Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
eligojot

Jak żyją schizofrenicy na neuroleptykach?

Rekomendowane odpowiedzi

Od tygodnia biore nowy lek. Jest to neuroleptyk, wykorzystywany przy leczeniu schizofrenii. Biore niewielkie jego dawki, ktore stosuje sie na mniejsze rangą zaburzenia czyli np. 200 mg w nerwicy, podczas gdy w schizofrenii od 600 mg do 1000 mg. Gdy rano wezmę 100 mg, to po 45 minutach musze sie polozyć - taki jestem przymulony i przespac sie z 2 godzinki. Wiem, ze narazie sa to skutki uboczne i nic nie mozna rokowac o jego przydatnosci, ale tak zastanawiam sie, jak funkcjonuja ludzie ze schizofrenia, bioracy pelne dawki terapeutyczne czyli od 600 mg wzwyż. Ja po 100 mg mam juz odlot, a do dopiero wziąść np. rano 300 mg.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja biore dawke o 10 razy mniejsza niz schizofrenicy... mam takie muła ze glowa mala... a na ulotce jest napisane ze niby pobudza...:| nie wiem jak oni wytrzymują...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ja jem 10 mg olanzapiny... zaczynałem od 2,5 mg... na początku czułem się przymulony i senny ale teraz po upływie prawie pół roku nie czuje za bardzo złych efektów... chociaż dobrych też... ciekawe zresztą jakie te dobre efekty powinny być... a jem to w ogóle z powodu f21 O_o też sobie wymyślili...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja biorę max. dawki neuroleptyków :) Najpierw Solian, teraz Zeldox - i żadnych efektów ubocznych poza lekką sennością. Sztuka w tym, żeby przepisać pacjentowi atypowe neuroleptyki :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wydaje mi się, że osoby z schizofrenią mają za dużo dopaminy i jej obniżenie, nawet znaczne, nie oddziaływuje na nich tak jak na innych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brałam Tisercin (i czasami nadal biorę), Ketrel i Fluanxol. Żadnych efektów ubocznych nie zauważyłam. Nie przymulały mnie, ani nie zamieniały w zombi. Fluanxol wyciągnął mnie ze stanu prawie katatonii w trzy dni (3 mg dziennie), Tisercin pomagał zasnąć. Ketrel uspakajał. Neuroleptyki nowej generacji np Abilify czy tez Solian są często niezastąpione w leczeniu depresji i nerwic lekoopornych i pomagają skutecznie wielu pacjentom.

A schizofrenicy żyją, bo nie maja innego wyjścia ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zauważyłem, że psychiatrzy niechętnie przepisują neuroleptyki nerwicowcom. Przepisuje się je wtedy, kiedy rozpoznanie idzie raczej w kierunku psychoz czy schizofrenii. Ale nie ma tutaj reguły, bo właściwie ilu psychiatrów - tyle nurtów psychiatrii. W mniejszych dawkach są czasami stosowane także w depresjach i zaburzeniach psychosomatycznych (vide - ulotki informacyjne). Sam, szczerze powiedziawszy, nie pogardziłbym jakimś aktywizującym neuroleptykiem, bo czasem - bez leków - jestem zwieszony, jak zombie, ale cóż, muszę zadowolić się lekami "lżejszego kalibru", jak np. Seronil i ułożyć sobie życie, co jest chyba najtrudniejszym zadaniem ;].

 

Jeśli chodzi o osoby chore na schizofrenię, to w niektórych przypadkach tej choroby - pożądana jest ich sedacja, kiedy są nadmiernie pobudzone i mogą wyrządzić sobie lub innym krzywdę lub - przeciwnie - pobudzenie, kiedy choroba doprowadza ich do stadium "ogóra"... W zależności od tego stosuje się neuroleptyki sedatywne lub aktywizujące, w małych lub dużych dawkach. Cóż, nikt nie powiedział, że życie ma być łatwe ;].

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×