Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
eee

Hej wszystkim ! - coś typu ,, co mam teraz zrobić ".

Rekomendowane odpowiedzi

Tak , tak jestem nowa srututu... i mam pewien problem, może miły ktoś coś doradzi.

 

Zaczęło się od połowy sierpnia. Niepokój, nieprzespane noce. Gdy zaczęła się szkoła wszystko się pogorszyło. Nie cierpię

na żadne schorzenie psychiczne, co jakiś czas mam czas kiedy czuję potrzebe odizolowania się od innych, wtedy czasami zamykam się w domu na 3,4 dni , a kiedy jest szkoła po prostu symuluje chorobę. Ale to nic takiego, można wszystko zwalić na okres dojrzewania ( mam 18 lat ), przecież ludzie w moim wieku doświadczają jakiś załamań nastroju, mam nadzieje, że wyrosnę z tego. Trochę odbiegłam od tematu, a więc, od pewnego czasu moje zachowanie stało się jeszcze bardziej ,,dziwne", podczas najmniejszego stresu zaczynają trząść mi się ręce, mam pełne splątanie w głowie,zaczynam się nerwowo zachowywać - co jest na tyle dziwnym zachowaniem u mnie bo podobno jestem osobą, którą nic nie obchodzi i do wszystkiego podchodzi na luzie. Jestem strasznie drażliwa, każdy szczegół wytrąca mnie z równowagi. Oprócz tego w pewnych momentach, ot tak, chce mi sie płakać, zupełnie bez powodu , tzn powód jest, takie dziwne uczucie - jakby człowiek nagle zaplątał się w sobie, wtedy milknę w połowie rozmowy i szybko biegne do domu, żeby się rzewnie rozryczeć. A ludzie? Nie czuję potrzeby rozmawiania czy przebywania ze swoimi najbliższymi przyjaciółmi i znajomymi i dodatkowo nie wiem jak im wytłumaczyć trzytygodniową ciszę. Po tych wszystkich perypetiach zgłosiłam sie do internisty, dostałam Hydroksyzyne. Początkowo miałam brać 25mg dziennie, ale z braku efektów zwiększyłam dawke do 100mg. Nie jestem pewna czy mi to pomogło, w tym czasie ,,rzuciłam" się w wir zajęć, rano szkoła, po południu coś jeszcze ,więc przychodziłam do domu, uczyłam się troszkę ( albo i jeszcze mniej - nie mogłam się skoncentrować ) i łykałam te tabletki chodząc spać o 20. Coś w myśl zasady, działaj szybciej niż myśl bo jak

pomyślisz to cię znów popierd***. Nie wiem czemu ostatnio tabletki przestały działać, zaczynam płakać w szkole, tłumacząc innym, że po prostu lecą mi łzy bo soczewka się zabrudziła itd., brak uśmiechu zastępuje jakimś skurczem twarzy, robie wszystko by pozorować, ale ludzie coraz częściej się pytają ,, czy dobrze się czuje ", nie odpowiadam im zgodnie z prawdą ,, nie" bo oni zareagują na to pytaniem ,, dlaczego" a na to właśnie odpowiedzi nie znam. Próbuje się przełamać, unikać tych dziwnych nastrojów, rozmawiać z przyjaciółmi o tym, że źle się czuję. Jednak oni reagują na to stwierdzeniem, że sie wygłupiam i przesadzam. Rozumiem ich bo sama sobie zarzucam, że to moja wina. Nie ma nic co by mogło mnie wytłumaczyć, nie mam żadnych większych problemów ani nie przeżyłam żadnych traum. Trudno czasem mi zapanować nad tym ,,czymś" co mnie ogarnia. Zdaję sobie sprawę, że to jest głupie i że teatralnie robie z siebie ofiarę. Miałam pewne opory, żeby brać te tabletki, bo przeciez nic mi nie jest, tylko to ja muszę sobie wmawiać. Gdy dostałam je do ręki zaczęłam najprymitywniej ryczeć powtarzając sobie jaką głupią manipulatorką jestem. Gdy mi przeszło jakoś się przełamałam i zaczęłam je brać. No i oto koniec mojej nędznej historii. Teraz nie wiem. Mam wyrzuty sumienia a jednocześnie wiem że jestem w jakimś ,,chorym kącie", który mi ogólnie dezorganizuje życie. Może to jakiś przejściowy moment. Koleżanka poleciła mi bym poszła do psychloga. Ale ja nic psychologowi do powodzenie nie mam i wizyta u psychloga sprawiłaby dalesze wyrzuty sumienia. Odstawiłam leki bo po nich czuję sie tak samo jak bez nich. Nie wiem co teraz zrobić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czesc. skadś znam Twoje objawy i problemy...miałam to samo;) poszłam do mojej dobrej znajomej - jest psychiatra, ona poleciła mi psychologa i pózniej poszłam jeszcze do psychiatry, bralam przez kilka tygodni hydroksyzyne w malych dawkach i przede wszystkim seroxat, chodziłam równiez na psychoterapię, myślę że powinnas spróbowac wizyty u psychologa lub psychiatry, pozwodzenia. nie trwaj w tym bo teraz jeszcze mozesz duzo zrobić, a pózniej moze byc trudniej.pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja tez nie wiedzialam skad to u mnie sie wzielo. bylam usmiechnieta, wesola, jak wszyscy twierdzili, pewna siebie, ta, ktora zawsze wszystkich wspierala... wiec jak widzisz tak tez moze byc... niekoniecznie musi byc jakas trauma. idz moze do lekarza, ktory ci przepisal hydroksy, powiedz mu co sie dzieje, moze cos poradzi... albo poprostu idz do spychologa i opowiedz o sytuacji...

 

---- EDIT ----

 

psychologa* :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Hej eee, miło Cię poznać. No mam nadzieję, że faktycznie jest to kwestia 'wyrośnięcia' ale ja już nie jestem w tych kwestiach taką optymistką - z czasem namnoży Ci się problemów, wejście w dorosłe życie przysporzy Ci nie jednego dlatego nie czekałabym na kolej losu tylko sama bym go kuła - psychoterapia nie zaszkodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moim zdaniem to co sie z tobą dzieje to również nie jest kwestia okresu dojrzewania. Osoba ktora dojrzewa ma huśtawki nastrojów a nie zakłada maski i nie bierze silnie uspokajających leków. To mi juz podchodzi po cos bardziej skomplikowanego niz ci sie wydaje.

Ale bez paniki im szybciej zaczniesz działać i interesować sie swoim losem tym szybciej z tego wyjdziesz a uwierz mi da się.

Przełam sie i idz do psychologa. On już wyciągnie z ciebie to o czym nie zdajesz sobie sprawy, i na pewno cos zaradzi. Jesli nie pójdziesz to nie będzie lepiej. Sama sobie z tym nie poradzisz i samo nie przejdzie.

Od ciebie zalezy czy chcesz w tym stanie trwać czy powrócić do dawnej, uśmiechniętej i pełnej życia dziewczyny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przez tyle lat żyje sobie w przedświadczeniu, że te moje izolowanie się to po prostu introwertyzm, mój charakter. Ostatnio bardziej wyobcowałam się i panikuję momentami, czyli to świadczy o tym że to tak na prawde nie jestem ,,ja" tylko jakieś zaburzenie ,,mnie" , przeraża mnie taka myśl ... Teraz mam problem z tożsamością a jeśli naprawdę z moją psychiką jest coś nie tak, gubię się w tym :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Słuchaj, jakbyś była typem introwertyka to nie byłoby Cię tutaj i nie miałabyś problemu ze swoją izolacją :!:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bez przesady, introwertyzm to nie autyzm, po prostu chciałabym zrobić coś z tym ,,czymś" co dezorganizuje mi życie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No to na terapie raz :D Na pewno pomoże zrozumieć problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jeśli ci to przeszkadza w zyciu (ten "introwertyzm") i wywołuje niepokoj, naprawde warto udac sie do specjalisty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×