Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Kingakk

Proszę tylko o pomoc.....

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Dzień Dobry.

Na początku się przedstawię. Mam na imię Kinga.

 

Chciałabym Was prosić o pomoc. Nie wiem co się ze mną dzieję. Boje się, że mam początki nerwicy, albo... albo czegoś innego. Proszę o pomoc.

 

Więc na początku opiszę swoje zachowanie. Otóż z natury jestem bardzo pogodną dziewczyną. Gdy jestem wśród ludzi uśmiecham się, śmieje... ciągle śmieje. Każdy podziwia mnie za mój ciągły uśmiech. Ale to jest sztuczny usmiech. Jestem dziewczyną, która lubi wyróżniać się stojem - lecz pozytywnie. Nie przejdę nie zauważona. Ogólnie gdyby ktoś zobaczył mnie na ulicy w zyciu by nie pomyślał, że coś może być ze mną nie tak. Coś nie tak z moją dusza.

Ciągle rodziców nie ma w domu. Przychodze do domu. Odrazu smutek w duszy. Smutek w oczach. Chce mi się płakać. Jestem smutna, nieszczęśliwa. Czuję straszną samotność.

Od niecałego roku co jakiś czas mam napady obżarstwa, a po nich tak wielkie wyrzuty sumienia, że idę do ubikacji i wymuszam wymioty. Po nich mam jeszcze większe wyrzuty sumienia.

Od niedawna zaczęła mi od czasu do czasu drżeć prawa dłoń. Po prostu zaczyna drżeć. Często gdy jestem nawet delikatnie zdenerwowana. Przykład: Była godzina 20:00, a o 21 miałam autobus do domu. Patrzyłam na zegarek przez godzinę i denerwowałam się, że została mi tylko godzina by posiedzieć u chłopaka. Zaczęła mi okropnie drżeć prawa dłoń, zaczęłam się strasznie denerwować i chciało mi się płakać. Dziś jak o tym myśle, to wg mnie jest to absurdalne ale coraz częściej czuje, że denerwuje się błahostkami.

Zdarzają się dni, że przeleżę calutki dzień w łóżku. Nawet nie chce mi się wstać. Laptop na kolana i slucham muzykę.

Mam trochę artystyczną duszę. Piszę wiersze, lecz nie potrafię ostatnio o niczym innym niż o śmierci, bólu etc.

Czasem chciałabym umrzeć, by dowiedzieć się czy dla kogoś coś znaczę.

Dodam, że moja mama gdy była młodsza kilka ładnych lat leczyła się na nerwicę.

 

Czy są to początki nerwicy? A może już jestem znerwicowana?

Proszę tylko o pomoc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Takie zachowanie wymaga wizyty napewno u psychologa a może i u psychiatry.

Masz problem z jedzeniem, sama chyba to widzisz, to nie jest naturalne zachowanie (bulimia), to raz, czy nerwica nie wiem.....mi to raczej wygląda na depresję, a raczej jej początki.

 

Nie ma się czego bać - tylko musisz się za siebie zabrać, poczytaj o depresji, nerwicy, poznaj wroga i co najważniejsze - idź do psychologa - rozmowa ze specjalistą napewno nie zaszkodzi a może przyniesie ulgę.

Trzymaj się ciepło :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witaj Kingokk :)

 

Czytając Twój posta nasuwa mi się od razu tylko kilka spostrzeżeń;

 

1. Wydaje mi się, że jedyną Twoją wadą jest zbyt wielka skromność :mrgreen:

 

2. Słusznie, że masz wyrzuty sumienia po objadaniu się i zmuszaniu do wymiotów w czasie gdy ludzie w wielu krajach głodują

 

3. Podziwiam Twojego chłopaka, że ma cierpliwość to znosić.

 

4. Postuluję aby Twoja artystyczno romantyczna dusza zwróciła się raczej ku radosnej poezji, bo martyrologii mamy już w naszej literaturze przesyt.

 

5. Możliwe, że to nerwica - w zasadzie to bardziej depresja - i tu polecam Ci lekarza który to właściwie zdiagnozuje.

 

6. Pisałaś cyt. "Nie przejdę nie zauważona.", zamieść jakąś fotkę na której "pozytywnie wyróżniasz się strojem" - ciekawy jestem bardzo co to oznacza.

 

7. Jak umrzesz to raczej się nie dowiesz czegokolwiek - w tym czy dla kogokolwiek cokolwiek znaczysz czy znaczyłaś. Dlatego polecam Ci dbanie o siebie i życie jak najdłuższe :)

 

 

Pozdrawiam - życzę Ci aby to była tylko jesienna depresja która zaraz minie. Trzymaj się i poczytaj po prostu troszkę o nerwicy a jeśli zbyt wiele objawów będzie pasować do Ciebie - idź do lekarza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dziękuję za pierwszy odzew. Otóż zdjęcia nie wkleję, bo chcę pozostać w pewien sposób anonimowa. Moją wielką wadą jest szczerość do bólu. Starałam się przedstawić wszystko dosyć obiektywnie.

 

Moją wadą także, jest to, że kryje to przed ludźmi. Powiedziałam droga Koturre, że podziwiasz mojego chłopaka. Otóż on o niczym nie wie. Bo boje się, wstydzę, kryje się przed światem, za maską ciągle uśmiechniętej i radosnej dziewczyny. Nauczyłam się udawać do perfekcji. Nawet w opisanej sytuacji jako przykład potrafiłam tak to wszystko ukryć, że tylko spostrzegł drżącą rękę, bo tego tylko nie potrafię ukryć.

 

Zastanawiam się także, czy to nie może mieć powiązań z przeszłością. Otóż jako małe dziecko ogłuchłam, później przez ok. 13 lat chodziłam do logopedy by prawidłowo mówić. Bałam się ludzi, bałam się świata, że ktoś usłyszy, że mam nieprawidłową wymowę (miałam bardzo dużą wadę wymowy) i tak naprawdę nikt nie zrozumie co tak właściwie mówię. Stresowałam się każdą rozmową z nowo poznanym człowiekiem. Choć już z mową jest ok, to nadal boje się odezwać do ludzi, że zostanę wyśmiana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Powiedziałam droga Koturre

 

Kingokk, nie urywaj mi ptaka proszę ;) Jestem facetem - nie kobietą. Co do tego zdjęcia to troszkę żartowałem, spokojnie, bądź anonimowa. Moim skromnym zdaniem, to potrzebujesz się wyluzować. Miej troszkę bardziej w dupie co myśli o Tobie otoczenie i wszystko będzie ok. Przyczyn drżenia rąk może być kilka - od braku magnezu, przez zaburzoną gospodarkę elektrolitową (często po wymiotach) do jakiś totalnych nieszczęść - więc lepiej z tym się udać do lekarza. Co do reszty - nie martw się że zostaniesz wyśmiana, miej to w dupie - naprawdę są w życiu rzeczy bardziej godne uwagi niż to czy ktoś Cię wyśmieje czy nie. I nie masz powodu ukrywać przed kimkolwiek tego co się z Tobą dzieje. Moim zdaniem samo ukrywanie tego daje Ci więcej stresu niż sam powód. Wyluzuj troszkę i nie przejmuj się tak bardzo ludźmi - bo i oni się Tobą nie przejmą. Lepiej być naturalnym, nie grać nikogo. Jeśli zaś latami ćwiczyłaś ten uśmiech to może i jest ładny, ale czy nie było by warto uśmiechać się tak po prostu? Przemyśl sprawę.

 

Pozdrawiam.

 

PS. I miej w dupie wszystkich - sporo łatwiej tak się żyje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A więc Drogi Kotture :)

 

Pewnie masz racje - od lat przejmowałam się i przejmuje się opinią ludzką. Jest to w pewien sposób przewrażliwienie.

Jednak myślę, że zgłoszę się do psychologa. Mam nadzieję, że pomoże mi zrozumieć to. Jutro się przejdę i zapiszę.

 

Dziękuję raz jeszcze. Nie zmienia to na razie mojego nastawienia do życia, ale mam nadzieję, że moje skoki nastrojów miną, a także początki bulimii miną. Dziękuję raz jeszcze z całego serca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kingakk

 

Hej :-)

 

Jak się czujesz, idzie na lepsze czy nadal kiepsko? Piszę, bo nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że jesteśmy w dość podobnej sytuacji. Kiedyś miałem podobnie z nerwami, tak bałem się spóźnić na jakieś spotkanie, że wychodziłem wcześniej na autobus, wcześniej się zaczynałem przygotowywać i wcześniej się przygotowywałem do samych przygotować do wyjścia, koniec końców okazywało się, że na miejscu byłem godzinę, półtorej za wcześnie. Obecnie mi to minęło, ale zacząłem cierpieć na jakieś dziwne bóle w klatce piersiowej, pojawiają się znikąd i same przechodzą, sam nie wiem od czego to jest. Ale tak ogólnie to od trzech miesięcy żyję w kompletnej apatii, nic mnie nie cieszy, nic nie poprawia mojego nastroju. Tak naprawdę to nic nie sprawia mi żadnej różnicy, chodzę do pracy bo muszę, to jedyna rzecz, która mnie trzyma jeszcze przy życiu, jedyna dzięki której się czuję, że jestem jeszcze w ogóle komuś na coś potrzebny, chociaż nie jest to żadna szczególna praca. Ale szanują nie tam i doceniają za szczery wysiłek, a poza tym to jedyne miejsce, gdzie spotykam ludzi. Uśmiecham się, rozmawiam z kolegami, ale tak naprawdę czuję się martwy w środku. Myślałem, że tylko część mnie odpowiedzialna za kochanie umarła już dawno temu, teraz okazuje się, że umarła razem z nią ta, która pozwalała mi się cieszyć zwykłymi prostymi rzeczami. Potrafię przesiedzieć cały dzień patrząc w ścianę albo w telewizor. No albo przesypiam większość dni. Czuję się jakbym był z zupełnie innej planety, najgłupsze rzeczy na świecie mnie wzruszają, czasami z byle powodu mam łzy w oczach. Od wczoraj jestem na jakiś tabletkach uspokojających, to takie bez recepty, bo u lekarza nie byłem i na razie się nie wybieram. Ogólnie to wszystko sprawia, że wydaje mi się, że wiem jak się czujesz...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×