Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy facet ze spektrum autyzmu ma szansę na związek?


Rekomendowane odpowiedzi

Jak myślicie czy mając lekki zespół Aspergera można zostać mężem, a nawet ojcem? U mnie ZA objawia się głównie problemami z kontaktami z ludźmi. Jestem małomówny, nietowarzyski i dobrze jest mi samemu, jestem jednak koleżeński i sympatyczny. Nie rozumiem sarkazmów i niektórych typów żartów. Jestem typem wrażliwca. Mam trochę nadwrażliwość sensoryczną, więc nigdy nie poszedłbym na koncert czy dyskotekę. Mam jednak problem z męskością, bo nie czuję się pewny swojej męskości. Sens jest taki, że mnie pociąga tradycyjna męskość i jej rola, jednak nie zostałem jej nauczony, bo ojciec w sumie mnie to go nie nauczył, z resztą jego męskość była zaburzona.

 

Teraz zastanawiam czy ktoś mi może w tym pomóc czy się będę ,,nadawał,,? Seksuolog, psycholog czy bardziej psychoterapeuta czy może na własnym tyłku mam się przekonać?

Edytowane przez MiśMały

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam diagnozę całościowego zaburzenia rozwoju od ponad siedemnastu lat i rentę socjalną od ponad dziesięciu lat. Nigdy nie byłem w związku romantycznym. Bardzo pociągają mnie kobiety. "Nie potrafię pozbyć się pragnień cielesnych". Sfery: erotyczna i romantyczna bardzo mnie pociągają :( Nigdy nie miałem nawet bliższej przyjaźni. 

 

Dla mnie bezżenność i wstrzemięźliwość erotyczna to przede wszystkim ofiara z siebie. Bywa to dla mnie bardzo bolesne psychicznie i "wykańczające", ale nie chcę zostać cudzołożnikiem czy osobą, która zmarnowała swój talent...

 

Nie wyobrażam sobie siebie w roli rodzica. "Nie umiem normalnie żyć z osobami". "Bardzo boję się cierpienia". W pewnych aspektach jestem bardzo unikający - nie toleruję niewygody, niebezpieczeństwa. Mam "natręctwa" na punkcie możliwości zakażenia, dotykania podłoża, tego, co miało kontakt z nim...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, MiśMały napisał(a):

Teraz zastanawiam czy ktoś mi może w tym pomóc czy się będę ,,nadawał,,?

Biorąc pod uwagę ilu niby "zdrowych ludzi" żyje w fatalnych związkach i którzy założyli rodziny nie mając ku temu ani warunków ani nie będąc dojrzałymi, to sam fakt, że zadajesz sobie takie pytania wróży Ci lepiej. No tylko partnerke wypadałoby znaleźć

 

2 godziny temu, MiśMały napisał(a):

Jak myślicie czy mając lekki zespół Aspergera można zostać mężem, a nawet ojcem?

tak/tak

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

36 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Myślę o jakimś narcyzmie, psychopatii, jakaś stabilność psychiczna, nie wiem czy o to chodzi w pytaniu xd bo jak chodzi o choroby czy zaburzenia to takie osoby zakładają rodziny.

Powinnam powiedzieć o ocenie dojrzałości emocjonalnej psychicznej do zostania rodzicem

Edytowane przez Dalila_

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Kiusiu napisał(a):

Zależy który. Np. ja nie mam szans ani na związek, ani na szczęście, ani na zdrowie. Trudno mi się z tym pogodzić. Z tym, że życie jest karą i że wszyscy mną gardzą i mnie olewają - poza matką, która jednak kiedyś umrze.

Matko bosko. Nie powiedziałabym po twojej osobowości forumowe że masz takie doświadczenia i przekonania

Powiesz czemu tak ? Bo wydajesz się tutaj wygadaną obytą towarzyską osobą 

;o

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

56 minut temu, Dalila_ napisał(a):

czemu tak ?

Splot czynników. Przewlekła bezsenność na tle nerwowym, połączona z wieloletnią samotnością i wieloletnim brakiem pracy, przerywanym krótkimi okresami pracy na "śmieciówkach". To, że za każdym razem, jak chcę z kimś porozmawiać albo się spotkać, to muszę żebrać o kontakt ze znanymi mi osobami, i bardzo rzadko udaje mi się uzyskać jakikolwiek odzew, w 99% przypadków jestem olewany, a nawet jeśli nie, to i tak wychodzi na to, że nie mam szans na związek z tą osobą. Nikt z własnej inicjatywy nie kontaktuje się ze mną, mimo że ma do mnie kontakt. Nikogo nie obchodzę, wszyscy mną gardzą, olewają, a może nawet nienawidzą i życzą mi śmierci z braku snu, która mnie najpewniej spotka.

Nie mam jak obniżyć sobie poziomu kortyzolu w sposób inny niż dieta i ćwiczenia oddechowe, które dają tylko częściowy efekt i niczego nie gwarantują. Codziennie przychodzę do pustego mieszkania i nie mam się do kogo odezwać ani do kogo przytulić, wziąć za rękę, pogłaskać itd. Pamiętam, że kiedyś, wieczorem po masażu relaksacyjnym, zdarzyło się, że ku własnemu zdumieniu zasnąłem bez wyraźnego trudu (tzn. chyba w ciągu godziny od położenia się) i przespałem całą noc. No ale przecież nie mogę codziennie wydawać 200+ zł na masaż relaksacyjny. Musiałbym być milionerem, żeby móc korzystać z czegoś takiego. Nie mogę mieć żadnego zwierzątka innego niż gad, płaz, rybki, owad czy pająk, bo jestem alergikiem (zresztą uczulonym nie tylko na sierść i pierze, ale też pyłki). Żadna kobieta nie uważa mnie za atrakcyjnego, a nawet jeśli, to nigdy mi tego nie mówi, więc ja o tym nie wiem. Idę przez życie bez żadnego pozytywnego zainteresowania ze strony innych. Bez żadnych komplementów ani miłych słów, za to z pamięcią całej masy gróźb, wyzwisk i mieszania mnie z błotem oraz traktowania mnie jak powietrze. Byłem na setkach rozmów kwalifikacyjnych, które oblałem, samemu nie wiedząc dlaczego, bo nikt mi nie powiedział. Brak domknięcia poznawczego, w połączeniu z całą resztą, doprowadza mnie do ultra silnej frustracji, furii i rozpaczy.

 

A do tego np. wczoraj wychodząc z pociągu zapomniałem wziąć bagażu i zorientowałem się dopiero jadąc potem tramwajem - byłem i jestem na siebie tak wściekły, że całą noc nie zmrużyłem oka. Jakby tego było mało, jadąc wczoraj pociągiem widziałem przez okno szerokie połacie świeżo wyciętego lasu w pobliżu torów - a ja kocham drzewa, i krew mnie zalewa na widok niszczonej zieleni.

Mam dużą nadwrażliwość sensoryczną i łatwo ulegam przebodźcowaniu, a gdy przy tym jestem po nieprzespanej nocy, ta nadwrażliwość ulega spotęgowaniu. I moje ataki furii, złości i frustracji ulegają spotęgowaniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

44 minuty temu, Kiusiu napisał(a):

To, że za każdym razem, jak chcę z kimś porozmawiać albo się spotkać, to muszę żebrać o kontakt ze znanymi mi osobami, i bardzo rzadko udaje mi się uzyskać jakikolwiek odzew, w 99% przypadków jestem olewany, a nawet jeśli nie, to i tak wychodzi na to, że nie mam szans na związek z tą osobą.

Powiem ci, co ja robię.

 

Jak widzę, że ktoś mnie olewa, to nie ganiam za tą osobą, nie naciskam – dostosowuję swoją intensywność kontaktu do niej. Nikogo do niczego nie zmuszę. Co przez to zyskuję – raczej nie osobę (a nawet jeśli, po jakimś czasie, ona jednak się zreflektuje, to już jest za późno, bo ja poszedłem dalej), ale godność. Nie wyobrażam sobie biegać za kimś, kto nie chce ze mną kontaktu. Wychodzę z założenia: „ty tracisz”. Ja mam co robić i na co poświęcać czas, mam pozaczynanych pełno hobbystycznych projektów, czytam zwykle trzy książki na raz, więc zawsze sobie ten czas jakoś zagospodaruję. Poza tym nie każdy jest z każdym kompatybilny i to jest normalne.

 

No bo jeśli ktoś ogranicza kontakt, to widocznie ma jakiś powód, a jeśli o tym nie mówi, to widocznie nie chce lub nie potrafi, i jest tak naprawdę kilka możliwości rozwoju takiej sytuacji.

 

1. Będziesz za kimś latał i stracisz godność w oczach swoich i tej osoby,

 

2. Olejesz ją tak, jak ona olewa ciebie, i nawet jeśli znajomość się nie utrzyma, to widocznie tak miało być,

 

3. Ona zobaczy, że się „wymykasz”, że nie jesteś zawsze na jej zawołanie, i zacznie cię bardziej szanować,

 

4. Znajomość po prostu naturalnie przejdzie w fazę mniej bliższą, niż była (lub niż chciałbyś, żeby była).

 

Ja nie chciałbym bliskiej znajomości, w której muszę się prosić o kontakt, bo to jest zwyczajnie uwłaczające.

 

Co oczywiście nie oznacza, że taka znajomość jest „do wyrzucenia”, bo powody mogą być różne. Mam taką kumpelę, bardzo dużo pisaliśmy jeszcze rok temu. Jakoś się to zmieniło, wypaliło. Zaczęła się odzywać rzadziej, to ja też przestałem pisać – zwykle wychodzę z założenia, że jeśli ktoś mi nie odpisał na ostatnią wiadomość, to nie piszę już więcej. I tak w sumie piszemy rzadko. Spotkaliśmy się ostatnio (miała urodziny, zaprosiła mnie, to przyjechałem), było fajnie, i pewnie jak będzie cieplej to będziemy się spotykać trochę częściej, ale ten kontakt internetowy osłabł. Czemu – nie wiem. Może jej hype na mnie minął (miałem wrażenie – może mylne – że była mną na początku w jakimś sensie zafascynowana, a fascynacja nigdy nie trwa wiecznie), może ma dużo roboty / nauki, może skupia się na chłopaku (bo wtedy była sama). Ale nie przeszkadza mi to – po prostu z osoby, którą zaczynałem traktować jak kogoś trochę bliższego (może jak kandydatkę na psiapsi), stała się po prostu zwykłą koleżanką, bez żadnych oczekiwań z żadnej ze stron. A koleżanki też są ważne (i koledzy, ale ja mam akurat duży problem z utrzymywaniem znajomości z facetami – zawsze jest jakiś dystans z mojej strony).
 

44 minuty temu, Kiusiu napisał(a):

Nikogo nie obchodzę, wszyscy mną gardzą, olewają, a może nawet nienawidzą i życzą mi śmierci z braku snu, która mnie najpewniej spotka.

Uważasz że tutaj, na tym forum, też tak jest?

 

44 minuty temu, Kiusiu napisał(a):

Żadna kobieta nie uważa mnie za atrakcyjnego, a nawet jeśli, to nigdy mi tego nie mówi, więc ja o tym nie wiem.

Laski rzadko mówią to wprost, jeśli nie są autystyczne lub zdesperowane ;) Cała ta gra płci zazwyczaj odbywa się niewerbalnie. Przynajmniej z mojego doświadczenia – i z mojego doświadczenia tak jest najlepiej, bo nie ma jawnych oczekiwań, więc też jawnych rozczarowań i niemiłych sytuacji. Można się po cichu dostosować do sytuacji.

 

44 minuty temu, Kiusiu napisał(a):

Bez żadnych komplementów ani miłych słów, za to z pamięcią całej masy gróźb, wyzwisk i mieszania mnie z błotem oraz traktowania mnie jak powietrze.

Szkoła? To specyficzne miejsce ale pamiętaj, że nie ma odniesienia do życia dorosłego. W szkole to jest normalne (co nie znaczy, że dobre), że gnębi się słabszych, bo tak buduje się własną pozycję w grupie. To beznadziejne, ale tak to działa – nikt nie chce być ofiarą, więc to jest walka o przetrwanie.

 

44 minuty temu, Kiusiu napisał(a):

Byłem na setkach rozmów kwalifikacyjnych, które oblałem, samemu nie wiedząc dlaczego, bo nikt mi nie powiedział.

A to mnie akurat zastanowiło, bo jawisz mi się jako inteligentna, oczytana osoba. Powiesz o tym trochę więcej? Jakie masz wykształcenie, doświadczenie, na jakie stanowiska aplikowałeś? Jest coś w twojej historii zatrudnienia, co może wywoływać pytania (częsta zmiana pracy – jak częsta? Te okresy bez pracy – jak długie były)? Jak twoim zdaniem te rozmowy przebiegały – tak obiektywnie, jak wypadałeś?

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

47 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Splot czynników. Przewlekła bezsenność na tle nerwowym, połączona z wieloletnią samotnością i wieloletnim brakiem pracy, przerywanym krótkimi okresami pracy na "śmieciówkach".

Myślę że stabilność przy posiadaniu pracy by na pewno obniżyła twój korstyzol przynajmniej w jakimś stopniu... Ale oczywiście masz orzeczenie zrobione? I szukasz prostych prac z orzeczeniem a nie gruszek na wierzbie?

 

47 minut temu, Kiusiu napisał(a):

 

To, że za każdym razem, jak chcę z kimś porozmawiać albo się spotkać, to muszę żebrać o kontakt ze znanymi mi osobami, i bardzo rzadko udaje mi się uzyskać jakikolwiek odzew, w 99% przypadków jestem olewany, a nawet jeśli nie, to i tak wychodzi na to, że nie mam szans na związek z tą osobą.

To zdanie odnosi się do odzewu ze strony znajomych ci kobiet? Czy od mężczyzn znajomych/ kolegów też?

47 minut temu, Kiusiu napisał(a):

 

 

Nikt z własnej inicjatywy nie kontaktuje się ze mną, mimo że ma do mnie kontakt. Nikogo nie obchodzę, wszyscy mną gardzą, olewają, a może nawet nienawidzą i życzą mi śmierci z braku snu, która mnie najpewniej spotka.

Mogę Cię w sumie pocieszyć że poznałam dużo osób najczęściej z fobia społeczną ale też z innymi trudnosciami którzy też żyją w samotności. Z tego forum. Jeśli tobie brakuje kolegów i im brakuje kolegów to ja nigdy ni chuja nie mogę zrozumieć czemu jeden z drugim albo całą gromada nie poznacie się w necie choćby!!! Tylko wszyscy narzekają na samotność. Nie ogarniam tego;// tak jakby to nie leżało w naturze męskiej żeby budować więź na wspólnych troskach czy brakach bo czemu nie. Lepiej chować się do dziupli niż skorzystać z tego co może odmienić sytuację lekko A może się zdarzy że DIAMETRALNIE

 

47 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Nie mam jak obniżyć sobie poziomu kortyzolu w sposób inny niż dieta i ćwiczenia oddechowe, które dają tylko częściowy efekt i niczego nie gwarantują. Codziennie przychodzę do pustego mieszkania i nie mam się do kogo odezwać ani do kogo przytulić, wziąć za rękę, pogłaskać itd. Pamiętam, że kiedyś, wieczorem po masażu relaksacyjnym, zdarzyło się, że ku własnemu zdumieniu zasnąłem bez wyraźnego trudu (tzn. chyba w ciągu godziny od położenia się) i przespałem całą noc. No ale przecież nie mogę codziennie wydawać 200+ zł na masaż relaksacyjny. Musiałbym być milionerem, żeby móc korzystać z czegoś takiego.

No niestety. Próbuj kąpielami, kup sobie jakieś żelowe na twarz maski ja mam na migrene to pewnie relaksacyjna też istnieje. Roler do twarzy sobie kup to też relaksuje. Słuchaj ASMR jak zasypiasz może. Jakieś inne metody. Kup akumate!!! A wgl wiesz od czego masz ten stres?

 

47 minut temu, Kiusiu napisał(a):

 

Nie mogę mieć żadnego zwierzątka innego niż gad, płaz, rybki, owad czy pająk, bo jestem alergikiem (zresztą uczulonym nie tylko na sierść i pierze, ale też pyłki).

Na sierc każda? Ostatnio ktoś mi mówił że można mieć uczulenie na kota A na psa nie. I nawet nie wiem czy o rasie kota to nie było że zależy. Dziwne to bylo dla mnie niedowierzalam. A co z tymi rasami ssaków bez sierci? Takie rasy też są

 

47 minut temu, Kiusiu napisał(a):

 

Żadna kobieta nie uważa mnie za atrakcyjnego, a nawet jeśli, to nigdy mi tego nie mówi, więc ja o tym nie wiem. Idę przez życie bez żadnego pozytywnego zainteresowania ze strony innych. Bez żadnych komplementów ani miłych słów

Tu też mogę pocieszyć, ten problem ma chyba znaczną część mężczyzn pewnie z połowa. Wystarczy poczytać Internety co piszą. A zdj swoje wstawiales tu kiedyś uważam że wyglądasz całkiem nieźle:-) nie w moim typie ale wiem że dziewczyn co lubią długowłosych facetów o jakiejś aurze hippisa czy punkowca nie brakuje. Zresztą radziles wielu chłopakom tu w jakich miejscach poznawać dziewczyny. To ty też poznawaj, tylko naucz się inicjatywy zagaduj

47 minut temu, Kiusiu napisał(a):

 za to z pamięcią całej masy gróźb, wyzwisk i mieszania mnie z błotem oraz traktowania mnie jak powietrze.

Przez co? Masz od tego PTSD?

 

47 minut temu, Kiusiu napisał(a):

 

Byłem na setkach rozmów kwalifikacyjnych, które oblałem, samemu nie wiedząc dlaczego, bo nikt mi nie powiedział. Brak domknięcia poznawczego, w połączeniu z całą resztą, doprowadza mnie do ultra silnej frustracji, furii i rozpaczy.

No jeśli ktoś jest specyficzny albo oryginalny, ma gesty mowe zachowanie i gafy nie wpisujace się w ramkę... To tak jest. Atypowi mają trudniej lub jakieś oryginały normikow tez

 

47 minut temu, Kiusiu napisał(a):

 

A do tego np. wczoraj wychodząc z pociągu zapomniałem wziąć bagażu i zorientowałem się dopiero jadąc potem tramwajem - byłem i jestem na siebie tak wściekły, że całą noc nie zmrużyłem oka.

No bywa. Niekoniecznie ktoś wziął i możesz odzyskać. Sie idzie lub dzwoni do tych punktów informacyjnych PKP czy mpk czy no różne są ale najczęściej np w galeriach właśnie gdzie jest duży dworzec czy na dużym dworcu. W duzym mieście. A jak nie to na infolinię dzwon i zgłoś. Przecież pociąg ma obsługę oni znajdują te bagaże i zgłaszają. Więc ten bagaż jest do odzyskania może nawet z powrotem ci konduktor przywiezie xD 

 

 

47 minut temu, Kiusiu napisał(a):

 

Mam dużą nadwrażliwość sensoryczną i łatwo ulegam przebodźcowaniu, a gdy przy tym jestem po nieprzespanej nocy, ta nadwrażliwość ulega spotęgowaniu. I moje ataki furii, złości i frustracji ulegają spotęgowaniu.

Też mam taką nadwrażliwość nie jest to przyjemne i łatwe ;/ sciskam

Edytowane przez Dalila_

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

tak jakby to nie leżało w naturze męskiej żeby budować więź na wspólnych troskach czy brakach bo czemu nie.

Taka luźna obserwacja – faceci najczęściej budują więzi przez wspólne robienie czegoś, a nie rozmowy. Oczywiście nie zawsze i nie wszyscy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

Taka luźna obserwacja – faceci najczęściej budują więzi przez wspólne robienie czegoś, a nie rozmowy. Oczywiście nie zawsze i nie wszyscy.

A kto im broni wspólnie coś robić. Grać on line, oglądać live coś, potem się na żywo poznawać może... No ale najpierw trzeba jakoś do tego dojść czyli przez spisanie się bo inaczej nie da rady. A ogólnie to wiadomo że najlepiej poznawać nie wiem w piłkę nożną grac np na osiedlu xd ale ja mówiłam o tych osobach z forum z takim problemem 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nikt nie broni :D Ale jakoś u mnie to nigdy przez internet nie działało. Choć z drugiej strony są grupy związane z hobby, w których jestem, latem co tydzień się spotykamy gdzieś na mieście, w jakimś parku, itd. To nie są bliscy przyjaciele, ale po prostu znajomi, kumple (bo w 95% są to faceci), czy po prostu osoby, które kojarzę / znam.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

21 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

Nikt nie broni :D Ale jakoś u mnie to nigdy przez internet nie działało. Choć z drugiej strony są grupy związane z hobby, w których jestem, latem co tydzień się spotykamy gdzieś na mieście, w jakimś parku, itd. To nie są bliscy przyjaciele, ale po prostu znajomi, kumple (bo w 95% są to faceci), czy po prostu osoby, które kojarzę / znam.

A jak trafiłeś do tych grup int?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

Jak widzę, że ktoś mnie olewa, to nie ganiam za tą osobą, nie naciskam – dostosowuję swoją intensywność kontaktu do niej.

Chciałbym tak umieć - tyle że przy mojej niskiej samoocenie połączonej z samotnością i desperacją nie umiem podchodzić do tego na chłodno ani w wyrachowany sposób. Decydują tu tylko i wyłącznie burzliwe emocje.

A powodów, z których jestem olewany, może być masa. Zajęcie pracą, wyjazdami, dziećmi (część znanych mi kobiet to samotne matki po rozwodach) itd.

11 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

Wychodzę z założenia: „ty tracisz”. Ja mam co robić i na co poświęcać czas, mam pozaczynanych pełno hobbystycznych projektów, czytam zwykle trzy książki na raz, więc zawsze sobie ten czas jakoś zagospodaruję.

Tobie to łatwo mówić, bo masz partnerkę i raczej nie masz problemów z niską samooceną i brakiem poczucia własnej wartości. Gdybyś był olewany przez każdą kobietę, to pewnie inaczej byś do tego podchodził. Sam też dużo czytam, wprawdzie dużo częściej teksty prasowe (w tym internetowe) oraz hasła na wikipedii niż książki (beletrystyka mnie nie interesuje, tylko nudzi i męczy), dość często też oglądam popularnonaukowe programy, słucham podcastów itd. - jednak nic z tego nie zastąpi mi kontaktu z kobietą na żywo. Nic nie zastąpi mi dotyku, przytulasa, buziaka, masażu ani stosunku.

Jednocześnie co chwila mega mocno wkurzam się na ludzkość jako gatunek. Na ludzką zachłanność, głupotę, arogancję, brak szacunku do przyrody, wywyższanie się, zarozumialstwo, rządy socjopatów, narcyzów i psychopatów, marginalizowanie idealistów itd.

Regularnie dochodzę do wniosków" Na świecie nie istnieje dobro, tylko zło" oraz "Najlepiej, gdyby cała ludzkość została wymordowana przez jakiegoś Thanosa czy kogoś podobnego". Mój pesymizm ciągle nasuwa mi takie myśli - pcha mnie w stronę nihilizmu egzystencjalnego.

18 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

Uważasz że tutaj, na tym forum, też tak jest?

Nie wiem, możliwe. Co najmniej kilkoro użytkowników mocno mnie tu zmieszało z błotem bez żadnego powodu.

19 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

Laski rzadko mówią to wprost

A powinny. Najlepiej, gdyby wszystko było bezpośrednie, łopatologiczne i jednoznaczne, żeby nie dało się tego nie zauważyć ani pomylić z czymkolwiek innym. Bo komplementy są budujące.

Czy kobiety są wredne i chcą poniżać mężczyzn i wpędzać ich w kompleksy, czy aż tak tępe, że nie rozumieją, że mężczyźni lubią słyszeć komplementy, że lubią słyszeć, że są chciani, pożądani i doceniani?

Gdy coś jest nie wprost, to bardzo łatwo to przeoczyć. Zawsze tak jest. A już zwłaszcza gdy ma się do czynienia z autystą.

Niech każda kobieta zwraca się do każdego mężczyzny jak do autysty. Tak powinno być.

I niech kobiety aktywnie i bezpośrednio uwodzą mężczyzn, którzy im się podobają. A nie tylko biernie czekają lub "dają sygnały" łatwe do przeoczenia, zwłaszcza przez autystów.

Jak ktoś unika kontaktu wzrokowego, to musi usłyszeć prosty i jasny komunikat.

23 minuty temu, Doktor Indor napisał(a):

Cała ta gra płci zazwyczaj odbywa się niewerbalnie

Kto wymyślił coś takiego? To absurd.

24 minuty temu, Doktor Indor napisał(a):

Szkoła?

Nie tylko. Nie zliczę, ile razy zwyzywały mnie jakieś menele, którym ośmielałem się przechodzić przed oczami po chodniku - w dodatku gdy kiedyś w niedzielne popołudnie w spacerową pogodę zabłądziłem na spacerze koło jakiejś posesji położonej wśród lasu i trzy razy natrafiłem na ślepy zaułek, który początkowo uznałem za wyjście do lasu, to właściciel posesji zaczął mi grozić wypuszczeniem na mnie psa i zastrzeleniem, oprócz wyzywania mnie.

Potem przez całą noc nie mogłem zasnąć, w takim szoku byłem.

Wiem, że nie powinienem się przejmować czymś takim, ale moja wrażliwość nie pozwala mi inaczej reagować. Organizm mnie nie słucha.

Mój organizm najwidoczniej został fatalnie zaprojektowany i skonstruowany. I nic się nie da z tym zrobić.

27 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

wykształcenie, doświadczenie, na jakie stanowiska aplikowałeś?

Skończone studia historyczne, poza tym kursy językowe, grafiki komputerowej, webdewelopera i CISCO, staż w fundacji, praca w trzech call centrach przez krótkie okresy w trakcie studiów i bezpośrednio po ich ukończeniu, praca na okresy próbne w biurze tłumaczeń, w muzeum i przez dłuższy czas na "śmieciówce" w biurze pośrednictwa finansowego (w tym kredytowego), kilka prac dorywczych "na gębę" na bardzo krótkie okresy, obecnie wolontariat w muzeum (innym). Aplikowałem praktycznie na wszelkie stanowiska, które nie wymagały specyficznych wymagań typu prawo jazdy, znajomość rysunku technicznego, uprawnień na wózki widłowe, statusu studenta, orzeczenia o niepełnosprawności, książeczki sanepidowskiej, umiejętności spawania, specyficznego kierunku studiów typu administracja czy zarządzanie itd.

33 minuty temu, Doktor Indor napisał(a):

Jak twoim zdaniem te rozmowy przebiegały – tak obiektywnie, jak wypadałeś?

Nie mam pojęcia.

Nie wiem, czy byłem odrzucany z powodu mocnej konkurencji, czy z powodu, że sam wypadałem słabo i robiłem jakieś konkretne błędy w rozmowach. W każdym razie podczas każdej rozmowy byłem mniej lub bardziej zestresowany, unikałem kontaktu wzrokowego i ani razu się nie uśmiechałem. Nie wiem, czy to mogło jakoś wpłynąć na ich wyniki.

Jakaś psychiatra zanotowała też, że jestem "osobliwy w pantomimice", cokolwiek to oznaczało.

33 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

Ale oczywiście masz orzeczenie zrobione?

Nie mam. Nawet nie bardzo wiem, jak miałbym zabrać się za załatwianie czegoś takiego, ani na jakiej podstawie miałbym to uzyskać, ani jakie konkretnie korzyści bym z tego miał.

33 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

I szukasz prostych prac z orzeczeniem a nie gruszek na wierzbie?

Przede wszystkim szukałem prac biurowych, choć również czasem jakichś fizycznych typu magazynowe.

34 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

To zdanie odnosi się do odzewu ze strony znajomych ci kobiet? Czy od mężczyzn znajomych/ kolegów też?

Praktycznie tylko kobiet, bo jakoś nie widzę powodu, by kontaktować się z mężczyznami. Przyjaźń męsko-męska nie była przeze mnie nigdy uznawana za wartościową.

36 minut temu, Dalila_ napisał(a):

A wgl wiesz od czego masz ten stres?

Zarówno chroniczna samotność, jak i długotrwałe bezrobocie podnoszą poziom stresu i kortyzolu.

Samotność wywołuje poczucie braku bezpieczeństwa, co utrzymuje organizm w stanie ciągłej "czujności".

38 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Na sierc każda?

Ze skórnych testów alergicznych wynika, że tak. Zarówno na psy, jak i na koty i inne zwierzęta, choć na koty bodaj najbardziej, na króliki też bardzo. Na gryzonie również.

Zresztą nie chciałbym mieć żadnego zwierzęcia, które musiałbym codziennie wyprowadzać na zewnątrz. Nie ma opcji.

 

PTSD mam od doświadczenia ekstremalnej deprywacji snu (cztery doby bez snu pod rząd spowodowane trującymi lekami przepisanymi przez psychiatrę), nie od gróźb.

 

Wczoraj napisałem maila do kolejowego biura rzeczy znalezionych - i jak dotąd nie doczekałem się odpowiedzi. Czyli najwidoczniej nie mają mojego bagażu i nic nie mogę zrobić. A miałem tam m.in. swój mega intymny notatnik terapeutyczny, w którym zapisywałem strumień świadomości.

 

Ostatni fragment pochrzanił się z cytowaniem i potem już nie mogę "wyjść" z ramki cytatu, gdybym chciał odpowiedzieć, ani wstawić dalej kolejnych cytatów, dlatego odpowiedziałem tutaj, a cytat jest na końcu.

38 minut temu, Dalila_ napisał(a):

A co z tymi rasami ssaków bez sierci? Takie rasy też są

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×