Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy komuś z Was udało się całkowicie wyjść z choroby?


panPytajnick

Rekomendowane odpowiedzi

6 godzin temu, Dalila_ napisał(a):

Nikt nie chce ale niewielu może 😂

 

Dla mnie, dopóki ktoś nie ma traumy/ rozwalonej biochemii w mózgu poprzez np. ćpanie czy alkoholizm/ depresji w związku z jakąś np. strata życiową, takie leki to gruba przesada. 

A objawy przypominające nerwicę są często manifestacja innych schorzeń (np. nadczynności tarczycy, choroby niedokrwiennej serca, arytmii, hipoglikemii, 

guza chromochłonnego nadnerczy, 

zatorowości płucnej lub astmy, padaczki skroniowej, niedoborów np. magnezu i wit. B12, pasożytów, candidy), ale kto by się tam bawił w poszerzona diagnostykę... 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, mała_mi123 napisał(a):

 

Dla mnie, dopóki ktoś nie ma traumy/ rozwalonej biochemii w mózgu poprzez np. ćpanie czy alkoholizm/ depresji w związku z jakąś np. strata życiową, takie leki to gruba przesada. 

A objawy przypominające nerwicę są często manifestacja innych schorzeń (np. nadczynności tarczycy, choroby niedokrwiennej serca, arytmii, hipoglikemii, 

guza chromochłonnego nadnerczy, 

zatorowości płucnej lub astmy, padaczki skroniowej, niedoborów np. magnezu i wit. B12, pasożytów, candidy), ale kto by się tam bawił w poszerzona diagnostykę... 

 

 

Dzięki mała mi z forum że to przesada ale pewnie będą się słuchać lekarzy, może jakbyś ten dyplom zrobiła jednak, to by był lepszy posłuch :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

19 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Nie jeździłam specjalnie do Krakowa do lekarza XD

 

No jak przecież pisałaś...

 

W dniu 26.07.2026 o 20:43, Dalila_ napisał(a):

W Krakowie miałam lekarza najtańszego w mieście mogę dac namiar 

Edytowane przez mała_mi123

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Dzięki mała mi z forum że to przesada ale pewnie będą się słuchać lekarzy, może jakbyś ten dyplom zrobiła jednak, to by był lepszy posłuch :D

Warto przemyśleć, zwłaszcza jeśli np. kobieta planuje macierzyństwo albo też szkoda jej swojego metabolizmu.

 

Dyplom? Teraz to się nie opłaca - górny limit miesięcznych zarobków to będzie ponoć 76 800 złotych. Nie wiem tylko co na to lekarze, że już nie będą mieli sposobności zarabiania milionów monet 🤑 strajk włoski czy też głodowy? A może spanie na korytarzach sejmowych tak jak to robili protestujący rodzice niepełnosprawnych dzieci.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

27 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Gdzie masz napisane że jeżdżę tam do niego 300 km?

Jak potrzebujesz dam Ci namiar, bo tam mieszkasz

@mała_mi123

Gdzieś tam chyba pisałaś że jesteś z woj. łódzkiego.

 

 

A gdzie ja niby pisałam że jestem z Krakowa 🤔

Edytowane przez mała_mi123

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Dalila_ napisał(a):

No bo jestem ale mieszkałam i w Krakowie i we Wrocławiu

To trochę zwiedziłaś świata. Nie myślałaś zostać na stałe w którymś z ww. miast? 

21 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Ale ogólnie masz rację że dużo pisze na forum. Nawet dziś myślałam o tym. Trza się odciąć ciach ciach

Pewnie masz wakacje i przez to.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

44 minuty temu, mała_mi123 napisał(a):

 

Dla mnie, dopóki ktoś nie ma traumy/ rozwalonej biochemii w mózgu poprzez np. ćpanie czy alkoholizm/ depresji w związku z jakąś np. strata życiową, takie leki to gruba przesada. 

A objawy przypominające nerwicę są często manifestacja innych schorzeń (np. nadczynności tarczycy, choroby niedokrwiennej serca, arytmii, hipoglikemii, 

guza chromochłonnego nadnerczy, 

zatorowości płucnej lub astmy, padaczki skroniowej, niedoborów np. magnezu i wit. B12, pasożytów, candidy), ale kto by się tam bawił w poszerzona diagnostykę... 

 

 

 

 

Zgadzam się, ale nie dotyczy to fobii. Agorafobia podobno może być następstwem tego typu objawów. 

 

Z drugiej jednak strony, z czymkolwiek nie pójdziesz do lekarza, słyszysz, że to od stresu. Doprosić się o jakąkolwiek diagnostykę to niemały problem. 

 

Nawet jeśli masz wyniki poza normą, stwierdza się, że to błąd laboratoryjny - nawet jeśli masz wyniki powtarzalne. W tym kraju nie da się leczyć na cokolwiek. Tu trzeba być lekarzem samemu dla siebie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 godzin temu, mała_mi123 napisał(a):

Zaraz się okaże że co 3 Polak ma zaburzenia psychiczne. Tylko że nikt nie zajmuje się likwidacja przyczyn tego stanu a kosmetycznym pudrowaniem nosa czyli łykaniem tabsów. 

Dawne pokolenia byłby w szoku.

Trochę za bardzo uprościłaś mam wrażenie.
Dawne pokolenia byłyby w szoku? Zacznijmy od tego że te dawne pokolenia w ogóle nie poszłyby do psychiatry, bo od razu takiemu przypinano łatkę "wariat". W sumie nie takie dawne, bo jeszcze pokolenie dziadków obecnych +/-30-latków nadal często ma takie przekonania.
W ogóle porównywanie podejścia dawnych pokoleń  do obecnego podejścia mocno nietrafione. Obecny wzrost liczby zaburzeń psychicznych jest poniekąd konsekwencją naszych czasów - wzrostu tempa życia, bo praca, bo kredyt, bo coś tam, bo świat wymaga od nas coraz więcej i trzeba za tym nadążyć i równoczesnych zaniedbań w kwestii podstawowych rzeczy: snu mało, stresu dużo, dieta słaba, dbania o relacje również niewiele i mogę tak wymieniać długo.
I tak, jeszcze 80 lat wcześniej nikt nie chciał produkować leków p/depresyjnych bo uważano, że nie będzie na nie popytu, ale nikt mi nie powie że wtedy życie wyglądało tak jak teraz, bo nie wyglądało (i wcale nie mam tu na myśli postępu technologicznego). 

I nie, nie jestem fanką wciskania leków każdemu, w każdym przypadku, ale to że ktoś idzie do lekarza psychiatry, żeby się skonsultować i sprawdzić czy to co się z nim dzieje jest stanem "normalnym", przejściowym, nie wymagającym pomocy farmakologicznej czy jednak dzieje się coś co wymaga tej pomocy specjalisty czy to lekarza psychiatry czy psychoterapeuty akurat uważam za dobrą zmianę.
A umówmy się, ludzie nie lubią wysiłku - tabletki są prostsze,"wygodniejsze" do brania i zaczynają działać szybciej. Na terapii trzeba się pomęczyć a i na efekty trzeba czasem poczekać dużo dłużej niż na rozpoczęcie działania tabletek. O kosztach nie mówiąc: taniej wyjdzie zapłacić raz na x miesięcy psychiatrze na wizytę i kilkanaście złotych za lek na miesiąc, niż wydawać kilkaset zł miesięcznie na terapie - nie każdego na to stać, a dostępność w ramach NFZ jest jaka jest. 
A jeszcze inną kwestią jest znalezienie lekarza "któremu się chce" i nie jest ograniczony limitem czasowym na przyjęcie pacjenta, bo ma trochę więcej czasu niż 10 min. na pacjenta - na NFZ to raczej wyjątki.

Edytowane przez Noire Panthere

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Strasznie dużo mądrych rzeczy tu przeczytałem. Dziękuję. 

Bardzo podoba mi się to: 

 

Cytat

Obecny wzrost liczby zaburzeń psychicznych jest poniekąd konsekwencją naszych czasów - wzrostu tempa życia, bo praca, bo kredyt, bo coś tam, bo świat wymaga od nas coraz więcej i trzeba za tym nadążyć i równoczesnych zaniedbań w kwestii podstawowych rzeczy: snu mało, stresu dużo, dieta słaba, dbania o relacje również niewiele i mogę tak wymieniać długo.
I tak, jeszcze 80 lat wcześniej nikt nie chciał produkować leków p/depresyjnych bo uważano, że nie będzie na nie popytu, ale nikt mi nie powie że wtedy życie wyglądało tak jak teraz, bo nie wyglądało (i wcale nie mam tu na myśli postępu technologicznego). 

 

 

Dziś przejrzałem zaświadczenia od psychiatry jakie otrzymałem i mocno mnie przydołowało. W ogóle ostatnia wizyta była straszna. Lekarka miała pretensje o to, że nie chce się leczyć bo nie chce tabletek. Potrzebowałem zaświadczenia do ZUS o świadczenie rehabilitacyjne. 

Lekarka napisała, że moje rokowania są niskie i jednocześnie, że mogę dotrzeć sam na badania - badania są ostro poza moim zasięgiem. :(

 

W ogóle nie rozumiem gdzie tu logika. Mnie trzeba hamować z ekspozycjami bo na ostro w nie wchodzę, narwany jestem do konfrontacji z lękiem: potrafię iść prawie na czworaka na spacer byle by dotrzeć do celu. Na spacerze z żoną wyrobiłem dziś prawie dwukrotność zaplanowanej trasy i szedłem przez cholernie bodźcującą lokację jak cyrkiel ale szedłem.

 

A psychiatra? Trzeba stłumić mój lęk prochami... ja sam muszę mu spuścić wpierdziel. 

Serio, ja gotów jestem żyć ze złym samopoczuciem jeśli się do niego przyzwyczaję. Chociaż serio, te ekspozycje jak prowadzę sam robią świetną robotę bo ten lęk po prostu puszcza i nie puszcza lokalizacyjnie - on jest jak lód poddany temperaturze - pęka w wielu miejscach i pojawiają się przestrzenie w których odkąd mam agorafobię, nie byłem, ale jestem w stanie być w nich permanentnie bez lęku.

 

To cholernie boli, że lekarz, zamiast pochwalić, mówi mi że jest ze mną gorzej i ona to widzi i że nie chcę się leczyć.

 

Choroba niedawno mnie rozłożyła, byłem srogo osłabiony. Myślicie, że leżałem w łóżku? Nie, miałem spacery do zrobienia i je zrobiłem.

 

Dziecko potrzebowało pójść z rodzinką do parku i się pobawić, więc wzięliśmy młodego i bawiliśmy się piłką - nie było myślenia o chorobach tylko agresywna i silnie zdeterminowana walka o normalność. A że w głowie się kręciło czasami? No i co z tego?

 

Gdy ćwiczę w domu, dźwigam ciężary, boli... jestem totalnie padnięty, ręce wypełnione odciskami... Czy ja biorę na to tabletki? Nie... A przecież też podczas ćwiczeń towarzyszy złe samopoczucie. 

 

Nie krytykuję tych co biorą, bo ludzie mają różne sytuacje. Piszę o mojej sytuacji, w której ja nie potrzebuję tabletek a agresywnie bez powodu mi się je wciska.

 

U takich ludzi jak ja powinno się wykorzystywać ten stan, tą determinację i możliwości... a zamiast tego lekarz wpędza mnie w doła.

 

Inny psychoterapeuta zamiast zajmować się agorafobią, zaczął wpierniczać się w moje relacje rodzinne i oczekiwał, że je poprawie. Jak mam poprawić relację z kimś kto mojemu wówczas jeszcze nie narodzonemu dziecku życzył śmierci i narobił nam problemów? 

No i cholera, ja mam ponad 30 lat... jak można oczekiwać, że będę na pępuszku mamusi? 

 

Leczenie się w tym kraju jest... ci ludzie którzy nas leczą, sami są dużo, dużo bardziej walnięci od nas.

 

Dziś gadałem z żoną o trittico które brałem - żona potwierdziła, że trittico ostro pogłębiło agorafobię i czas w którym brałem tą truciznę nazwała "mrocznymi czasami" - nie dziwię się... 

 

Teraz mam dla własnego dobra wziąć proch po których przez 3-4 tygodnie znowu wpadnę w ataki paniki i które dodadzą mi do terapii pół roku pracy, po których będę impotentem, po których będę otępiały...

 

A jakie zalety...? Jakie plusy...? Będę mógł na nich pracować stacjonarnie... Nie, nie będę... - to słowa lekarki... 

 

Miałem epizod bezsenności - kolejne prochy, które wg. informacji z neta daje się w ostatnim rzucie gdy wszystko zawodzi.

 

Powiedziałem lekarzowi, że wyleczyłem się kofeiną - jak nie przespałem nocy, to wstawiałem o rygorystycznie ustalonej godzinie i walczyłem kofeiną żeby wytrzymać dzień, potem byłem padnięty i spałem - rygorystycznie stabilizowałem sobie rytm dobowy i w 2 tygodnie śladu po bezsenności nie było. Lekarz darł na mnie mordę, że lęki sobie zwiększam. 

Zastanawiam się czy te zwiększone lęki były w tym samym pokoju... ja ich nie zauważyłem i nie doświadczyłem.

 

Leczą nas ludzie niepoczytalni, niebezpieczni i chorzy... Strach pomyśleć o tym, co muszą przechodzić ludzie w szpitalach psychiatrycznych będący na łasce takich szarlatanów. 

 

 

Edytowane przez panPytajnick

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 godzin temu, panPytajnick napisał(a):

Potrzebowałem zaświadczenia do ZUS o świadczenie rehabilitacyjne. 

Akurat niechęć do leczenia farmakologicznego i odmowa przyjmowania leków w kontekście świadczenia rehabilitacyjnego może zadziałać na Twoją niekorzyść.
Świadczenie rehabilitacyjne ma służyć przywróceniu zdolności do pracy, a skoro Ty odmawiasz uznanych metod leczenia w postaci farmakoterapii i psychoterapii(a orzecznik ZUSowski na pewno wezwie Cię na komisję jeśli dołączona dokumentacja będzie niewystarczająca do wydania decyzji i o to zapyta) to na sam odpoczynek świadczenie nie przysługuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Noire Panthere Jestem na psychoterapii - terapia CBT jest jedyną formą leczenia agorafobii.

 

Nie, fobii nie leczy się farmakologicznie. Wręcz przeciwnie, tłumienie lęku lub nadmierna ekspozycja powodują, że lęk w fobii się powiększa.

 

 

Edytowane przez panPytajnick

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×