Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
MagZam

Witam wszystkich forumowiczów

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem Magda. Mam 31 lat. Ostatnio coraz częściej zaglądam na to forum i postanowiłam się zarejestrować. 

Ostatnimi czasy zaczęłam się gorzej czuć, zwłaszcza psychicznie. 

Obecnie przebywam za granicą wraz z mężem, miałam zacząć pracę w kwietniu , ale niestety przez koronawirus wszystko się odwleka. 

Jesteśmy tutaj krótko bo 9 miesięcy, ale jakoś od początku nie mogę się zaklimatyzowac. 

Bardzo tęsknię, brakuje mi rodziny i przyjaciół.

😑 Moi rodzice też tesknia i chcą żebyśmy razem wrócili. 

Do tego teraz ten koronakryzys, rozważam zjazd do Polski, mąż póki co chce tutaj zostać.Narazie mam taki mętlik w głowie, często płacze, nie wiem co robić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wychodzi więc na to, ze zmiana środowiska na to wpłynęła. Wydaje się oczywiste, że wystarczy wrócić do Polski. Jednak pojawia się problem, że twój mąż ma odmienne zdanie. Hmm rozmawiałaś z nim o tym otwarcie, mówiłaś jak się czujesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak rozmawiamy, ale każde z nas ma odmienne zdanie w tym temacie. Mąż jest uparty i twierdzi,że tutaj ma swoje plany i wizje. Ja natomiast żałuję tego wyjazdu za granicę i marzę, żeby wrócić na stałe do kraju. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, MagZam napisał:

Tak rozmawiamy, ale każde z nas ma odmienne zdanie w tym temacie. Mąż jest uparty i twierdzi,że tutaj ma swoje plany i wizje. Ja natomiast żałuję tego wyjazdu za granicę i marzę, żeby wrócić na stałe do kraju. 

No to dość ciężka sytuacja niestety. Jak masz się męczyć tak no to słabo. Hm pewnie ciężko mu zrozumieć co czujesz, jeśli tak nie ma lub nigdy nie miał. Korzystałaś kiedykolwiek z terapii?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mąż mnie nie do końca rozumie, bo w sumie wyjazd za granicę to była nasza wspólna decyzja. 

O podjęciu terapii myślałam już od dłuższego czasu,ale nie mam w tym doświadczenia.

Chciałbym móc z kimś tak szczerze porozmawiać i przepracować pewne problemy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, MagZam napisał:

Mąż mnie nie do końca rozumie, bo w sumie wyjazd za granicę to była nasza wspólna decyzja. 

O podjęciu terapii myślałam już od dłuższego czasu,ale nie mam w tym doświadczenia.

Chciałbym móc z kimś tak szczerze porozmawiać i przepracować pewne problemy. 

Terapia to świetne rozwiązanie. Poszukaj, naprawdę warto spróbować ^^

No tak, to była wasza decyzja, ale pewnych rzeczy nie da się przewidzieć. Szkoda, że nie rozumie tego. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tłumaczę sobie,że niestety ale takie jest życie. Jestem dorosla i muszę ponieść konsekwencje swoich decyzji. 

Będąc tutaj za granicą zrozumiałam, że nie dam rady na dłuższą metę, żyć z dala od rodziny i przyjaciół. To mnie wykańcza psychicznie. 

Nic mnie nie cieszy, czuję się jak wrak.

Bardzo chcę spróbować terapii, kiedyś korzystałam z pomocy psychologami,ale źle to wspominam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
46 minut temu, MagZam napisał:

No tłumaczę sobie,że niestety ale takie jest życie. Jestem dorosla i muszę ponieść konsekwencje swoich decyzji. 

Będąc tutaj za granicą zrozumiałam, że nie dam rady na dłuższą metę, żyć z dala od rodziny i przyjaciół. To mnie wykańcza psychicznie. 

Nic mnie nie cieszy, czuję się jak wrak.

Bardzo chcę spróbować terapii, kiedyś korzystałam z pomocy psychologami,ale źle to wspominam. 

No ale jednak nie mogłaś przewidzieć tego. I nie ma większego sensu tak się męczyć tylko dlatego, że podjęłaś niewłaściwą decyzję. Błędy popełnia każdy. A w tym przypadku nawet nie można mówić o błędzie. Po prostu spróbowałaś czegoś nowego, co ci nie przypasowało. Twoje miejsce jest blisko przyjaciół i rodziny i mam nadzieję, że uda ci się wrócić jak najszybciej. 

Rozumiem. Też miałam słabe doświadczenie z psychologiem, później z psychiatrą było lepiej, ale leki mi nie pomagały, nie czułam się brana na poważnie i byłam zbyt dużym obciążeniem dla rodziny, więc zrezygnowałam. Jednak teraz chcę znów skorzystać z pomocy. Ciężko mi się przełamać, ale wiem, że muszę. 

Edytowane przez anonimowa_2001
Dopowiedzenie zdania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam nadzieję,że mąż jeszcze zmieni zdanie. 

W Polsce wiadomo, że nie jest kolorowo. 

Ciężko jest z pracą, na pewno nie zarobi się tyle co za granicą. 

Ale wierzę, że sobie poradzimy. 

Tak jak piszesz człowiek uczy się na błędach całe życie. 

Dziękuję Ci,za te rozmowy na forum. 

Dużo mi dają wsparcia w tym trudnymi czasie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, MagZam napisał:

Mam nadzieję,że mąż jeszcze zmieni zdanie. 

W Polsce wiadomo, że nie jest kolorowo. 

Ciężko jest z pracą, na pewno nie zarobi się tyle co za granicą. 

Ale wierzę, że sobie poradzimy. 

Tak jak piszesz człowiek uczy się na błędach całe życie. 

Dziękuję Ci,za te rozmowy na forum. 

Dużo mi dają wsparcia w tym trudnymi czasie. 

Też mam nadzieję, że dojdziecie do porozumienia w tej kwestii. No tak.. coś za coś. Jednak każdy inaczej przeżywa zmianę środowiska i brat kontaktu z najbliższymi. Nie masz za co dziękować, dla mnie to sama przyjemność ❤️ Cieszę się, że to ci cokolwiek daje. Zawsze możesz napisać tutaj, czy do mnie na priv ^^

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

❤❤❤ narazie pozostaje mi czekać. 

Codziennie rozmawiam z mamą, mówi, że tęskni. Zresztą ta cała sytuacja z tą pandemia tak na mnie wpłynęła. Boję się też o rodzinę, tyyle niewiadomych, ta bezsilność co będzie dalej przytłacza mnie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, MagZam napisał:

❤❤❤ narazie pozostaje mi czekać. 

Codziennie rozmawiam z mamą, mówi, że tęskni. Zresztą ta cała sytuacja z tą pandemia tak na mnie wpłynęła. Boję się też o rodzinę, tyyle niewiadomych, ta bezsilność co będzie dalej przytłacza mnie. 

Wszystko się nawarstwia. U mnie to też tak wygląda w ostatnim czasie. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. To co było 3 lata temu wraca. Boję się tego co będzie i jak będzie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, anonimowa_2001 napisał:

Wszystko się nawarstwia. U mnie to też tak wygląda w ostatnim czasie. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. To co było 3 lata temu wraca. Boję się tego co będzie i jak będzie. 

U mnie też to wszystko się nawarstwia, wróciły lęki, izolacja od ludzi, problemy somatyczne, ciężko mi z tym walczyć. Do wszystkiego sie zmuszam, żeby coś zrobić . Brak mi motywacji i chęci do życia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, MagZam napisał:

U mnie też to wszystko się nawarstwia, wróciły lęki, izolacja od ludzi, problemy somatyczne, ciężko mi z tym walczyć. Do wszystkiego sie zmuszam, żeby coś zrobić . Brak mi motywacji i chęci do życia. 

Dokładnie to samo do mnie wraca. Łatwo nie jest i nie będzie. Ale wierzę, że damy radę. Trzeba też się otworzyć na pomoc ludzi, którzy nas nakierują jak mamy sobie pomóc. Praca nad sobą i świadomość jest tu kluczowa. Mi jest tak przykro, że ludzie się tak męczą z tymi wszystkimi problemami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A może po jakiś czasie się zaaklimatyzujesz. Poznasz miejsce, szkoda że jest koronawirus. Może jakiś park, knajpa, rynek. Nie wiem co to dokładnie za miejsce. Zmiany czasem bolą, ale o ile masz zdrową psychikę powinnaś dać radę. Nowe warunki często są wyzwaniem, ale to jak sobie poradzimy to bardziej zależy od nas niż od miejsca. Równie dobrze mogłoby ci się spodobać za granicą i powrót do domu byłby problemem. No i nie zapominałbym, że zawsze masz męża a to już duże wsparcie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, naftan_limes napisał:

A może po jakiś czasie się zaaklimatyzujesz. Poznasz miejsce, szkoda że jest koronawirus. Może jakiś park, knajpa, rynek. Nie wiem co to dokładnie za miejsce. Zmiany czasem bolą, ale o ile masz zdrową psychikę powinnaś dać radę. Nowe warunki często są wyzwaniem, ale to jak sobie poradzimy to bardziej zależy od nas niż od miejsca. Równie dobrze mogłoby ci się spodobać za granicą i powrót do domu byłby problemem. No i nie zapominałbym, że zawsze masz męża a to już duże wsparcie. 

Po prostu jestem już za granicą prawie rok i niestety jest mi coraz gorzej, jesli chodzi o psychikę to jest ciężko.  Mąż jest przy mnie, ale nie potrafi mnie zrozumieć. Nie winie go o to, bo każdy z nas jest inny. Teraz jest trudny czas i poprostu czuję, że powinnam być blisko rodziców. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, anonimowa_2001 napisał:

Dokładnie to samo do mnie wraca. Łatwo nie jest i nie będzie. Ale wierzę, że damy radę. Trzeba też się otworzyć na pomoc ludzi, którzy nas nakierują jak mamy sobie pomóc. Praca nad sobą i świadomość jest tu kluczowa. Mi jest tak przykro, że ludzie się tak męczą z tymi wszystkimi problemami.

Jest szansa, że  zacznę rozmowę z psychologiem niebawem . Chcę wyrzucić to wszystko z siebie i zobaczymy co powie. Wiadomo powrót do Polski to też nie jest łatwa decyzja, ale chcę z kimś to przegadac. Jeszcze muszę ustalić sobie wizytę do endokrynologa. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, MagZam napisał:

Jest szansa, że  zacznę rozmowę z psychologiem niebawem . Chcę wyrzucić to wszystko z siebie i zobaczymy co powie. Wiadomo powrót do Polski to też nie jest łatwa decyzja, ale chcę z kimś to przegadac. Jeszcze muszę ustalić sobie wizytę do endokrynologa. 

Świetna decyzja. Ja miałam mieć wizytę u endokrynoga tydzień temu, no ale się nie odbyła. Miał lekarz dzwonić, ale tak się nie stało. Więc słabo. Trzymam kciuki mocno za ciebie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 9.05.2020 o 18:06, naftan_limes napisał:

 

 

10 godzin temu, anonimowa_2001 napisał:

Świetna decyzja. Ja miałam mieć wizytę u endokrynoga tydzień temu, no ale się nie odbyła. Miał lekarz dzwonić, ale tak się nie stało. Więc słabo. Trzymam kciuki mocno za ciebie. 

No teraz to ciężko się do lekarza umówić, taki teraz niestety trudny okres. Czekam cały czas na rozwój sytuacji, gdzieś w sercu mam nadzieję, że te granice w czerwcu otworzą i będę mogła w końcu zobaczyć rodzinę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, MagZam napisał:

 

No teraz to ciężko się do lekarza umówić, taki teraz niestety trudny okres. Czekam cały czas na rozwój sytuacji, gdzieś w sercu mam nadzieję, że te granice w czerwcu otworzą i będę mogła w końcu zobaczyć rodzinę. 

No tak. Ja też pewnie będę musiała  czekać.. Dziś mam zamiar podzwonic, może ktoś przyjmuje albo Chociaż telefonicznie. To nie to samo no ale.. Również mam nadzieję, że jak najszybciej wrócimy do normalności. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 11.05.2020 o 13:59, anonimowa_2001 napisał:

No tak. Ja też pewnie będę musiała  czekać.. Dziś mam zamiar podzwonic, może ktoś przyjmuje albo Chociaż telefonicznie. To nie to samo no ale.. Również mam nadzieję, że jak najszybciej wrócimy do normalności. 

I jak rozmowa z lekarzem? Ja wczoraj miałam pierwsze spotkanie online z psychologiem, mąż też chwilę był obecny podczas rozmowy, zobaczymy jak to dalej się rozwinie. 

Potrzebuje przerobić pewne tematy, tak żebym później nie musiała żałować swoich wyborów. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, MagZam napisał:

I jak rozmowa z lekarzem? Ja wczoraj miałam pierwsze spotkanie online z psychologiem, mąż też chwilę był obecny podczas rozmowy, zobaczymy jak to dalej się rozwinie. 

Potrzebuje przerobić pewne tematy, tak żebym później nie musiała żałować swoich wyborów. 

Byłam wczoraj na wizycie u psychiatry. Powiedziałam co najważniejsze, dopytywala conieco. No i dostałam leki. Zobaczymy jak to dalej będzie. Cieszę się że zaczęłas korzystać z tego ^^

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, anonimowa_2001 napisał:

Byłam wczoraj na wizycie u psychiatry. Powiedziałam co najważniejsze, dopytywala conieco. No i dostałam leki. Zobaczymy jak to dalej będzie. Cieszę się że zaczęłas korzystać z tego ^^

No to teraz zobaczysz jak będziesz po lekach się czuła, ja mam nadzieję, że poradzę sobie bez leków. 

W pt mam kolejną rozmowę, chcę się przygotować i zobaczyć jak będzie się układać moja relacja z terapeutka. 

W sumie tak naprawdę już od dłuższego czasu myślałam o psychoterapii, czułam, że chcę przerobić pewne tematy, iść w końcu do przodu bo od dłuższego czasu moje życie stoi w miejscu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, MagZam napisał:

No to teraz zobaczysz jak będziesz po lekach się czuła, ja mam nadzieję, że poradzę sobie bez leków. 

W pt mam kolejną rozmowę, chcę się przygotować i zobaczyć jak będzie się układać moja relacja z terapeutka. 

W sumie tak naprawdę już od dłuższego czasu myślałam o psychoterapii, czułam, że chcę przerobić pewne tematy, iść w końcu do przodu bo od dłuższego czasu moje życie stoi w miejscu. 

Ja tak samo. Dalej się zastanawiam czy nie zacząć dodatkowo terapii. Mam nadzieję, że trafiłaś na terapeutke, która Ci podpasuje oraz że Ci to pomoże wytrwać ten ciężki czas tam. Teraz zaczęłam się zastanawiać, że może powinnam była najpierw spróbować terapii, a później leki. Jednak z drugiej strony to by było czasochłonne, a te noce pewnie by mnie dalej wykanczaly. Sama nie wiem już co myśleć i jak postępować. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, anonimowa_2001 napisał:

Ja tak samo. Dalej się zastanawiam czy nie zacząć dodatkowo terapii. Mam nadzieję, że trafiłaś na terapeutke, która Ci podpasuje oraz że Ci to pomoże wytrwać ten ciężki czas tam. Teraz zaczęłam się zastanawiać, że może powinnam była najpierw spróbować terapii, a później leki. Jednak z drugiej strony to by było czasochłonne, a te noce pewnie by mnie dalej wykanczaly. Sama nie wiem już co myśleć i jak postępować. 

Zobaczysz jak będziesz się czuła po tych lekach, ja piję dużo ziół ostatnimi czasy i na noc mi pomagają, ale niestety zauważyłam, że nieco schudłam,a mam już niedowage, także muszę się wziąć za siebie. 

Jutro mam sesję z terapeutka i dam znać jak było. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×