Skocz do zawartości
Nerwica.com

Święta i prezenty


sailorka

Rekomendowane odpowiedzi

47 minut temu, sailorka napisał(a):

@Verinia @little angel @Dalila_ Słuchajcie, czy nie lepiej kupić nastolatkom coś fajnego, oryginalnego? Na przykład karnet na sztuki walki, gitarę, deskorolkę, wrotki, komiks. Cokolwiek, nie dla pustych lal, tylko dla dziewczynek z charakterem, z jakąś pasją.

Jasne że lepiej, dlatego napisałam że chyba że się wie co chcą. Bo jednak jak np ktoś nie jest kompletnie zainteresowany deską czy gitarą, i nie trafimy to też będzie zawiedziony, a żel, maseczke, mleczko, chociaż zuzyje.... można spytać rodziców co chce nastolatek i tak chyba jest najlepiej. Ale kosmetyki są uniwersalne najbardziej, bo każdy się myje. Jak mam mówić za siebie, to ja nie lubiłam nic dostawać xd i na pewno prezent nie był czymś co miało mnie w jakimkolwiek stopniu zadowalac bo nie o to chodzi. Jako dziecko prędzej 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

13 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Jak mam mówić za siebie, to ja nie lubiłam nic dostawać x

O, ciekawe. Jak byłaś mała nic nie lubiłaś też? Już wtedy miałaś jakieś depresyjne zapędy i wyjebke? 

14 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Ale kosmetyki są uniwersalne najbardziej, bo każdy się myje

No, każdemu po mydle kupić w kostce i chuj, prezenty odhaczone xd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 latka to już nastolatka, a i małe dziewczynki lubią cienie do powiek, róże do policzków, lakiery do paznokci i różne inne malowidła. Na takich straganach na odpustach jest tego pełno w dzieciństwie też lubiłam i malowałam się nimi na święta.

Fajne są prezenty, które rozwijają pasje, ale nastolatki zwykle też cieszy jak im ktoś kupi jakieś drobiazki coś w stylu skarpet, bielizny, kosmetyków nawet zwykłych. 

 

Ja przez całe dzieciństwo uwielbiałam dostawać książki albo bajki,  Harrego Pottera zwłaszcza, albo kasety, płyty z ulubionymi muzykami auktualnie, ubrania w sumie mnie zawsze najbardziej cieszyły książki, ubrania i słodycze. Coś muzycznego. Pamiętam jak w dzieciństwie dostałam walkmana tak mi się spodobał, że potem też dostawałam w prezentach, nie tylko na święta, miałam pełno kaset więc sobie słuchałam. 

 

A takie właśnie rzeczy do tego też się przewijały, nie mówiąc puzzle, gry, różne zestawy artystyczne do malowania w tym też kolorowanki.  Jak pisałam żołnierzyki. 

 

 

Lalkę dostałam raz dużą, piękną tak jakoś symbolicznie bo chciałam zawsze te bobaski, płaczące, jedzące, uśmiechające się aż w końcu wybrałam lakę chodzącą ,gdy babcię przekonałam do tych lalek, bo jakoś nikt mi nie chciał ich kupić i tu nie chodziło o pieniądze, nie wiem, nie rozumiem do tej pory dlaczego. Chociaż dostałam piękną kołyskę dla lalki zrobioną własnoręcznie przez sąsiada stolarza i mnie po latach , teraz zwłaszcza wzrusza ten prezent. Albo takie małe maszyny do szycia. 

 

 

 

Edytowane przez You know nothing, Jon Snow

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

39 minut temu, MicMic napisał(a):

O, ciekawe. Jak byłaś mała nic nie lubiłaś też? Już wtedy miałaś jakieś depresyjne zapędy i wyjebke? 

No, każdemu po mydle kupić w kostce i chuj, prezenty odhaczone xd

Nie lubiłam tego że musiałam udawać zachwycona gdy zazwyczaj nie byłam bo miałam wyjebke. No ja nigdy nie byłam materialistka być może to wynika z biedy jakiś mechanizm obronny mozgu :P

40 minut temu, You know nothing, Jon Snow napisał(a):

11 latka to już nastolatka, a i małe dziewczynki lubią cienie do powiek, róże do policzków, lakiery do paznokci i różne inne malowidła. Na takich straganach na odpustach jest tego pełno w dzieciństwie też lubiłam i malowałam się nimi na święta.

Fajne są prezenty, które rozwijają pasje, ale nastolatki zwykle też cieszy jak im ktoś kupi jakieś drobiazki coś w stylu skarpet, bielizny, kosmetyków nawet zwykłych. 

 

Ja przez całe dzieciństwo uwielbiałam dostawać książki albo bajki,  Harrego Pottera zwłaszcza, albo kasety, płyty z ulubionymi muzykami auktualnie, ubrania w sumie mnie zawsze najbardziej cieszyły książki, ubrania i słodycze. Coś muzycznego. Pamiętam jak w dzieciństwie dostałam walkmana tak mi się spodobał, że potem też dostawałam w prezentach, nie tylko na święta, miałam pełno kaset więc sobie słuchałam. 

 

A takie właśnie rzeczy do tego też się przewijały, nie mówiąc puzzle, gry, różne zestawy artystyczne do malowania w tym też kolorowanki.  Jak pisałam żołnierzyki. 

 

 

Lalkę dostałam raz dużą, piękną tak jakoś symbolicznie bo chciałam zawsze te bobaski, płaczące, jedzące, uśmiechające się aż w końcu wybrałam lakę chodzącą ,gdy babcię przekonałam do tych lalek, bo jakoś nikt mi nie chciał ich kupić i tu nie chodziło o pieniądze, nie wiem, nie rozumiem do tej pory dlaczego. Chociaż dostałam piękną kołyskę dla lalki zrobioną własnoręcznie przez sąsiada stolarza i mnie po latach , teraz zwłaszcza wzrusza ten prezent. Albo takie małe maszyny do szycia. 

 

 

 

Odpusty... no wybieranie pierścionkow z miliona różnych. I balony, uwielbiałam balony i zawsze blagalam o kupno a były drogie. Nie chcieli mi kupować bo zawsze szybko wypuszczalam je. Pamiętam że ostatni jakiego dostałam to juz był zwykły okrągły żółty z brzydkim rysunkiem Puchatka nie taki piękny jak zawsze. Wypuscilam go jak zajechalismy pod dom zaraz. Mam go przed oczami jak odlatuje tak wysoko i daleko że znika. Podobnie uwielbiałam banki mydlane i patrzeć jak lecą. Zawsze chciałam dostać takie z wielkim oczkiem podłużnym. Robiły dużo na raz i duze banki. Nigdy nie kupili bo były droższe. Zamiast tego później robiło sie miksturę z Ludwika i wody i liczyło że przedłuży się życie tym bankom xD

Ale co ja chciałam Ci napisać A że miałam lalkę z porcelany prawdziwą z śliczną tkaną złota nicią na granatowym jakimś welurze sukienką. W sensie nie była moja chyba po siostrze albo jeszcze dalej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, sailorka napisał(a):

@Verinia @little angel @Dalila_ Słuchajcie, czy nie lepiej kupić nastolatkom coś fajnego, oryginalnego? Na przykład karnet na sztuki walki, gitarę, deskorolkę, wrotki, komiks. Cokolwiek, nie dla pustych lal, tylko dla dziewczynek z charakterem, z jakąś pasją.

Znam moje kuzynki. Mają wiele pasji. Akrobatyka, gra na pianinie, taniec, malarstwo, książki, gra w szachy, mają dużo gier planszowych. No ale one wszystko mają...

 

Wiem tez, że jak zawsze u mnie są to robimy sobie makijaże z moich kosmetyków. Nie kupiłam przecież fluidu czy szminki. Właściwie to z kosmetyków to dałam im mgiełkę i cień do powiek brokatowy. 

 

Wiem że H..lubi ksiazki więc ją jej lubiłam. Dla O. Głównym prezentem będzie koszulka z B. Eilish. Reszta to dodatki 🥂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Dalila_ napisał(a):

Nie lubiłam tego że musiałam udawać zachwycona gdy zazwyczaj nie byłam bo miałam wyjebke. No ja nigdy nie byłam materialistka być może to wynika z biedy jakiś mechanizm obronny mozgu :P

Odpusty... no wybieranie pierścionkow z miliona różnych. I balony, uwielbiałam balony i zawsze blagalam o kupno a były drogie. Nie chcieli mi kupować bo zawsze szybko wypuszczalam je. Pamiętam że ostatni jakiego dostałam to juz był zwykły okrągły żółty z brzydkim rysunkiem Puchatka nie taki piękny jak zawsze. Wypuscilam go jak zajechalismy pod dom zaraz. Mam go przed oczami jak odlatuje tak wysoko i daleko że znika. Podobnie uwielbiałam banki mydlane i patrzeć jak lecą. Zawsze chciałam dostać takie z wielkim oczkiem podłużnym. Robiły dużo na raz i duze banki. Nigdy nie kupili bo były droższe. Zamiast tego później robiło sie miksturę z Ludwika i wody i liczyło że przedłuży się życie tym bankom xD

Ale co ja chciałam Ci napisać A że miałam lalkę z porcelany prawdziwą z śliczną tkaną złota nicią na granatowym jakimś welurze sukienką. W sensie nie była moja chyba po siostrze albo jeszcze dalej

 

Mnie lalki porcelanowe przerażały w dzieciństwie, podejrzanie patrzyły ; ) Jak u siostry spałam to taką miała i się jej trochę bałam przez horrory. No ale faktycznie są piękne, niektórzy mają kolekcje takich porcelanowych lalek. 

 

Balony też lubiłam kiedyś kupiłam i pijany dziadek jak z samochodu wysiadał po takim odpuście mi odruchowo wypuścił, potem kupiłam takiego samego na wycieczce i z kolei Ojciec sobie się o niego oparł i mi pękł huku narobił, smutna byłam, że ani jednym ani drugim się nie nacieszyłam. 

Lubiłam latawce w dzieciństwie, ten widok najbardziej mi się podobał: ) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Verinia napisał(a):

No ale one wszystko mają...

Prawda! Wyjątkowo trudno kupić coś dzisiejszym dzieciom które mają wszystko i żeby się jeszcze cieszyły;/ 

@Verinia

@You know nothing, Jon Snow

A pamiętacie brokat w kulce? Ile się tym człowiek nasmarowal po gębie🤩 genialne to było, gdzie to teraz czy ktoś produkuje to jeszcze ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, Dalila_ napisał(a):

Prawda! Wyjątkowo trudno kupić coś dzisiejszym dzieciom które mają wszystko i żeby się jeszcze cieszyły;/ 

@Verinia

@You know nothing, Jon Snow

A pamiętacie brokat w kulce? Ile się tym człowiek nasmarowal po gębie🤩 genialne to było, gdzie to teraz czy ktoś produkuje to jeszcze ?

Ja pamiętam atrament, który się na kogoś wylewalo dla żartów. A on potem, gdy wysychał to znikał xD 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nienawidzę dawać prezentów ani je dostawać. Nie chce mi się zastanawiać z czego by się ucieszyła siostra a jak ja nie naprowadze mojego męża z czego bym była zadowolona to prawdopodobnie kupił by coś takiego jak ten sweter od siostry który wyrzucę.

Po cholerę ten barszcz, można go jeść każdego dnia a prezenty można sobie dawać w rocznicę śmierci Stalina.

Hołk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam dość dużo dzieci w bliższej rodzinie i z zasady nie kupuję kosmetyków- żadnych, nawet jeśli są to nastolatki.
Jedno to, że dziewczyny i tak się specjalnie u mnie nie malują, dwa, ze akurat część z nich to są alergicy i nie uważam kosmetyków za trafione prezenty. Zresztą sama nigdy takowych nie dostawałam będąc dzieckiem/nastolatką.
Kuzynce, która jeździ konno (17-letnia) dałam voucher do sklepu jeździeckiego, bo wiedziałam od jej mamy, że musi coś tam sobie nowego już i tak kupić (mówiła co ale nie znam się na jeździectwie) to ma praktycznie w większości w prezencie, musi sobie tylko wybrać odpowiedni rozmiar.

Jej młodszy brat dostał puzzle 13500 elementów (sam chciał 😱) -jego mama stwierdziła, że podłogę w największym pokoju ma pewnie co najmniej na miesiąc z głowy bo będzie puzzle układał 🤣 a trochę mu to zajmie zanim ułoży

Inny kuzyn (13 lat) dostał nowy telefon ode mnie - ja przy przedłużaniu swojej umowy dostałam telefon, którego nawet nie rozpakowałam dobrze, bo akurat telefonu nie zmieniałam, a jego rodzice i tak chcieli mu kupić, to umówiłam się z nimi, że mają nie wydawać pieniędzy na telefon i zaproponowałam ten który ja miałam nowy, stwierdzili, że spoko dla niego i problem solved. Młody zadowolony, a ja pozbyłam się telefonu, który i tak by u mnie leżał nieużywany, a jest normalnie na gwarancji.

 

Największy problem miałam z bliźniakami (chłopiec i dziewczynka) - dostali zestawy ciastoliny play-doh z dużym zapasem ciastoliny - miałam to już wcześniej wypróbowane na dzieciach z innej części rodziny w podobnym wieku i wiem że się bardzo sprawdziło przez długi czas, zobaczymy jak będzie w tym przypadku.

Plus każde dostało jakieś tam dodatki w postaci słodyczy: kinderki itp. (te co mogły dostać normalne słodycze), te co nie mogły ze względu na alergię lizaki i jakieś tam pierdoły.





 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×