Skocz do zawartości
Nerwica.com

examen conscientiae


miniSD

Rekomendowane odpowiedzi

Pisze ten post, ponieważ mam ochotę się wygadać, taki na swój sposób rachunek sumienia, chaotyczny, chociaż nie wiem po co to robię i nawet nie mam pewności czy napisze wszystko co chciałem.

 

Jest mi wszystko obojętne, zatraciłem się we własnych myślach, marzeniach, we własnej przeszłości. Jak w podpisie ‘moje marzenia to przeszlosc’. Tak, to przeszłośc. Nie widzę sensu dalszej męczarni, zamartwiania się o jutro, zresztą czy ja kiedykolwiek się tym przejmowałem? Próbowano nauczyć mnie, że jestem nikim, że nic nie osiągnę, do niczego nie dojdę i nikt nie zwróci na mnie uwagi. Nie poddałem się temu, walczyłem do ostatniej chwili, udowadniałem sobie, innym, że jednak coś potrafię. Jestem zmęczony udowadnianiem, zmęczony walką.

Miałem firmę, miałem. Zamknąłem ją, trud rynku, wiadomo. Straciłem wszystkie swoje oszczędności, pożyczyłem od rodziców. Co czuję? Nic. Obojętność, może jeden mały żal, że pozbyłem się swojej ostoi spokoju (biura). Zawalone plany, nieprzespane noce, własna firma… rzucona od tak. Jak szmaciana lalka. A co ja czuje? Nic.

Nie rozumiem własnego stanu, własnych myśli. Zasypiam i wspominam to co było ponad dziesięć lat temu. Słucham muzyki i widzę przebłyski sytuacji, które działy się parę lat temu. Zapach, temperatura, miejsce… wszystkie te rzeczy wywołują wspomnienia, te dobre wspomnienia. Przeszłość odbija się okrutnym echem do dzisiaj: ta zła przeszłość.

Czuję ten spokój, brak strachu, żalu, smutku, złości. Jak mi wtedy było dobrze. Jaki ja byłem wtedy szczęśliwy. Tak właśnie dla mnie wygląda szczęście.

Kiedyś czytałem, że najgorszym uczuciem dla człowieka nie jest złość, smutek, żal itp. Tylko obojętność bo jednak coś czuje. Ja nie czuję już nic. Od dziesięciu lat tłumię w sobie każde uczucie, wolę nie czuć nic niż być przez chwilę uśmiechnięty. Dobre chwile są złe, dobre są kiedy trwają a złe kiedy przeminęły. Dlatego wolę nie czuć nic.

Większośc z was zapewne zadaje sobie to pytanie ’dlaczego ja?’. Więc, dlaczego ja? Dlaczego właśnie mi to musiało się stać? Czy ja naprawdę jestem takim złym człowiekiem? Dlaczego to odziedziczyłem po rodzicach? Moja siostra i mój brat. Stają się tacy sami jak oni. Już dawno temu powiedziałem, że nie będę miał dzieci bo nie chcę dalej przekazywać genów, zachowań czy wychowywać w taki sam sposób jak moi rodzice. Wolę umrzeć samotnie niż patrzeć jak krzywdzę własne dzieci, nawet nieświadomie.

Zabawne jest to, że jak wołam kogokolwiek o pomoc, żeby ze mna porozmawiał, żeby posiedział i nawet nic nie mówił ‘wszystko jest ok’’wszystko jest dobrze’’weź się w garść’. Kiedy mowie rodzicom, ze mam dosyć tego zycia i się powieszę albo podetnę sobie zyly, to ‘nie wygłupiaj sie’.

Mój brat mieszka w UK od dziewięciu lat, jakiś czas temu pokłócił się z rodzicami, moja siora powiedziała, ze się w to nie miesza, ale nie chce stracić brata. Ja tez nie, ale jak jej mowie, ze nie wytrzymuje już, ze się tez powieszę jak tak dalej będzie itp. To mam się wziąć w garść bo musimy brata jakoś ogarnąć bo tam jest sam (a ma zonę i dzieci). Poczułem się jakbym nie był potrzebny, ze mnie jednak można stracić, ze’ mam się wyspać, wyjść na słonce’ itp. Ja pierdo’le a cala rodzina wie, ze się leczyłem na głowę. Lek na wszystko, się qrwa wyspać i wyjść na słonce. To na chu’j sa psychiatryki? Niech pacjenci się kur’wa wyspia i na słoneczko wyjdą to będą zdrowi. Ja pierdo’le jakie myślenie.

Żeby było zabawniej. Mój brat wie o całej sytuacji, wie ze się leczyłem wie o mnie więcej niż stare i siora i jako jedyny, mnie chyba rozumie… Chyba.

Ja nie chce umierać, ale jednocześnie nie chcę tak żyć. Kilka lat w poczuciu winy, wstydu, strachu. Nazywania mnie kłamcą, chociaż mówiłem prawdę. Nazywanie mnie… męska dziwka. Chociaż pieniądze na piwo zarobiłem jako grafik czy informatyk i każdy o tym wie.

To, ze wyjdę do znajomych o 17 i wrócę po 22 to już podejście w stylu, ze się z kims je’balem za pieniądze.

Wiecie? Życie w wiecznym strachu jest męczące, chociaż teraz to już nie ma znaczenia.

Oczywiście nis sobie nie zrobie, nie planuję, zyje dla własnych wspomien.

Zaczynam tworzyć własny swiat w glowie, zupełnie inny system wartości, zupełnie innego siebie. Tworze swiat w którym mieszkam gdzieś indziej, świat w którym moi rodzice nie żyją a ja jestem zupełnie sam i… czuje spokój.

 

 

 

cdn...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na pewno jesteś kimś raczej inteligentnym ten post o tym świadczy. Czy 10 lat temu stało się coś w twoim życiu,ze wtedy zacząłeś w sobie emocje chować i bać się pokazywania uczuć innym dookoła?

Masz gorszy okres z powodów finansowych i biorąc pod uwagę brak zrozumienia i porozumienia z otoczeniem reaguje Twoja psychika depresją.

Myślałeś o wizycie u psychiatry ewentualnie psychologu? Może zdecyduj się na ten krok jednak. I nie rozumiem czemu ktoś ma Cie nazywać męską dziwką, trochę to chamskie i bez sensu rodzina ,znajomi Cie tak nazwali, powiedz ,ze nie życzysz sobie tego.Chyba ,ze się puszczasz z kim popadnie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy 10 lat temu stało się coś w twoim życiu,ze wtedy zacząłeś w sobie emocje chować i bać się pokazywania uczuć innym dookoła?

Tak. 10 lat temu poznalem kogos kto rozjebal mi zycie. 40 letni 'przyjaciel', ktory mial ochote mnie wyjebac w dupe. Pierdolony pedofil a w momencie, kedy zaczelo sie robic niewygodnie dla mnie bo wiedzialem o co chodzi i robilem wszystko zeby sie z tego wycofac. Moja rodzina sie o tym dowiedziala przypadkiem, pomysl co sie dzialo pozniej.

Masz gorszy okres z powodów finansowych i biorąc pod uwagę brak zrozumienia i porozumienia z otoczeniem reaguje Twoja psychika depresją.

Kochanie, ja mam w dupie pieniadze, ja chce normalnie zyc i normalnie myslec, marzyc, planowac, kochac czuc cieszyc sie a nie 10 lat wegetowac
Myślałeś o wizycie u psychiatry ewentualnie psychologu?

Nie ma sensu, leczylem sie. Predzej sie zabije tabsami a gadanie z psychologiem nazywam glupota. Sam jestem socjologiem wiec wiem na jakiej zasadzie to dziala

I nie rozumiem czemu ktoś ma Cie nazywać męską dziwką, trochę to chamskie i bez sensu rodzina ,znajomi Cie tak nazwali, powiedz ,ze nie życzysz sobie tego.Chyba ,ze się puszczasz z kim popadnie?

Znajomi nie, ale matka i ojciec. Puszczanie sie to nie w moim sytlu.

 

Znowu się zaczęło. Zmęczenie swoje robi, nawet to nie kwesta godziny, ktora jest, ale fakt pewnych wydarzen z dzisiejszego dnia. (mam ochote na herbate). rodzina, otoczenie, zwiazek mnie niszcza. Chcialbym uciec, daleko, tak bardzo daleko, ale z doswiadczenia wiem, ze od problemow sie nie ucieka, nie da sie. Czy ktokolwiek z was by sie zainteresowal tym, ze mnie nie ma albo ze chce umrzec? Tak bardzo jak nigdy wczesniej?

Odpowiadam za bledy innych osob spoleczenstwa, rzadu, kosciola, pani ze sklepu osiedlowego. Dlaczego kurwa ja musze za to dostawac opierdol? Dlaczego ja musze za to wlasnie cierpiec? Dlaczego to, ze ktos cos napisal pojebanego musi sie na mnie odbija jakby to bylo cos wielkiego i od tego zalezal caly swiat?

Tak bardzo chcialbym sie polozyc w lozku, zamknac oczy i przestac sie przejmowac tym wszystkim co sie dzieje. Tak, zeby ktos sie mnie spytal 'jak sie czujesz?' 'chcesz pogadac?' Kurwa, czy to tak wiele?

Nie potrafie plakac, smiac sie, cieszyc, zazdroscic, czuje tylko ta rozpierdalajaca obojetnosc,ktorej mam dosc. czuje jak sie we mnie gotuje, ze wybuchne. Mam ochote krzyczec, mam ochote wyc. zwinac sie w klebek, i szlochac jak male dziecko, ale nie potrafie.

Ludzie ja mam 170 wzrostu waze 60kg, co ja kurwa moglem komus zrobic, ze tak mam?

Wyobrazam sobie jak moi rodzice nie zyja, swiat bez nich tez spokoj... utopia.

Powrot do leczenia nie ma sensu. Na kazde pytanie psychologa juz sam sobie odpowiedzialem. wiem jak dzialaja, wiem co mowia, wiem jak rozmawiaja. rownie dobrze moge pogadac z kumplem z osiedla. Leki? co to da? Predzej wpierdole 50 tabletek w ciagu 5 dni jak bralem chloroprotiksen, po 10 na noc 'na lepszy sen'. Anafranil? 10 i budze sie dzien pozniej.

Rodzina w sluzbie zdrowia pracujaca w psychiatrii, ja pierdo'le ironia losu.

Kogo to obchodzi? Kogo to kurw.a obchodzi, ze tak mam, no kogo? Kto kurw.a ze mna pogada? Kto sie spyta co u mnie? Kto kurw.a mnie ogarnie? Ja pierdol.e! Ja nie chce tak zyc!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

z tego co piszesz wynika, że nie masz żadnego planu jak z tego wyjść, jednocześnie odmawiasz leczenia i terapii. czyli co? jakiś czas będziesz pytał 'dlaczego ja?' a potem co?

rodzina zazwyczaj nie akceptuje, że dziecko ma problemy, lubią to bagatelizować, po prostu nie przyjmują do wiadomości. jasne, że możesz mieć do nich pretensje. ale jak siebie widzisz za 5 miesięcy? będziesz tkwił w miejscu? szukał rozwiązania? będziesz się pogrążał?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×