Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
IwciaZeschizowana

Ciekawe spostrzeżenie dot. nerwicy i innych

Rekomendowane odpowiedzi

Tak się zaczęłam zastanawiać, zapewne widzicie, że ludzie siedzący na forach to przeważnie ludzie młodzi. Czy zaburzenia psychiczna mijają wraz z wiekiem czy może "słabną na sile"? A może Ci ludzie starsi już pofiksowali i są w kaftanach? Przecież tyle dojrzałych ludzi korzysta z internetu więc na pewno nie jest to wina tego, że starsi nie siedzą na necie. Ja to widzę tak, że przykładowo na 10 osób piszących na forum o swojej nerwicy, max 3 osoby są powyżej 30 roku życia. Co o tym myślicie? Może pojawiła sie jakaś marna nadzieja że po 30 obawy osłabną? pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobre spostrzeżenie, np, moja mama w młodości też miała nerwicę, tylko w tamtych czasach albo aplikowali erke, albo musiała jej wystarczyć zimna woda... Ale powiedziała mi że z czasem samo jej przeszło, później wyszła za mąż, pojawiłem się ja i nie miała czasu na nerwice :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

szczerze mówiąc mój chłopak wymyślił, żebyśmy zrobili sobie dziecko to wszystko mi przejdzie bo nie będę miała czasu na myślenie o głupotach ale ja całkowicie jestem przeciwna temu pomysłowi. A co będzie jeśli on będzie w pracy, dziecko w łóżeczku a ja będę dostawała histerii lub ataków lęku tak silnych, że nie będę w stanie zająć się dzieckiem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wlasnie w nerwicy chodzi o to by nie myslec ciagle o niej, nie skupiac sie na niej, a wynajdywac sobie rozne rzeczy do pracy i myslec o czyms innym, bo kiedys skupiamy sie tylko na nerwicy to sie niepotrzebnie nakrecamy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

IwciaZeschizowana, nie brałaś pod uwagę faktu, że może właśnie to, że jesteś przeciwna pomysłowi stworzenia nowej istoty może być w jakimś stopniu związane z nerwicą (z objawami)?

 

A może Ci ludzie starsi już pofiksowali i są w kaftanach?
Że niby lekarze (NFZ)? :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja myślę, że jest to spowodowane innymi czasami. Teraz żyje się szybko i intensywnie, ledwo wystarcza czasu na wszystko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie, dziecko nie jest powodem. Ponieważ z nerwica zmagam się od dziecka czyli od czasów kiedy nawet nie znałam mojego chłopaka. Wiecie chyba faktycznie te dziadostwa są przez cywilizacje, za 15 lat obecni 20 latkowie będą dalej siedzieć na forum i wtedy już będzie pełno 30stek ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

IwciaZeschizowana, jestem już po 30 :? i moje objawy trochę faktycznie osłabły ale to z takiego powodu ze z nerwicą zmagam się od około 10 lat i ją leczę od 2 lat u psychiatry i psychologa ;) Mam taką cichą nadzieję że już mi nie wróci w takiej intensywności jak na początku gdzie nie wychodziłam z domu :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

IwciaZeschizowana, ja bym raczej tłumaczył to tym, że ludziom młodym łatwiej przychodzi pisanie o swoich problemach. Dla 'młodych' internet jest czymś naturalnym na czym się między innymi wychowali, więc naturalne jest to, że o tym tu piszą. Osoby starsze nie są do tego tak przyzwyczajone.

Tak mi się wydaje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też jestem po trzydziestce od pięciu lat:) i niestety zachorowałam całkiem niedawno, tak więc wiek nie gra tu kluczowej roli. W poczekalniach spotykam kobiety po 40 a nawet 50 które nadal zmagają sie z tym problemem, głównie z depresją. W przypadku kobiet w okresie menopauzalnym jest podobno inaczej, wszystko mija wraz z hormonami kobiecymi :). Pozdr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Coś jest w tym co napisałaś - ja mam kochanego pieska i dzięki niemu codziennie się mobilizuję żeby wyjść z nim na spacerek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Coś jest w tym co napisałaś - ja mam kochanego pieska i dzięki niemu codziennie się mobilizuję żeby wyjść z nim na spacerek.
Oczywiście, że "coś" w tym jest. Odpowiedzialność to inaczej świadomość konsekwencji swojego zachowania. Nie ma nic bardziej zbliżającego nas do siebie samych jak odpowiedzialność za wszystkie swoje czyny, decyzje, emocje, ba, nawet za otaczający nas świat.

 

Pierwszym etapem ucieczki od odpowiedzialności jest zrzucenie wszystkiego na swoją dolegliwość. Niektórzy mówią:

- To nie moja wina, to nerwica/depresja. To przez nią nie mogę to i tamto..

- To nie tak, że Cię nie kocham, to przez NN!

I tak właśnie zrzucamy z siebie ciężkie brzemię odpowiedzialności i gites. Jak wygodnie.. Jak nieświadomie pogrążamy się w piekle własnego bytu.

 

Odpowiedzialność zrzuca się nie tylko na chorobę. Na polityków, rodzinę, życie, kościół, religię, psa.. to wszystko ich wina, ja jestem OK, wszyscy są be.

 

Czyżby?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×