Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Współuzależniony

Uzależnienie od okaleczania się

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

Piszę tu bo nie potrafię dać sobie rady z uzależnieniem mojej żony, która rozdłubuje sobie kolejną już ranę na twarzy. Rano wstaje i pierwsze co robi to ogląda w lusterku tą ranę. Wieczorem - to samo. Przez cały dzień - to samo. Ciągle dotyka (w najlepszym razie), czymś smaruje i najgorsze - dłubie. Coraz głębiej, w coraz to nowych miejscach. Robi to od jakiś pięciu lat, jest to już chyba trzecia czy czwarta taka rana, nieustannie sączy się z niej krew, żona ma zaschniętego strupa tylko jak wychodzi z domu, po powrocie rozdrapuje i znów krew... Potrafi robić to godzinami zapominając o wszystkim innym, dłubie coraz głębiej i głębiej szukając pod skórą jakiś dziwnych tworów które chce z siebie wyjąć...

Wie że jest uzależniona, choć chyba nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji i ciągle sama siebie okłamuje. Ja zdaję sobie sprawę że to jest nałóg równie destrukcyjny jak inne. I to ja nie daję sobie rady. Kocham ją, bardzo chcę jej pomóc, bardzo pragnę jej bliskości (od tych pięciu lat nie pozwala się nawet dotknąć do twarzy), ale nie działa nic. Jestem współuzależniony i mnie jej nałóg niszczy tak samo jak ją.

Proszę o jakąkolwiek pomoc, zwłaszcza osoby które, tak jak moja żona, są uzależnione od oszpecania się, bo tak to chyba trzeba nazwać. Pomóżcie mi ją zrozumieć, napiszcie cokolwiek, bym po prostu nie był z tym sam bo samotność to najlepsza pożywka dla uzależnień.- chętnie przekażę namiar na priv.

Dziękuję

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy autoagresja wlicza się do tego?[EDIT] Już przeczytałem post Lilith i wiem, że tak. Co prawda nie jestem uzależniony od tego, ale gdy dostaje potwornego liścia od losu, np śmierć mojego ukochanego psa z którym w zasadzie dorastałem, bo miał 17 lat , niewiele młodszy ode mnie. Pisałby za rok maturę. :) To wtedy krzywdy nikomu nie robię ale biję w to co widzę, że mnie najbardziej zaboli np cegłówki, czy chropowata ściana, wielokrotnie miałem już potłuczoną rękę przez to, złamać mi się jej na szczęście nie udało. Kiedyś pamiętam po godzinie zaczęło mnie boleć tak, że myślałem, że to złamanie, adrenalina tak działała, że bólu nie czułem godzine po uderzeniu. A potem muszę tylko rzucić kilka brzydkich słów i przywalić w coś lżejszego. Ale to sie dzieje naprawde rzadko, ostatni taki napad miałem 3 lata temu gdzie tłukłem 3 śmieci (podobno homo sapiens) ale nie sądzę, że bicie kogoś we troje jest sprawiedliwe, dopóki nie straciłem pamięci. Jeszcze skądś jakąś kose miałem, jak ja nigdy scyzoryka nie kupowałem... i rozciąłem akurat dobremu znajomemu pół dłoni, bo bał sie o nich i złapał za ostrze i mówił, że nie puści bo nasram sobie w życiu, a ja bez słowa wyciągnąłem ten scyzor niczym miecz z pochwy. No ale jak sie przyglądał jak byłem trepowany i bity we troje ludzi to nie interweniował. Po tej sertralinie pisze tak cholernie długie posty. Nie wiem, komuś to sie w ogóle podoba? :lol: Ja moją byłą oduczyłem się cięcia, po prostu gdy widziałem nową ranę robiłem sobie i ja tylko większą i mówiłem "Patrz jaka piękna, chcesz spić krew?" XD. Jako, że wtedy mnie jeszcze kochała to nie chciała, żebym sobie robił krzywdę więc przynajmniej na okres związku zaprzestała tych praktyk. A im dłużej się czegoś nie robi to się zapomina prawda?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wyglada na autoagresje polecam wizyte u specjalisty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
, pozdrawiam

Z całym szacunkiem, ale ja Ci nie wpycham swojej wiary bądź niewiary, więc Ty nie wpychaj mi swojej, dobrze? To troche jak z penisem. Pamiętam Cię jeszcze zanim zniknąłem na jakiś rok i dalej robisz to samo. Pójdź do seminarium i się spełniaj, lub znajdź se kobietę czy coś, albo przynajmniej do mnie uniknij tej paplaniny. Mam znajomych katolików praktykujących, muzłumanów, buddystę i ateistów, teistów etc. I nic do nich nie mam, ale żaden mi nie dyktuje regułek z ich magicznej księgi, każdy wierzy w to co wierzy i mam to gdzieś, ale nie wkraczaj na mój osobisty teren. To tak jakbyś poszedł do Czech i chciał namówić typka, że jest Polakiem. Płaskoziemcą też jesteś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wyglada na autoagresje polecam wizyte u specjalisty

Kiedyś poszedłem z ciekawości do psychologa żeby sprawdzić jak to wygląda i może mi nie jest potrzebny psychiatra, a psycholog. Okazało sie, że psycholog (pomijając robienie tego testu z ponad 560 pytań) jedyne co robiła to mnie słuchała. Zajebista terapia. Nikomu krzywda się nie dzieje poza mną, poza tym dzieje się to tak rzadko, że uważam, iż nie ma potrzeby. Po prostu są momenty kiedy ciężej znieść ból psychiczny od fizycznego, zwłaszcza, że psychicznie też wtedy rewelacyjnie sie nie czułem, bo zmniejszałem już powoli dawki dihydrokodeiny, a każda tabletka w dół bolała jak skurczybyk.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie jest autoagresja, nie jest to też typowe okaleczanie się - tzn. okaleczanie siędla samego okaleczania. Wyraźnie przecież autor wątku napisał że jego dziewczyna mówi żę ma coś pod skórą i chce to wyjać: "szukając pod skórą jakiś dziwnych tworów które chce z siebie wyjąć." czy kiedykolwiek coś znalazła? Udało sie jej coś wyjąć? czy to tylko urojenie czy rzeczywiście coś ma pod skórą? Może to choroba Morgellonów? - poczytaj o tym. Ludzie z Morgellonami wyciągają z siebie jakieś włókna... jeden koleś oddał to nawet do analizy do sanepidu. był o tym filmik na youtube. Na PubMed'dzie też o tym czytałem i niby się okazuje że to nie są urojenia że rzeczywiscie jakieś włókna to są. Ale jak pisze... można też mieć urojenia. Jak cośznajdzie to niech odda do gdzieś do analizy, do sanepidu czy gdzieś indziej. Jak się okaże że to normalne ludzkie tkanki to może wtedy przestanie szukać i dłubać sobie w skórze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
To nie jest autoagresja, nie jest to też typowe okaleczanie się - tzn. okaleczanie siędla samego okaleczania. Wyraźnie przecież autor wątku napisał że jego dziewczyna mówi żę ma coś pod skórą i chce to wyjać: "szukając pod skórą jakiś dziwnych tworów które chce z siebie wyjąć." czy kiedykolwiek coś znalazła? Udało sie jej coś wyjąć? czy to tylko urojenie czy rzeczywiście coś ma pod skórą? Może to choroba Morgellonów? - poczytaj o tym. Ludzie z Morgellonami wyciągają z siebie jakieś włókna... jeden koleś oddał to nawet do analizy do sanepidu. był o tym filmik na youtube. Na PubMed'dzie też o tym czytałem i niby się okazuje że to nie są urojenia że rzeczywiscie jakieś włókna to są. Ale jak pisze... można też mieć urojenia. Jak cośznajdzie to niech odda do gdzieś do analizy, do sanepidu czy gdzieś indziej. Jak się okaże że to normalne ludzkie tkanki to może wtedy przestanie szukać i dłubać sobie w skórze.

Właśnie to jest niepokojące, bo to nie typowe okaleczanie, Ale czego sobie tam szuka? Mięśni? Ścięgien? Akurat nie wiem gdzie dokładnie się ta rana się znajduje, ale jeżeli wysoko na policzku prawie pod okiem to łatwo zaczepić o nerw trójdzielny, bo on zdaje sie zahacza też o twarz, a uszkodzenie tego sprawia niesamowity ból całej połowy głowy. Wtedy napewno zapomnie o takim okaleczaniu się, bo ból będzie nie do zniesienia. W ogóle wyjmowanie czegoś z siebie jest takie, że faktycznie możliwe, że to inna sytuacja i inna choroba i nadaje się do innego leczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zacznijmy przede wszystkim od tego, że Forum, to jedynie wskazówki i można coś niecoś podczytać, ale tak naprawdę, to kluczowa jest wizyta u lekarza. Nie lekceważyłabym opisanych objawów i jak najszybciej udała się po pomoc do specjalisty...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też uważam to za autoagresję, niezwłocznie udajcie się do specjalisty, nie ma na co czekać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 marek podlecki (ten co kameruje) choruje na chorobwe dwubiegunową (ostatnimi czasu ponoć odleciał...... miał nawrót) ale to tak na marginesie, on zajmuje się róznymi teoriami spiskowymi i dużo głupot przez to gada tak samo jak ten Jan taratajcio ...  ale nie o to tu chodzi.  nalezy zachować duzy dystans do innych rzeczy którzy ci panowie opowiadają przy okazji wywiadu z tym chłopakiem, poprostu dostał się w ręcę troche oszołomów , ale cośtakiego jest opisywane nawet w zagranicznych publikacjach

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×