Skocz do zawartości
Nerwica.com

Okropne psychiczne i fizyczne zmęczenie - jak się zmusić do aktywności?


robertina

Rekomendowane odpowiedzi

Hej. Dawno mnie tu nie było, na szczęście na 100% nikt nie tęsknił, i dobrze. Miałam niesprawny komputer przez ok. 2 miesiące. 

 

Ale jestem tu z innym pytaniem - czy wam też w nerwicy towarzyszy potworne fizyczne i psychiczne zmęczenie? Wydaje mi się, że to jest ta mgła mózgowa - problemy z pamięcią (moja pamięć sięga nie więcej, niż paru godzin wstecz), koncentracją (mogę się skupić na max. 2 minuty), zerowa energia, zadyszka i uczucie bliskiego omdlenia po wytarciu kurzu na kilku szafkach i te potworne bóle stawów, przez które nawet wstanie z pozycji siedzącej to wyzwanie. Już mam dość. Przez to tylko siedzę przed komputerem i oglądam zupełnie bezsensowne filmiki, bo dosłownie nie mam psychicznie ani fizycznie siły na żadną aktywność. Nie zajmuję się nawet tym, co mnie wcześniej interesowało, chociaż wiem, że mogłoby mi choć nastrój poprawić. Bardzo bym chciała być w stanie coś poczytać, napisać post na blogu, nawet obejrzeć jakiś film, ale nie mam siły. Powinnam wziąć się do sprzątania, ale przeraża mnie perspektywa ruszania się, bo mnie każdy ruch po prostu w tej chwili boli. Już mam naprawdę dosyć. Czuję, że życie mi ucieka, ale nie jestem w stanie tego przełamać i zmusić się do aktywności - nawet, jeśli jeden dzień dam radę, następnego dnia już rezygnuję. Czy jest na to jakikolwiek sposób?

Edytowane przez robertina

PROSZĘ NIE PISAĆ NA PRIV!!!!!

 

Nie szukam tu znajomości tylko konkretnych porad i informacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Mic43 napisał(a):

Ja tak trochę mam, chociaż fizyczny ból mi nie dolega. 

Też często nie bardzo mam siłę na cokolwiek. Czasem nawet na głupie filmiki, więc np włączam i wyłączam aplikacje na telefonie, bo każda aktywność wydaje się nie mieć sensu. 

No ale u Ciebie chyba ma to inne podłoże, z tego co czytam. 

 

To znaczy jakie? Fizycznie jestem zdrowa.

PROSZĘ NIE PISAĆ NA PRIV!!!!!

 

Nie szukam tu znajomości tylko konkretnych porad i informacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, Verinia napisał(a):

To bardzo przykre, że się tak czujesz. Ja też nie mam ochoty na nic. NIe mam siły...

Zmuszam się do wszystkiego. Nic nie sprawia już radości. A życie mija na takim samopoczuciu i stagnacji.

 

Ja nie mam tak, że nie sprawia mi radości. Jestem ją w stanie odczuwać i odczuwam, kiedy tylko zmuszę się do zrobienia czegoś. Ale najgorsze to dla mnie zacząć. I tym bardziej mnie wkurza, że tkwię w tym marazmie. Bo czuję, że mogłabym być produktywna, gdybym się kilka dni pozmuszała. Z tym, że na to już mi brak siły fizycznie.

PROSZĘ NIE PISAĆ NA PRIV!!!!!

 

Nie szukam tu znajomości tylko konkretnych porad i informacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, Mic43 napisał(a):

U mnie bardziej depresyjne niż nerwicowe. Nie czuję lęku tylko bezsens i brak motywacji. Raz jest lepiej raz gorzej, ale odkąd mój związek się zakończył jest duuuuzo gorzej. 

 

Ja nie mam depresji. Nie chodzi w tym wszystkim o bezsens, ale bardziej o zmęczenie, którego nie umiem opanować ani przełamać. Ja ma chęci i to ogromne, ale nie mam siły do ich realizacji. Nawet, jeśli usiądę poczytać, rezygnuję po pół strony, bo umysł mi wędruje gdzieś i nie rozumiem co czytam. A, gdyby się teraz podniosłą posprzątać, po 5 minutach by mi się słabo zrobiło i leżałabym potem godzinę, myśląc, że umieram...

PROSZĘ NIE PISAĆ NA PRIV!!!!!

 

Nie szukam tu znajomości tylko konkretnych porad i informacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

27 minut temu, robertina napisał(a):

Nie chodzi w tym wszystkim o bezsens, ale bardziej o zmęczenie, którego nie umiem opanować ani przełamać.

Dla mnie to brzmi jak totalna awitaminoza (niedobór żelaza, B12, wit.D, kwas foliowy, potas, magnez, wapń) albo niedoczynność tarczycy, albo stan po przeziębieniu wirusowym, albo odwodnienie, albo skutek uboczny zażywanych leków, albo jakaś niewydolność nadnerczy czy też serca.

Po covidzie wiele osób miało/ ma syndrom chronicznego zmęczenia. Zbadaj sobie ww. rzeczy. Taka moja pierwsza myśl. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wśród przyczyn zespołu przewlekłego zmęczenia wymienia się m.in. czynniki infekcyjne.

 

https://diag.pl/pacjent/artykuly/chroniczne-zmeczenie-jak-je-pokonac-poznaj-pierwsze-objawy-przewleklego-zmeczenia/?srsltid=AfmBOoqxg3-jpDVcdNmKMyuRRVZslYmMBJqctn6luqwYMoHEgCssfYj5

1 minutę temu, Verinia napisał(a):

no wlasnie mój brat podejrzewa, że to z tego

 

a ja mi się wydaje, że to może być po szczepionce

Co do szczepień to się nie wypowiem, bo mam znikoma wiedzę. Widziałam jedynie na zagranicznym portalu zdjęcia dwóch ludzkich ciał przed i po szczepieniu, nie pamiętam jaka metoda obrazowania to była - czy rezonans czy co innego.

Po szczepieniu w ludzkim ciele było wiele mikrozakrzepöw.

 

Słuchałam kiedyś audycje w radiu właśnie nt. zespołu chronicznego zmęczenia. Były to osoby głównie po covidzie i ew. mononukleozie. Przez wiele miesięcy po przechorowaniu nadal pracowały te osoby zdalnie z domu i w zasadzie to wręczały się małżonkami w sprzątaniu czy zakupach. Autentycznie te osoby nie miały siły i łapały zadyszkę nawet przy mówieniu. Przykre 🙁

 

 

Inna kwestia, czy może jakieś leki na Ciebie tak przypadkiem oddziałują że cię wypruwają z energii. Też tak może być.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Tutaj właśnie macie ciekawe audycje radiowe nt. zespołu chronicznego zmęczenia.

 

https://radio357.pl/podcasty/audycje/reportaz/odcinek/424550/

 

https://radio357.pl/podcasty/audycje/i-zyli-dlugo-i-szczesliwie/odcinek/550080/

 

 

7 minut temu, Verinia napisał(a):

U mnie tak, zdecydowanie leki mnie zamulają. Biorę ich za dużo. Ostatnio lekarz zmniejszył mi kwetiapinę i mówił, że ogólnie za dużo tego u mnie, ale nie chciał za bardzo nic zmieniać, bo prowadzi mnie inny lekarz 😕

 

Jestem warzywem. Tyle w temacie. Nie ma dawnej mnie...

 

Może uda ci się za jakiś czas zejść do małej dawki leków albo w ogóle z nich zejść? Trzymam kciuki 🤗

Edytowane przez mała_mi123

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Generalnie z tych audycji wynika, że każdy kto choruje przewlekle będzie miał niestety ten zespół chronicznego zmęczenia. A chorób przewlekłych jest multum, np.: Hashimoto, celiakia, nieswoiste choroby zapalne jelit, nadciśnienie, cukrzyca, choroba wieńcowa, itd. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

32 minuty temu, mała_mi123 napisał(a):

Dla mnie to brzmi jak totalna awitaminoza (niedobór żelaza, B12, wit.D, kwas foliowy, potas, magnez, wapń) albo niedoczynność tarczycy, albo stan po przeziębieniu wirusowym, albo odwodnienie, albo skutek uboczny zażywanych leków, albo jakaś niewydolność nadnerczy czy też serca.

Po covidzie wiele osób miało/ ma syndrom chronicznego zmęczenia. Zbadaj sobie ww. rzeczy. Taka moja pierwsza myśl. 

 

Większość z tego odpada - witaminy łykam cały czas, morfologię robię co roku, w tym TSH i jest w normie, wody piję ok. 5 litrów dziennie z powodu pewnych objawów nerwicy, przez które muszę tyle pić, USG serca miałam 8 lat temu przez inne objawy nerwicy i jest zdrowe, covid owszem, miałam, ale to zmęczenie miałam już na lata przed nim, leki biorę od 10 lat te same a zmęczenie się pojawiło dużo później... nie wiem, nic nie pasuje. W zasadzie to się zaczęło jakieś 5 lat temu, kiedy po bardzo silnym traumatycznym doświadczeniu, z którym nie byłam w stanie sobie poradzić zaczęłam mieć objawy zaawansowanego IBD pomimo badań wskazujących, że jestem zupełnie zdrowa. Wtedy położyłam się do łóżka na dwa lata bo objawy jelitowe mnie wykańczały i taka słaba zaczęłam być właśnie w tym okresie - w pewnym momencie doszło do tego, że nie miałam siły iść do toalety. Potem, z różnych powodów wstałam i udało mi się zracjonalizować te objawy na tyle, że osłabły (pomogło zrozumienie, że to jest psychogenne i rodzaj ucieczki), ale słaba jestem dalej, choć już i tak o wiele mniej.

Edytowane przez robertina

PROSZĘ NIE PISAĆ NA PRIV!!!!!

 

Nie szukam tu znajomości tylko konkretnych porad i informacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, robertina napisał(a):

morfologię robię co roku, w tym TSH i jest w normie, wody piję ok. 5 litrów dziennie z powodu pewnych objawów nerwicy, przez które muszę tyle pić, USG serca miałam 8 lat temu przez inne objawy nerwicy i jest

Sama morfologia to za mało. Jak na moje oko to za dużo pijesz. 5 litrów bardzo obciąża nerki, a słabe nerki to słaby organizm. Wypłukujesz sobie minerały. Może niski kortyzol, wyczerpane nadnercza. Przez 8 lat to dużo się może zmienić jeśli chodzi o serce. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, mała_mi123 napisał(a):

Sama morfologia to za mało. Jak na moje oko to za dużo pijesz. 5 litrów bardzo obciąża nerki, a słabe nerki to słaby organizm. Wypłukujesz sobie minerały. Może niski kortyzol, wyczerpane nadnercza. Przez 8 lat to dużo się może zmienić jeśli chodzi o serce. 

 

Proszę nie wmawiaj mi chorób. Ledwie kilka lat temu udało mi się wyjść z silnej hipochondrii i nie zamierzam do tego wracać. Badam się dużo więcej, niż inni, bo się boję coś przeoczyć i jestem na 100% zdrowa. Liczyłam na praktyczne rady, jak zmobilizować się do działania a nie wpędzanie mnie w zaostrzenie :( 

PROSZĘ NIE PISAĆ NA PRIV!!!!!

 

Nie szukam tu znajomości tylko konkretnych porad i informacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

https://www.cosdlazdrowia.pl/blog/czy-picie-wody-w-nadmiernych-ilosciach-moze-nam-zaszkodzic

 

Nie chcę nikogo wpedzać w nerwicę. Jeśli nie jesteś sportowcem który poci się na treningach albo hutnikiem pracującym przy wielkim piecu, to naprawdę 5 litrów wydaje się być przesadzone... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, mała_mi123 napisał(a):

https://www.cosdlazdrowia.pl/blog/czy-picie-wody-w-nadmiernych-ilosciach-moze-nam-zaszkodzic

 

Nie chcę nikogo wpedzać w nerwicę. Jeśli nie jesteś sportowcem który poci się na treningach albo hutnikiem pracującym przy wielkim piecu, to naprawdę 5 litrów wydaje się być przesadzone... 

 

Powiedziałam orientacyjnie. Tak naprawdę nie wiem ile piję. Może 2 butelki wody na dzień...

PROSZĘ NIE PISAĆ NA PRIV!!!!!

 

Nie szukam tu znajomości tylko konkretnych porad i informacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 minut temu, little angel napisał(a):

ja przy TSH w normie (co prawda przy górnej granicy normy, bo lekko powyżej 4)

O ile nie byłaś wtedy kobietą w okresie pomenopauzalnym to TSH 4 absolutnie nie jest normą. Normy laboratoryjne a normy funkcjonalne to 2 różne sprawy. Miałaś już wtedy niedoczynność tarczycy. Hashimoto swoją drogą.
Dla kobiet w wieku rozrodczym górna granica normy TSH to 2,5.

Edytowane przez Catriona

"Twój mózg jest wystarczająco potężny, by tworzyć strach.
Wyobraź sobie, co potrafi, gdy zaczyna tworzyć nadzieję."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, little angel napisał(a):

noo jeszcze nawet 30-stki nie mam, lekarz mi wtedy powiedział, że niedoczynności nie mam, ale i tak przepisze leki na zbicie TSH :bezradny:

To zmień endokrynologa czy kto tam tak ocenił. Max 2,5 poziom TSH dla kobiet w wieku rozrodczym. Ja przy 2,56 już miałam włączany Euthyrox.

"Twój mózg jest wystarczająco potężny, by tworzyć strach.
Wyobraź sobie, co potrafi, gdy zaczyna tworzyć nadzieję."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

43 minuty temu, little angel napisał(a):

Hmmm, wydaje mi się, że nakręcasz się tym, ile rzeczy "musisz" zrobić, co powoduje napięcie i Twój mózg jakoś się przed tym próbuje obronić, odciąć się. Masz wrażenie, że czas Ci ucieka, że marnujesz dzień po dniu, nie masz w ogóle siły, bo Twoja głowa paradoksalnie ciągle pracuje, tkwi w tej spirali myśli, co musisz zrobić. A prawda jest taka, że jedyne co musisz, to uświadomić sobie, że niczego nie musisz. Możesz posprzątać, możesz napisać post czy zacząć czytać książkę, ale jak nie dzisiaj, to innego dnia, tak zacznij myśleć. Do tego wiem po sobie, jak negatywnie wpływa siedzenie za długo przed niebieskim ekranem, wystarczy wyjść na krótki, naprawdę krótki spacer, a kora mózgu staje się kolorowa! Tyle się tam nagle aktywuje, wiatr przyjemnie muska po twarzy, tu się zaczyna prawdziwy odpoczynek, odpoczynek Twojej głowy. Przyroda uzdrawia, zachęcam do wychodzenia, nie wiem gdzie mieszkasz, wyciągnęłabym Cię na spacer, wiem, że samemu ciężko się zmusić, mnie np. zmuszały do wyjścia psy :D W końcu gdzie miały się załatwić? :D Ale samemu też jest ok, kiedy jestem smutna, to sobie wyjdę po piwo (ale nie polecam alkoholu fu! :twisted:) i pójdę na ulubioną ławkę, popatrzę w gwiazdy... lepiej jest potem, większą mam motywację do czegokolwiek, więcej myśli w stylu działaniowym, a nie depresyjnym, a jak tak siedzę i siedzę w tym domu, to NIC mi się nie chce...

 

chyba że jednak wychodzisz, to nie wiem skąd może być to chroniczne zmęczenie, ja przy TSH w normie (co prawda przy górnej granicy normy, bo lekko powyżej 4) miałam przeciwciała ATG i ATPO wystrzelone w kosmos -> diagnoza Hashimoto, a też miałam okres takiego zmęczenia i wiecznie spałam, teraz już tak nie mam, tylko włosów mam o połowę mniej, ale jak Tobie nie wypadają włosy, to raczej nie ma co badać tych p/c

 

sprawy jelitowe też są wykańczające, no tu zmiana diety, mam podobnie bardzo wrażliwe jelita i muszę uważać na to co jem

 

Dzięki za wsparcie. To wiele znaczy...

 

Sprawy jelitowe są psychogenne i żaden lekarz mi nie zalecił diety a byłam u kilkunastu, kiedy myślałam, że mam IBD. No i byłam w stanie zmianą myślenia pozbyć się połowy objawów, których wcześniej nie wyeliminowała kilkuletnia ścisła dieta, więc tak...

Ja miałam przebadaną gruntownie tarczycę dwa lata temu, kiedy okazało się, że moja Mama ma bardzo ciężką niedoczynność i jest okej. Na szczęście to nie to. 

Z domu nie wychodzę - w tym roku byłam na zewnątrz 4 razy, bo jest to dla mnie ogromne wyzwanie lękowo. Poza tym, mam zerową odporność i kiedy tylko wyjdę na 10 minut od razu coś łapię a przy mojej ekstremalnej emetofobii pójście do przychodni w sezonie na jelitówkę to nie tyle już wyzwanie, co koszmar, który kosztuje mnie... nawet nie mam odpowiedniego określenia. Jeśli moja wytrzymałość psychiczna to jest 10 to wizyta w przychodni kosztuje ok. 100. Niewykonalne. Myślisz, że to ma znaczenie? Nie pamiętam w sumie, jak się czułam, kiedy jeszcze wychodziłam... może i mniej zmęczona? Ale, tutaj też dochodzi kwestia tego, że do parku mam na tyle daleko, że nawet, jeśli wyjdę to lękowo nie dojdę aż tam i mogę co najwyżej przejść się po parkingu przy ulicy pod blokiem a huk samochodów stresuje mnie niesamowicie. Albo nie wiem, może szukam wytłumaczenia, że siedzę w domu. W sumie to chyba rozbija się o to, że nie widzę za bardzo sensu w łażeniu bez celu po osiedlu - bo co mi to daje? Jeśli coś robić, to produktywnie! 

 

No i, jasne, nie muszę pisać postu na bloga - ale bardzo chcę. Ludzie, którzy go czytają czekają na nowy wpis i serce mnie boli, jak od 2 tygodni nic nie wstawiam i mam z 15 komentarzy "proszę, odezwij się czy wszystko okej, nie ma cię i nie ma", albo po prostu "chcemy nowy post!!!" z tymi wykrzyknikami. Czuję się zobowiązana i winna, że nie piszę no i, jakbym opuściła bloga na, powiedzmy miesiąc - na 99% wszyscy zdążyliby odejść, bo bym im się znudziło czekanie. A to by mnie załamało... tkwienie nad jedną książką pół roku też jest nudne. Więc, cierpię. 

 

Wiesz, to siedzenie bezczynnie bardzo psuje mi nastrój, czuję się koszmarnie, kiedy się tak nudzę. A wystarczy pół godziny z czymś, co mnie interesuje i od razu jest mi lepiej. A to ważne, bo zbliża się zima i zaraz zacznie się okres depresji sezonowej, której w takich warunkach chyba nie przetrwam...

Edytowane przez robertina

PROSZĘ NIE PISAĆ NA PRIV!!!!!

 

Nie szukam tu znajomości tylko konkretnych porad i informacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 kawy albo amfetamina

 

Z tym że może i zadziała ale to zły pomysł. Z kawą to nawet wręcz przeciwnie, jeśli ją pijesz i nie pomaga to odstawienie po jakimś czasie da Ci więcej energii zwyczajnie na codzień.

Nie za bardzo da się zmotywować do robienia rzeczy gdy ma się ochotę tylko leżeć i patrzeć w ściane, można się zmusić ale to będą męki, nawet jeśli to coś zwykle lubimy robić. Możesz spróbować co najwyżej jakichś (legalnych ofc) stymulantów właśnie krótkoterminowo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

47 minut temu, little angel napisał(a):

Jeśli bierze jakieś leki, to jej serce wybuchnie. To bardzo zły pomysł, a z ulicy feta fecie nie równa. Raz weźmie i 2-3 noce może nie spać. Już kawa jest zdrowsza.

Ja tylko prawidłowo odpowiadam na pytanie 😁 Zaznaczyłem że to zły ale działający sposób. Poza tym żeby 2 noce nie spać to trzeba się mocniej postarać niż wziąć raz, chyba że jakaś psychoza sie zacznie rozwijać u niefortunnego człeka bo tacy bywali

No, ale są legalne stymulanty używane głównie do odchudzania jak yohimbina, sprawdzamy w tabelach mixerskich leków i jeśli nie ma interakcji to nie widze przeszkód skoro nic innego nie działa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie mała wagę to chyba niweluja lata psychotropow, inaczej trochę działają na mnie różne takie 🤔 mam taka teorię. To samo z lekami, zawsze duże dawki dopiero strzelają 

52 minuty temu, little angel napisał(a):

nawet nie maraton, niektórym potrzeba niewiele, żeby skutki utrzymywały się długo... :( 

zwłaszcza u kobiet z małą wagą, trzeba uważać

a jak ktoś ma słabe serduszko lub bierze jakieś leki czy inne preparaty, to już wgl

Poza tym, zamiast kawy można by też spróbować sączyć yerbę mate :D też pobudza i pomaga w skupieniu, przy czym nie ma tylu skutków ubocznych co kawa (nie wypłukuje magnezu, dostarcza więcej wartości odżywczych itp.)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Dalila_ napisał(a):

U mnie mała wagę to chyba niweluja lata psychotropow, inaczej trochę działają na mnie różne takie 🤔 mam taka teorię. To samo z lekami, zawsze duże dawki dopiero strzelają 

W języku medycznym fachowo mówi się na to że jesteś przećpana 😝 

A tak serio to pewnie metabolizm i inne takie tam rzeczy mocno na to wpływają, nie tylko waga

 

2 godziny temu, little angel napisał(a):

Poza tym, zamiast kawy można by też spróbować sączyć yerbę mate :D też pobudza i pomaga w skupieniu, przy czym nie ma tylu skutków ubocznych co kawa (nie wypłukuje magnezu, dostarcza więcej wartości odżywczych itp.)

W gruncie rzeczy to w obu pobudza dokładnie ta sama substancja, mi po yerbie było dosyć nieprzyjemnie bo za dużo w niej tej kofeiny. Zastąpiłem raz kawe prażonym kakao i teobromina w nim to moim zdaniem dużo lepszy i stabilniejszy pobudzacz, tylko trudno dostępne takie wynalazki są

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

51 minut temu, conditioner napisał(a):

W języku medycznym fachowo mówi się na to że jesteś przećpana 😝 

A tak serio to pewnie metabolizm i inne takie tam rzeczy mocno na to wpływają, nie tylko waga

 

W gruncie rzeczy to w obu pobudza dokładnie ta sama substancja, mi po yerbie było dosyć nieprzyjemnie bo za dużo w niej tej kofeiny. Zastąpiłem raz kawe prażonym kakao i teobromina w nim to moim zdaniem dużo lepszy i stabilniejszy pobudzacz, tylko trudno dostępne takie wynalazki są

Przecpana :D :D :D hehe dobre. Masz rację, do tego jeszcze dorzucę że np jedni lubią działanie zioła a dla innych nie jest fajne 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I kawa i stymulanty odpadają - na kawę ma uczulenie i nie mogę jej pić a co do innych rzeczy, to jestem bardzo podatna na uzależnienia - wezmę raz i już nie będę w stanie bez tego żyć, więc odpada.

 

A co do ochoty... ja MAM realnie ochotę robić te rzeczy, wielką i bardzo cierpię, że nie mogę ich robić, ale zmęczenie mi nie pozwala i brak koncentracji.

PROSZĘ NIE PISAĆ NA PRIV!!!!!

 

Nie szukam tu znajomości tylko konkretnych porad i informacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

15 minut temu, little angel napisał(a):

To jak zamierzasz rozwiązać ten problem? Nie wychodząc z domu, magicznie zmęczenie nie zniknie.

brain.png

 

Nie jestem w stanie lękowo wyjść z domu :( Wystarczy, że nos wystawię na zewnątrz mam taki atak paniki, że nie kontroluję swojego zachowania, krzyczę i biegnę na oślep. A potem potrzebuję kilku godzin, żeby ochłonąć z tak silnego stresu i już w takim dniu jestem zbyt zmęczona na cokolwiek...

PROSZĘ NIE PISAĆ NA PRIV!!!!!

 

Nie szukam tu znajomości tylko konkretnych porad i informacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

57 minut temu, little angel napisał(a):

To jak zamierzasz rozwiązać ten problem? Nie wychodząc z domu, magicznie zmęczenie nie zniknie.

To nawet nie chodzi o wychodzenie z domu, co o zaczęcie jakiejkolwiek aktywności, nawet w domu. Siedząc bezczynnie i robiąc minimum każdy byłby zmęczony. Wiadomo, wyjście z domu pewnie byłoby jeszcze lepsze, ale lepsze coś niż nic.

"Twój mózg jest wystarczająco potężny, by tworzyć strach.
Wyobraź sobie, co potrafi, gdy zaczyna tworzyć nadzieję."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×