Skocz do zawartości
Nerwica.com

Ksiądz, spowiedź, czcij i umieraj, winy!


poszkodowany

Rekomendowane odpowiedzi

Idziesz do konfesjonału. Odmawiasz regułkę. Pytasz - kogo mam słuchać? Dostajesz odpowiedź rodziców. Rodzicie każą mówić psychiatrze, że biorę leki! Złamałem teraz przykazanie: Czcij ojca i matkę swoją. I jeszcze: Emm, nie to. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu. Dwaj księża, jeden... Złamałem sobie teraz: Tajemnice spowiedzi, ale  tego można się wyspowiadać, nie chciałem celowo mieć złych uczynków. Jeden się pytał, czy jestem chory psychicznie, to powiedziałem, że TAK, on na to, że powininienem brać leki. Do drugiego mówię: Zaniedbanie leczenia. On pyta jakiej choroby? Mówię schizofrenia paranoidalna. To on, że powinienem brać leki. Ja mówię, że szkodzą i nie chce. On, że znajdą odpowiedni leki i przemyśl to. Jak był ksiądz po kolędzie w grudniu to nic nie narzekałem na rodziców, złożone to zagadnienie. Bo modlitwa Ojcze nasz, mówi jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. Nie wyspowiadałem się z jednego z grzechów głównych, gniewu. I nie powiedziałem na zakończenie za wszystkie grzechy serdecznie żałuję. Gniewu nie żałuję do niektórych osób, bo ktoś nie chce ze mną rozmawiać, ja jeszcze prawie skoczyłem z mostu i podawałem numer telefonu do tej osoby ludziom z ulicy, bo to się lata ciągnie, a ja cierpię. Ogólnie miałem utrzymujące się dyskinezy przez jakiś okres, teraz mam szumy uszne i to ostre? tak, że stresują, nie mogę odpocząć w domu, posiedzieć w ciszy, nie mogę wychodzić z domu, nie pracuję, nic nie mogę robić, boję się decydować sam. Ciągły lęk czuję tylko. Nie mogę odreagowywać w żaden sposób, mam słuchać napiętej atmosfery, kłótni, jestem ignorowany w każdym aspekcie. Moje zdanie się nie liczy. Robię wszystko ugodowo, a żyję w ciągłym stresie. Jakbym jedną rzecz zrobił po swojemu, już by mi było lżej, a tak to tortury. Co robić? Kogo posłuchać? Rozwiązań nie widzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

59 minut temu, Verinia napisał(a):

ten system jest chory, religia katolicka przepragromowane umysły. Znajdź swoją drogę. A co do leków? To Twój wybór, NIkt Ci ich nie włoży do gardła na siłę, chyba że w szpitalu. A szpital to niezwykle niemiłe miejece.

 

Dokładnie na odwrót. 

 

Chrystus zwołuje 12 apostołów już na samym początku swojej ziemskiej posługi - ta dwunastka, będzie pierwszymi biskupami, rozejdą się po ziemi by głosić ewangelię - to jest ich rola którą Bóg ustanawia

 

Chrystus mówi do Piotra - co zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, co rozwiążesz na ziemi i w niebie będzie rozwiązane - czyli patrz, Bóg daje Piotrowi autorytet ustanawiania zasad i zarządzania kościołem, który Chrystus już wtedy planuje zawiązać.

 

Potem mówi do niego Jezus: Na tobie, skale, zbuduję kościół mój. Ludzie nie lubią Kościoła, jego autorytetu, ale to Chrystus nie tylko go ustanowił, ale wręcz nakazał mu być decyzyjnym, wiązać i rozwiązywać, rozstrzygać o ludzkich sporach itp

 

Potem, po zmartwychwstaniu Chrystus mówi do apostołów: idźcie i nawracajcie wszystkie narody, głoście nadejście królestwa Bożego, A jeśli was nie przyjmą, odchodząc strząśnijcie kurz ze swoich stóp. Będzie to oznaczało, że pozostawiacie tych ludzi ich własnemu losowi.

 

czyli zobacz, Chrystus nie tylko ustawia, kościół, nie tylko nakazuje mu być decyzyjnym, ale wręcz oznajmia, że ci którzy nie przyjmą tego kościoła zostaną pozostawieni na własne życzenie na pastwę losu.

 

Ciężko winić kościoły: Katolickie, Grekokatolickie, Prawosławne, Koptyjskie, że robią dokładnie to co Chrystus im nakazuje. ;)

Edytowane przez eRCe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale żeby tego było mało, wisienka na torcie -dla Chrystusa kościół jest tak ważny, że porównuje go do oblubienicy, małżonki. Kościół jest jego żoną, a On jej oblubieńcem (mężem). Czyli tym porównaniem, tą metaforą pokazuje jak instytucja kościoła już dwa tysiące lat temu była i jest dla Boga ważna i konieczna. 

 

Jeszcze raz: wszyscy chrześcijanie, od Katolików, Koptów, Prawosławnych, Kościołów Orientalnych to rozumieją, jedynie protestanci mają z tym problem, ale poza nimi jest to oczywiste dla chrześcijan, że Kościół jest ustanowiony dla człowieka przez samego Boga. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

58 minut temu, eRCe napisał(a):

dla Chrystusa kościół jest tak ważny, że porównuje go do oblubienicy, małżonki

W czasach Jezusa nie istniał Kościół, zaś greckie słowo ecclesia, które pada w ewangeliach, oznacza dosłownie zgromadzenie - dopiero później, post factum, zostało odczytane jako "Kościół".

W czasach Jezusa oraz św. Piotra i Pawła urząd biskupa nie był znany. Nie wiadomo, czy św. Piotr był w Rzymie. I nie ma podstaw, by twierdzić, że Jezus chciał utworzenia diecezji rzymskiej i kurii rzymskiej z jej prymatem nad całym Kościołem. Prymat diecezji rzymskiej został ustanowiony w V wieku, a i tak jeszcze później do reformy gregoriańskiej z XI w. biskup Rzymu był "pierwszym wśród równych" biskupów i nie mógł np. przenosić biskupów z miejsca na miejsce.

To Paweł stwierdził, że Jezus umiłował wspólnotę (nazwaną "Kościołem") jak oblubienicę - samemu Jezusowi nawet ewangelie nie wkładają w usta takich słów.

58 minut temu, eRCe napisał(a):

poza nimi jest to oczywiste dla chrześcijan, że Kościół jest ustanowiony dla człowieka przez samego Boga

Za to niechrześcijanie twierdzą inaczej.

Edytowane przez Kiusiu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jedynie co przełożyłem na coś co można przełożyć na jaśniejsze wnioski jest sytuacja, w której jednego z księży mającego profil na mediach społecznościowych przepytałem, albo raczej podjąłem decyzję, by się żalić i pisałem, że mnie leczą, a mi się po tym pogarsza. Trochę jakieś bzdury zacząłem pisać na lekach, ale dowiedziałem się, że umarł mu już ojciec jakiś czas temu, ale? Jest on teraz w lepszym miejscu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

W czasach Jezusa nie istniał Kościół

 

Polecam ci gorąco listy Św. Ignacego Antiocheńskiego - ur się w 30 roku n.e. czyli bardzo blisko roku śmierci Chrystusa, był bezpośrednim uczniem Apostołów, którzy podróżowali i de facto żyli przez lata z Chrystusem w trakcie jego ziemskiej misji. 

Jego listy są tak bardzo jednoznaczne, wręcz wielu zauważa jak mocno idą w parze ze współczesną teologią katolicką, to jest niesamowite. On właśnie pisze wprost jak ważny jest Kościół, że nie tylko on istniał, ale musi istnieć, bo taka była wola Chrystusa.

 

Ciekawostka: Pisma Św. Ignacego mają moc po dzień dzisiejszy, bo w USA to ich lektura nawraca bardzo wielu protestantów, bowiem ciężko przejść obojętnie wobec nauk Apostoła tak blisko związanego, bezpośrednio uczonego i wyświęconego przez Pierwszych uczniów Jezusa. 🙂

Edytowane przez eRCe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×