Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czym jest szczęście?


AntiSocialButterfly

Rekomendowane odpowiedzi

54 minuty temu, AntiSocialButterfly napisał(a):

Okej, w ten sposób. Czy możemy ten bezsens uznać w pewnym sensie za cel jego pracy?

Słowo sens ma tyle znaczeń, że łatwo się w nich pogubić. Gdyby je wszystkie rozróżniać, każdy post zamieniłby się w książkę.

 

Akceptacja bezsensu (tj. odrzucenie wiary w jakiś zewnętrznie ustanowiony porządek/cel świata czy życia) jest pierwszą częścią. Bo to stawia Syzyfa w pozycji kogoś kto wie, że jego praca nigdy nie zakończy się sukcesem. Ale Syzyf (jako nasz mitologiczny przykład) jednak się nie poddaje. Sensem nie jest więc bezsens sam w sobie ale raczej praca pomimo bezsensu. Ja bym to nazwał czystą afirmacją życia samego w sobie (w przeciwieństwie do urojonych afirmacji życia, które wplatują je w jakieś koncepcje religijne/moralne/historyczne/społeczne/....).

 

54 minuty temu, AntiSocialButterfly napisał(a):

Iluzja sensu i celu przynosi wolność, wow. Ja patrze na to tak, że cele (a raczej pogoń za nimi) jak sukcesy w pracy czy te określane jako "życiowe" (w stylu miej dom, samochód i rodzinę z x liczbą dzieci) potrafią przysłonić nam prawdziwe życie tu i teraz, dobrze myślę?

Tak, ale jest tutaj więcej niż tylko pogoń. Prawdziwe życie jest przesłonięte również przez oczekiwania. Mnie np. bolało (i dalej pobolewa, bo szczęście rodzi się w bólach) to, że pod wieloma względami nie osiągnąłem w życiu tego co "powinienem osiągnąć". Więc moje życie (tu i teraz) było przesłonięte przez to co postrzegałem jako jakieś standardy wartościowego życia do których ludzie powinni aspirować.

 

Teraz wiem, że im nie podlegam. Wiem, że wielu ludzi uznałoby mnie za pośmiewisko. Wiem, że wiele moich potrzeb, które są fundamentalne dla dobrostanu ludzi, pozostaje niezaspokojonych. Jakąś część z nich nauczę się zaspokajać, a jakaś pozostanie niezaspokojna do śmierci.

 

Jednak w sferze wartości ani bogowie, ani ludzie nie mają nade mną władzy. Co z tego, że niektórze rzeczy osiągnąłem 20 lat później niż "powinienem był to zrobić"? Co z tego, że nie umiem rzeczy, które są "naturalne" dla innych? Co z tego, że "zmarnowałem czas"?

 

Oczywiście fajniej byłoby mieć przywilej rozwoju "standardową" ścieżką. Doświadczyć właściwych rzeczy we właściwym czasie. Ja zamiast tego doświadczyłem ciągu traum, które fundowali mi inni, a później sobie sam ich dokładałem.

 

Nie zmienię przeszłości i nie neguję swojego aktualnego niefortunnego położenia. Ale tu i teraz te rzeczy mają dużo mniejsze znaczenie niż mogłoby się wydawać.

 

Tu i teraz mogę robić rzeczy, które sprawiają mi przyjemność. Staram się też osiągnąć rzeczy, których nie mam bez zbędnego zamartwiania się tym czy tym razem się to powiedzie czy też może po raz kolejny zaliczę spektakularną klapę.

 

To rozumiem przez afirmację życia, tj. mojego życia, które jest unikalne i jest dla mnie największą wartością w tym świecie 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W mojej opinii to satysfakcja z siebie

 

Przelazlem przez naginane szczęście, dragi, strefę komfortu ale tam nie znalazłem nic poza zryciem.

Nwm czy pieniądze same z siebie mogą zapewnić szczęście, osoba która nigdy nie miała dostępu do większych sum po jakiejś tam wygranej czy spadku serwuje sobie co najwyżej strzały z dopaminy a żeby inwestować trzeba mieć w tym doświadczenie 

Dzisiaj poczułem satysfakcję jak się starałem na treningu bez swoich wrotek

Ale do szczęścia raczej już nie dojdę 

Relacje? To nie ma sensu jak nie ma się zdrowego kontaktu z samym sobą 

Można być fizycznie w nawet znakomitej kondycji a mimo to chodzić cały czas zjebanym:papa:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

przypomniało mi się jak czytałem kobyłę Tatarkiewicza "O szczęściu" - wtedy pomyślałem sobie że szczęście jest wtedy gdy się tego nie czyta...

mnie najbardziej przekonuje definicja bodaj Marka Aureliusza - hmm jednak nie bo Marka Tuliusza Cycerona
że szczęście to ogród i biblioteka Ad felicitatem hortus et bibliotheca homini necessaria sunt

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, kokeshi napisał(a):

Bycie cały czas szczęśliwym musi być strasznie nudne.

Gdybyś był cały czas szczęśliwy to byś p tym nie wiedział.

Potrzebny jest kontrast jakim jest nieszczęście. Dzięki niemu wiesz co jest szczęściem.

Dlatego te nawet wydające się nam złe rzeczy działają na naszą korzyść.

A może już za bardzo odjechałem.....

 

2 minuty temu, little angel napisał(a):

to jest clue szczęścia

No tak. To tez 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

najfajniejsze szczęście jest wtedy kiedy można je przeżyć na bieżąco
kiedy tu i teraz czuje się ów sympatyczny błogostan

i do tego przede wszystkim potrzeba umiejętności odczuwania sytuacji bieżącej
oczywiście niektóre sytuacje temu mocno sprzyjają choćby udany seks z osobą którą się kocha etc
jednak szczęście można odczuć równiez siedząc na schodach o poranku pijąc kawę i paląc fajkę
patrzysz na ptaszyska które świrują po drzewach i zwyczajnie smakujesz chwilę

najszczęśliwsze szczęście to to które umiemy i możemy smakować
właściwie bardzo niewiele do niego potrzeba poza samym naszym wewnętrznym nastawieniem na jego odczucie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

50 minut temu, Verinia napisał(a):

ja tak mam w hipomanii. Świat jest piękny - mówię wtedy pijąc kawę.

Coś tam piszę, idę na spacer do parku i wszystko mnie zachwyca, interesuje. Taka ciekawosc wszystkiego...

no tak szczęście jest po prostu zdrową hipomanią
odpowiadają za nie te same przecie neuroprzekaźniki endorfiny

rzecz różni się jedynie tym że zachowujemy w zdrowym szczęściu zdolność do jednak sensownej oceny sytuacji
no i poczucie szczęścia nie jest długotrwałe - a właściwie jego intensywne odczuwanie nie trwa długo bo nastrój ogólny będzie się utrzymywał znacznie dłużej

długie intensywne odczucie szczęścia może wzbudzać pewien niepokój i może być męczące
mam takie odczucia po pierwszym okresie przyjmowania pregabaliny kiedy wszystko podobało mi się zwyczajnie za bardzo - trochę utrudniało to zwyczajnie codzienne życie, wymagało brania poprawki w myśleniu na spory deficyt krytycyzmu jaki powoduje nawet niewielka euforia
kiedy organizm się przyzwyczaił było już łatwiej
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

47 minut temu, katrin123 napisał(a):

Szczescie to jak nie ma problemów, lekkie życie, dostatek wszystkiego ,a rodzice cię kochają rozpieszczają.Jak się urodzisz w szczęśliwej rodzinie ,gdzie każdy jest ważny i szanowany.

Dodałbym do tego jeszcze zdrowy umysł, bo zaburzenia potrafią przekształcić nawet idealne życie w nieznośny koszmar.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To o czym mówiłem właśnie. Po to są kontrasty żeby szczęścia zaznać.

Czasami jest daleko a czasami blisko.

Raz je dostrzegamy a raz mając je przed nosem nie widzimy.

Jeśli szczęście jest zależne od tego czego nie mamy i myślimy, że jeśli to mieć będziemy to w tedy bedziemy szczęśliwi to to nie jest szczęście.

Gdyby tak było to wszyscy byśmy byli szczęśliwi a tego forum by nie było. 

Rodzice by nam dali ten rower, lalkę,telefon czy komputer i sprawa załatwiona.

Zdobycie danej rzeczy automatycznie sprawia, że chemia w mózgu przestaje produkować to co produkowała w trakcie chęci posiadania danej rzeczy.

Dlatego kupujemy nowe rzeczy i później nie cieszą.

To może być rower i nowe lamborghini.

Efekt będzie te sam. Czar przyśnie.

Gdyby tak pięknie było to by dziecięcych traum nie było. Każdy rodzic by swoje dziecko wychował idealnie. 

Brak rozwodów, kłótni..... bo kto myśli o związku na etapie motyli w brzuchu żeby spotkać się i kłócić na maksa? 

Szczęście to praca nad sobą.

Jeśli masz w sobie szczęście to możesz je dać drugiemu i wtedy związek jest szczęśliwy.

Jeśli myślimy.  że zdobywając kogoś i dopiero wtedy będziemy najszczęśliwszym człowiekiem to się mocno zdziwimy. 

Żeby coś komuś dać to trzeba najpierw to mieć.

Z pustego tomi Salomon nie naleje.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szczęście jest również zaraźliwe.

 

Bo czasem nawet obca osoba, poprzez jej wewnętrzne nastawienie i swoiste zachowanie  zademonstruje nam, że życie jest też jakieś takie fajniejsze.

Albo czyiś jeden świadomy uśmiech może odmienić negatywne postrzeganie o danym dniu. Pamiętam to jako, stan, gdzie moje troski przestawały mieć nagle znaczenie.

Takie wewnętrzne poczucie które zawsze się w jakiś sposób udziela, podobnie z i z tym negatywnym.

No więc, każdy może komuś innemu ten dzień polepszyć 🙂

Czasami, się tak zdarza, że gdy dzielimy się czymś, to paradoksalnie wtedy jest tego więcej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Verinia napisał(a):

 

ważne są relacje, umiejętność tworzenia ich i pielęgnowania...

Dokładnie tak.

  Tam gdzie się kończą filmowe sceny miłości i szczęścia, wjeżdża rutyna dnia codziennego a dalej patrzysz na drugą osobę niezmiennie to właśnie wtedy można nazwać prawdziwą miłością... ale czy jest ona szczęściem... 

Jest... ale wtedy kiedy druga osoba mówi ci prosto w oczy łamiącym głosem ile dla niej znaczysz. 

Coś takiego jest szczęściem bo my rodzimy się sami. Bliskim zawsze będzie ten kto zostanie do końca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do szczęścia potrzebna jest umiejętność. I jak każdą umiejętność można ją opanować lepiej lub gorzej.

 

Opanowana w stopniu doskonałym pozwala być szczęśliwym w każdych okolicznościach. A przy jej kompletnym braku nie będzie się szczęśliwym, choćby wszystko układało się idealnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szczęście to gdy mamy stan radości mimo pozornie trudnych i stresujących sytuacji bo może nas spotkać nieszczęście, np. kradzież a my mamy to w du i nie zakłóca to naszego pozytywnego stanu. Więc wydaje mi się, że szczęście to nie sytuacja a sposób, w jaki ją odbieramy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Grouchy napisał(a):

Szczęście to gdy mamy stan radości mimo pozornie trudnych i stresujących sytuacji bo może nas spotkać nieszczęście, np. kradzież a my mamy to w du i nie zakłóca to naszego pozytywnego stanu. Więc wydaje mi się, że szczęście to nie sytuacja a sposób, w jaki ją odbieramy.

Prawda, wystarczy mieć w dupie nieszczęścia 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×