Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

tezetwu

Użytkownik
  • Zawartość

    15
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Witam... Przyjmuję od ponad 2 lat paroksetynę w postacie leku o nazwie Arketis, wcześniej brałem xetanor, ale pani Dr powiedziała, że arketis to dokładnie to samo, ale o połowę tańsze, więc zacząłem brać arketis i nie widzę różnicy, ale nie o to chciałem zapytać. Mianowicie, czy paroxetyna jako lek z czasem słabnie jej działanie? tzn organizm się przyzwyczaja?? Moja lekarka powiedziała mi, że nie, że niezależnie jak długo będziemy brać paroksetynę to będzie ona działać ciągle tak samo... Że przy tym leku nie ma czegoś takiego jak przyzwyczajenie się organizmu do niej co za tym idzie osłabienie jej działania... Chciałem zapytać was czy to prawda, gdyż nie wiem, czy powiedziała mi tak bym się nie martwił, czy dlatego że naprawdę tak jest
  2. Nie rozumiem tego złego nastawienia do leków. Niektórzy chleją wódę litrami i jest OK, a nie wezmą tabletki bo to niezdrowe (bez aluzji dla autora postu, to przykład) fakt, każdy jest inny i jego nerwica jest inna. Ja na początku też piłem meliskę i myślałem że przejdzie, poza tym wizyta u psychiatry ? no co wy przecież to lekarz dla czóbków, psychotropy? przecież to leki odrywające od rzeczywistości, tak myślałem na początku, aż mnie chwyciło na dobre. Ja miałem szczęście w nieszczęściu że znalazłem bardzo dobrą Panią doktor, która podeszła do mnie bardzo otwarcie, życzliwie, za pierwszym razem udało jej się dobrać lek, nawet dała mi nr swojej komórki i powiedziała, że mogę dzwonić jak będzie się coś dziać. Pisałem to już nie raz dla mnie 30 mg Arketisu codziennie to żaden problem, a w zamian dostaję dobre samopoczucie, żyje i funkcjonuję jak kiedyś. Wczoraj nawet się zastanawiałem, bo przed nerwicą cierpiałem na migrenowe bóle głowy, którym towarzyszyły zaburzenia wzroku, po zaczęciu brania paroxetyny na nerwicę, migrena ustąpiła i wczoraj dumałem, że w sumie cieszę się że mam nerwicę bo nie mam migreny, a dla mnie w porównaniu to jak czuję się na Arketisie z nerwicą, to migrena to było piekło....
  3. Dobre spostrzeżenie, np, moja mama w młodości też miała nerwicę, tylko w tamtych czasach albo aplikowali erke, albo musiała jej wystarczyć zimna woda... Ale powiedziała mi że z czasem samo jej przeszło, później wyszła za mąż, pojawiłem się ja i nie miała czasu na nerwice :)
  4. Wystarczą, przynajmniej w moim przypadku tak jest, jak unikam alkoholu to czuję się super, nawet zimą, kiedy to krótkie dni sprzyjają podłemu nastrojowi... Moja Psychiatra chyba też to zauważyła bo powiedziała, że za kilka miesięcy będziemy się zastanawiać nad końcem leczenia, jak mam być szczery mnie to nie przeszkadza, że muszę codziennie rano połknąć tabletkę... Donkey poczekaj, aż tabletki zaczną działać pełną mocą, ja kiedyś bałem się wypić kawy bo bałem się odwodnienia i różne inne schizy, a teraz co dziennie rano big kubek kawy i się śmieje z tego, czasem jak mam gorsze dni to mnie lekki strach dopadnie ale są one krótkie ok 10 min i już znów ok. :)
  5. Hmm... wchodzę tutaj bardzo rzadko gdyż, nie jkmnie optymizmem, czytanie jakie kiepskie dni ludzie mieli, co do wypowiedzi niektórych, to nie teges. Donkey jak jesteś sceptycznie nastawiona do psychoterapii, czy innych nie lekowych terapii daj sobie spokój, ja np wiem że mi by terapia nie pomogła bo jestem typem który nie lubi rozmawiać o swoich problemach i ja przed psychologiem bym się nie otworzył, więc dla mnie to odpada. Ja od 1,5 roku leczę się paroxetyną, Na początku brałęm xetanor, ale kiedyś pani w aptece dała mi zamiennik Arketis, jest o połowe tańszy i ten sam skład. I wcale organizm nie ma tolerancji na te leki, pytałem o to mojej pani psychiatry, powiedziała że nie, więc jeśli chodzi o mnie 1,5 tabletki dziennie rano i normalność, to dla mnie wcale nie dużo, DOnkey moja rada taka : ja na początku miałem słabe skutki uboczne, ciągle mnie mdliło i często bolała głowa, ale nie miałem nadmiernych stanów lękowych, po 2 tygodniach już znów cieszyłem się życiem :) teraz czasem mam małe stany lękowe po %% bardziej to taki moralniak niż lęk, wczoraj kuzynka miała 18tke, wypiłem 8 albo 9 piw, dziś prócz kaca zero lęków, ale jutro do pracy to wezmę ze sobą afobam. więc moja rada jest taka, bądź szczera z psychiatrą i bierz leki, postawią cię na nogi, możesz poprosić też o afobam w razie red alertu. Mi go psychiatra przepisała bym stosował jak zacząłem leczenie, by zmniejszać skutki uboczne, ino ja się go bałem brać bo przeczytałem że uzależnia, ale znów moja droga pani psychiatra wyjaśniła bym musiał go brać z miesiąc co dziennie by się uzależnić, a w nagłych przypadkach raz za jakiś czas można, a powiem że na mnie działa super, po 10 min zero lęków, ale jak mówię brałem go tylko w nagłych sytacjach. W sumie to z całego opakowania przez te półtora roku połknąłem może ze 3 tabletki... ale zawsze mam jedną w portfelu na wszelki wypadek........
  6. Witam... Dzięki za odpowiedzi... No zostanie mi zakup tego kwiatka, albo spróbować :) Mojej psychiatry bym nie odważył się o to zapytać, ona mnie karci że ja biorąc arketis sięgam po browarki, wiem wiem ma rację. Ale kurcze tego nie wolno tamtego wolno, to co wolno jak nic nie wolno :) Choć jej ufam wyciągnęła mnie z paskudnego stanu, a teraz na leku jak mam ataki to są one raczej większym niepokojem niż lękiem i trwają po 10 min, no i to przeważnie tylko jak dzień wcześniej popiłem. Wczoraj zadałem jej pytanie, czy leki które biorę mogą przestać działać, ze względu na przyzwyczajenie organizmu. Odpowiedziała, że nie, że będą działać zawsze... Więc wiecie co looozik, 1,5 tabletki dziennie rano może być... za 6 miesięcy miną 2 lata kuracji, moja miła Pani psychiatra chciałaby wtedy przerwać leczenie, ale hmm nie wiem czy chce ze względu na strach przed nawrotami tego co było kiedyś. :/ ps. patyczki zapachowe dostępne w handlu o nazwie cannabis wcale nie pachną maryśką idę szukać na allegro tego kwiatka :)
  7. Witam... Wiem, że na podstronie depresji był podobny temat... Chciałem zapytać czy marihuana może pogorszyć stan. Wyjaśnię o co chodzi... Od dziecka słucham reggae i hh, wychowałem się w tej tradycji, czasem przed chorobą popalałem, od czasu do czasu i za często i nie w dużych ilościach. Wiecie wieczorkiem na działeczce przy rytmach black uhuru z kumplami po parę buhów, przyznam że zaczyna mi tego czasem brakować, lubię smak, zapach marihuany. Biorę Arketis od 1,5 roku 30 mg dziennie i z 2 razy w tygodniu macham po 2 piwka i jest ok. Wiem że piwo też działa na ośrodek nerwowy, ale nie mam napadów lęku, a jak już miewam to bardzo słabe i takie 10 minutówki... DLatego zastanawia mnie czy dla relaxu np raz na miesiąc jedna fifka by mogła być?? co o tym myślicie??
  8. hmm... Ja tam nie wierzę w te ziołowe bzdury z aptek bez recepty, kiedyś piłem litrami melisę, i garściami jadłem Kalms, farmaceutka powiedziała, że to najlepszy znany jej lek na problemy nerwicowe oczywiście z leków bez recepty. Nie dość że ten Kalms drogi to nic nie dawał. Dopiero psychiatra i SSRI pomogły, na tych ziółkach to tylko kupę kasy straciłem... Psychoterapia też nie dla mnie, nie lubię o sobie mówić obcym, tym bardziej sprawach osobistych... Łykam Xetanor 30 mg dziennie, teraz mam zamiennik o nazwie arketis, bo w moim mieście zabrakło Xetanoru, ale zostanę już przy tym zamienniku, bo to ten sam lek, a różnica w cenie duża, mam też afobam na ekstremalne sytuacje, i jest nie najgorzej
  9. A ja polecam, znaleźć sobie jakieś wciągające hobby. Ja np. założyłem sobie akwarium... Dokładnie holenderskie, czyli tzw. podwodny ogród, gdzie głównie pielęgnuje się rośliny wodne, to bardzo wciągające, wymagające poświęcenia i pracy hobby, mnie osobiście bardzo relaksuje, i teraz częściej myślę o tym jak rosną mi roślinki, czy puściły nowe pędy itp, niż o nerwicy :)
  10. tezetwu

    Mój dzisiejszy dzień

    No Venus, zacznij poważne leczenie... Moje dni są coraz, lepsze chociaż ostatnie 2 tygodnie to miałem największą słabość do piwka, w sumie codziennie machałem 2-3 piwa, dzisiaj organizm dał sygnał, że za dużo, mianowicie mam lekkie zawroty głowy i jestem trochę poddenerwowany, więc muszę na jakiś czas przystopować z browarami...
  11. tezetwu

    Nerwica a alkohol

    hee skąd ja to znam... pamiętam sylwester z przed dwóch lat, Brenna 3 dni, piwko za piwkiem, rano się budził człowiek i pierwsze co robił to otwierał piwko i tak przez 3 dni :) i wszystko było super, a już zeszłoroczny sylwester z max lękami i tak się to zaczęło.... Teraz gdyby nie tabletki to bym bał się żyć, walczę z miłością do piwa i staram się machnąć max 1 nie częściej jak raz w tygodniu i to w sobotę wieczór... wypiję dwa albo 3 to na drugi dzień max lęki co się będę rozpisywał wiecie jak jest... teraz zamiast piwa łykam 3x 2 tab. magnezu dziennie i pije potas 3x dziennie, to wypłukiwanie elektrolitów to pewnie bardziej na podkładzie psychicznym w naszym przypadku niż fizycznym, bo jak pamiętam jak byłem zdrów potrafiłem imprezować parę dni praktycznie bez jedzenia, a nie miało się drętwień rąk i skurczów mięśni, a teraz np wypiję jedno piwo, na drugi dzień zapomnę wziąć magnez i potas i już max lęk że zaraz mnie poskręca...
  12. hmmm...u mnie to najczęściej walenie serca, zawroty głowy, skurcze podbrzusza, drżenie rąk przechodzące czasem w skurcze mięśni całego ciała (to już w bardzo silnych lękach), Ale jak nie piję piwa do którego mam słabość to nie mam objawów... Zajadam Xetanor i on podtrzymuje moją normalność :)
  13. no to skoro go kochasz i wystraszyłaś się tych myśli, tzn że zostanie pedofilką ci nie grozi, pedofile nie widzą nic złego z tego że ich dzieci podniecają dla nich to naturalne... poza tym w nerwicy roznego typu natręctwa są normą, ale to nas różni od ludzi chorych psychicznie, że dla nich to co sobie wymyślili jest naturalne i realne...Do puki twe natręctwa cię straszą i masz świadomość że ani jednego z nich byś się nie dopuściła to ok, i bardzo małe prawdopodobieństwo jest że kiedyś sie dopuścisz...
  14. Witam... Wpadłem na taki pomysł aby założyć temat, jeśli się przyjmnie to może być to ten temat. Mianowicie dla osób samotnych z tego forum, albo nie mających z kim pogadać o swojej chorobie... Mogło by to wyglądać np tak że piszecie tutaj odpowiedzi następującej treści: "Witam, mam na imię Piotrek mam 24 lata, singiel, chętnie poznam dziewczynę w wieku 20-25 lat z woj. śląskiego, jeśli jakaś dziewczyna miała by ochotę popisać o nerwicy i nie tylko zapraszam na pw, w celu wymiany gg". Nie koniecznie takie posty mają służyć temu by poznać drugą połówkę, ale np poznaniu kogoś kto boryka się z podobnymi problemami jak my itp... a jak z takich rozmów wyjdzie coś więcej choćby związek to chyba tylko się cieszyć prawda??? Jeśli podoba wam się pomysł to dopisujcie się koledzy i koleżanki :).... ps. mój przykładowy tekst jest prawdziwy i aktualny, więc jeśli jakaś dziewczyna chciała by poklikać zapraszam na pw
×