Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich serdecznie :) Już nie wiem do kogo się zwrócić może opiszę na początek moją sytuację . Mam jednego syna. Od prawie 8 lat jestem mężatką w związku razem jesteśmy prawie 12 lat . Miałam 19 lat jak poznałam męża myślałam że poznałam kogoś wyjątkowego , ale od początku były problemy których nie widziałam nie pytajcie dlaczego bo sama nie wiem :( Zaczeło się super wielka miłość kwiaty itd Ale mój partner był bardzo zazdrosny o wszystko co się rusza zaczeły się kłótnie wyzywał od najgorszch kobiet świata ., ale zaraz przepraszał przynosił kwiaty i było ok . Potem weszła przemoc tak myślę że mogę to tak nazwać pamiętam sytuacje gdzie rzucił mnie na łóżko wykręcił ręce nie iwm co by dalej było bo udałam że się duszę i chciałam uciec ale zobaczyłam że telefony są odciete nie miałam komórki wtedy jeszcze . Potem zaczełam wojne z teściowa o mojego cudnego faceta i już wogle nie widziałam jaki jest . Mama wyrzuciła go z domu to spaliśmy w aucie w imię miłości chciałam przetrwać wszystko , wiem normalnie śmieszne . Potem wzieliśmy ślub po roku zaszłam w ciąće i się zaczeło na nowo . Pamiętam siedziałam w fotelu mąz rozlał cherbatę i mówi posprzątaj to natychmiast ja powiedziałam że może sam to zrobic wzioł szklanke wody polał mnie nią i rzycił we mnie suszarką podłączoną pod prąd uciekłam z domu do przyjaciółki . Podobnych sytuacji było więcej gdy młody się urodził i miał miesiąc pamietam trzymałam go na rękach i dostałam szczał w szyję że gwiazdki zobaczyłam . Dalej przepraszał idt. tak trwało rok podnosił ręke poniżał mówił to że jestem głupia brzydka i wogle kto cie zechce . Naglę poznałam kogoś kto mnie chciał chciałam odejść syn miał wtedy półtora roku . Mąz sie załamał powiedział że zrozumił i mam dać mu szanse wiec dałam było dobrze 2 lata . I zaczeło sie na nowo od października zeszłego roku tak bez większych powodów szły wyzwiska , ponizające smsy jakie to zero jestem , jaka beznadziejna jestem że nadaje sie dobrze tylko do jednego do łóżka i takie podobne rzeczy . Złożyłam 3 miesiące temu wniosek o rozwód mąz się dowiedział wyprowadził się w końcu ale zaczoł pisać że teraz dopiero rozumie co robił jak mnie krzywdził że teraz jak mu dam szanse będzie jak w bajce . Rozwód jest w zawieszenieu mąz wrócił wytrzymał dwa tygodnie i znów awantury. Wiem wiekszość z was napisze że głupia jestem ale ja nie mam sił odejsć nie wiem dlaczego ? Może dlatego że przez lata wbijał mi że nie dam rady . Czy to jest toksyczny związek ? poprostu proszę o pomoc :) dziękuje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

oczywiście, że to jest toksyczny związek, Twój mąż to psychopata :!: Musisz od niego odejść, wnieś sprawę o rozwód, ja wiem że to niełatwe, sama byłam 4 lata z toksykiem, też odchodziłąm i wracałam ale w końcu udało mi się.

I Tobię radzę to samo kobieto, masz syna, dla niego to też zrób, czego on się uczy od takiego ojca skurwiela.

Udaj się do psychologa, może do psychiatry po leki, one pomogą Ci nabrać sił i odwagi do zerwania z tym chamem - sorry inaczej tego chu** nie mogę nazwać.

 

[Dodane po edycji:]

 

Tacy dranie specjalnie kobietę poniażają i mówią jej że jest nic nie warta, właśnie po to by ją przy sobie zatrzymać, bo taka kobieta jest odarta z godności i nie wierzy w siebie niestety po tylu latach upokorzeń, to ma bardzo duży wpływ na Twoją psychikę. negatywny wpływ. Im dłużej z nim będziesz tym coraz trudniej będzie Ci od niego uciec.

A więc do dzieła, nie ma się nad czym zastanawiać. Nie wierz mu że się zmieni, nie zmieni się już nigdy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lili-ana bardzo ci dziękuję za te słowa , staram się naprawdę może masz rację może czas udać sie do specjalisty . dzięki

 

[Dodane po edycji:]

 

lili-ana bardzo ci dziękuję za te słowa , staram się naprawdę może masz rację może czas udać sie do specjalisty . dzięki

Najgorsze jest to że mąż ma dwie twarze dla innych jest miły czuły to straszne a w domu koszmar

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mona byłam 3,5 roku w takim związku...Mam córkę z moim byłym...Powiem tak,nie wiem czy dałabym radę go zostawić,bałam się,bałam się,że sobie nie poradzę,bałam się,że z zemsty zrobi coś mnie bądź mojej rodzinie,widziałam w sobie tylko brzydką,beznadziejną dziewczynę.Na szczęście on mnie zostawił.Mimo,że zostałam sama z 4-miesięcznym dzieckiem po 2 tygodniach żalu i łez stwierdziłam,że jest dobrze,że jestem szczęśliwa,bez wyzwisk,bez strachu.Przez niego straciłam wszystkich znajomych,teraz mam wspaniałych przyjaciół,fajnego faceta(są problemy,ale głównie,przez moje zachowanie) i jestem szczęśliwa!Córka ma 3,5 roku,biologicznego nie zna,bo on nie chce,ale to nie ważne.Jesteśmy szczęśliwe,nikt nami nie poniewiera.Kochana uciekaj jak najdalej!Wiem,że łatwo mówić,wiem,że trudno,ale uciekaj!On się nie zmieni,a Ty możesz być jeszcze szczęśliwa...Poza tym czy chcesz by Twoje dziecko wychowywało się w domu pełnym przemocy?Nie wiadomo do czego posunie się Twój mąż....Poszukaj w swoim mieście jakiejś pomocy dla osób w Twojej sytuacji,poszukaj psychologa,warto,dlatego,że może pomóc Ci to zrozumieć jaką krzywdę robisz sobie i dziecku będąc w takim związku.Pamiętaj,nie ważne co on Ci mówił.Jesteś silna,dasz sobie radę i masz dziecko,które Cię kocha i dla którego warto walczyć!Wiesz kto jest słaby?On.Tak jak mój były...

Życzę Ci powodzenia,walcz dziewczyno,a będziesz szczęśliwa!

 

[Dodane po edycji:]

 

Najgorsze jest to że mąż ma dwie twarze dla innych jest miły czuły to straszne a w domu koszmar

Mój też taki był,tylko kilka razy pokazał przy innych na co go stać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam.Zgadzam się ze SŁOWIANKĄ -MONA nie warto tego przeciągać.Facet będzie WAS wykańczać psychicznie co nie wyjdzie na dobre.Dziecko nie powinno się wychowywać w takim domu.Nie czekaj,nie drżyj ze strachu co znów odwali po powrocie do domu,co CI powie przykrego.Wiem to bo sama to miałam w domu rodzinnym.Ojciec czy trzeźwy czy pijany ubliżał mojej mamie,prZez balkon ją chciał wyrzucić.Ja krzyczałam,trzęsłam się,broniłąm mamy choć nie miałam zbyt wiele siły.sąsiedzi też nie reagowalichoć w blokach wszystko słychać ale nic.Mieli rozwód on eksmisję,nie wyprowadził się tylko "umilał nam życie".Nie miał się gdzie wyprowadzić,nie odpuszczał bo nasze mieszkanie dostał z przydziału.Nie miałam normalnego dzieciństwa-chodziłam do szkoły z bólem brzucha,wracałam nie umiałam się skupić na nauce.Mama się go bała,rzucał obiadem po ścianach,krzesła rozwalał.Nie bał się interwencji policji bo sam był funkcjonariuszem policji w tamtych czasch-to oni bali się jego.Modliłam się płacząc żeby wreszcie umarł.Najgorsze że mam jego charakter,upartość.Mam męża który na szczęście nie pije,ma do mnie cierpliwość,choć nie wiem jak długo.Nasz syn ma 4 latka,uparty obojgu,nieposłuchany czasem.Ja czasem krzyczę na niego bo mnie nie słucha,staram się go nie bić-wolę pokrzyczeć.Nie chcę być jak mój ojciec tyranem.Uwierz te awantury,będzie obserwować a potem ..... to wpływa na psychikę dziecka.Mam depresję,nerwowa jestem bardzo,przez te lata się to uzbierałoWiem ze o zmarłych się źle nie mowi ale 9 lat temu moje modlitwy zostały wysłuchane.Ojciec zachorował na białaczkę.Leżał obolały,chemię dostawał. Zmienił się był miły a ja za te wszystkie smutne lata NIENAWIDZIŁAM GO.nie chciałam chodzić do niego do szpitala.Mama była za dobra,chodziła , ja mówiłam że szklanki wody mu nie podam.Przepraszam że tak się rozpisałam,jest mi trochę lżej ,płaczę do tej pory .Szkoda,dziś bym mu jeszcze wygarnęła że nie zapewnił mi normalnych warunków w domu.Chciał żebym maturę zdała ale jak można było normalnie się uczyć.Teraz nawet pracy nie mogę znaleźć,bez matury ,zresztą to zamknęłam się w sobie i boję się do ludzi wychodzić.............Powodzenia..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziewczyny czytam te historię i widzę siebie to prawda na mnie juz działa jego zachowanie jestem nerwowa nieszczęśliwa . Tez straciłam większość znajomych :( Zyskałam ostatnio nowych którzy nie znają mojego męża i mi pomagają . Jeśli chodzi o terapie to już mam namiary i chcę się zapisać . Dobrze że jesteście i mogę zobaczyc że naprawdę są tacy źli faceci a nie że tylko sobie to wmawiam . Dziękuję wam za wszystkie słowa dziewczyny !! ;)) Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
.... Potem wzieliśmy ślub po roku zaszłam w ciąće i się zaczeło na nowo ........ Mąz sie załamał powiedział że zrozumił i mam dać mu szanse wiec dałam było dobrze 2 lata ......... mąz wrócił wytrzymał dwa tygodnie i znów awantury. dziękuje

 

Trzy pytania:

 

-Skoro Cie bił i szmacił to dlaczego wziełaś z nim ślub i (na Boga!) zaszłaś w ciążę?

-Dlaczego pozwoliłaś mu wrócić?! Tym bardziej że poznałaś kogoś nowego?

-Ostatnie pytanie -powiedz, dlaczego robisz taką krzywdę swojemu dziecku?

 

My za Ciebie nie naprawimy Tobie życia i co najwazniejsze- Twojemu dziecku. Ty to spieprzyłaś, i Ty to musisz naprawić. Jeśli nie masz wsobie na tyle siły, aby odejść raz na zawsze od takiego frajera to najwidoczniej jestes masochistką i sadystką (dziecko) w jednym. My za Ciebie nie zbierzemy w sobie siły.

 

 

Wiesz, niewiem czy jesteś głupia i nie chcę osądzać, bo nie znam Cie osobiście. Ale wiem jedno - ciesze sie, bardzo sie ciesze, że nie jesteś moją matką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Madzia,zrozum,ze niektore kobiety tak lubià;;.jest takie powiedzenie:niechby pil i bil,ale zeby byl. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Madzia,zrozum,ze niektore kobiety tak lubià;;.jest takie powiedzenie:niechby pil i bil,ale zeby byl. ;)

 

Ja do masochistek nic nie mam, ale trudno mi akceptowac cierpienie dzieci :(

Jakoś tak mam, że lubię silne kobiety, zdecydowane i pewne swojej wartości. Chyba nie powinnam sie wypowiadać w takich tematach, bo ja poprostu nigdy nie zrozumiem jak można dać sie komuś szmacic, jak można pozwolić aby mąż mną rządził i pomiatał, mi sie to w głowie nie mieści. Ja doskonale wiem co bym zrobiła- placka w pysk i walizki przed drzwi.

Dlatego moze lepiej zamilknę ;) Kobiety, szanujcie sie. Amen.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Magda krotko i na temat napisalas,nawet nie ma sensu rozwlekac tej kwestii;Ja ucieklam od chorego idioty z bagazem/nerwicà/ i cieszè siè,to byla moja najodwazniejsza decyzja w zyciu.nie ma szacunku :nie ma milosci.proste prawda?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Magda krotko i na temat napisalas,nawet nie ma sensu rozwlekac tej kwestii;Ja ucieklam od chorego idioty z bagazem/nerwicà/ i cieszè siè,to byla moja najodwazniejsza decyzja w zyciu.nie ma szacunku :nie ma milosci.proste prawda?

 

Bardzo proste :smile: Więc ja osobiscie gratuluję Ci ogarnięcia sie w pore :smile: Niestety, nie wyszlas bez szwanu z tego, ale wazne ze wyszlas. Brawo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Magda nie jest tak łatwo odejść...Nie wiem czy byłaś w takim związku?Jeśli tak i w porę odeszłaś to szczerze podziwiam i gratuluję.Jeśli nie to ciężko Ci będzie to zrozumieć.A może jesteś jedną z kobiet,które gdy zobaczą,że coś jest nie w porządku mówią do widzenia.Wszyscy myślą,że jestem silna gdy ktoś obraził mnie bądź moją rodzinę walczyłam jak lwica,nigdy nie dawałam sobie w kaszę dmuchać,wyjątkiem był on.Nie wiem dlaczego.Teraz wiem,że nigdy już żaden facet nie będzie mógł mi zrobić czegoś takiego.Tak było i nie jestem z tego dumna.Tym bardziej,że będąc w związku z nim dopadła mnie silna nerwica i trzyma do teraz,wcześniej nigdy nie było tak źle.

Ja się dziwię Monie,że już tyle razy odchodziła i wracała.Ja nigdy nie odeszłam,na szczęście on mnie zostawił i to był najpiękniejszy dzień w moim życiu,dość szybko to zrozumiałam.Wiem,że gdybym ja odeszła,nigdy bym nie wróciła.Mona jeśli raz odeszłaś to już nie wracaj,pokazałaś,że umiesz to się nie poddawaj.Jeśli nie masz siły poszukaj wsparcia.Pamiętaj,że to dziecko jest najważniejze,a lepiej nie mieć ojca niż mieć ojca psychopatę.Wiem,że nie jest łatwo,ale już tyle zrobiłaś,że nie warto tego niszczyć,dla dziecka,dla siebie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
A może jesteś jedną z kobiet,które gdy zobaczą,że coś jest nie w porządku mówią do widzenia.

 

Właśnie tak. Znam swoją wartość, nie pozwalam aby ktoś sobie ze mnie robił popychadło -w związkach, miedzy znajomymi, z obcymi ludzmi. Wszędzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Madzia, jak zwykle racja. Mądra z ciepie panna ;)

 

Niestety istnieje coś takiego jak syndrom sztokholmski. Zasadniczo odnosi się do zakładników, ale kobiety maltretowane psychicznie i/lub fizycznie przez mężczyzn tez go doświadczają. To taka paradoksalna reakcja obronna, pragnienie spodobania się dręczycielowi, spełniania jego życzeń, współpracy z nim, a także przebaczenia mu i usprawiedliwiania jego postępków.

 

Sama byłam w takiej sytuacji i także przeżywałam rozstania i powroty. Zakończyło się to depresją, leczeniem i zrozumieniem.

 

Wykopałam dziada za drzwi i zaczęłam nowe życie. Monie tez to polecam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Właśnie tak. Znam swoją wartość, nie pozwalam aby ktoś sobie ze mnie robił popychadło -w związkach, miedzy znajomymi, z obcymi ludzmi. Wszędzie.

 

Magda podzielam Twój punkt widzenia, ja również szanuję siebie i wymagam tego od innych - mój pierwszy mąż uderzył mnie tylko raz i to był koniec - chociaż przepraszał i błagał abym dała mu szansę. Ale ja wiedziałam że skoro potrafi podnieść rękę na kobietę raz to zrobi to także po raz drugi i kolejny...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Anno - :*

Słyszałam o tym syndromie sztokholmskim kiedyś już. Faktycznie bohaterka tego tematu pasuje jak ulał do tego schematu. Można podjąć wyzwanie i stawić czoła 'wrogowi' albo dalej sie zapętlać ...

 

Anno, Agnieszko -gratuluję Wam. Człowiek popełnia błędy w życiu, ale po to ma rozum aby sie z tych błędów wykaraskać i iść dalej przez życie już ich nie popełniając. I jak wiadomo- miłość jest ślepa ;) Czasami przez nią robimy głupie rzeczy, których nie zrobilibyśmy na trzeżwo. Ale najważniejsze to sie w pore ogarnąć :smile:

 

p.s. Też byłam w takim związku, ale tylko trzy miesiące- do pierwszych wyzwisk, szantaży i podniesienia ręki. Skończyło sie żle dla niego, bo w furii za to jak mnie potraktował skoczyłam mu na maskę auta, niszcząc ją. Nie jestem z tego dumna- to był błąd, ale chyba troszkę było warto widząc jego minę. Spodziewał sie, że ulegnę jego sznatażom i agresji, a tu niespodzianka, miał minę jakby ducha zobaczył :twisted: Mimo wszystko to było nieodpowiedzialne i dziecinne z mojej strony, lepiej nic nie niszczyć ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A może jesteś jedną z kobiet,które gdy zobaczą,że coś jest nie w porządku mówią do widzenia.

 

Właśnie tak. Znam swoją wartość, nie pozwalam aby ktoś sobie ze mnie robił popychadło -w związkach, miedzy znajomymi, z obcymi ludzmi. Wszędzie.

 

Ja również,jedynym wyjątkiem był on.Tak było,trudno.Na szczęście już tak nie będzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzięki słowianka za słowa wsparcia . a magda dzięki za opinie ale matka akurat jestem dobrą i mi mozesz mówić takie rzeczy może nawet to mi potrzebne ale dziecko zostaw w spokoju . I jak słowianka jestem osobą bardzo twardo stojącą na ziemi i nie daję sobie w kaszę dmuchać też tylko on mógł to robić i tez nie wiem dlaczego tak się stało ! Nikt inny nie odważyłby sie tak zachować wobec mnie bo znają mnie i wiedzą że nie było by fajnie magdo ., ale on nie wiem po prostu nie wiem . Może rzeczywiście w mojej sprawie magdo sie nie wypowiadaj , bo dziecka nie dam ci ruszyć a forum nie jest po to żeby tu sie kłócić . Pozdrawiam

 

[Dodane po edycji:]

 

dzięki słowianka za słowa wsparcia . a magda dzięki za opinie ale matka akurat jestem dobrą i mi mozesz mówić takie rzeczy może nawet to mi potrzebne ale dziecko zostaw w spokoju . I jak słowianka jestem osobą bardzo twardo stojącą na ziemi i nie daję sobie w kaszę dmuchać też tylko on mógł to robić i tez nie wiem dlaczego tak się stało ! Nikt inny nie odważyłby sie tak zachować wobec mnie bo znają mnie i wiedzą że nie było by fajnie magdo ., ale on nie wiem po prostu nie wiem . Może rzeczywiście w mojej sprawie magdo sie nie wypowiadaj , bo dziecka nie dam ci ruszyć a forum nie jest po to żeby tu sie kłócić . Pozdrawiam

Ale dzięki za wszystkie słowa i rady . pozdrawiam dziewczyny

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
dzięki słowianka za słowa wsparcia . a magda dzięki za opinie ale matka akurat jestem dobrą i mi mozesz mówić takie rzeczy może nawet to mi potrzebne ale dziecko zostaw w spokoju . I jak słowianka jestem osobą bardzo twardo stojącą na ziemi i nie daję sobie w kaszę dmuchać też tylko on mógł to robić i tez nie wiem dlaczego tak się stało ! Nikt inny nie odważyłby sie tak zachować wobec mnie bo znają mnie i wiedzą że nie było by fajnie magdo ., ale on nie wiem po prostu nie wiem . Może rzeczywiście w mojej sprawie magdo sie nie wypowiadaj , bo dziecka nie dam ci ruszyć a forum nie jest po to żeby tu sie kłócić .

 

 

Wyczuwam w Tobie agresję, a zupełnie niepotrzebnie, bo ja nie jestem wrogo do Ciebie nastawiona :smile: Próbuję Ci tylko pewne kwestie uzmysłowić. Nie odbieraj moich słów jako ataku na Twoje dziecko, broń Panie Boże !

 

Ale zastanów sie sama nad tym... Czy chciałabyś mieć rodziców którzy sie wiecznie awanturują, matkę która płacze przez ojca, chciałabyś nie czuć bezpieczeństwa we własnym domu? Nie wątpię w to, że jesteś dobrą matką. Poprostu popełniasz błędy.

 

Wierz mi, że dziecko woli mieć kochających rodziców osobno niż awanturujących sie rodziców razem, i wiem świetnie co piszę bo nazwijmy delikatnie -sama byłam takim dzieckiem.

Pozatym, będąc z facetem sadystą zmuszasz swoje dziecko do oglądania scen, gdzie tata nie szanuje mamy. A to może żle nastroić Twoje dziecko na przyszłość, moze mu sie w psychice zakodować że kobiet szanować nie trzeba (przeciez tata nie szanował).

 

Weż życie w swoje ręce, tym bardziej że jak sama piszesz- jesteś silną kobietą. Nie pozwól aby swoje dziecko musiało na to patrzeć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

magdobmw dostałam wstrząsu jak to przeczytałam . Masz racje jest duzo agresji we mnie to pewnie skutki uboczne :) masz duzo racji tylko niektóre słowa sadomacho itd mnie zabolały , ale ogólnie dziękuję . Niepotrzebnie tak zareagowałam mogłam spokojniej przepraszam . Dzięki za twoje zdanie :))) Wezmę to pod uwagę ;) Pozdrawiam

 

[Dodane po edycji:]

 

magdobmw dostałam wstrząsu jak to przeczytałam . Masz racje jest duzo agresji we mnie to pewnie skutki uboczne :) masz duzo racji tylko niektóre słowa sadomacho itd mnie zabolały , ale ogólnie dziękuję . Niepotrzebnie tak zareagowałam mogłam spokojniej przepraszam . Dzięki za twoje zdanie :))) Wezmę to pod uwagę ;) Pozdrawiam

aha uśmiejesz sie ale wychowałam sie w takiej własnie rodzinie , mama rozwiodła się jak miałam 13 lat i jestem jej wdzieczna ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No właśnie... Jesteś mamie wdzięczna, mimo tego że sie rozstała z tatą. Widzisz teraz sama? :smile: Musisz na problem spojrzeć z kilku stron.

 

Używam czasem mocnych słów. Ale wiesz dlaczego? Bo WIEM że gaskanie w takiej sytuacji jak Twoja nie pomoże. Bo Ty powiesz -tak, macie racje, dzięki, zrobie tak...po czym nie zrobisz nic.

A jak dostałaś 'zjeby' że tak powiem, i emocje w Tobie narosły to od razu spojrzałaś na problem z innej strony i być moze coś z tym zrobisz. Czasem wstrząs jest konieczny. Ja piszę tylko prawdę :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzieki :) teraz idę na zakupy a ty jak mozesz napisz mi jak wstawia sie fotkę ;0) Pozdrawiam

 

[Dodane po edycji:]

 

I dzieki za zjebe ;))) Napewno myślę teraz o tym cały czas , tego bądź pewna ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

To dobrze, że myślisz, bo mam pewność że jak bym Ci nasłodziła to byś powiedziała -'Okej, zrobię to' i byś olała temat :smile: A tak chociaż sobie pomyślisz głębiej i może dojdziesz do jakichś ciekawych wniosków. Pomyślnych zakupów życze ;)

A zdjecie wstawiasz tak- alob piszesz odpowiedz i klikasz na 'podgląd', wtedy masz na dole strony 'dodaj załącznik' albo klikasz na odpowiedz ale nie na poście czyimś, tylko po lewej stronie nadole każdego tematu, wtedy sie wyświetla miejsce na odpowiedz-tekst i pod tym miejsce z napisem 'dodaj załącznik'. Klikasz na to i wyszukujesz na kompie zdjęcie, które chcesz dodac. Jak nie dasz rady to napisz, zrobię Print screena i Ci pokażę na zdjęciu krok po kroku ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć dziewczyny MAGDO zdjęcie juz wiem jak :) Wczoraj kolejna awantura w domu dzis przyjeżdża do mnie koleżanka z gotowym pozwem rozwodowym . tylko muszę poczekać parę dni na pieniądze i mogę działać . Wczoraj usłyszałam nowy tekst jestes pusta jak paris hilton :))) a dzis od rana wysyła mi eski żeby się pogodzic !! Tak napisałam do was co się dzieje . Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×