywistości on właśnie NIE istnieje i dlatego rzeczywistość jest rzeczywistością. Istnieją twarde prawa natury gdzie silniejszy wygrywa a słabszy przegrywa. Intelekt i altruizm rozwijają się w celu dalszej ewolucji ale niestety mądry człowiek, który przekroczył emocje umysłem napotyka na brak celu i sensu i niepewność co do prawdy. To normalne, widocznie jesteś inteligentny i to cały Twój problem. Jedyna rada to pragmatyzm i życie z dnia na dzień, nie będę nic radził bo mnie tu pojadą ale można sobie umilić życie używkami, seksem - na relacje nie licz bo faktycznie nie wiadomo co inne osoby myślą a i to nie ma znaczenia bo wszystko i tak sprowadza się do robienia tego co uważa się za opłacalne. Jakieś religie, romantyzmy i inne pierdoły to tylko papka dla ludzi żeby nie zorientowali się, że faktycznie żyją bez sensu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×