Skocz do zawartości
Nerwica.com

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem


Dorotaa

Rekomendowane odpowiedzi

alu, ha, mialam to samo z tym mierzeniem. Potrafilam mierzyc 3-5 razy dziennie. Maz juz szalu dostawal. Dzis mam 37,bo rozklada nas jakies przeziebienie.

Po spagetti tez czesto mnie mieli po flakach. Takze sie nie zamartwiaj,bo bedzie ok.

 

Dzis Wojtek zrobil pyszne,domowe hot dogi. Nie wiem kiedy,opierdzielilam 2 duze buly z parowkami,serem,majonezem i ketchupem. Myslalam,ze mi zolad peknie z przejedzenia. Maz mowi,spokojnie,napij sie herbatki,ulozy sie. I co? I sie ulozylo. :D Tobie tez sie ulozy. Tylko bez nerwow. U mnie biegunki i boleści braly sie w 90% z nerwow,nie od jedzenia.

Ja mam to samo. Jak mantre wypytuje meza,czy bd wymiotowac,czy zaszkodzilo mi,czy to wirus. Dopiero jak mi powie "nie kochanie,na pewno nic Ci nie jest,nie bedziesz wymiotowac. Tak,obiecuje. Tak,przyrzekam". Dopiero to mnie troche uspokaja. Nie jestes z tym sama. :*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

alu, ja również zaliczam się do grona osób zamęczających otoczenie pytaniem - Czy na pewno nic mi tym razem nie będzie ? Także, jak widzisz, możesz już być spokojna, że nie jesteś jedyna :lol: I z tym uczuciem głodu - identico od dziecka. Jak podczas nocnych ataków poczułam wreszcie głód, to wiedziałam, że jestem bezpieczna :!: Nic się nie może równać z tym uczuciem błogości po ataku i panice ;)

 

Psychotropka`89, narobiłaś mi smaka tym hot-dogiem :105:

 

mggabijp, trzymaj się ! Odzywaj się do nas częściej, bo ostatnio coś nas zaniedbałaś :nono:

Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

 

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,

a miłości bym nie miał,

stałbym się jak miedź brzęcząca

albo cymbał brzmiący.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak podczas nocnych ataków poczułam wreszcie głód, to wiedziałam, że jestem bezpieczna :!: Nic się nie może równać z tym uczuciem błogości po ataku i panice ;)

DOKŁADNIE TAK!! :) Jak poczuję głód to czuję przemożne szczęście, wiem, że już po wszystkim, że nie jestem chora i że znów się udało nie rzygać :P

 

"nie kochanie,na pewno nic Ci nie jest,nie bedziesz wymiotowac. Tak,obiecuje. Tak,przyrzekam

nosz kurcze, identico u mnie, jota w jotę :great:

 

Arasha, często masz nocne ataki? Jak one wyglądają? Nagle wybudzają Cię mdłości? Ja tak ostatnio mam, kładę się spać dobrze się czując, a po godzinie mnie stawia prawie na równe nogi :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam dokładdnie tak samo zamęczam męża i swoją mame pytaniami czy nic mi nie będzie (męża bardziej :D ) i mnie to też troszkę uspokaja,ale zdaję sobie sprawę jakie to musi być dla nich męczące.

"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mggabijp, ja też zawsze potem sobie wyrzucam że z czegoś muszę zrezygnować z tak głupiego powodu. Ale co poradzić.

 

Ostatnio gdzieś przeczytałam, że powinno się przestać walczyć z atakami paniki tylko je zaakceptować i nauczyć się je bagatelizować. Ta.. Łatwo powiedzieć ;p

 

Ja dziś znów czuje się tak samo. Jak się zbudzilam było ok ale potem spadło na mnie znowu wszystko i zabawa od nowa: słabo mi, niedobrze, ciężko mi się oddycha. Zwariuje niedługo.

 

Mnie niestety nie pomagają zapewnienia mojego faceta ze będzie ok. Dopoki sama się nie ogarnę to mało co jest mnie w stanie uspokoić. :(

 

-- 31 gru 2014, 11:55 --

 

Aha, zapomniałam odpisać. Biorę 20mg paro dziennie (1 tabletka). A dziadek miał udar, wymaga już stałej opieki, musimy oddać go do domu opieki, co prawda sprawdzonego i poleconego, ale trudno mi się z tym pogodzić. Dziadek i mama to moja jedyna rodzina właściwie. :(

 

Jak dobrze ze jeszcze w tym tygodniu nie muszę iść do pracy! Chyba bym nie wyrobiła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wigilia z lekkim poczuciem niepokoju. Czulam to w żołądku. Jednak wszystko było dobrze, jadłam normalnie. Na noc wzięłam sobie hydroxizinum na dobry sen i spałam jak małe dziecko.

Paroxinor- 20 mg

Hydroxizinum 10/25 mg doraźnie

Alprox 0,5/1 mg doraźnie

Czerwona herbata

Modlitwy do Jana Pawła II

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyny, wybieracie się gdzieś na sylwestra jakieś bale, domówki a może siedzicie w domu? ja siedzę w tym roku w domu nawet nie mam ochoty nigdzie iść w zeszłym roku też siedzieliśmy w domu tyle że kuzynka z mężem u nas byli a 2 lata temu i 3 lata temu do 23 byłam w pracy więc zanim wróciłam było przed północą i nawet nie miało sensu gdzieś isc , ale nie żałuję bo wole na spokojnie :) Dosiego Roku Wam życzę :)

"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

inca89, przykro mi z powodu dziadka... :(

 

Myśmy 2 i 3 lata temu byliśmy u kuzynki męża. W tym roku chcieliśmy spędzić romantyczny wieczór we dwójkę, w łóżku. I co? Owszem, spędzimy wieczór w łóżku ale nie na igraszkach tylko w tonie chusteczek, kropli do nosa i syropów. :evil: Przeziębienie się nasila, słaba jestem jak qpa. :( Mąż lepiej się czuję ale u mnie... lipa... Zawsze jak mam wolne dopada mnie jakieś gówno. Why????!!! :why::why::why:

 

Wam również życzę wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku! Bawcie się dobrze, nie przeholujcie z alko i emetofobii wystawcie środkowy paluszek. ;) Buziaki dziewczynki! :*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na Nowy Rok życzę Wam dziewczyny wy moje Sylwka bez nudności, następnego dnia bez paniki i całego roku bez nerwów ;) Mnie trochę trzyma, ale Validol i do przodu :)

...I close my eyes, I tell myself to breathe

and be calm.

Be calm.

I know you feel like you are breaking down.

Oh I know that it gets so hard sometimes.

Be calm...

 

https://www.youtube.com/watch?v=v4UOPPZVR8E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kacha89, hej. U nas dobrze. Powolutku wygrzebujemy się z przeziębienia, akurat wolne i się kończy. W środę do roboty... :evil: Wcale mi się to nie uśmiecha... A sylwek mimo wielu przesmarkanych chusteczek był milutki, romantyczny i pełen miłości. <3 :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ze mną jest nie za ciekawie. Narzuciłam sobie sposób odżywiania się, ''dietę'': mniej ale częściej, może przez to uda mi się złapać parę kilo. Dzięki temu trochę rzadziej jest mi niedobrze. Kupiłam sobie też Travisto, jakiś ziołowy, może zadziała placebo, może nie będzie mi tak niedobrze za każdym razem jak zjem.

Dzisiaj z Kotem byliśmy na randce, w japońskiej restauracji. Moje klimaty (kocham Japonię), ogółem było cudownie, ale zdarzały się momenty, gdzie już chciałam uciekać stamtąd. Po sushi nic mi nie jest, chociaż była chwila, gdzie ubzdurałam sobie ''a co, jeśli coś przykleiło mi się do żołądka?''

Cały dzień chce mi się spać, nie wiem, czemu.

...I close my eyes, I tell myself to breathe

and be calm.

Be calm.

I know you feel like you are breaking down.

Oh I know that it gets so hard sometimes.

Be calm...

 

https://www.youtube.com/watch?v=v4UOPPZVR8E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psychotropka`89: To bardzo się cieszę , że sylwek Wam się udał i miło spędziliście czas. Szybkiego powrotu do zdrowia.Ściskam i pozdrawiam:)

 

 

mggabijp: Wiesz co, to chyba ta pora roku tak na nas wpływa choc nie ukrywam ,że jak jest minusowa temperatura to lepiej się czuję. Trzymaj się.

"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kacha89, no ja latem umieram, nienawidzę gorąca, zimą czuję się znacznie lepiej. Wolę marznąć, niż się topić.

Dzisiaj bez sensacji, jakoś dzień przeżyty. Zobaczymy jak po kolacji

 

-- 07 sty 2015, 18:01 --

 

Edit: ważę 47 kilo. Jeszcze niedawno było 54.

...I close my eyes, I tell myself to breathe

and be calm.

Be calm.

I know you feel like you are breaking down.

Oh I know that it gets so hard sometimes.

Be calm...

 

https://www.youtube.com/watch?v=v4UOPPZVR8E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też zawsze lepiej czułam się zimą, ale tym razem to przegięcie pały. Raz: co chwilę słyszę, że ktoś ma jelitówkę, dwa: jest mi niedobrze niemal non stop. Ostatnio osiągnęłam już stan, że po nic nie jedzeniu przez 2 dni byłam masakrycznie głodna i chciało mi się wymiotować jednocześnie, a przy tym czułam że nie jestem w stanie zjeść niczego. Dramat. Psychika wysiada, każde zakłucie czy przelanie w brzuchu to już na pewno symptomy wirusa i tylko czekam, aż będzie gorzej.

 

Tak sobie czasem myślę co by się takiego wielkiego stało jakbym już sobie rzygnęła ... ale to oczywiście w chwilach, gdy nic mi się nie dzieje, bo jak zaczynają się mdłości to myślę tylko byleby znów się udało.

 

Do tego wszędzie czuję się źle i nieswojo, nie mogę sobie znaleźć miejsca, wszędzie jest niebezpiecznie i wszędzie może mnie spotkać rzyg. Super życie, nie ma co :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

alu: Ja właśnie dlatego gorzej się czuję w zimę bo boję się jelitówki, gdyby nie to ,to wydaje mi się że czuła bym się ok w zimę . Najgorzej i tak się czuję jesienią. Mam tak samo że coś mnie szczyknie zaboli w brzuchu albo jakoś pojezdzi to już strach. A zaczęłaś już coś jeść?

"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A zaczęłaś już coś jeść?

Tak, powoli zaczynam. Mobilizuję się, bo wiem, że samymi mdłościami to się żadna choroba nie objawia - staram się jeść bardzo małe porcje i raczej różnorodnie, żeby z kolei nie zapychać się samymi bułkami bo to już też kiedyś przerabiałam.

 

Aktualnie ważę 47kg przy 164cm.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

alu, ja ważę 47 przy 170 cm, to jeszcze mniej...

 

Trzeba jakoś z tym żyć, nigdy w pełni się z tego nie wyleczy... przynajmniej tak mi się wydaje

...I close my eyes, I tell myself to breathe

and be calm.

Be calm.

I know you feel like you are breaking down.

Oh I know that it gets so hard sometimes.

Be calm...

 

https://www.youtube.com/watch?v=v4UOPPZVR8E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja waże 48 przy wzroście 180cm ale u mnie jest to też genetyczne bo ja od zawsze taka byłam i moi rodzice też co nie zmnienia faktu że marzy mi się przytyć 15 kg i to od zawsze

"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyny i jak u was? U mnie raz lepiej raz gorzej. Znów nie mogę nic zaplanować, bo sama nie wiem kiedy dopadną mnie mdłości :( Byłam wczoraj u lekarza medycyny naturalnej - irydologa. Mam zioła, od poniedziałku zaczynam akupunkturę - kiedyś tylko to u mnie poskutkowało, w psychotropy i terapię nie wierzę w ogóle.

 

Czym się ratujecie przy ataku? Hydroksyzyną? Ja się z nią nie rozstaję, muszę mieć przy sobie w razie potrzeby, ale staram się nie łykać jej za często, żeby mi się organizm nie przyzwyczaił :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psychotropka`89, coś mi się wydaje, że psujemy statystyki wagowe w tym wątku :pirate:

Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

 

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,

a miłości bym nie miał,

stałbym się jak miedź brzęcząca

albo cymbał brzmiący.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Arasha, ja tam nie uważam, że "psuję". :P Wręcz zaryzykowałabym stwierdzenie, że swoje statystyki poprawiam > Zresztą, ja przy wadze 45-47 wyglądałam dramatycznie...

 

alu, ja nigdy nie chciałam być wysoka, mierzę dokładnie tyle co Ty. ;) I nigdy nie chciałabym być ani niższa, ani wyższa. Wzrost to jedna z nielicznych rzeczy, którą w sobie akceptuję... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×