Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Jak dobrze znasz siebie?

Pewnie, jak większość z nas,  masz się za dobrego i przyzwoitego człowieka.

A jeśli się mylisz?

A jeśli jest coś, co kieruje Twoim zachowaniem, z czego nie zdajesz sobie sprawy?

Nie znam Ciebie, Twojego życia, nie wiem przez co przeszedłeś, ale wiem, że nie raz powiedziałeś lub zrobiłeś coś czego szybko pożałowałeś.

Ten mechanizm pokazuje obecność martwego punktu. I chociaż przyczyna twojej reakcji mogła być oczywista (może nawet „usprawiedliwiona”), brak kontroli nad sobą zdradził istnienie innego Ciebie. Inny Ty czai się pod Twoim pozytywnym wyobrażeniem siebie i jest Twoim cieniem.

„Cień” to koncepcja stworzona przez szwajcarskiego psychiatrę Carla Junga. Cień opisuje te aspekty osobowości, które odrzucasz albo tłumisz. I najczęściej robisz to nieświadomie. Może to być cecha której w sobie nie lubisz albo, jak sądzisz, nie spodoba się Twojemu otoczeniu.

Zamiast konfrontować się z czymś, co nam się nie podoba, nasz umysł udaje, że tego nie ma. Zgodnie z teorią Junga dystansujemy się psychicznie do tych zachowań, emocji i myśli, które uważamy za niebezpieczne. Cieniem mogą być agresywne impulsy, doświadczenia, których się wstydzimy, lęki, irracjonalne życzenia, społecznie nieakceptowane seksualne pragnienia.

 

Dostrzeżenie cienia w sobie jest trudnym doświadczeniem, dlatego w pierwszej kolejności dostrzegasz swoje wady u innych. 

Ten mechanizm Jung nazwał projekcją.

Świadomie unikasz myśli o własnych wadach, ale Twoja podświadomość  nadal musi sobie z nimi radzić. Dlatego najpierw świadomie odrzucasz to, co w Tobie niedoskonałe, a następnie nieświadomie projektujesz to na innych.

Aby obrócić działanie tego mechanizmu na swoją korzyść, musisz  skonfrontować się z własnym cieniem. Najtrudniejszy w tym procesie jest moment, w którym pojawia się pytanie: „Czy jestem złym człowiekiem?” Uznając cień musisz przed sobą przyznać, że masz wady i swoją mroczną stronę.

Pocieszające może być to, że sam Jung uważał, że w pewnych okolicznościach wszyscy mamy zdolność do brutalnych czynów. Świadczy o tym także wiele eksperymentów psychologicznych, min. stanfordzki eksperyment więzienny. Integracja niechcianych części psychiki jest prawdopodobnie najskuteczniejszym sposobem na pozostawienie tej zdolności niezrealizowanej.

Integracja, zgodnie z definicją Junga, oznacza, że przestajesz odrzucać części swojej osobowości i znajdujesz sposoby, aby wprowadzić je do swojego codziennego życia. Spróbuj zaakceptować swoje cienie i staraj się odblokować mądrość, którą zawierają.

 

Co o tym sądzicie, czy znacie temat, czy probowaliscie integrowac swoje ciemne strony?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O.

Warto poznac, a potem zaakceptowac swoj "cien" czy ciemną stronę, bez tego nie ma dalszego rozwoju duchowego.

Choc to trudne, a i bolesne, przekonac sie, ze mamy nie tylko dobrą strone, ale i te bardziej mroczną.

To taki kamien milowy, moim zdaniem.

Jesli cien jest nie uswiadomiony, wtedy ma nad nami władze, i - odwrotnie, jesli go poznamy i zaakceptujemy, traci moc. Tak to rozumiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Luna* no właśnie, czy ty sobie radzisz ze swoja mroczna stroną? To jest trudna chyba sprawa, poniewaz z jednej strony chcemy byc akceptowani w grupie, społeczeństwie, a z drugiej strony, nie zawsze jest miło i czasem rodzi sie w nas ta ciemna strona. Ciezko jest pogodzic to ze soba. Czy mozemy byc akceptowani przez innych ukazujac tez te ciemne strony? Czy powinnismy szukac towarzystwa ktore akcepuje w nas mrok, a reszta sie nie przejmować?

 

Ponoć tłumienie tych gorszych, czasem prymitywnych stron, powoduje że nietylko w róznych sytuacjach, czasem zaskakujacych, przejmuja one nad nami kontrole, ale tłumienie ich zabiera nam energie, powoduje smutek, tracimy równowage psychiczna a takze powoduja nerwice. Taka teoria.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiara w to, ze jestesmy tylko dobrzy, jest moim zdaniem zgubna. Niejednego zwiodła na manowce.

Nie znaczy to, ze mamy akceptowac zle działania,  swoje lub innych ludzi, moim zdaniem w tym całym cieniu chodzi o to, by nie wypierac tego, ze mamy tez w sobie ciągoty do destrukcji, albo "złe" emocje, takie jak zazdrosc czy zawisc, albo np. okrucienstwo. Ze czasem myslimy o sobie, albo ywłcznie o sobie. Nie znaczy to, ze mamy "spuscic" to ze smyczy.

Zreszta, jest taka przypowiastka, ze mamy w sobie dobrego i zlego wilka, to, jakim jestesmy czlowiekiem zalezy od tego, ktorego wilka karmimy. Moim zdaniem dobrze wpasowuje sie w temat.

Zgadzam sie z teorią o utracie rownowagi psychicznej i zaburzeniach z tym związanych, warto przy tym pamietac, ze zgodnie z zalozeniami psychologii czy folozofii, kazdy, kazdy! czlowiek ma swoją ciemną stronę (nie wszyscy tylko sa jej swiadomi).

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli nie można tego spuścic ze smyczy ani nie można tego tłumić, wiec moze chodzi o to zeby znalezc zdrowe kanały uwolnienia tego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nawiązując do istoty wątku, pytanie otwarte - czy jest jakikolwiek zbiór warunków, po których spełnieniu, możemy się nazwać dobrym albo złym człowiekiem?

 

Czy w świecie czystej, nie zniekształconej ludzką percepcją materii, istnieje w ogóle coś takiego jak dobro i zło?

 

W moim świecie - który coraz bardziej staram się postrzegać i odbierać bez swoich oceniających filtrów, powyższe dwa nie istnieją, tak samo jak ciepło, zimno, ciemność , jasność. jest to oczywiste że te odczucia mają źródło w naszych własnych interpretacjach rzeczywistości, a interpretacja to nie rzeczywistość.

 

Dlatego gdy widzę człowieka który kłamie, oszukuje, kradnie, znęca się psychicznie i fizycznie, widzę człowieka, który ma jakieś powody, które skłaniają go do tego co robi. Prawdopodobnie ten ktoś nie robi tego bo świadomie stwierdził, że chce być "zły", nie robi tego dlatego bo chce i lubi być potępiany (a jeżeli nawet.... również za tym stały by pewne powody, dla których tego chce), tylko dlatego , że jest pod wpływem najróżniejszych impulsów, motywacji, i innych czynników które popychają go do tego co robi. Gdy byłbym w jego skórze, na jego miejscu, z jego umysłem, najpewniej postępował bym dokładnie tak samo.

 

Jest to oczywiście też pewien rodzaj filtra, jednak jest on dla mnie bardzo korzystny ponieważ skutecznie oducza wydawania ocen i wyrokowania w odniesieniu do własnego modelu moralności i poprawności, który przecież....istnieje tylko w Twoim świecie.

 

Koniec filozofii na dziś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasami mamy mylne wyobrazenia o sobie, niektore czesci naszych osobowosci zepchniete sa głeboko w nieswiadomosc, moze był moment, etap zycia w ktorym taka strategia zwiekszała szanse przezycia. Natomiast te stłumione czesc nadal żyja i domagają sie uwagi, chca zeby traktowac je serio, i ukazuja sie gdy w naszym ego pojawia sie wyłom. Natura domaga sie ustąpienia jej miejsca. Wtedy burzy sie nasz swiatopoglad i nasze wyobrazenia o samym sobie, dochodzi do przewartosciowania. To czas na zaktualizowanie oprogramowania. To czas gdy musimy stać sie całoscia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 26.07.2020 o 16:11, stass napisał:

Czy w świecie czystej, nie zniekształconej ludzką percepcją materii, istnieje w ogóle coś takiego jak dobro i zło?

Nie, ale istnieje patologia

 

Człowiek nie jest jedynym gatunkiem, którego dotykają zaburzenia behawioralne. Nie zawsze jest jednak do końca jasne, co jet naturą, a co patologią.

 

W dniu 26.07.2020 o 16:11, stass napisał:

znęca się psychicznie i fizycznie

Przyjemność z powodu wyczucia np. strachu u istoty, której zadało się ból zdarza się nie tylko u ludzi. Ale to, czy to natura czy zaburzenie, nie jest do końca jasne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do czasu gdy nie zintegrujemy tych ciemnych stron i nie uznamy że takowe w nas tkwią, będziemu tłumili te czesc siebie, a takze nie akceptowali jej u innych ludzi co nieuchronnie bedzie prowadzić do problemów w relacjach. 

A ponoć w tej ciemnej stronie tkwi mądrosc 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 26.07.2020 o 16:11, stass napisał:

Nawiązując do istoty wątku, pytanie otwarte - czy jest jakikolwiek zbiór warunków, po których spełnieniu, możemy się nazwać dobrym albo złym człowiekiem?

 

Zly czlowiek to taki, ktory intencjonalnie krzywdzi innych. Moim zdaniem.

Z dobrym juz nie jest tak prosto, bo chyba nie wystarczy nie krzywdzic, by uznac kogos za dobrego; tu chyba trzeba czegos wiecej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 9.08.2020 o 18:02, Luna* napisał:

Zly czlowiek to taki, ktory intencjonalnie krzywdzi innych. Moim zdaniem.

Z dobrym juz nie jest tak prosto, bo chyba nie wystarczy nie krzywdzic, by uznac kogos za dobrego; tu chyba trzeba czegos wiecej. 

Okej, rozumiem.

 

Dobrze że dodałaś "moim zdaniem", to ważne. Ponieważ to świadczy o subiektywności określenia "zły i dobry"

 

Z koleji wg mnie ludzie nie są ani źli ani dobrzy, są poprostu różni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 9.08.2020 o 18:02, Luna* napisał:

Z dobrym juz nie jest tak prosto

Ze złym też nie

Krzywdzenie też może być moralnie dobre. To zależy od sytuacji.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 20.08.2020 o 11:18, mark123 napisał:

Krzywdzenie też może być moralnie dobre. To zależy od sytuacji.

A mozesz podac przyklad sytuacji, w ktorej krzywdzenie jest moralnie dobre?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 18.07.2020 o 16:50, neon napisał:

Pewnie, jak większość z nas,  masz się za dobrego i przyzwoitego człowieka.

 

Bynajmniej, chociaż fakt faktem mam tendencję do usprawiedliwiania swojego zachowania [z drugiej strony biorąc pod uwagę mój analityczny umysł, który po prostu musi wiedzieć chcę je chyba także co najmniej w równej mierze zrozumieć i wyjaśnić].

 

W dniu 18.07.2020 o 16:50, neon napisał:

Nie znam Ciebie, Twojego życia, nie wiem przez co przeszedłeś, ale wiem, że nie raz powiedziałeś lub zrobiłeś coś czego szybko pożałowałeś.

Ten mechanizm pokazuje obecność martwego punktu. I chociaż przyczyna twojej reakcji mogła być oczywista (może nawet „usprawiedliwiona”), brak kontroli nad sobą zdradził istnienie innego Ciebie. Inny Ty czai się pod Twoim pozytywnym wyobrażeniem siebie i jest Twoim cieniem.

 

Ludzki umysł ogólnie nie jest monolitem [mówi o tym bardzo ładnie teoria wewnętrznej rodziny] i składa się nie tylko z dwóch, ale całej rzeszy różnych podjednostek ["subosobowości"]. Niemniej z samą teorią Cienia jako cech przez nas niechcianych, wypieranych i spychanych w głębiny podświadomości również się zgadzam - podobnie jak koniecznością jego integracji z pozostałą częścią nas.

 

Cień niekoniecznie musi przy tym składać się z samych "złych" czy "mrocznych" przymiotów - przykładowo mój tworzą w ogromnej mierze wszystkie te związane z subiektywnie pojmowaną słabością: wysoka wrażliwość, delikatność / kruchość, niezaradność [brr...], otwarte okazywanie emocji / uczuć itp. Niestety nie ma chyba innego sposobu na okiełznanie Cienia niż konfrontacja z nim i zaakceptowanie go, a jest to tyleż niezmiernie ważne, co niesamowicie trudne.

 

Rule your mind or it would rule you.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 30.07.2021 o 11:17, Shadowsun napisał:

 

Bynajmniej, chociaż fakt faktem mam tendencję do usprawiedliwiania swojego zachowania [z drugiej strony biorąc pod uwagę mój analityczny umysł, który po prostu musi wiedzieć chcę je chyba także co najmniej w równej mierze zrozumieć i wyjaśnić].

 

 

Ludzki umysł ogólnie nie jest monolitem [mówi o tym bardzo ładnie teoria wewnętrznej rodziny] i składa się nie tylko z dwóch, ale całej rzeszy różnych podjednostek ["subosobowości"]. Niemniej z samą teorią Cienia jako cech przez nas niechcianych, wypieranych i spychanych w głębiny podświadomości również się zgadzam - podobnie jak koniecznością jego integracji z pozostałą częścią nas.

 

Cień niekoniecznie musi przy tym składać się z samych "złych" czy "mrocznych" przymiotów - przykładowo mój tworzą w ogromnej mierze wszystkie te związane z subiektywnie pojmowaną słabością: wysoka wrażliwość, delikatność / kruchość, niezaradność [brr...], otwarte okazywanie emocji / uczuć itp. Niestety nie ma chyba innego sposobu na okiełznanie Cienia niż konfrontacja z nim i zaakceptowanie go, a jest to tyleż niezmiernie ważne, co niesamowicie trudne.

 

Rule your mind or it would rule you.

 

Tak, rodzice mogą nam wmówić ze cos jest złe w okresie dorastanie, mimo ze w oczach społeczeństwa, czy pewnej grupy dana cecha byłaby przydatna my spychamy ją do strefy cienia. Nie tylko mozemy tłumic coś przydatnego to rowniez skreślamy okreslone grupy ludzi z pooa naszego zainteresowania

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, neon napisał:

 

Tak, rodzice mogą nam wmówić ze cos jest złe w okresie dorastanie, mimo ze w oczach społeczeństwa, czy pewnej grupy dana cecha byłaby przydatna my spychamy ją do strefy cienia. Nie tylko mozemy tłumic coś przydatnego to rowniez skreślamy okreslone grupy ludzi z pooa naszego zainteresowania

Fajnie by bylo, jakbys dał konkretny przykład jakiejs takiej cechy, bo tak to nie wiadomo, o czym jest rozmowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim cieniem jest otwarte i szczere okazywanie cieni innych ludzi. Np. sąsiad, który miał psa, który miał być wilczurem, a okazał się kundlem, głodził tego psa (ja z mamą go dokarmiałyśmy )bił, pies wokół budy miał gnój, w końcu zniknął. Ja to wszystko wyrzuciłam gościowi prosto w oczy, a że ma rodzinę, to i żonie się dostało. Podobnie było z drugim sąsiadem, który również miał psa i znęcał się nad nim, karmił razowym chlebem i kartoflami, zwierze na metrowym łańcuchu żył w błocie, w końcu im uciekł i znalazł nowy dobry dom. Też im to wygarnęłam. 

Nie chodzi tylko o zwierzęta. Mówię, co myślę zawsze, gdy ktoś mnie atakuje , a zwłaszcza, gdy robi to agresywnie. Zachowuje spokój, ale gdy to jest sprzeczne z moimi uczuciami i dobrostanem, a agresja trwa, to potrafię się odwinąć i wygarnąć,choć zdarzyło mi się to kilka razy w życiu, gdy nie mogłam obejść problemu, bo nie było możliwości ominąć takich ludzi. Innych tez bronię. Nie znoszę, gdy ktoś mi mówi jak mam żyć.

Wydaje mi się, że nigdy intencjonalnie nie zrobiłam nikomu krzywdy. Nawet przebłysków takich zamiarów nie miałam. Więc nie wiem, w której szufladce mam siebie umieścić.

 

Edytowane przez buraczek58

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Luna* napisał:

Myslalam, ze dyskusja ma miec sens.. np. prowadzic do jakichs wnioskow, itd..

Dziwny jestes 🙂

 

Ja jestem dziwny, bo rzeczywistośc zareagowała w inny sposób niz Ty tego oczekiwałaś. Ale kusi ten obiadzik łasuchu, co?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, neon napisał:

 

Ja jestem dziwny, bo rzeczywistośc zareagowała w inny sposób niz Ty tego oczekiwałaś. 

Nie rzeczywistosc, tylko Ty. Zalozyles temat, to myslalam, ze chcesz rozmawiac. Bylam zwyczajnie ciekawa Twoich przemyslen. Ale najwyrazniej na tym forum tematy zaklada sie nie po to, zeby rozmawiac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wezmy pierwszy lepszy jak sexualnosc ,czy wrazanie uczuc, czulosci. Tego co chcemy, zstanowczości. Nawet inicjatywa moze byc tłumiona jako zagrozenie dla wiodącej roli matki, itp utd miliony przykladow. Matli czeszto tłumia meskosc w malych chłopcach "kastracja," i ta kastracjatez jest przewnie obroną matki i jej pozycji nieomynej królowej.

 

Moja matka np. jak mowilem cos bardziej meskiego i stanowczego w dyskusji grozila mi wyjsciem z pokoju, tylko pomyslec jaki to miało skutek jak byłem szczylem, gdy jej bardzo potrzebowalem a zdrugiej strony nie mogle rozwijac tego co mialem w sobie? Efekt kastracja i z nieufnoscia i pogarda spoglądanie na bardziej meskich chłopaków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ah, juz teraz bardziej rozumiem. I wspołczuję. Dla rownowagi, u mnie (przemocowy/narcystyczny) ojciec rowniez bardzo tłumił moją kobiecosc, wszelkie jej przejawy. To wplynęlo na pozniejsze przekonania i sposob reagowania w roznych sytuacjach. 

A w mojej strefie cienia pozostaje jeszcze oskarzanie sie o "wyrachowanie" - w sytuacjach, kiedy ma miejsce zwyczajne dbanie o swoje interesy; nie zawsze umiem to pogodzic, czesto wydaje mi sie, ze odbywa sie to kosztem drugiej osoby, a tak (chyba) nie jest.

 

ps. buraczek58, przytoczone przez Ciebie zachowanie to, moim zdaniem, akurat przyklad "jasnej strony", bo czym jest przeciwstawianie sie przemocy, jak nie dzialaniem w imie dobra?

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×