Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość erWin

reakcja bliskich

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

jesli taki temat był to prosze o przesunięcię ewentualnie o usunięcie.

 

Zastanawiam się jak wasi najbliżsi, rodzina, znajomi zareagowali że macie depresję, nerwicę itp?

 

Ja sie boję że u mnie tego nie uznają, moja matka się smieje ze mnie, wyzywa od leni. najgorsze są komentarze typu: weź nie przesadzaj, weź się do roboty, weź się w garść, zrób coś itp.

 

jak mam coś robić skoro nie mam siły na to?

 

Ja chyba nie powiem, że sie leczę, bo i tak nikt nie zrozumie tego, moja rodzina nie uznaje takich chorób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo podobny temat: powiedzieli-cie-t16270-33.html

 

Powiedziałam, a nawet nie musiałam po dwóch tygodniach leżenia packiem, płaczu, jak nic nie jadłam i schudłam 10kg i mama musiała mnie namawiać żebym wzieła prysznic ....sama siłą zaciągnęła mnie do psychiatry..........

Teksty weź się w garsć, nie przesadzaj słyszałam bnardzo często( nigdy od rodziców bo oni widzieli co się dzieje) dopóki dobitnie nie powiedziałam jak to wygląda....znajomi, jak mnie zobaczyli po tym epizodzie to więcej nie było takich tekstów, raczej pytali się czemu? dlaczego, tak nagle, skąd w ogóle to się wzięło? Jak się czuję na lekach itd............

Nie chwalę się tym, ale najbliższa rodzina wie, chłopak ( nawet jemu musiałam tłumaczyć, ze tekst "wkręcasz sobie" jest delikatnie mówiąc nie na miejscu), przyjaciele itd.

Nie uważam, żeby to był ani powód do wstydu ani do dumy...choroba jak każda inna, jak jestem chora na grypę to mówię, ze nie wyjdę na imprezę bo jestem chora na grypę, jak brałam leki na depresję to mówiłam, że nie piję bo biorę leki - easy, a to co myślą sobie osoby na których mi nie zależy zwisa mi dokumentnie.

 

Rodzice powinni wiedzieć, tak mi się wydaje, potem gdy jakoś to wypłynie, może im być źle że nie mogli się o ciebie zatroszczyć, wesprzeć, że sama musiałaś z tym walczyć.

 

Oczywiście, jeśłi dajesz sobie z tym radę to nic nikomu nie musisz mówić, ale wymyśłanie różnych wymówek na pytania związane z takim stanem...ja nie miałam na to siły, nie chciało mi się wtedy nawet maskować..........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

U mnie rodzice tez na początku nie brali mojej nerwicy na poważnie, ale jak zobaczyli po pewnym czasie co sie ze mna dzieje to chyba zrozumieli. Chociaz do dzisiaj czasem slysze komentarze typu- pracuj nad soba, idz do ludzi, do pracy o coi przejdzie. Choc ostatnio poklocilam sie z mama na temat tego ze mnie nie rozumie, i zadzwonila do mnie po kilku dniach i zapytala czy wybieram sie na tą terapie i wogole na czym terapia polega, czy potrzebuje pomocy. A znajomi wszyscy wiedza, tak jest mi latwiej. W razie ataku nie musze sie tlumaczyc co mi jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie trzeba się przejmować reakcją innych bo oni nie wiedzą o co chodzi, mi nie jeden raz tata mówił może byś wkońcu przestał brać te leki? No ale ja się tym nie przejmuje i jadę dalej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Trzeba to przezyc aby zrozumiec. I olewac glupie gadki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Przykro tylko kiedy matka wyzywa Cię od leni bo nie rozumie Cię ;(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja jestem za tym żeby mówić (nie od razu wszystkim, ale swoim najbliższym). Biorąc pod uwagę że to najczęściej rodzina nas doprowadza do nerwicy - w końcu z nimi przebywamy od dziecka i to oni nas uczą podstawowych zachowań - to uważam że powinni wiedzieć i czuć choć trochę odpowiedzialności za to!

 

A tak to będziesz się jeszcze bardziej męczyć sam ze sobą nie mówiąc innym, zależy też jak ciężki jest twój stan, ja miałam takie ataki że nie dałoby się nie zauważyć, a raz kolega mnie wiózł do psychiatryka przez całe miasto bo nie miałam żadnych pastylek na uspokojenie a była niedziela, do dziś jestem mu wdzięczna.

 

No i w moim otoczeniu część moich znajomych miała też jakieś problemy, więc w sumie nie jestem jakąś czarną owcą ale raczej jak swój pośród swoich haha ! Nerwica lub inne podobne zaburzenia są bardzo popularną chorobą i nawet byś się nie domyślał ile osób wokół mogło mieć już podobne dolegliwości.

 

Mnie rodzina raczej wspierała, mama chodziła ze mną po lekarzach, ale też moje objawy były dość poważne (w sumie wybierałam sie już na tamten świat, wzywałam karetkę, budziłam mamę w nocy itp). Gdyby to była zwykła tzw. nerwowość to myślę że reagowaliby podobnie (raczej lekceważąco), i to jest przykre że człowiek musi spaść juz na dno żeby otoczenie zauważyło że coś jest nie tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

u mnie tak nie jest niestety. moja mama wysłała mnie do lekarza bo powiedziała że jestem nienormalna i powinnam się leczyć, powiedziałam że pójdę ale z nią. i poszłyśmy. fakt że ona też do końca nie ma zdrowego podejścia do wszystkiego ale ja chodzę nadal do psychologa. nie wiem czy mi lepiej.

 

ostatnio miałam w pracy sajgon, tyle obowiązków wszystkiego, że doszlo do tego że rzuciłam wszystkimi papierami o podłogę, rozryczałam się z bezradności. nie dawałam rady. poza tym nie mogłam się skupić na niczyć, zapominałam wszystkiego. zapomnialam wtedy że 2 h wcześniej umówiłam się z koleżanka, ale na ta sama godzinę byłam umówiona z mamą też, natomist o 13.40 przypomnialam sobie że na 14 mam wizyte u psychologa. koleżanka tylko powiedziłam że mam iść na swieze powietrze, pooddychać, uspokoić się. poszłam do lekarki, przepisała mi wtedy omege 3 i persen, poprawiło się. przestałam zabierac pracę do domu, stwierdziłam że trudno, nie zrobię dziś to zrobię jutro. brałam za dużo obowiązków na siebie wtedy, nie chciałam się podzielić z innymi pracownikami bo uważałam że nie zrobią tak jak trzeba, więc chciałam sama a sama nie dawalam rady :(

potem podzieliłam się obowiązkami, zaczęłam ogarniać to, robota sie ruszyła, i w ogole ze mną było lepiej.

 

w pracy wiedzą że chodze do psychologa ale nie znają szczegółów. boje się że pracodawca mógłby np mnie zwolnic bo jestem "psychicznie chora'

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No w pracy to ja też nic nie powiedziałam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

boję się że u mnie będzie podobnie a właściwie to jeszcze gorzej, wiec nie wiem czy nie zabrać mame do tego lekarza żeby jej przemówił parę słów

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
boję się że u mnie będzie podobnie a właściwie to jeszcze gorzej, wiec nie wiem czy nie zabrać mame do tego lekarza żeby jej przemówił parę słów

 

wydaje mi sie że to dobry pomysł bo lekarze są osobami bardzo szanowanymi i lekarza się słucha, podczas gdy własny syn/córka po prostu "ma fochy".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

WITAM.Zgodzę się z Wami,że bliscy powinni to jakoś zaakceptować a nie wykpić czy zdołowć nas jeszcze bardziej.To tak jak z problemami z alkoholem,nie zrozumie ten kto nie mieszkał przez pół życia z ojcem alkoholikiem.Nie zrozumie jak powiesz,że trzęsłaś się ze strachu, czy będzie robił awanturę do nocy,czy pójdzie spac.Nerwowe dzieciństwo,tragedia w roddzinie,widzę zę sporo ludzi w dzisiejszych czasach "wysiada psychicznie".W rodzinie powinniśmy mieć wsparcie ale wiem że są różni ludzie,różne kontakty niekiedy nienajlepsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moi rodzice wiedzą co się ze mną dzieje,pomagają mi,wspierają.Wyrzucają sobie tylko,że wcześniej nie zauważyli,ale ja nie mam pretensji.Są blisko i to jest ważne.Mój facet też wie,rozstaliśmy się ze względu na moje ataki agresji,zazdrości itp.Powiedziałam,że zaczynam się leczyć,że warto byśmy poszli na terapię par(tak powiedziała psychoterapeutka) i po rozmowach zdjecydowaliśmy,że spróbujemy.Wspiera mnie,nie wyśmiewa,wie,że mam problem i chce mi pomóc.Na razie nikt poza najbliższymi(rodzicami,facetem oraz kilkoma osobami w pracy)nie wiem,muszę się przemóc by powiedzieć przyjaciołom,trochę się boję...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×