Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
MISKAR

POTRZEBUJę POMOCY

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich!

Mam problem a właściwie mój mąż, ma depresje najgorsze jest to że nie chce wrócic do domu śpi w samochodzie bo mówi że nie chce żebym go widziała w takim stanie. Cały czas staram się utrzymywac z nim kontakt. Dodaje otuchy mówiąc że może na mnie liczy, żeby dzwonił, pisał esemesy o każdej porze dnia i nocy, że jestem z nim i żeby dał sobie pomóc. Zamyka się w sobie mówi że chce byc sam w ciszy że nic nie ma sensu i prosi mnię bym pozwoliła mu umrzec. ja mu tłumacze że to emocje, choroba. Namawiam go na wizytę do lekarza ale on nie chce o tym słyszec.

Poradzcie mi w jaki sposób mam mu pomóc, jak rozmawiac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

MISKAR, witaj. sama mam depresję, i jedyne co ci mogę powiedzieć to to , zebyś użyla podstępu i koniecznie zaprowadziła go do lekarza. Widzisz ja BARDzo szukalam wsparcia w mężu , ale go nie dostałam.Więc myślę , że Twoj mąż ma szczęscie , że ma ciebie....Napisz , od jak dawna to trwa.Czy to jest jego pierwsza depresja? A może miał ostatnio jakies klopoty i po prostu odreagowuje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj!

Ta depresja już trwa od 2 tygodni. Miał problemy związwne z pracą on strasznie wszystko przeżywa jest wrażliwy. Ja go pamiętam uśmiechniętego i twardego faceta a tera się rozsypał całkowicie. Nie wiem jakiego użyc podstępu bo cały czas ucieka. Od dzisiaj to już nawet nie odpisuje na moje esemesy. Napisał że chce miec spokój i byc sam.

Jak go wesprzec, co mówic? Serce mi się kraja że nie mogę mu pomóc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

szczera rozmowa, moze sie otworzy. moze poszukaj w internecie jakiegos specjalisty ktory prowadzi tez wizyty domowe i pujdz z tym psycholgiem badz psychiatra do meza i moze wtedy... bo na sile to bedzie jeszcze gorzej... on wsumie tez sam powinnien dojsc do momentu w ktorym bedzie chcial takiej pomocy. ale postarj sie jeszcze z nim porozmawaic, szczerze. powiedz ze co by sie nie dzialo ma ciebie, moze na ciebie liczyc, ze nigdy go nie opuscisz ale nie rob tego wysylajac mu smsa... idz do niego. przytul jak dziecko niech naprawde czuje, ze nie jest w tym sam. pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale te pójscie do niego to jest problem bo on się przemieszcza z miejsca na miejsce a do domu wpada jak ja jestem w pracy. On się wstydzi tego problemu bo nie jednokrotnie mi powtarzał że nie chce bym go widziała w takim stanie. Ja naprawdę zrobiłam bym dla niego wszystko ale wiem że w tej chorobie nie można nic na siłę. Ostatnio jak go widziałam to przytulił się i płakał jak dziecko. Cały czas powtarza że on musi sam przyjśc do mnie. Co ja moge jeszcze dla niego zrobic? Jak rozmawiac? Jest naprawdę cięzko

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wierze, morze faktycznie poczekaj jeszcze z tydzien. ale puzniej, powiedz mu ze juz minelo tyle czasu i widzisz ze on sobie sam z tym nie da rady.. ze nie ma sensu, zeby sam sie z tym meczyl wkoncu od czego ma ciebie! powiedz mu o tym. naprawde wiem co czujesz zarowno i ty i twoj maz. trzymaj sie jakos.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za wsparcie ale to uparty facet i zamknięty w sobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie ma za co. probuj az do skutku narazie sama! nie pozwul na to aby to co przezywa go zniszcylo tak jak mnie. :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No więc widzisz panna_nikt to jest osoba, która potrzebuje rzeczywistej pomocy. Kobieta, która przerażona jest stanem swojego męża. Ja ją w pełni rozumiem. Natomiast osoba, która ściąga kawałki mp3 ze strzałami z broni chce jedynie zwrócić na siebie uwagę i nie wydaje mi się żeby rzeczywiście potrzebowała prawdziwego wsparcia, pomocy, dobrego słowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gabriel nie o to chodzi, mylisz się, ale tak naprawdę z tym problemem zostaliśmy sami, wsparcia w rodzinie nie ma. Natomiast ja potrzebuję porady w jaki sposób rozmawiac. Może ja robię coś nie tak skoro on ciągle uciaka. Nawet nie potrafię byc zła

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie powinnas byc na nie go zla. przeciez to nie jego wina. i tym tylko udowadniasz ze starasz sie go zrozumiec i ze naprawde ci na nim zalezy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I to bardzo mi na nim zależy. Ale martwi mnie to że jeszcze na początku mówił mi co w danej chwili czuję natomiast w chwili obecnej milczy nie chce juz o tym rozmawiac, mówi tylko że czuje się do dupy. Czy osoby w depresji często się aż tak izolują? Cały czas aż czasami jestem natarczywa powtarzam mu że jest silny że na mnię może liczyc i żeby się nie poddawał, że ja jestem i będę przy nim. To nie jest przerażenie to jest walka z jego chorobą on z nią walczy i ja również. Najgorsze jest to że nie ma go w domu,że śpi w tym cholernym samochodzie. Potrafię sobie wyobrazic jaki on ból czuje i w najgorszych momentach jest sam bo uważa że tak jest najlepiej. Już nawet wymyśliliśmy z jego kumplem że go wsadzimu na chama do samochodu i zawieziemy do lekarza

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nie chce żebym go widziała w takim stanie
strasznie wszystko przeżywa jest wrażliwy. Ja go pamiętam uśmiechniętego i twardego faceta a tera się rozsypał całkowicie.
powtarzam mu że jest silny

Może się mylę, a może nie, jednak z Twoich wypowiedzi wyselekcjonowałem te cytaty, które wg mnie wskazują na to, że imponowało Ci to, że był silnym mężczyzną, przypuszczalnie i on starał się jak najlepiej wpisywać w tę rolę, jaką (jak sam sądził) powinien spełniać. Teraz, gdy jego siły uległy wyczerpaniu, prawdopodobnie zaczął obwiniać się, poczuł się upokorzony tym, że nie jest takim mężczyzną, za jakiego go miałaś.

 

Jak rozmawiać w takiej sytuacji ? Może niezłym pomysłem byłoby znalezienie w pamięci sytuacji z Waszego wspólnego życia, w której to z powodu jakiejś Twojej niemocy czy niedyspozycji, on przejmował Twoje role i świetnie się z nich wywiązywał ? Albo też sytauacje, gdzie oboje sobie swietnie poradziliście ?

 

Może właśnie powspominanie takich Waszych wspólnych chwil uzmysłowi Wam obojgu, jak świetnie sobie radziliście, jak świetnie się uzupełnialiście we dwoje mimo przeciwności ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mysel, ze jedynie wspominanie wspolnych sytuacji gdzie razem dawaliscie sobie rade bedzie najleprzy, wysciem... tak uwarzam bo gdy juz sie jest zmeczonym jest sie bardzo podatnym na tego typu choroby (zmeczony w sensie nie wiem co ma robic, nie ma juz sily) a mowienie komus ze kiedys sobie nie radzials i ten ktos ci pomogl jeszcze bardziej dobije zarowno ciebie (bo znowu sobie nie radzisz) jego (ze on cie w jakis sposob krzywdzi, nie moze tobie pomuc) ale z drugiej strony moze go w jakis sposob "dowartosciowac" sama znasz wojego meza najlepiej a wiec jak juz wyczujesz sytuacje sama zdecyduj co mu powiesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to nie tak ja wiem że on jest wrażliwym facetem ale nie jednokrotnie dowiódł że jest silny sam nie raz mi dawał kopniaka. I powtarza że ja mu pomagam ale on sam musi ztym sobie radę dac.Cały on. Jak jest jego stan w miar normalny to dziękuję mi, że gdyby nie ja to już by go dawno nie było i wieże że częśc jego to wie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na tym polega prawdziwa miłośc, gdzie w chwili słabości jedno drugie napędza. Podejrzewam że każdy facet wstydzi się swoich łez a szczególnie jak widzi to jego kobieta. Oni już tacy są. I ja go doskonale rozumiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

DZIęKI WIELKIE TROCHE POMOGLIśCIE MI, PRZYNAJMNIEJ ZROZUMIAłAM CO TAK NAPRAWDę CZUJE CZłOWIEK W TAKIEJ CHOROBIE. POZDRAWIAM I żYCZę WAM I SOBIE DUżO SIłY BO MACIE Ją W SOBIE

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A może wydrukuj z internetu coś o depresji o jej objawach i o leczeniu i podrzuć mu do samochodu, może jak będzie siedział i się nudził to przeczyta i coś mu to pomoże, mogłabyś mu też napisać list o tym jak za nim tęsknisz i że Cię rani gdy odrzuca Twoją pomoc i też mu to podrzucić do samochodu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam.

A ja tak sobie myślę, żeby to paskudztwo (depresję) zajść od drugiej strony. Może pokaż mężowi, że Tobie też jest ciężko, że już brakuje Ci sił i że podniesiesz się jeśli Ci pomoże. Pamiętam taki moment, kiedy ja chorowalam moj chlopak w ktorymś momencie wrzasnął na mnie i to był dla mnie bodziec żeby się otrząsnąć. Powiedział, że już ma dość, że jemu też jest bardzo ciężko.

Albo nieco łagodniej albo trochę krzykiem ale zwróć jego uwagę na siebie, że nie tylko on cierpi.

Myślę, że mu pomoże kiedy zobaczy, że potrzebujesz jego wsparcia, bo depresja wykańcza Was oboje. Piszę chyba chaotycznie ale mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

Nie wiem czy byłby to odpowiedni bodziec żeby mu powiedzie że nie mam już sił i też potrzebuję jego wsparcia, pomocy, bo domyślam się że usłyszałaby od niego żebym go zostawiła bo jego życie to pasma porażek a on nie chciałby żebym przez niego cierpiała. I prosi bym mu pozwoliła umrzec a to strasznie boli. On nie widzi sensu bycia na tym świecie i to jest najgorsze, cały czas mu wbijam do głowy że ma dla kogo życ, że tęsknie za nim że przy nim czuję się taka bezpieczna i chcę by był blisko mnie a do niego nic nie dociera, w nocy podjerzdza pod dom i to wszystko. Może to jeszcze nie pora by się pounąc do takiego kroku by mu powiedziec że mi jest strasznie ciężko itd. Jest ciężko nie raz już wybucham płaczem i obwiniac się zaczełam że nie potrafię pomuc swojej ukochanej osobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na prawdę trudno mi cololwiek innego wymysleć ale to czego jestem pewna, to że nie ma w tym żadnej Twojej winy!

Taka choraba. Straszna, paskudna, okrutna. Ale nie zależna od Ciebie! Rozumiem, że ciężko patrzeć na bliskiego człowieka w takim stanie, ale to z pewnością NIE TWOJA WINA.

A może spróbować leków bez recepty? Kurcze to chyba nie może zaszkodzić, tylko najpierw porozmawiaj w aptece czy sama idź do lekarza.

 

A i jeszcze chcialam powiedzieć, że (przynajmniej u mnie tak było), że w depresji człowiek jest jak w nałogu i ciężko mu z tym zerwać z dnia na dzień. Z jednej strony męczy się bardzo a z drugiej chce się katować. Dlatego dla mnie było dobre zachwanie chłopaka, o ktorym mówiłam wcześniej. Zawsze to człowiek przemyśli i zastanowi się choć przez moment.

 

Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×