Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
malpka_28

Błagam doradzcie, jak mam sobie poradzić...

Rekomendowane odpowiedzi

Mam stwierdzoną nerwice lękową, od ok.2 lat jestem na lekach...Dzieki nim jest zdecydowanie lepiej... Ale nie o to chodzi...Zawsze miałam problemy z związkami, wszystkie zwiazki zamiast rozwiązywac powstające problemy to ja zdecydowanie zawsze wolalam sie wycofac bez walki, najczesciej  z błachych powodów, albo bo np.coś podejrzewałam...wkrecałam sobie filmy itp... Związków miałam kilkanaście, wszystkie zerwane przeze mnie...Ale do czego zmierzam... W sierpniu poznałam kobietę (jestem lesbijka) zaczęłysmy sie spotykać, wszystko było idealnie mam poczucie , że jest to ta jedyna do końca życia i wiem iż ona tego też chce...ale moja choroba zaczyna brać górę i boje sie bardzo, że znowu to rozwalę z mojej głupoty...Kocham ją bardzo i podświadomie wiem , że ona mnie też, ale...dowiedziałam się że ona pracuje dla swojego byłego z którym była przez 12 lat, wspólnie maja dom każdy z nich ma połowę, lecz tylko ona w nim mieszka bo chce go spłacić... Gdy dowiedzialam sie o tym ze ona u niego pracuje zaczęła się gehenna, nie spie po nocach, wkrecam sobie mase filmów, ze moze ona jest bi i jest i z nim i ze mna razem, ze moze do siebie wrócą, itp...Ze gdy nie widuje sie ze mna to widuje sie z nim poza praca bo maja jakis wspolny uklad, ze np.moze on zgadza sie na kobiety w jej zyciu, itp...Nie wiem jak mam sobie z tym poradzic, popadam w paranoje...ona mi tłumaczy ze przeciez małżenstwa czasem sie rozchodza a pozniej wspolnie firmy porwadza, tłumaczy mi ze on wie o mnie i ze on jest jej przyjacielem i ze nie widuje sie z nim poza praca...Ona mówi ze mnie kocha tylko mnie i chce byc ze mna do konca zycia bo zawsze chciala byc z kobieta bo jest lesbijka i zycie z kobieta zawsze bylo i jest jej marzeniem, a ja sie boje ze ona klamie... Ona tłumaczy ze jej byly to bardzo dobry człowiek,ze to jej przyjaciel i ze on czesto o mnie pyta, bo jest opiekunczy i chce naszego szczescia, itp...ale ja popadam w paranoje...Ostatnio po moim kolejnym milczeniu powiedziala, zapytala mnie co ona ma w takim razie zrobic? ze mnie kocha i nie chce stracić, ze zrobi wszystko, nawet sie zwolni z pracy jesli tylko bede chciala...ale z drugiej strony nie moge jej nic narzucać...Mowi,ze przykro jej ze ja jej nie ufam...Nie wiem jak mam to wszystko rozwiazac, nie wiem czy poradze sobie z tym ze ona przyjazni sie i pracuje dla byłego...Nie spie po nocach, mam chwile załamania, placze na ulicy i w pracy...mam mega doła, zero radosci, mimo, ze nie mam dowodów na te moje filmy, to mam załamanie...Jak ja mam to rozwiazac? Nie wiem? Powiedziec jej o tych wszystkich lekach? Boje sie, ze sie obrazi bedzie jej przykro,iz podejrzewam ja o sypianie z nim i ze mna...itd... Błagam doradzcie cos, pomózcie, zależy mi bardzo na niej, kocham ja ale boje sie, że moja choroba rozwali coś tak pieknego co jest miedzy nami...Dzis znowu Lorafen na noc bo od wkrecania sobie tych filmów i załamania nie potrafie spac...Pozdrawiam, Ewa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@malpka_28a przypadkiem nie jest tak, że zrywasz relację pierwsza, bo tak bardzo boisz się odrzucenia, że wolisz wyprzedzić i sama zakończyć relację? Odnośnie pracy z byłym...również współpracuję ze swoim byłym. Nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. Jesteśmy dorosłymi ludźmi, rozstaliśmy się jak dorośli ludzie i mimo, że uczuciowo nic Nas już nie łączy, to potrafimy ze sobą pracować. Wielokrotnie mogłam na Niego liczyć, a On na mnie i absolutnie nie ma w tym podtekstów. Jestem w związku i nie ma z tego powodu jakichś niesnasek, bo nikt nie robi nic złego. To, że dziewczyna pracuje ze swoim byłym, to nic nie znaczy. Ty dla Niej najwięcej znaczysz, bo to z Tobą jest w związku. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość pysiunia
16 godzin temu, malpka_28 napisał:

Nie wiem jak mam to wszystko rozwiazac, nie wiem czy poradze sobie z tym ze ona przyjazni sie i pracuje dla byłego...Nie spie po nocach, mam chwile załamania, placze na ulicy i w pracy...mam mega doła, zero radosci, mimo, ze nie mam dowodów na te moje filmy, to mam załamanie...Jak ja mam to rozwiazac? Nie wiem? Powiedziec jej o tych wszystkich lekach? Boje sie, ze sie obrazi bedzie jej przykro,iz podejrzewam ja o sypianie z nim i ze mna...itd... Błagam doradzcie cos, pomózcie, zależy mi bardzo na niej, kocham ja ale boje sie, że moja choroba rozwali coś tak pieknego co jest miedzy nami...Dzis znowu Lorafen na noc bo od wkrecania sobie tych filmów i załamania nie potrafie spac...Pozdrawiam, Ewa

malpka_28, Moim zdniem - Twoja partnerka nie gra z Tobą w otwarte karty, dlatego Twój niepokój i lęk.

Mówić można różnie, ale za słowami powinny iść czyny.

Jeśli jesteście razem, kochacie się wzajemnie, to powinno być tak, że Ty mieszkasz razem z nią, a jej przyjaciel jest tylko od czasu do czasu; a nie odwrotnie.

Z Twojej strony jest to czyste uczucie i lojalność; czy ona jest lojalna wobec Ciebie? Na pewno nie.

Być może jej były chłopak akceptuje to, że ona jest lesbijką - mieszkają razem, są z sobą dłużej niż Ty z nią, są przyjaciółmi. Może wiedzieć o Tobie i akceptuje to. Ale czy Ty zgadzasz się na taki układ?!

Porozmawiaj z nią otwarcie, powiedz o swoich obawach i co one spowodowały (leczysz się, bierzesz leki).

Ona nie może lawirować pomiędzy Tobą a nim. Musi dokonać wyboru.

Życzę odwagi. Dbaj o siebie i swoje uczucia. 

Pozdrawiam

Edytowane przez pysiunia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@pysiunia co Ty najlepszego wypisujesz? po co tak... w poście jest wyraźnie napisane, że nie mieszkają razem.  autorko posta - poradzisz sobie z tym problemem, ale konieczna jest terapia. najlepiej behawioralno-poznawcza. musisz uporządkować błędne schematy, chaos w głowie, zwiększyć poczucie własnej wartości. niewielka dawka antydepresantów też nie zaszkodzi (jesli oczywiście już ich nie bierzesz) - będziesz mniej chwiejna i odporniejsza na takie 'złośliwie' myśli. sport, pasja, wolontariat do tego - coś żeby nie mieć czasu tyle myśleć tylko zmęczyć mózg i cieszyć się życiem 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość pysiunia
2 godziny temu, KoalaLala napisał:

@pysiunia co Ty najlepszego wypisujesz? po co tak... w poście jest wyraźnie napisane, że nie mieszkają razem.  autorko posta - poradzisz sobie z tym problemem, ale konieczna jest terapia. najlepiej behawioralno-poznawcza. musisz uporządkować błędne schematy, chaos w głowie, zwiększyć poczucie własnej wartości. niewielka dawka antydepresantów też nie zaszkodzi (jesli oczywiście już ich nie bierzesz) - będziesz mniej chwiejna i odporniejsza na takie 'złośliwie' myśli. sport, pasja, wolontariat do tego - coś żeby nie mieć czasu tyle myśleć tylko zmęczyć mózg i cieszyć się życiem 

W dniu 11.01.2019 o 00:28, malpka_28 napisał:

 

KoalaLala, Nie wiem, dlaczego atakujesz mnie?! Twoje emocje też nie są stabilne.

Tutaj nie wystarczy 'małpce' sama terapia. Jej zależy na związku z partnerką, bo ją kocha, podobno ze wzajemnością.

Powinna porozmawiać o tym szczerze i otwarcie ze swoją partnerką.

Bez szczerej rozmowy nie można wyjaśnić i rozwiązać problemów.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@pysiunia

no nie są totalnie, to prawda :D ale pisanie autorce, która widać, że ma chaos co do tej sprawy w głowie, że dziewczyną ją na pewno zdradza, jest bardzo nieprzyjemne i niepomocne. a i nie widzę tu wykrzykników ;> poza tym autorka wyraźnie pisze, że z dziewczyną rozmawiała i dziewczyna jej tłumaczy, że między nią a tamtym już nic nie ma ;) 

Edytowane przez KoalaLala

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odbyłam kolejną rozmowę, był tydzień spokoju i ponownie mam załamanie i tysiace złych myśli biegnących przez głowę. Kocham ja ale ponownie rodzi się w mojej głowie chęć ucieczki,rozstania aby nie cierpieć i aby sie nie rozczarować.Ona ma pretensje do mnie, ze jej nie ufam...Zapytała jak ja bym się czuła w takiej sytuacji? Problem w tym,ze ona chce aby jej były był w jej zyciu,bo wiele mu zawdziecza...Z dugiej strony mówi,ze zrobi co ja zechce jeśli będę chciała to sie od niego zwolni z pracy... a ja się czuję jakbym żyła w jakimś trójkącie... Nie mieszkamy razem bo to dość skomplikowane, dzieli nas 120 km, widujemy sie z każdy weekend ja jade do niej albo ona do mnie. Ona w tym roku chce wziąć ślub ze mną (nie mieszkamy w Polsce) kupiła dla mnie pierscionek na oświadczyny...twierdzi ,że mnie kocha jestem osobą jakiej szukała bo zawsze chciała być z kobieta tylko, życie jej się tak potoczyło ze zwiazała sie z facetem ale zawsze wiedziala, ze to nie jest to czego pragnie.. Nie mieszkamy razem z racji tego,ze ja mam prace tu a ona tam, ja do niej sie nie wprowadze bo zle sie czuje w jej domu i poza tym jest dla nas zbyt mały, planujemy w wakacje moja przeprowadzkę do jej miasta i wtedy ona mialaby sie wprowadzić do mnie a jej dom mamy wynajać...Problem w tym, ze ja ciagle mam mysli,ze ona spotyka sie z bylym i ze mna i ze sypia z nami jednoczesnie...Przeszlam juz 2 razy kiedyś przez taki przypadek ,ze kobieta byla ze mna i z chlopakiem dlatego, tym razem boje sie powtórki...Kocham ją i chce z nia być, ale znowu dominuje chec zakonczenia zwiazku, bo meczy mnie to strasznie i wiem ze nie przestanie meczyc...Ona twierdzi,ze jej były to wspanialy czlowiek i abym dała mu szanse,to sie przekonam jak ma dobre serce, ona by chciala abym kiedyś go poznała...ale kurcze ja nie chce poznawać byłych mojej kobiety, poza tym sama myśl, ze sypiali kiedyś z sobą jest dla mnie okropna...On niby wie o mnie, wszyscy jej znajomi wiedza, wiedza tez ,ze ona chce wziac ze mna ślub przedstawia mnie jako swoja dziewczynę, ale przecież oni nie muszą wiedzec o tym,że ona ciagle sypia z byłym, albo wiedza tez ze jest z nami jednoczesnie...Moze kupiła pierscionek, oswiadczyny i planowanie przeprowadzki,ślubu,itp. jest tylko po to aby mnie jak najdłużej przy sobie zatrzymać,moze to tylko specjalne gadanie i gesty z jej strony bo ja naiwna łyknę wszystko,może robi i mówi to wszystko aby mieć kobiete z którą sypia przy sobie najdłużej jak się da...Mam metlik w głowie, nie spie znowu i placze po kątach...Nawet gdy sie czymś zajmę to mimo to tysiace mysli biega mi przez głowę i leca mi łzy bo sie boje rozczarwania i boli mni to, ze moze moze jest tak jak myslę..Wieczorem czesto rozmawiam z Nia przez telefon, dzis poszła spać wczesniej (rozmawiałyśmy w poludnie) bo zle sie czuje, wiec nie było wieczornej rozmowy a ja mam już myśli, ze napisała tak bo jej były jest teraz u niej i przez to nie bedzie mogła rozmawiać...Ona ma pretensje do mnie, ze jej nie ufam wiec w takim razie jej nie kocham, bo miłość to zaufanie, a skoro jej nie ufam to jak mogę chcieć z nią być do konca życia i brać ślub, mówi,ze decydując sie na bycie z kimś do konca zycia trzeba być pewnym tej osoby na 100%...Boje sie ze kolejny mój zwiazek zakonczy sie z tego samego powodu, zerwe go bez podania przyczyny z obawy przed rozczarowaniem i wiecznym ogromem meczacych myśli,depresyjnych w mojej głowie... Wczesniej zapomniałam napisać, że poza nerwicą mam stwierdzoną też depresję lekową...Jestem od dwoch lat na lekach Escitalopram 20mg...ale w tym przypadku leki niewiele pomagaja. Nie wiem, jak mam to wszystko poukładać, kolejną rozmowę mam odbyć, która uspokoi mnie na kilka dni a pozniej wszystko ponownie wróci...Nie mogę,też żądać od niej zerwania z nim kontaktów,tym bardziej, bo to nie jest dobrym rozwiązaniem, ale co mam zrobić nie wiem...:-(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dobrze, że bierzesz leki, escitalopram to dobry lek (też akurat biorę 🙂 ), ale ta dawka jest wysoka, Twój psychiatra nie mówił, że może na niższej dawce czułabyś się lepiej? czasem tak jest

a co z terapią? leki pomagają ustabilizować się, są dobrym paliwem, ale Ty masz bardzo dużo błędnych schematów do ogarnięcia 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 1.02.2019 o 11:04, KoalaLala napisał:

dobrze, że bierzesz leki, escitalopram to dobry lek (też akurat biorę 🙂 ), ale ta dawka jest wysoka, Twój psychiatra nie mówił, że może na niższej dawce czułabyś się lepiej? czasem tak jest

a co z terapią? leki pomagają ustabilizować się, są dobrym paliwem, ale Ty masz bardzo dużo błędnych schematów do ogarnięcia 

Chodziłam na terapię przez ponad dwa lata, dwa razy w tygodniu, ale było zero poprawy, jedynie po lekach, zaczęłam być bardziej otwarta na ludzi, przestałam mieć ataki leku i drgawek w sytuacjach stresujacych (a bywały bardzo często), odkąd biorę leki jestem w stanie utrzymać kubek z herbatą bo wcześniej nie było szansy... Escitalopramu biorę taką dawkę bo po mniejszej nie czułam poprawy...Chciałabym kontynuować terapię bo widzę co się ze mną dzieje, wiem że nie wróży to dobrze dla mojej przyszłości...Zamiast cieszyć się z tego, że poznałam kogoś wyjątkowego, chcącego tego co ja, to mnie zadręcza tysiące depresyjnych myśli namawiających mnie do ucieczki od tego związku...Nie pierwszy już raz mam ten problem, ze zamiast poczekać przekonać się co da przyszłość, uciekam od związku i zrywam znajomość  bo bije się wiekszego cierpienia i rozczarowania, poza tym nie chce zadręczać sie depresyjnymi myślami do kona życia...Wczoraj była u mnie przyjechała na 3 dni, miała być dwa dni...ale powiedziała a, ze zapyta (i wypowiedziała imię swojego byłego) o dodatkowy wolny dzien aby mogla zostac ze mna, dodala ze pytal o mnie czy wszystko u mnie OK i powiedziała, ze na pewno da jej wolne bo to jest dobry człowiek który rozumie ze ona chce ze mną chce spedzać jak najwięcej czasu...no i sie zaczęło...Zaczęłam płakać robić jej kolejne wywody,itp...Zaczęłam jej wypominać to, że nie powiedziała mi o tym, ze pracuje u niego i się z nim przyjaźni na początku znajomości, bo wtedy natychmiast przerwałabym ta znajomość zanim się zakochałam i zanim zaczęłyśmy być w związku,itp...Na co ona a co miałam Tobie powiedzeć, na pierwszej randce, "...hej, kawa? W ogóle musisz wiedzec, że pracuje u byłego i przyjaźnię sie z nim..." Wypowiedziałam jej to, ze nie wiem jaki jest układ między nimi,itp...Powiedziałam, jej ze dla mnie jest to problem, na co ona, ze nic nie ma miedzy nimi, ze sa przyjaciółmi tylko i tylko ona u niego pracuje, ze nie ma żadnego problemu tylko ja sobie sama go tworze...Prosiła mnie o to abym starała sie ja zrozumieć,że niczego więcej nie oczekuje ode mnie...pytała co ma zrobić w takim razie? Ja juz nie wiem, co jest ze mną nie tak, zawsze mam ten sam problem, w każdym związku, gdy słyszę cokolwiek o byłych, zaświeca mi sie kontrolka i uciekam jak najdalej... Myślę o terapii przez Skype, bo nie chce rozwalić/zakonczyć kolejnego związku...Może dobrym pomysłem byłaby wspólna terapia aby ona też zrozumiała moje leki,skąd się biorą,itp. może wtedy doszłybyśmy do jakiegoś konsensusu? Nie wiem... Ona wie, ze jestem na lakach i ze chodziłam na terapie, wiec nie muszę nic ukrywać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, KoalaLala napisał:

@malpka_28 w jakim nurcie to była terapia?

bardzo wazne jest to, że masz dużą świadomość tego wszystkiego i chcesz to zmienić 

Nie wiem tak naprawdę co to był za rodzaj terapii i w jakim nurcie była kierowana. Więcej słuchałam opowieści o życiu terapeuty niż opowiadałam o swoich problemach i o sobie...Powiedział mi tylko,że stwierdza u mnie Nerwicę oraz depresję lękową...przepisał mi leki które jak powiedział pomogą mi spać w ciężkich chwilach (Lorafen) oraz Escitalopram  który mnie pozbędzie depresyjnych myśli, kiepskich nastrojów, lęków oraz drgawek typu drżenie rąk czy głowy...Tak mam świadomość, jak nie mieć świadomości, jeśli wszyscy mówią mi że mam problem,jeśli uciekam przed kolejnym związkiem zanim wydarzyło się coś co byłoby rzeczywista przyczyną rozstania...Jak nie wiedziec jeśli mówią mi bliskie osoby ze powinnam iśc na terapię bo mam problemy z kontaktami i relacjami międzyludzkimi..Potrafię płakać kilkadziesiąt razy dziennie, praktycznie bez powodu... Obcy ludzie mnie zawstydzają, oniesmielaja, boję się kontaktu z nimi, tego jak mnie ocenią,itp..Kiedy nazywają mnie dziwakiem bo unikam miejsc tłocznych, dostaje ataków paniki a w czasie przerwy w pracy chowam się w samochodzie bo stresuje mnie obecność innych, obcych ludzi a już nie wspomnę o jedzeniu przy nich....jak nie wiedziec o potrzebie terapii jesli poznanie jakiejkolwiek  nowej osoby jest dla mnie mega stresującym wyzwaniem, powodującym drżenie rąk głowy i przeogromny lęk...Nie wiem tak naprawdę jakiej terapii potrzebuję? Bardziej psychologa, psychoterapeuty czy psychiatry? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@malpka_28 to nie brzmi dobrze, ale też coś mi się nie zgadza - piszesz, że wypisał Ci leki, ale psychoterapeuta nie wypisuje leków, tylko psychiatra, a do psychiatry nie mogłabyś chodzić dwa razy w tygodniu. ale na pewno potrzebujesz i dobrego psychoterapeuty i psychiatry, który spróbuje z innymi lekami, bo widocznie esci nie jest dla Ciebie trafiony. jeśli chcesz napisz do mnie na priv, spróbujemy to jakos uporządkować 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×