Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nerwica neogenna


Gość Autodestrukcja

Rekomendowane odpowiedzi

,,Nerwica neogenna, (noogenna) - sytuacja obniżania się poczucia sensu życia. Pojęcie to wprowadził psychiatra Victor Frankl w odniesieniu do sytuacji nieurzeczywistniania wartości.

 

Poczucie bezsensu, według Frankla, stanowi podłoże zaburzeń psychicznych, jak lęk (również dezintegracyjny), depresja, nerwica, poczucie bezwartościowości. Proces ten zachodzi gdy poczucie bezsensu życia traci charakter sytuacyjny o cechach krótkotrwałego zjawiska psychicznego stając się czynnikiem patogennym, który utrwala kryzys egzystencjalny oraz tendencję do izolowania się od rzeczywistości, czy zniekształcania jej obrazu."

 

Na ten termin natrafiłam zupełnie przypadkowo, ale wydaje mi się że może mnie dotyczyć...

Jest ktoś mający coś wspólnego z tą nerwicą ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj, paskudne dziadostwo - no mój psychiatra użył parę razy tego terminu jednak konflikt w moim przypadku polega na przeżyciach kwalifikujących mnie do ptsd stąd nie potrafi on jednoznacznie określić, jak nazwać nerwicę, która mi dolega. Jednak owszem, sporo rozmawialiśmy n/t tego rodzaju nerwicy - jednak mój światopogląd jest pod wieloma względami spaczony nadal, mimo iż od dawna pracuję nad jego 'wyprostowaniem'. Rzeczywistość przeze mnie jest postrzegana bezwzględnie, bardzo surowo oczywiście w odniesieniu do mnie samej. Długo np. byłam zupełnie przekonana, że urodziłam się z pewnymi brakami nie widocznymi okiem, jednak oczywistymi dla otoczenia (w jaki sposób to już wykraczało poza moje zdolności percepcji), dlatego powinnam być samotna, żyć na uboczu i unikać ludzi. Długo żyłam według tego szablonu a moje przekonanie o słuszności tego toku myślenia było bezgraniczne, bez krytyczne. To było dla mnie takie oczywiste, że oczekiwałam od innych potwierdzenia tego toku myślenia. Ciężko to z siebie wyplenić - jeszcze 4miesiące temu o mały włos nie straciłabym kogoś ważnego z powodu 'starych nawyków'.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poczucie bezsensu, według Frankla, stanowi podłoże zaburzeń psychicznych, jak lęk (również dezintegracyjny), depresja, nerwica, poczucie bezwartościowości. Proces ten zachodzi gdy poczucie bezsensu życia traci charakter sytuacyjny o cechach krótkotrwałego zjawiska psychicznego stając się czynnikiem patogennym, który utrwala kryzys egzystencjalny oraz tendencję do izolowania się od rzeczywistości, czy zniekształcania jej obrazu."

Czy to znaczy, że poczucie bezsensu jest równoznaczne z nerwicą neogenną czy jest tylko jednym z jej objawów? Też to mam a natężenie zależy od natężenia depresji (bo na nerwicę to chyba nie choruję)

bethi, dzielna z Ciebie dziewczyna i bardzo się cieszę, że u Ciebie także jest coraz lepiej. Chciałabym też takiego psychiatrę, z którym można pogadać o takich rzeczach a nie tylko być spławianą receptami

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pyziu, nie powinnaś zmienić psychiatrę? A może znaleźć psychoterapeutę?

Co do poczucia bezsensu, wydaje mi się, że ja tego nie czułam - ja byłam o tym święcie przekonana, tak jak jest dla Nas oczywiste, że rano wstanie słońce. Poczucie bezsensu na pewno jest objawem depresji to fakt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To poczucie bezsensu w moim przypadku było najgorsze... :/

Z osoby tryskającej energią stałam się takim warzywem oderwanym świadomością od rzeczywistości... momentami czułam żę jakiekolwiek zajęcie nie ma sensu i już nic mnie nie cieszyło bo i tak myślałam o śmierci i własnej bezwartościowości.

Nie potrafiłam się cieszyć malymi sukcesami bo przez przekonanie że jestem pusta i bezwartościowa ( o tym przekonaniu stanowiły najmniejsze uwagi napływające z zewnątrz ) nawet nie podejmowałam żadnych działań... W ogóle nie umiałam się cieszyć, bo nawet nie chciałam czuć się szczęśliwa. Świadomość pewnych zjawisk zdołowała mnie kompletnie, szczęście wydawałoby mi się sztuczną grą wymagającą jakiejś obojętności. Teraz mam wrażenie że zmarnowałam nieodwracalnie mnóstwo szans będąc kimś innym, kimś kto musi zachowywać się tak jak się kiedyś nauczył w świecie który idzie do przody mimo jego niedyspozycji :/ Czułam się jakbym dryfowała dosłownie między życiem a śmiercią nie do końca czując się dobrze w tym świecie : / Bo nie widziałam sensu w jakiej kolwiek egzystencji, a śmierci się bałam... właściwie to nie smierci a tej nicości i pustki... Czasem zastanawiałam się czy właściwie istnieję czy nie.

Cały czas tylko rozmyslałam i rozmyslam o wszystkim o sensie etc... nie potrafię skupić swoich myśli nawet w autobusie gdzie patrząc na ludzi wyobrażam sobie ich myśli, osobowosć... drąże wyobrażnią wgłąb ich czaszek... brzmi makabrycznie, ale takie nie jest ;)

 

Czy to znaczy, że poczucie bezsensu jest równoznaczne z nerwicą neogenną czy jest tylko jednym z jej objawów?

 

Wydaje mi się ze nerwica neogenna jest właśnie tym stanem bezsensu który wywołuje kolejne objawy. Mogę się mylić

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pyziu, nie powinnaś zmienić psychiatrę? A może znaleźć psychoterapeutę?

Na razie odstawiam leki i czekam co się będzie działo, jeśli będzie trzeba pójdę na terapię, mam namiary na podobno dobrego terapeutę ale szkoda mi kasy dopóki czuję się dobrze :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×