Skocz do zawartości
Nerwica.com

Brak czegoś w życiu, samotność...


pablo778899

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich !

 

Postaram się streścić to o co mi chodzi w jak najmniejszej liczbie zdań.

 

A więc, jestem osobą uśmiechniętą i nie przejmuję się drobnostkami. Obecnie studjuje na porządnej, renomowanej uczelni, perspektywistyczny kierunek z którym wiąże swoją przyszłość, poniważ nie jestem zbyt bogatą osobą i chciałbym sobie i mojej rodzinie zapewnić godne życie.Za rok będe inżynierem.Jestem bardzo ambitny,odpowiedzialny, wrażliwy(chociaż pewnie dla większości na takiego nie wyglądam, bo często się zgrywam, żeby inni nie odczuli mojej słabości), wysportowany i w ogóle... jestem postrzegany bardzo dobrze. Ale... od dzieciństwa izolowałem się od innych ponieważ miałem ojca alkoholika, jak sobie tylko o tym pomyśle, a teraz ciężko mi nawiązać z kimś dłuższą znajmość chociaż mam kilku bardzo dobrych kolegów chociaż raczej każdego trzymam na dystans. Staram się uczeszczać na dodatkowe zajęcia,koła naukowe,kluby studenckie, basen, siłownia, trzymać formę, od czasu do czasu jakaś impreza, klub... Wydaje się ze jest to normalne życie studenckie.

Wszystko ładnie pięknie ... i w tym wszystkim właśnie tkwi mój problem. Dla kogo to robie ... Oczywiście dla siebie, ale czasem brakuje mi już siły, motywacji, muzy ;] . Jak byłem na 1 roku poznałem pewną dziewczynę. Chociaż nie była moją dziewczyną przez cały rok była w pobliżu. Może nie otworzyłem się przed nią w pełni, ale napewno dobrze się rozumieliśmy i poczułem takie coś, możliwośc zmieny swojego życia i zdałem sobie sprawę z tego czego mi naprawdę brakuje. Możliwe że się w niej zakochałem, ale napewno to było mocne zauoczenie. Wcześniej nie za bardzo myślałem o tym, ze chcę mieć dziewczynę. Od momentu gdy po prostu przestała się odzywać mnoży się we mnie taki smutek, brak nadzieji, same negatywne uczucia. Staram się oczywiscie to maskować, ale zaczyna mnie to naprawde dobijać. podkreślę ze mineło jakieś 2 lata od tamtego momentu. Taka nadzieja możliwości zmiany swojego życia i to, że się nie udało pali mnie od we wnątrz, a do tego jak znajmomi, koledzy mówią o swoich dziewczynach, jak widze pary uśmiechnięte na ulicy itp itd to czuję złość, smutek, gniew, a przede wszystkim to czego się najbardziej boje samotność.

Starałem się poznawać jakieś dziewczyny, ale raczej mi to nie wychodziło. Robiłem różne rzeczy byle pozbyć się tego odczucia.

Nie wiem naprawdę jak mam się go pozbyć, nie wiem co mam zrobić.

 

Czy ktoś mógłby mi coś doradzić, bo ja już naprawdę nie wiem w jaki sposób mógłbym poczuć się rzeczywiście szczęśliwy, a nie udawać, że wszystko jest O.K ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasami udawanie, „żeby inni nie odczuli mojej słabości”, strasznie pochłania energię i wypala. Być może to nie zamknięta przeszłość daje o sobie znać – próbujesz na szybko zapełnić w sobie coś, czego nie otrzymałeś w dzieciństwie – miłości ? bezpieczeństwa? Może stąd się biorą te negatywne emocje, gdy widzisz szczęśliwych ludzi. Chorobliwa ambicja czasami prowadzi też do dramatów, chcesz być we wszystkim naj, a jak nagle okaże się, że nie jesteś naj to, co? Nie udawaj, bądź sobą, a wszystko inne przyjdzie z czasem – w tym miłość. Jeżeli masz problemy z emocjami to wybierz się do psychologa. Najważniejsze jest, aby żyć swoim życiem, aby być sobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×