Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
ehempatia

Prawo jazdy

Rekomendowane odpowiedzi

Hejka.

 

Ciekawią mnie Wasze doświadczenia ze zdobywaniem prawa jazdy - podejmowanie decyzji czy chcecie je zrobić lub dlaczego nie, pierwsze jazdy, egzamin, samodzielna jazda, itp.

 

Co Wam pomogło w tym, co przeszkodziło?

 

Czy jesteście kierowcami?

 

Co musiałoby się zmienić, żebyście odważyli się wsiąść za kółko? 

 

Zapraszam do dyskusji.

Edytowane przez ehempatia
za szybkie palce

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mam prawka, chciałabym je mieć ale nie chodząc na kurs i nie zdając egzaminu. Czyli zostaje tylko kupno gdzieś za wschodnią granicą ale się stykam.😊 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, ehempatia napisał:

Co Wam pomogło w tym, co przeszkodziło?

Z jednej strony pomogło to, że moim instruktorem był człowiek, którego żona była przez ileś lat egzaminatorem w WORDzie i z nią też czasami miałam jazdy, przez co jeździłam tylko po trasach egzaminu - ale oblałam za przekroczenie prędkości za 1 razem.

Mój instruktor był momentami ciut za bardzo wyluzowany i na prostej drodze podpuszczał mnie, żeby zgasić człowieka przed nami jadącego BMW i depnęłam se 150km/h i wyprzedziłam. Mina kierowcy tamtego auta bezcenna, że nauka jazdy go wyprzedza a instruktor, że dobra mam zwolnić bo mu zaraz eLke z dachu zwieje :D  Ja bym chyba nie miała odwagi pozwolić kursantowi na takie coś :D

 

Godzinę temu, ehempatia napisał:

Czy jesteście kierowcami?

Tak jeżdżę, może nie codziennie, ale często. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A no i pomogło mi to, ze na egzaminie zarówno za pierwszym jak i drugim razem byłam wylosowana na początku także nie miałam czasu się nakręcić i zestresować jakoś super bardzo,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mam prawka zarówno z powodu przeciwwskazań (neurologicznych i psychiatrycznych), jak i tego, że nie chcę go mieć (lubię autobusy i tramwaje)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłam na kursie 2 razy w odstępstwie kilku lat. Za pierwszym razem nie byłam w stanie pokonać lęków (wypadek śmiertelny z moim udziałem)  a i pan instruktor też nie był zainteresowany zbytnio aby mnie porządnie nauczyć. Po 30 znów nabrałam ochoty aby zrobić prawo jazdy i tym razem się udało. Od 7 lat jestem kierowcą...jeżdżę praktycznie codziennie. W miarę pewnie na drodze poczułam się po ok 2-3 latach jeżdżenia i dużo mi dało np przymusowe jazdy do pracy do innych miast. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez prawka.

 

2 godziny temu, carlosbueno napisał:

Nie mam prawka, chciałabym je mieć ale nie chodząc na kurs i nie zdając egzaminu.

Czego się boisz? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja historia z prawkiem jest dla mnie smutna. Nie ciągnęło mnie do tego, kiedy miałam 18 lat a wszyscy dookoła zaczynali jazdy, bo wiedziałam, że za krucho w domu z kasą na takie wyczyny. Potem zaczęłam studia w mieście, gdzie nie potrzebowałam samochodu. Będąc na trzecim roku jednak się za nie zabrałam, pieniążki miałam odłożone i zaoszczędzone aż z osiemniastki.

 

Stresowałam się jak każdy na początku, jeździłam z instruktorem, który bardzo lubił kobiety i dosyć mnie żenowało jego zachowanie. Po przejechanych 20 godzinach w końcu czułam się pewnie i zaczęło mi wychodzić. Wszystko szło dobrze do czasu, gdy powiedziałam wykładowcy, że za tydzień mnie nie będzie, bo zdaję egzamin na prawko. Prześmiał mnie, gdy powiedziałam, że to pierwszy raz i zapewnił, że jeszcze widać po mnie, że pozdaję dłużej. No i tak mi się to wkleiło w mózg, że podchodziłam 4 razy do egzaminu, pierwsze trzy oblałam na łuku. Odcinało mi głowę, myślenie, stres mi wiązał ręce, byłam sztywna jak struna. Za 4 razem zdałam, wyjeździwszy wcześniej dodatkowe godziny w innym mieście. Jeździłam też kilka razy po swoich trasach z kobietą, która nauczyła mnie tego, że mogę się ruszać w aucie, że to nawet wskazane. Dodała mi odwagi i wytłumaczyła coś, czego nikt inny nie widział powodu tłumaczyć.

 

Okej, zdałam. Wybrałam się z chłopakiem autem, które trochę zarzucało, ale uniknęłam wyrwania z rąk kierownicy i udało mi się nawet zdobyć jego aprobatę. Kilka dni później przyszło mi starcie z tytanem, moim tatą. Jego auto, jego zasady. Syczenie i zwijanie się przy każdym moim dotknięciu hamulca stopą, darcie się i wyzwiska przy zmianie biegów innej niż on uważa za słuszną. Szkoła jazdy z teraz zderzyła się ze szkołą jazdy z ~35 lat temu. Próbowałam dwa razy tej niezwykłej przyjemności, jaką jest jazda z nim. Skończyło się na moich łzach i zamknięciu w sobie na ten temat. Kiedyś jeszcze drążyłam do zakupu auta, prosząc go o poradę, pomoc, ale każde, naprawdę każde auto było jego zdaniem złe. No chyba, że to on je wybrał - yariska za 9 tysięcy, 70 km, brak wspomagania? Robiło mi się tylko coraz gorzej.

 

Aktualnie jestem na etapie, kiedy pytam się w myślach gdzie się włączało kierunkowskazy a gdzie światła. Mój chłopak bezskutecznie namawia mnie, żebym próbowała jeździć jego samochodem, ale jest to dla mnie zbyt stresujące i zawstydzające (bo nie umiem, a już powinnam samodzielnie jeździć bez myślenia o tym). Mój mózg produkuje wiele wymówek: bo jestem super krótkowidzem i jak wypadnie mi soczewka to co ja zrobię, że może już jestem tak psychicznie zdarta, że sobie nie poradzę i zrobię coś kompulsywnego byle wydostać się ze stresującej sytuacji na drodze, że może faktycznie się do tego nie nadaję... 

 

Chciałabym być kierowcą, ale nie umiem sobie poradzić ze swoimi demonami. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od zawsze wiedziałam, że jak tylko skończę 18 idę robić prawko. Na egzaminie był lekki stres, ale poszło gładko. Od momentu odebrania plastiku jeździłam tyle ile mogłam- z ojcem do pracy (codziennie około 100km), z chłopakiem, do szkoły. Kompletnie nie miałam żadnych obaw, na początku jeździłam jedynie wolno. Nigdy nie miałam problemu jechać do innego miasta, wyjechać na wycieczkę etc. 
Na tą chwilę jeżdżę bardzo dużo- rocznie około 50tyś., nie raz miałam nieprzyjemną sytuację. Jedyny minus tego wszystkiego to to, że bardzo źle się czuję na miejscu pasażera 🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, ehempatia napisał:

Po przejechanych 20 godzinach w końcu czułam się pewnie i zaczęło mi wychodzić.

No to masz talent przynajmniej umiarkowany, ja po 28 godzinach to biegów nie potrafiłem zmienić, nie mówiąc już o jakiś manewrach, podobno byłem najgorszym kursantem w historii instruktora który od 30 lat uczył jeździć, miał mnie dość i oświadczył po 28 godzinach jazdy że dodatkowo minimum 100 godzin jazdy potrzebuje.    Oczywiście porzuciłem cały ten kurs i więcej ze szkołą się nie skontaktowałem, no ale miałem opłacone z góry także mnie już nie widzieli. 

 

16 minut temu, ehempatia napisał:

Aktualnie jestem na etapie, kiedy pytam się w myślach gdzie się włączało kierunkowskazy a gdzie światła.

Ja to nie wiem gdzie gaz a gdzie hamulec, nawet jak jeździłem to mi się myliło. 

 

Przynajmniej to prawko masz nawet jak nie jeździsz i nie jesteś obiektem drwin z powodu jego braku, choć chyba kobietom aż tak się tego nie wypomina. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@ehempatia może żeby się na nowo oswoić z prowadzeniem auta czy w ogóle jazdą pojedźcie sobie kiedyś z chłopakiem w niedziele czy święto na parking galerii handlowej. W takie dni gdzie one są zamknięte jest tam pusto, tam sobie wsiądziesz i pojeździsz, nawet jeśli miałabyś z 30 razy objechać w kółko ten parking to już coś. Później stopniowo gdzieś na jakieś wiochy gdzie nie ma ruchu dużego, żebyś mogła jednak pojeździć z większą prędkością niż 30km/h i wrzucić chociażby ten 4 bieg. I tak stopniowo powoli oswajać się z jazdą. Na pustym parkingu czy drodze krzywdy nikomu nie zrobisz, wypadku żadnego też nie spowodujesz, a oswoisz się z prowadzeniem i z czasem ten lęk osłabnie 🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, carlosbueno napisał:

Przynajmniej to prawko masz nawet jak nie jeździsz i nie jesteś obiektem drwin z powodu jego braku, choć chyba kobietom aż tak się tego nie wypomina. 

 

Zbyt dużo znajomych nie mam, ale w najbliższym kręgu akurat wszyscy interesują się motoryzacją, wyścigami, F1, itd. Ja też nie jestem całkiem zielona, bo wręcz mnie to kręci, żeby wiedzieć co jak działa i dlaczego tak, jak się ustawić do zakrętu, kiedy hamować i dlaczego nie wtedy. Mój partner jest też wspaniałym kierowcą i zawodowo i hobbystycznie, jeździliśmy razem w kilku rajdach (byłam jego pilotem). No więc wypominali mi. To trochę jakby kiedyś być panienką z wyższych sfer i nie uczęszczać na lekcje pianina. Teraz też mi wypominają, że mam a nie jeżdżę. Tylko nie motywują jakoś. 

 

16 minut temu, acherontia styx napisał:

I tak stopniowo powoli oswajać się z jazdą.

 

Od tych paru lat, od kiedy mam "porzucone" prawko podejmowałam jakieś 3 próby. No i kończy się na moim płaczu, który się pojawia po obezwładniającym mnie powoli poczuciu wstydu przed chłopakiem i tym, że ktoś znajomy mógłby mnie zobaczyć za kółkiem jak odpierniczam głupoty. Chyba boję się przynieść mu wstyd przez to, że on jest w tym taki dobry. Chociaż nie jest tego typu człowiekiem, żeby czuć wstyd za to, że coś zrobię nieoczekiwanego. Może mój kulawy perfekcjonizm działa tutaj zero-jedynkowo i skoro nie mogę go przeskoczyć w tych umiejętnościach to w ogóle sobie odpuszczam, nie wiem. Męczę sama siebie. 

 

2 godziny temu, Illi napisał:

Jedyny minus tego wszystkiego to to, że bardzo źle się czuję na miejscu pasażera

 

Zazdroszczę Ci. Ciekawi mnie czy masz takie wyczute reakcje, tzn - np, czy "hamujesz nogą", będąc pasażerem, kiedy kierowca musi zahamować albo masz tendencję do "syczenia", kiedy ktoś jedzie zbyt blisko innego pojazdu? :D Zaobserwowane u osób, które równie nie często są pasażerami. 

Edytowane przez ehempatia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, ehempatia napisał:

Hejka.

 

Ciekawią mnie Wasze doświadczenia ze zdobywaniem prawa jazdy - podejmowanie decyzji czy chcecie je zrobić lub dlaczego nie, pierwsze jazdy, egzamin, samodzielna jazda, itp.

 

Co Wam pomogło w tym, co przeszkodziło?

 

Czy jesteście kierowcami?

 

Co musiałoby się zmienić, żebyście odważyli się wsiąść za kółko? 

 

Zapraszam do dyskusji.


Ja chciałem sobie zrobić prawo jazdy już 10 lat temu mając 19 lat. Ale niestety zachorowałem na zaburzenia lękowe i nie dałem rady jeździć autem, zbyt silne lęki miałem np zawroty itp, bałem się że spowoduje wypadek. A teraz mam 29 lat i dalej bez prawka i dalej z chorobą.

Edytowane przez reebok91

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×