Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy istnieją źli ludzie, czy tylko złe zachowania?


Verinia

Rekomendowane odpowiedzi

JW

 

Czy uważacie, że istnieją źli ludzie? Skąd bierze się zło w człowieku, i czemu jedni wydają się być bardziej interesowni od innych? Jak wygląda, i czym cechuje się tzw. zły człowiek?

 

Zły człowiek generalnie cechuje się mniejszą empatią od innych. Oczywiście, można go nazwać socjopatą, psychopatą, makiawelistą bądź narcyzem. Są różne zaburzenia psychiczne, które cechuję się "mroczniejszym" charakterem. Osoby te przede wszystkim świetnie się maskują i potrafią Cię wprowadzić w błąd, tak byś myślał, że to wszystko twoja wina i że jednak nie masz racji. Człowiek "zły", to manipulator. Potrafi tak "przekształcić" rzeczywistość, że swoją rację uzyska w oczach innych, mimo że się myli. Niełatwo go zdemaskować. Jeśli masz do czynienia z takim człowiekiem zwróć uwagę, czy czasem jego zachowanie nie przypomina manipulacji. Człowiek taki nigdy nie przeprosi. To na pewno cecha, którą łatwo rozpoznać. Można grać w jego grę, dopóki się nie ujawni. Wtedy można ujrzeć jego prawdziwe oblicze.

 

Każdy z nas bywa czasem "zły". Przecież nie zawsze zachowujemy się zgodnie z własnym kompasem moralnym. Potrafimy kogoś zranić, nie żałować. Ale po czasie może się odezwać poczucie winy. Wtedy łatwiej nam przeprosić. Jedni z nas są bardziej wrażliwi, inni mniej. Nastały takie czasy, gdzie łatwiej po prostu lecieć po trupach i uznać swoją wyższość, by wykupić czyjeś zaufanie i atencję.

 

A może uważacie, że istnieją tylko złe zachowania, a człowiek nie ma w sobie wrodzonego, bądź nabytego zła?

 

A może to wina zaburzeń/chorób psychicznych? 

 

Zachęcam do dyskusji. ☕

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ogólnie, bardzo fajny temat do dyskusji….

Dla mnie zły człowiek, to taki który krzywdzi z pełną świadomością inne osoby/zwierzeta. Sprawia mu to satysfakcję i robi to bez skrupułów. Będąc świadkiem wyrządzanej krzywdy innym, współuczestniczy, nie reaguje bądź nakręca się tym jeszcze. Krzywdzi taki ktoś psychicznie, fizycznie itd. Jest mistrzem manipulacji. Drugi człowiek nic dla niego nie znaczy, w sensie empatycznym. Lubi, wręcz podnieca go bawienie się emocjami innych.

To moja jedna z wielu definicji bycia złym człowiekiem 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

23 minuty temu, MicMic napisał(a):

Ja ogólnie nie uważam by istnieli źli ludzie, są jedynie złe czyny

Moja definicja jest taka że ktoś kto nagminnie popełnia złe czyny, to oznacza, że jest złym człowiekiem. I niestety miałem tę nieprzyjemność poznać takie osoby. I nie wierzę za nic w ich możliwość resocjalizacji i powrotu do społeczeństwa. To zło widoczne jest na wielu płaszczyznach, tak jakby od tych osób to zło aż to się wylewało, też na jakimś innym poziomie. 

 

I te osoby wg mnie powinny być izolowane od społeczeństwa a najlepiej utylizowane zaraz po wydaniu wyroku, gdy wina nie budzi wątpliwości. To jest zło którego się nie da wyplenić.

Na szczęście na tysiące poznanych osób to był bardzo mały promil. Reszta po prostu czasem błądzi albo bywa zła 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście, że istnieją źli ludzie. Wszystko, co nas kształtuje, jest efektem naszych doświadczeń, ale na pewnym etapie samoświadomości staje się to już wyborem. Czyli ktoś, kto rani innych, bo sam został zraniony, i nie potrafi inaczej, nie jest wg mnie zły, ale ktoś, kto już wie, że można inaczej, ale wybiera krzywdzenie innych dla własnej egoistycznej przyjemności, bo tak jest mu łatwiej, ma z tego korzyści albo nie chce mu się iść na terapię, bo wg niego nie warto (bo co tam, krzywdzi innych a nie siebie) – on już zbliża się do tego, co nazwę złym.

 

Dobro i zło to wybór. Po to mamy wolną wolę.

 

Osobna kategoria to egoiści, którzy np. robią sobie dzieci, choć wiedzą, że nie mają możliwości (materialnych czy emocjonalnych), żeby się nimi zająć, czy np. przygarniają zwierzęta, nie mając dla nich warunków (np. za dużo zwierząt w domu, czy choroba psychiczna). Bo oni chcą. Chcę mieć dziecko i już. A to czy to dziecko będzie miało odpowiednie warunki, to już tam yolo, jakoś to będzie. A potem dziecko dorasta i staje się kolejnym klientem naszego discordowego baru pod zwiędłym indorem.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

18 minut temu, MicMic napisał(a):

Ja tam myślę, że jak nie resocjalizacja, to leki.

Ja uważam, że wyjątkowo agresywne jednostki, np. typowych patusów, należałoby kastrować. Ograniczy się rozprzestrzenianie skażonych genów, a i jednostka stanie się spokojniejsza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Doktor Indor napisał(a):

Ja uważam, że wyjątkowo agresywne jednostki, np. typowych patusów, należałoby kastrować. Ograniczy się rozprzestrzenianie skażonych genów, a i jednostka stanie się spokojniejsza.

Sterylizacja patusow to zgadzam się bardzo dobry pomysl. Czy tam wazektomia czy co 

Bo szkoda dzieci żeby musiały żyć w takim oblesnym środowisku i w przemocy 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

58 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

Wazektomia rozwiązuje problem tylko częściowo, tu chodzi o pozbawienie testosteronu.

Wystarczy żeby się nie rozmnazal. I tak to radykalne rozwiązanie 

Wg mnie no

9 minut temu, MicMic napisał(a):

 

 

Ja bym sterylizował wszystkich. Byłoby chociaż sprawiedliwie. Bo kto będzie decydował, kto jest patusem? Jakaś komisja złożona z Indora i Dalii?

Komisja zdecydowanie złożona z dalili. Bo gdyby to był taki indor który ma wysokie wymagania i standardy to by pewnie 60 proc populacji w najlepszym wypadku była do wyciecia

:D

No A mic wgl chciałby unicestwienia ludzkości to 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

27 minut temu, MicMic napisał(a):

Bo kto będzie decydował, kto jest patusem? Jakaś komisja złożona z Indora i Dalii?

Ja sam.

 

18 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Bo gdyby to był taki indor który ma wysokie wymagania i standardy to by pewnie 60 proc populacji w najlepszym wypadku była do wyciecia

I komu by to przeszkadzało?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, brum.brum napisał(a):

@Dalila_ @MicMic @Doktor Indor kurde, każdy wątek przejmujecie i robicie „rozpierdol” filozoficzno-moralizatorski :D

Myślałem że chociaż w tym temacie dacie dojść do klawiatury innym użytkownikom forum 🤪

ech znowu narzekanie na mnje xD to ja się wyłącze w razie co zostaje na priv ludkowie. nie gniewam sie brum brum bo cos w tym jest !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


Żyjemy (albo ja tak żyłam 20 lat temu) w patologicznym blokowisku, gdzie dzieciaki znęcały się nade mną. Upatrzył sobie mnie jako ofiarę, rzucały kamieniami, popychały i dusiły. I nikt mi nie powie, że dzieci są z natury dobre. Dzieci są bez kręgosłupa moralnego i dopiero późniejsze doświadczenia opisują go jako "dobrego" albo "złego". A może jednak nie?

Te osoby teraz mają po 30 lat, mają rodziny, męża, żonę, dzieci i starają się wychować swoje potomstwo jak najlepiej.
No i pytanie: czy te osoby są złe, bo w dzieciństwie znęcały się nad drugą osobą? Jakiś czas temu pisałam z jedną dziewczyną "sąsiadką" z bloku wydawała się ułożona, ale nie zapomniałam jak rzucała we mnie bryłami węgla. Zauważyłam, że nie pamięta, albo pamiętać nie chce tego jak traktowała drugą osobę. Inteligentna i ułożona, z dzieckiem na co drugim zdjęciu na Facebooku.
Gdzie kończy się, a gdzie zaczyna okrucieństwo? Czy dzieci są w takiej sytuacji usprawiedliwione? Ktoś mi to powie, wytłumaczy? 
Bo ja nie wiem. 
Nie wiem, ten temat jest dla mnie za trudy i zbyt abstrakcyjny bym odpowiedziała na pytanie. Przeszłam prześladowanie na podwórku i w szkole i nie wierzę w to, że ludzie rodzą się dobrzy. Dziecko, dopóki go się nie nauczy, nie wie, że krzywdzi innych i nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji swojego zachowania.
Rodząc się jesteśmy nijacy. Szarzy, monotonni. Dopiero życie nas uczy. Jestem ciekawa, czy ci ludzie, którzy krzywdzili rówieśników w dzieciństwie pamiętają jeszcze swoje złe zachowania, gry próbują swoje dzieci wychować na dobrych ludzi. Nie wiem, może w domu nikt ich nie nauczył szacunku do drugiej osoby, może widzieć nie chcieli, że ich dzieci zachowują się źle w stosunku do drugiej osoby. Jest wiele czynników, może później żałują swojego zachowania.
Ale ja już się tego nie dowiem, bo właśnie te bachory ukształtowały moją osobowość i zjebany umysł. 
I jestem teraz tym, kim jestem. I już się zmienić nie mogę, bo to tak głęboko we mnie siedzi, że całym serem nienawidzę tych ludzi.
Czyni mnie to złym człowiekiem? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja uważam, że są źli ludzie. Może to nie po chrześcijańsku ani po psychologicznemu, bo ponoć "nie ma złych ludzi są tylko złe uczynki", "część sprawców przemocy sama była ofiarą przemocy" itd to wg mnie o ile ktoś ma rozeznanie co robi a jednak wybiera świadomie krzywdzić innych, znęcać się nad zwierzętami itp to jest złym człowiekiem. 

Ja nie mogę nawet myśleć na ten temat ile jest bezsensownego cierpienia na świecie spowodowanego przez ludzi, bo się od razu strasznie denerwuję 😕  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, MicMic napisał(a):

Zupełnie tak nie uważam, raczej to te bachory są złe, a raczej ich zjebani rodzice.

 

Chyba jednak moja wcześniejsza wypowiedź nie do końca była trafiona tak teraz myślę. Bo jeśli mówimy o dzieciakach, które prześladują inne, że oni są źli... To ja się odnosiłem do zupełnie innego kalibru.

 

Dzieciaki mogą być niegrzeczne, okrutne i złośliwe. Ale ja mówiłem o prawdziwie złych ludziach. 

Nie chcę jednocześnie umniejszać cierpienia ludzi, którzy cierpieli przez poniżanie czy gnębienie w szkole. Ale to co miałem na myśli dotyczyło prawdziwego zła i ludzi zepsutych do szpiku kości 

 

I jeszcze odnośnie tego cytatu @MicMic to w sumie... Moi rodzice wychowywali mnie na dobrego człowieka i wydaje mi się, że zrobili bardzo dużo dobrego jeśli chodzi o moje wychowanie. A zdarzało mi się też być niedobrym dla rówieśników albo ogólnie rzecz mówiąc "szukałem problemów". Ale nie przyszło by mi do głowy obwiniać o to rodziców. 

Rodzice mogli sobie gadać, a to życie, znajomi i napotkane sytuacje sprawiały, że robiłem to czy tamto

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, brum.brum napisał(a):

@Dalila_ @MicMic @Doktor Indor kurde, każdy wątek przejmujecie i robicie „rozpierdol” filozoficzno-moralizatorski :D

Myślałem że chociaż w tym temacie dacie dojść do klawiatury innym użytkownikom forum 🤪

I co ja ci mogę, drogi brum.brum, powiedzieć…

 

Gdy wchodzę w jakąś społeczność, to zwykle wchodzę w nią na 100%. Nie umiem inaczej. Staram się przenosić ewidentne offtopy do mojego skromniutkiego indycznika, ale czasem się zapomnę. A czasem dyskusja nie jest aż takim offtopem, tylko jest generalnie na temat, a jedynie trochę zbacza.

 

Co ja mogę innego zrobić… Mam nie odpisywać? Nie odpisywać konkretnym osobom? Nie umiem tak.

 

Z pozytywnych rzeczy, musisz wiedzieć, że moja bytność na forum zapewne ma jakiś termin ważności. Nie wiem tylko jeszcze jaki ale myślę że kiedyś, któregoś dnia, gdy już zrażę do siebie tutaj wszystkich, indyk pójdzie sobie bez pożegnania, i będzie jak dawniej. Odetchniecie.

 

Zostaw tylko Dalilę, proszę. To wrażliwa dziewczyna i choć tego nie pokazuje to wiem, że przejmuje się, gdy ktoś ją odrzuca :(

 

3 godziny temu, cynthia napisał(a):

Jestem ciekawa, czy ci ludzie, którzy krzywdzili rówieśników w dzieciństwie pamiętają jeszcze swoje złe zachowania

Jedni pamiętają, inni pewnie jakoś to przed sobą usprawiedliwili, żeby poczuć się lepiej.

 

Ja akurat nikogo nie krzywdziłem, ale bywało, że byłem obojętny, gdy krzywdzili innych. Nie myślę o tym na co dzień ale tak, pamiętam to. I chciałbym wierzyć, że dziś zareagowałbym inaczej. I potem już reagowałem inaczej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, z mojego punktu widzenia istnieją źli ludzie ale zło jest względne, co dla jednych jest złe, dla innych może być dobre. Naziści uważali siebie na wzajem za dobrych a inni uważali ich za złych.

Edytowane przez Chongyun

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Źli ludzie niestety jak najbardziej są. Psychopaci i socjopaci. Ci, dla których najważniejszy jest ich własny zysk, kariera czy władza, a nieważne są inne istoty, czy to ludzkie, czy inne. Niezdolni/nieskłonni do refleksji zarozumialcy, którym wydaje się, że zawsze to oni mają rację, a wszyscy inni się mylą.

W dniu 15.01.2026 o 09:29, brum.brum napisał(a):

Dla mnie zły człowiek, to taki który krzywdzi z pełną świadomością inne osoby/zwierzeta

To nie krzywdzenie innych czyni człowieka złym, tylko stanowi przejaw tego zła. Objaw, nie przyczyna.

Przyczyną jest paskudny charakter, który sprawia, że ludzie tacy są i mają skłonności do czynienia zła.

 

W krzywdzeniu istotny jest kontekst i motyw - jak ktoś krzywdzi innych dla własnego zysku, kariery czy utwierdzenia swojej dominacji i władzy, to jest zły i podły i nic go nie usprawiedliwia, a jeśli ktoś robi to z zemsty, krzywdząc tych, którzy wcześniej skrzywdzili jego lub jego bliskich, jak Punisher czy Deadpool, to wtedy nie jest złoczyńcą, tylko mścicielem. Choć można powiedzieć, że zemsta nie jest właściwym rozwiązaniem czy że jest posuwaniem się za daleko, to nazwanie zemsty złem jest przesadą. Zło to mocne słowo.

Na pewno złem jest krzywdzenie bezbronnych, słabszych istot. Z tym się nie kłócę.

Natomiast gdyby założyć sytuację, że ktoś okradł najbogatszego człowieka na świecie po to, by jego majątek rozdać biednym, i faktycznie by to zrobił, to wtedy trudno byłoby to nazwać złem, mimo że byłoby krzywdą dla tego człowieka - bo motyw byłby szlachetny. Podobnie jak np. zabicie kłusownika czy myśliwego w obronie dzikiego zwierzęcia, które on chciał zabić.

W dniu 15.01.2026 o 11:28, MicMic napisał(a):

nie uważam by istnieli źli ludzie, są jedynie złe czyny

Czyli nie uważasz np., by Stalin, Hitler, Himmler, Mussolini, Ubico, Rios Montt czy ojciec Stalina byli złymi ludźmi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Chongyun napisał(a):

Naziści uważali siebie na wzajem za dobrych a inni uważali ich za złych.

To jest w sumie ciekawe pytanie. Czy nazista ze spranym mózgiem, który święcie wierzy w swoją ideologię, bo taki kisiel mu z mózgu zrobili, i chce dobrze, może być uważany za złego, jeśli robi złe rzeczy? Nie kieruje się złymi pobudkami.

 

11 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Natomiast gdyby założyć sytuację, że ktoś okradł najbogatszego człowieka na świecie po to, by jego majątek rozdać biednym, i faktycznie by to zrobił, to wtedy trudno byłoby to nazwać złem, mimo że byłoby krzywdą dla tego człowieka - bo motyw byłby szlachetny.

A ja nazwałbym go złym. Prawo posiadania jest dla mnie święte. Można bogatego przekonywać, żeby rozdał pieniądze biednym. Można go prosić, może nawet na niego naciskać. Ale kraść? Zabierać coś, co nie jest twoje, choćbyś miał ratować innych? Wg moralności tego bogatego jego pieniądze są ważniejsze od życia tych innych, wg twojej nie, i narzucasz mu swoją moralność. A dlaczego to ty masz mieć rację, a nie on? Dlaczego zmuszasz go do przyjęcia twojej racji (przemocą zabierając mu coś, co jest jego)?

 

Ja zacząłbym takie altruistyczne pomaganie od rozdawania wszystkich swoich pieniędzy biednym, przyjmowania bezdomnych pod swój dach, itd. Nie masz kasy? To do roboty, pracować na bezdomnych, oczywiście ani grosza dla siebie nie zostawiając. A jeśli ktoś nie chce, bo łatwiej mu dysponować cudzymi pieniędzmi, no to mamy odpowiedź, jakie ma prawdziwe pobudki.

 

Mówię oczywiście o osobie, która wzbogaciła się w legalny sposób, a nie o kimś, kto ukradł pieniądze – bo wtedy jest to po prostu przywrócenie posiadania, a złodziejom należałoby ucinać łapy przy dupie dla przykładu.

 

11 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Czyli nie uważasz np., by Stalin, Hitler, Himmler, Mussolini, Ubico, Rios Montt czy ojciec Stalina byli złymi ludźmi?

To jest też kolejny ciekawy temat. Znamy czyny tych ludzi, które wg naszej moralności były złe, ale co nimi kierowało? Czy oni byli źli i podli? Czy byli po prostu zaburzonymi fanatykami? Czasem granica jest cienka. Na szczęście to jest tylko teoretyczny problem i nie muszę się nad tym zastanawiać, bo to nie ja ich sądziłem.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

50 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Natomiast gdyby założyć sytuację, że ktoś okradł najbogatszego człowieka na świecie po to, by jego majątek rozdać biednym, i faktycznie by to zrobił, to wtedy trudno byłoby to nazwać złem, mimo że byłoby krzywdą dla tego człowieka - bo motyw byłby szlachetny.

Nieeeeee. W żaden sposób nie można usprawiedliwiać takiego postępowania. Najbogatszy człowiek na świecie nie różni się od najbiedniejszego w tym aspekcie, że oboje posiadają "coś" a ktoś inny chce im to coś zabrać i rozdać innym. @Doktor Indor uargumentował to dobrze i zgadzam się w pełni. Janosikowanie nie jest szlachetne nic a nic.

Równie dobrze możnaby powiedzieć, że w dylemacie kolejki (kojarzycie ten eksperyment myślowy z wagonikiem i zwrotnicą) zawsze lepiej ratować więcej osób. Dla mnie to jest absurdalne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, shadow_no napisał(a):

Równie dobrze możnaby powiedzieć, że w dylemacie kolejki (kojarzycie ten eksperyment myślowy z wagonikiem i zwrotnicą) zawsze lepiej ratować więcej osób. Dla mnie to jest absurdalne

Ten dylemat akurat da się rozwiązać…

 

Trolley Problems

 

Napisy pomińcie, taki znalazłem.

 

A z resztą tego co napisałeś zgadzam się w 100%.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, shadow_no napisał(a):

Nieeeeee. W żaden sposób nie można usprawiedliwiać takiego postępowania. Najbogatszy człowiek na świecie nie różni się od najbiedniejszego w tym aspekcie, że oboje posiadają "coś" a ktoś inny chce im to coś zabrać i rozdać innym. @Doktor Indor uargumentował to dobrze i zgadzam się w pełni. Janosikowanie nie jest szlachetne nic a nic.

Równie dobrze możnaby powiedzieć, że w dylemacie kolejki (kojarzycie ten eksperyment myślowy z wagonikiem i zwrotnicą) zawsze lepiej ratować więcej osób. Dla mnie to jest absurdalne

Na czym polegał ten eksperyment coś mi świta ale nie pamiętam nic

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×