Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czytam te wątki i zastanawiam się ile osób świętuje dzisiaj narodziny Chrystusa?


miL;)

Rekomendowane odpowiedzi

Muszę dołączyć się do pochwal @cynthia i też docenić to co psizesz @Kiusiu.

Nie ma dnia, bym nie myślał o tym "jak to wszystko działa". I mimo, że najczęsciej moje rozważania zmierzają ku beznadziei nas jako jednostki. To ciągle mam w głowie teorie związane ze zbiorową świadomością i tym, że wszyscy możemy być w jakiś sposób połączeni ze sobą i z resztą wszechświata/wszechświatów. Religie od tego oddzielam, bo żadna do mnie nie przemawia. Być może trochę buddyzm. Natomiast rozwój fizyki kwantowej myślę, że w niedługim czasie przyniesie kilka ciekawych odpowiedzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, shadow_no napisał(a):

Religie od tego oddzielam, bo żadna do mnie nie przemawia. Być może trochę buddyzm.

Buddyzm ma koncepcję anatman, czyli zakłada, że nie istnieje indywidualna jaźń, zaś ego jest tylko złudzeniem. Że "ja" jest nieustannie zmieniającym się konglomeratem wrażeń, wspomnień, cech i predyspozycji - kontinuum ciała i umysłu. I w tym punkcie buddyzm jest zbieżny z podejściem współczesnej psychologii.

To też bardziej do mnie przemawia niż założenia religii takich jak chrześcijaństwo lub podobnych.

Tyle że buddyzm jest raczej filozofią niż religią.

Odnośnie połączenia ze sobą wszystkiego, to z tego co kojarzę, haitańskie voodoo też zakłada, że wszystkie istoty są ze sobą połączone.

 

Poza tym, podczas doświadczenia psychodelicznego również ma się bardzo silne wrażenie, że nie istnieje się jako odrębny byt, tylko że jest się wszystkim, co istnieje, a jednocześnie częścią całości, i że jest się połączonym ze wszystkimi innymi istotami i bytami. Że nic nie jest osobne ani oddzielne. Można mieć wrażenie, że dotarło się jednocześnie do końca i początku czasu i przestrzeni, a przy tym że jest się poza czasem i przestrzenią.

Gdy podczas rytuału ayahuaski słyszysz, że ktoś rzyga, to masz wrażenie, że to jakaś część Ciebie rzyga.

 

Też mam nadzieję, że rozwój fizyki kwantowej pozwoli odpowiedzieć na przynajmniej kilka nurtujących mnie kwestii.

 

Co do Bożego Narodzenia i chrześcijaństwa.

Żydzi nie uznają Jezusa za mesjasza, bo Jezus nie wypełnił mesjańskich proroctw. Takich jak np. odbudowa świątyni jerozolimskiej, przywrócenie sprawiedliwości, nastanie trwałego mesjańskiego pokoju na świecie, zmartwychwstanie umarłych, uwolnienie zniewolonych i powrót wszystkich Żydów z wygnania.

A przy tym Jezus nie pochodził z rodu Dawida i najpewniej nie urodził się w Betlejem, a w Nazarecie.

O spełnieniu wielu pomniejszych proroctw wspomina wyłącznie ewangelia Mateusza, a milczą o tym wszelkie inne źródła.

Chrześcijanie tłumaczą niewypełnienie mesjańskich proroctw tym, że ma ich zdaniem nastąpić paruzja, czyli ponowne przyjście Jezusa. Tyle że pierwsi chrześcijanie, w tym Paweł z Tarsu, byli przekonani, że paruzja nastąpi za ich życia i że w związku z tym oni nie zaznają śmierci (np. 1 Tes 4,17). Bardzo się pomylili. Paruzja nie nastąpiła ani wtedy, ani wcale. I w księgach prorockich nie było mowy o ponownym nadejściu mesjasza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 godzin temu, Rolan napisał(a):

Miasto Betlejem było miastem Dawida, w którym się urodził. Maryja i Józef zmierzali tam z obowiązku spisu ludności.

Tak stwierdził tzw. ewangelista Mateusz - jednak wiele wskazuje na to, że Betlejem jako rodzinne miasto Jezusa zostało dodane post factum właśnie przez tego autora. Podobnie jak próba wywiedzenia rodu Józefa od Dawida. Żadna inna ewangelia o tym nie wspomina.

Zresztą właściwie nie wiadomo, o jaki konkretne spis chodzi, bo słynny spis Kwiryniusza miał miejsce w szóstym roku, gdy Jezus miał około dwunastu lat. Bo tak - Jezus urodził się ok. 6-7 roku p.n.e. I w chwili ukrzyżowania nie miał 33 lat. Na pewno było to już po śmierci Heroda Wielkiego. Może namiestnik Syrii Gajusz Sencjusz Saturninus przeprowadzał jakiś lokalny spis pod koniec życia Heroda, jednak też nie ma tu nic pewnego.

W każdym razie, Jezus z Nazaretu najprawdopodobniej ani nie miał związku z rodem Dawida, ani nie urodził się w Betlejem.

Dla tzw. Marka, autora najstarszej z ewangelii, najwidoczniej nie miał znaczenia ani rodowód Jezusa, ani miejsce jego urodzenia, ani dziewictwo Marii, ani zwiastowanie, ani rzekome odwiedziny mędrców ze wschodu i darów od nich - on o tym wszystkim milczy.

 

Za to autor najpóźniejszej z ewangelii, nazwany Janem, włożył w usta Jezusa słowa o tym, że jest jednym z Ojcem, czyli Bogiem, i że zanim Abraham stał się, on już istniał - co z kolei stało się dla chrześcijan podstawą dla tezy o preegzystencji Jezusa i jego boskości.

Tzw. ewangelista Łukasz twierdził, że po narodzinach Jezusa Maria z Józefem zanieśli go do świątyni - co jednak przeczy stwierdzeniom Mateusza, że oni uciekali do Egiptu, o czym z kolei milczy Łukasz.

A problemów synoptycznych jest znacznie więcej. Np. kto szydził z Jezusa na krzyżu, a kto go bronił. I co głosił napis na krzyżu, na którym został ukrzyżowany. I kto znalazł pusty grób Jezusa oraz kogo lub co został(a) w środku. To akurat wątki bardziej pasujące do tematu o Wielkanocy. Ciekawe, że twórcy filmów o Jezusie i scenarzyści spektakli w rodzaju misteriów męki pańskiej próbują łączyć i mieszać wątki ze wszystkich ewangelii i wyciągać z nich średnią zamiast zrobić wierną adaptację tylko jednej z nich. Np. skoro bierzemy wątki i wydarzenia opisywane przez Mateusza, to trzymajmy się tylko jego. Albo skoro bierzemy wątki i wydarzenia opisywane przez Marka, to trzymajmy się tylko jego. Itd.

15 godzin temu, Rolan napisał(a):

Wnioskuję z tego, że ona też była potomkinią Dawida.

To już naprawdę mocno naciągana teza.

15 godzin temu, Rolan napisał(a):

gdy była mowa o Judaszu,

Warto nadmienić istotną rzecz.

Chrześcijaństwo silny nacisk kładzie na kwestię grzechu pierworodnego - stąd skupienie na zbawieniu i dlatego też powstał dogmat o niepokalanym poczęciu NMP itd. Tyle że to pojawiło się dopiero w chrześcijaństwie, bo w judaizmie nie ma pojęcia grzechy pierworodnego. Chrześcijaństwo zakłada, że Jezusowi chodziło o uwolnienie ludzi od grzechu, że jego królestwo jest nie z tego świata itd. Tyle że z ksiąg prorockich nie da się wywnioskować czegoś takiego. Chrześcijańska reinterpretacja świętych ksiąg judaizmu zrobiła sporo zamieszania. Jak i to, że chrześcijanie postrzegają księgi ST przez pryzmat NT i przez pryzmat Jezusa.

 

I inna kwestia, może równie istotna: zaratusztrianizm, tradycyjna perska religia, głosi, że u kresu czasów nadejdzie wysłany przez dobrego boga Ahura Mazdę zbawca Saoszjant, który ma poprowadzić ludzkość do ostatecznej, zwycięskiej bitwy z siłami zła pod wodzą boga-antagonisty Angra Mainju. I który sprawi m.in., że nie będzie już "skalania", czyli grzechu, i pobłażania samemu sobie, że wszyscy ludzie przejdą przez oczyszczający strumień płynnego metalu, i że owo przejście będzie przyjemne dla szlachetnych, a męczarnią dla nikczemników. I że umarli zmartwychwstaną, że powstanie nowy, odrodzony świat, który będzie trwał wiecznie, a ludzie będą nieśmiertelni.

Ponadto zaratusztrianizm zakłada, że dusze ludzi po śmierci trafią przed sąd Mitry i że gdy osądzony okaże się mieć w sobie więcej zła niż dobra, jest strącany do Domu Najgorszego Bytowania vel Domu Najgorszej Myśli, gdzie będzie pod kontrolą Angra Mainju, poddawany cierpieniom. I że gdy skalania duszy się równoważą, trafia do Miejsca Pomiędzy, gdzie nie będzie ani radości, ani smutku, tylko oczekiwanie na odrodzenie świata.

 

Brzmi znajomo?

Najpewniej zaratusztriańskie koncepcje wywarły duży wpływ na powstanie chrześcijaństwa, w tym na koncepcję dualizmu, sądu ostatecznego itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

15 godzin temu, Rolan napisał(a):

gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz

Spis Kwiryniusza miał miejsce, gdy Jezus miał około dwunastu lat. Czyli nie mogło to mieć miejsca w okresie, gdy się urodził. No ale ewangelie Mateusza i Łukasza powstały kilka dekad po ukrzyżowaniu Jezusa. Nic dziwnego, że część rzeczy przeinaczono, by dopasować fakty pod tezę. Skoro Jezus był mesjaszem, to musiał urodzić się w Betlejem - więc zmieniono mu miejsce urodzenia. Co to komu szkodzi - przecież nie sporządzono aktu urodzenia Jezusa, więc nikt by tego nie sprawdził.

Jeśli Maria udała się do Betlejem (co wątpliwe), to raczej było to ok. 12 lat po narodzinach Jezusa.

15 godzin temu, Rolan napisał(a):

Ale dlaczego?

Dla przykładu: katolicki ksiądz i biblista Joseph Fitzmeyer stwierdził, że spis ludności jako umiejscowiony w czasie na krótko przed narodzinami Jezusa był czysto literackim zabiegiem, użytym, by powiązać Maryję i Józefa, mieszkańców Nazaretu, z Betlejem, miastem Dawida.

Maria z Nazaretu, Jezus z Nazaretu. Nie z Betlejem.

Według ksiąg prorockich sprawiedliwy król-mesjasz miał pochodzić z rodu Dawida i urodzić się w Betlejem. Nie ma tam jednak nic o tym, jakoby miał być boską istotą czyniącą cuda - owszem, jest tam mowa o zmartwychwstaniu umarłych, jednak nie o tym, że mesjasz miałby osobiście (podobno) wskrzeszać kilku zmarłych, a resztę pozostawić martwymi.

Kleopatra i Marek Antoniusz jakoś pozostali martwi, podobnie Hipokrates, Eratostenes, Euklides i wszyscy inni znani starożytni.

15 godzin temu, Rolan napisał(a):

Jezusa tak ludzie nazywali, i występuje to w każdej ewangelii, nie tylko Mateusza, choć tam najczęściej.

Za to w ewangelii Jana Jezus nazywa siebie synem Boga, co z kolei jest sprzeczne z byciem synem Dawida. "Zanim Abraham stał się, Ja jestem", jak miał powiedzieć wg tej ewangelii. Abraham żył przed Dawidem.

Ogólnie, to wszystko jest na maksa pogmatwane i zawiłe. Naprawdę nie dałoby się prościej i bez wewnętrznych sprzeczności?

"Jeden Bóg w trzech osobach" to też wewnętrzna sprzeczność.

Jeśli Jezus był synem Józefa, to może i pochodził z rodu Dawida - tylko że wg ewangelii Jezus nie był synem Józefa, który był dla niego tylko opiekunem i jakby ojczymem.

Co, jeśli prawdziwym ojcem Jezusa był Tyberiusz Juliusz Abdes Pantera?

https://pl.wikipedia.org/wiki/Tyberiusz_Juliusz_Abdes_Pantera

Ten żołnierz z pewnością nie pochodził z rodu Dawida.

15 godzin temu, Rolan napisał(a):

Chrześcijaństwo jest różnie interpretowane

Owszem. Jednak określone podstawy doktrynalne ma. Centralną postacią tej religii jest Jezus.

Tyle że o historycznym Jezusie więcej nie wiadomo niż wiadomo. Święte księgi nie są źródłami historycznymi. Nie są nimi również apologetyczne teksty, których autorom bardzo zależy na tym, by ukazać dane postacie w określonym świetle.

Np. katolicka tradycja zakłada, że pierwszych trzydziestu biskupów Rzymu było, oprócz jednego, męczennikami - choć nie ma żadnych niezależnych źródeł, które by mówiły cokolwiek o przyczynach i okoliczności ich śmierci. Nie ma dowodów, że ponieśli męczeńską śmierć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 4.01.2026 o 22:38, Rolan napisał(a):

Wnioskuję z tego, że ona też była potomkinią Dawida.

Maryja pochodziła od Lewiego a Józef od Dawida. Skoro jednaj Józef nie był ojcem Jezusa, to Jezus choć formalnie, to realnie potomkiem Dawida nie był.

Edytowane przez Chongyun

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×