Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy udało wam się zwalczyć kompleks?


Dalila_

Rekomendowane odpowiedzi

Mi się nie udało no ale to dotyczy aspektów które da się zmienić więc to chyba nic nadzwyczajnego. 

Prawdziwa siła przezwyciężenia kompleksu to zmiana myślenia i w końcu akceptacja tego na co nie mamy wpływu.

A kompleksy moga dotyczyć wielu kwestii, wcale nie tylko wyglądu.

Spróbujmy sobie przypomnieć jeden choc kompleks który udało nam się zwalczyć 😈

Nie musicie pisać czego dotyczy tylko czy wam się coś przypomina które udało się zwalczyc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja sobie przypominam i siebie w sumie dwa. Jeden to trądzik który mi przeszedł sam z siebie. Ale pomogła też zmiana diety bo do dziś jak wypije mleko krowie to na drugi dzień nowa cywilizacja wyrasta na twarzy.

A drugi który nie do końca jest ogarnięty to zęby. Miałem dawniej mocno krzywe ale pomógł aparat. Ale widzę że znowu zaczynają tańczyć więc znów coś chce z tym zrobić.

 

Poza tym raczej się lubię mimo że zdaje sobie sprawie z wielu mankamentów i fizycznych i psychicznych. Ale jak na coś nie mamy za dużego (lub w ogóle) wpływu to szkoda zdrowia na myslenie o tym. Lepiej przejść do fazy akceptacji. 

 

Gorsze od posiadania wad ciała albo psychiki jest niskie poczucie własnej wartości. Tego nie wolno sobie robić 

 

@Dalila_ a znowu zadajesz pytanie i sama na nie nie odpowiadasz 😆 śmiało, podziel się z nami też co Cie denerwuje w sobie 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

43 minuty temu, shadow_no napisał(a):

Ja sobie przypominam i siebie w sumie dwa. Jeden to trądzik który mi przeszedł sam z siebie. Ale pomogła też zmiana diety bo do dziś jak wypije mleko krowie to na drugi dzień nowa cywilizacja wyrasta na twarzy.

A drugi który nie do końca jest ogarnięty to zęby. Miałem dawniej mocno krzywe ale pomógł aparat. Ale widzę że znowu zaczynają tańczyć więc znów coś chce z tym zrobić.

 

Poza tym raczej się lubię mimo że zdaje sobie sprawie z wielu mankamentów i fizycznych i psychicznych. Ale jak na coś nie mamy za dużego (lub w ogóle) wpływu to szkoda zdrowia na myslenie o tym. Lepiej przejść do fazy akceptacji. 

 

Gorsze od posiadania wad ciała albo psychiki jest niskie poczucie własnej wartości. Tego nie wolno sobie robić 

 

@Dalila_ a znowu zadajesz pytanie i sama na nie nie odpowiadasz 😆 śmiało, podziel się z nami też co Cie denerwuje w sobie 

Zadaje pytanie żeby się działo coś na forum :D nie wszyscy chyba udzielają się na czacie u preclów tak jak Ty :D A odpowiedź masz w 1 zdaniu poza tym nie masz przymusu odpowiadać hihih

46 minut temu, shadow_no napisał(a):

Gorsze od posiadania wad ciała albo psychiki jest niskie poczucie własnej wartości. Tego nie wolno sobie robić 

Często to jest efekt właśnie kompleksów. Jak u Ciebie z tym się nie wiązało to w sumie nie wiem czy to też kompleksy 🤔 nie wiem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś myślałem, że nie da się mnie lubić, gdy czegoś komuś nie daję, więc poświęcałem się dla ludzi, żeby mnie lubili. Bo chciałem mieć znajomych a nie wierzyłem, że można mnie lubić ot tak po prostu za to, jaki jestem. Więc zawsze starałem się komuś coś dać. Prowadziło to też do zadawania się z osobami, które były dla mnie toksyczne i z którymi nie powinienem był się w ogóle zadawać. Najdłuższa taka znajomość trwała ok. 20 lat – tyle potrzebowałem, żeby zorientować się, że kolega, z którym trzymałem się odkąd miałem 16 lat, jest tak naprawdę narcystyczną kupą gówna. Chyba po prostu nikt wcześniej nie nauczył mnie, że można traktować ludzi inaczej.

 

Ogólnie to przeszło raczej samo. Teraz nie mam potrzeby być lubianym przez wszystkich za wszelką cenę, ani posiadać znajomych na siłę. Stawiam granice toksycznym zachowaniom, brakowi szacunku i odcinam się od takich osób, a przede wszystkim jestem sobą niezależnie od tego, czy się to komuś będzie podobało i czy mnie polubi.

 

Czy można nazwać to kompleksem – raczej tak, choć nie dotyczy wyglądu, a charakteru – poczucia bycia nie dość dobrym, poczucia, że „gdyby tylko znali prawdziwego mnie, nigdy by mnie nie zaakceptowali”.

 

Inna sprawa, że nadal uważam, że gdyby ludzie znali prawdziwego mnie, to spora część z nich by mnie nie zaakceptowała. Tylko że teraz mi na tym nie zależy – ich strata i bardziej zastanawiam się nad tym, kogo ja zaakceptuję a nie nad tym, kto zaakceptuje mnie.

 

A co do wyglądu, to zawsze był to miśkowaty wygląd, trochę za dużo kg, ale przekonałem się, że tak jak faceci lubią bardzo różny typ kobiet, tak są kobiety, które lubią chudzielców i takie, które lubią, jak faceta jest więcej – może czują się wtedy bezpieczniej, nie wiem. Ale już nie mam na tym punkcie kompleksu, choć dbam o siebie dla zdrowia – mogę być miśkiem, ale nie chcę być ulaną świnią, choć przy tym, w jaki sposób odkłada mi się tkanka tłuszczowa, musiałbym się naprawdę zapuścić, żeby być ulańcem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, shadow_no napisał(a):

Gorsze od posiadania wad ciała albo psychiki jest niskie poczucie własnej wartości. Tego nie wolno sobie robić 

Ale ja to właśnie mam - życie, doświadczenia a także psychiczne predyspozycje utwierdziły mnie w  przekonaniu o własnej niskiej wartości.

Edytowane przez Grouchy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, nie mam żadnych kompleksów. Kiedyś nie umiałam zjeść śniadania, zejść na dół do rodziny bez podkładu, gdy byłam nastolatką. Nie miałam idealnej cery, byłam blada teraz w takiej postaci to nawet Wam publicznie się pokazałam. 

Z wagą raczej nie miałam problemów nigdy, może denerwował mnie większy biust teraz mam za mały i co zrobić nic, poczekać aż jeszcze podrośnie może. Denerwowało mnie owłosienie, ale uznałam że osoby ciemniejsze mają jeszcze gorzej. 

Włosy mialam ładne, gęste, powyrywali mi to chodziłam w czapce, jakoś je spinałam teraz wracają do normy.

Najlepiej wszystko przyjąć i się nie przejmować o ile jest nasze.

 

 

Edytowane przez You know nothing, Jon Snow

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 godzin temu, shadow_no napisał(a):

Ja sobie przypominam i siebie w sumie dwa. Jeden to trądzik który mi przeszedł sam z siebie. Ale pomogła też zmiana diety bo do dziś jak wypije mleko krowie to na drugi dzień nowa cywilizacja wyrasta na twarzy.

 

 

@Dalila_

 

Też miałam problem przez mleko krowie, aż ojciec musiał kupić kozy, bo mleko lubiłam a innego pić nie mogłam właśnie z racji na cerę i w ogóle złe samopoczucie, źle je trawiłam. Więc mleko kozie polecam, też wiele kosmetyków nie bez przyczyny jest na bazie koziego mleka tworzone. 

1 minutę temu, Doktor Indor napisał(a):

Kto ci powyrywał włosy?

 

Terroryści. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ogolnie właśnie sobie uswiadomilam,

ze wszystkie moje kompleksy -

ich pojawienie sie (a przynajmniej wzmocnienie) jak i ich znikniecie bierze sie od innych ludzi 😩 słabe wiem. Teraz może już inaczej do tego podchodzę , bo jestem dorosła i otaczam sie dorosłymi a chyba nie ma nic wredniejszego na swiecie niz dzieci i nastolatki;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, Krejzi1 napisał(a):

Ogolnie właśnie sobie uswiadomilam,

ze wszystkie moje kompleksy -

ich pojawienie sie (a przynajmniej wzmocnienie) jak i ich znikniecie bierze sie od innych ludzi 😩 słabe wiem. Teraz może już inaczej do tego podchodzę , bo jestem dorosła i otaczam sie dorosłymi a chyba nie ma nic wredniejszego na swiecie niz dzieci i nastolatki;)

 

Ja odnoszę odwrotne wrażenie. Mnie rówieśnicy w kompleksy nie wprowadzali, ale dorosłym babom, głupszym, brzydszym zdarzało się coś palnąć czy takiemu dorosłemu Szczurowi zazdrosnemu, by mnie w kompleksy wprowadzać żebym z domu nie wychodzila w internecie nie pisała i usuwać konkurentów. 

Edytowane przez You know nothing, Jon Snow

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ogólnie jestem mega zakompleksioną osobą. Już abstrahując od charakteru, który w dużej mierze ukształtowała choroba - nienawidzę swojej osoby. A jeszcze bardziej swojego wyglądu. Pocięłam się po twarzy, bo nienawidzę jej, gardzę sobą w lustrze. Mam bardzo duży kompleks w związku ze swoimi oczami. No cóż - jestem ślepa na jedno oko, wada genetyczna, nic nie zrobię. Ucieka mi to oko, mam zeza, nie widać tego cały czas, ale chwilami tak. Uważam się za osobę brzydką i nigdy nie zmienię sposobu myślenia. To po prostu fakt. Swojego charakteru nienawidzę, bo czasami nie wiem jaki on jest. Nie uważam się za osobę dobrą, raczej życie mnie na tyle skrzywiło i przez to nie potrafię się przystosować do społeczeństwa. Uciekam w samotność, bo jedynie to daje mi ukojenie. 

 

Więc reasumując: nie, nie udało i się zwalczyć kompleksów i nigdy to nie nastąpi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

32 minuty temu, cynthia napisał(a):

Ogólnie jestem mega zakompleksioną osobą. Już abstrahując od charakteru, który w dużej mierze ukształtowała choroba - nienawidzę swojej osoby. A jeszcze bardziej swojego wyglądu. Pocięłam się po twarzy, bo nienawidzę jej, gardzę sobą w lustrze. Mam bardzo duży kompleks w związku ze swoimi oczami. No cóż - jestem ślepa na jedno oko, wada genetyczna, nic nie zrobię. Ucieka mi to oko, mam zeza, nie widać tego cały czas, ale chwilami tak. Uważam się za osobę brzydką i nigdy nie zmienię sposobu myślenia. To po prostu fakt. Swojego charakteru nienawidzę, bo czasami nie wiem jaki on jest. Nie uważam się za osobę dobrą, raczej życie mnie na tyle skrzywiło i przez to nie potrafię się przystosować do społeczeństwa. Uciekam w samotność, bo jedynie to daje mi ukojenie. 

 

Więc reasumując: nie, nie udało i się zwalczyć kompleksów i nigdy to nie nastąpi.

Nie napiszę tego z sympatii tylko z całkiem obiektywnego poglądu bo widziałam Cię nieraz. Co prawda nie realnie ale Twoje fotki. Masz typ urody, który zawsze chciałam mieć. Oczywiście chcemy mieć to co sami nie mamy. Jesteś bardzo ładną dziewczyną. Nie wiem czy to kompleksy ale bardziej pasuje mi na jakiś zaburzony obraz siebie. Chciałoby się napisać prosta radę "polub siebie" ale widzę często, że my doskonali jesteśmy w teorii i wiem jak powinno być ale praktyka jest bardziej złożona. Gdyby tak nie było nie siedzielibyśmy latami tutaj.

 

 

Nasunęła mi się myśl i naszła potrzeba aby to teraz wyrazić...

 

Czasem ludzie mi się żalą, że próbują innym pomóc a później frustrują się bo widzą, że ich próby nie przynoszą rezultatu i wątpią w siebie. Zaangażowany czas nikomu nie służy bo potrzebujący "nie dostrzegł" tego co chcieliśmy przekazać albo co więcej torpeduje słowa trwając uparcie przy swoim. To wyczerpuje także osoby wspierające. Po latach doszłam do jednego wniosku tutaj. Każdy ma swój indywidualny czas. Możemy wskazywać drogę i kierunek ale nikogo nie uszczęśliwimy na siłę. Jeżeli nie dziś to kiedy indziej. Dajmy ludziom czas. Pozwólmy im uczyć się nawet jak widzimy, że nie tędy droga. Nie marnujcie swojej energii i nie wymagajcie od siebie aż tak. To nie znaczy aby zaprzestać wspierać ale nie kosztem siebie. To rzeczywiście wyczerpuje.

To tak z drugiej strony medalu ❤️

Edytowane przez Melodiaa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś uważałam, że jestem za chuda a teraz za tłusta więc popadam z skrajności w skrajność. Jak żyć? :bezradny:Do tego mój angielski jest na marnym poziomie co mnie frustruje bo w dzisiejszych czasach uważam, że powinnam potrafić się porozumiewać. Wciaż jestem zbyt mało mądra życiowo mimo upływu lat. I wciąż zaburzenia potrafią przejąć nade mną kontrolę a myślałam, że jestem na lepszym poziomie w ich okiełznywaniu :evil: Zawodzę siebie i innych choć obiecuję sobie, że koniec z tym...

Życie jest brutalne jednym słowem. 

Edytowane przez Melodiaa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Melodiaa napisał(a):

Możemy wskazywać drogę i kierunek ale nikogo nie uszczęśliwimy na siłę. Jeżeli nie dziś to kiedy indziej. Dajmy ludziom czas. Pozwólmy im uczyć się nawet jak widzimy, że nie tędy droga. Nie marnujcie swojej energii i nie wymagajcie od siebie aż tak. To nie znaczy aby zaprzestać wspierać ale nie kosztem siebie. To rzeczywiście wyczerpuje.

To tak z drugiej strony medalu ❤️

To bardzo cenna uwaga 👏🏻 dodam do niej że ciężko jest ratować inne osoby, jeśli samemu się jest w kiepskiej kondycji. I gdy swoje własne problemy nas przerastają. Dlatego ratowanie innych i calego świata zawsze trzeba zaczynać od samego siebie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×