Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
nvm

Lęk przed pochopnością

Rekomendowane odpowiedzi

Czy tylko ja tak mam, że często mam poczucie iż "chcę" coś zrobić (tak czuję), ale boję się, że dana decyzja może być pochopna?

Co mogę z tym zrobić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nvm, a może to nie lęk przed pochopnością ale przed konsekwencjami pochopności, że np. nie przemyśle czegoś wystarczająco dobrze i że spotka mnie jakaś przykrość. Co z tym zrobić? Nie wiem, wyluzować i znaleźć złoty środek w podejmowaniu decyzji. Przemyśleć sytuację bez nadmiernych analiz, które by wywołały nie potrzebne lęki ale też nie zbyt szybko tak aby konkretnie wszystko przeanalizować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nvm, a może to nie lęk przed pochopnością ale przed konsekwencjami pochopności, że np. nie przemyśle czegoś wystarczająco dobrze i że spotka mnie jakaś przykrość.
Lęk że:

a) pochopnie wpakuję się w jakąś sytuację, niedługo później zmienię zdanie, ale już będzie za późno i będę musiał znosić konsekwencje;

 

Generalnie mógłbym sprowadzić to pewnie do tego: lęk, że nie będę mógł się odprężyć :)

 

b) hmm...w sumie to mam lęk przed terapią...nie wiem dokładnie dlaczego...może boję się, że wypłyną jakieś trudne emocje...albo boję się, że moja osobowość tak się przeobrazi, że...nie wiem, na przykład stanę się bardziej dojrzały i normalny i stracę dostęp do pewnych radości dostępnych mi dlatego, że jestem odmienny.

 

Co z tym zrobić? Nie wiem, wyluzować i znaleźć złoty środek w podejmowaniu decyzji. Przemyśleć sytuację bez nadmiernych analiz, które by wywołały nie potrzebne lęki ale też nie zbyt szybko tak aby konkretnie wszystko przeanalizować.
Nie bardzo potrafię znaleźć taki złoty środek...przynajmniej trudno mi tak samemu analizować...może w rozmowie z drugą osobą byłoby prościej...

 

UPDATE: Ad. a) Na przykład napiszę przed spaniem do kolegi, że mam coś do sprzedania. On się tym zainteresuje i później będę musiał poświęcić czas i energię na to. Ale jutro jak się obudzę, to będę wolał się zająć innymi sprawami, lecz będę ograniczony wcześniejszym zobowiązaniem. Będę czuł presję, nie będę mógł się odprężyć. A nie wiem, ile to zejdzie, bo trudno mi zrobić wycenę (to też może sprawić, że rozmowa będzie niezręczna), itd. Na myśl o tym czuję presję i stres.

 

UPDATE 2: Ad. b) Boję się, że samo zaangażowanie się w terapię już istotnie zmieni moją osobowość, już dokonam poważnego wyboru życiowego - nie wiem czy właściwego, więc boję się to zrobić pochopnie. Z drugiej strony, mogę prawdopodobnie odwlekać to w nieskończoność, by kontemplować, czy terapia to dobry pomysł czy nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdy mam ochotę coś zrobić (czuję się do tego zainspirowany, ekscytuje mnie to), to nie bardzo umiem to na spokojnie przeanalizować. Widzę tylko opcję, by wejść w realizację tego i opcję by wejść w wątpliwości (wejść w lęk). Ktoś ma podobnie? Pachnie mi to NN.

 

UPDATE: Często docierają do mnie pewne konsekwencje zrobienia czegoś, dopiero gdy już zaczynam to robić...lub - co gorsza - gdy już to zrobię...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolejna sprawa: trudno jest mi ocenić, ile powinienem w danej sytuacji o sobie ujawniać...

Jeśli ujawnię za dużo, to mogą być tego niefajne konsekwencje (tarcia, konflikty, stres, nieznane).

Jeśli jednak nie zaryzykuję, to będę się dalej kisić w swojej strefie komfortu.

Ryzyko przynosi mi świeżość i wolność, daje nową nadzieję, rozbudza mój organizm, uwalnia go.

Tylko czy zawsze się to opłaca? Czy mogę zaufać tej wewnętrznej inspirującej sile?

A może jest to po prostu głupiutkie wewnętrzne dziecko, które powinienem kontrolować?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Co z tym zrobić? Nie wiem, wyluzować i znaleźć złoty środek w podejmowaniu decyzji. Przemyśleć sytuację bez nadmiernych analiz, które by wywołały nie potrzebne lęki ale też nie zbyt szybko tak aby konkretnie wszystko przeanalizować.
Gdzie przebiega granica?

Im bardziej się zagłębiam w analizowanie, tym bardziej tracę kontakt ze swoją wewnętrzną spontanicznością i tym bardziej czuję się zniechęcony, wszystkiego mi się odechciewa, tym bardziej jestem zatracony w myślach...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ostatnio opowiadałam na terapii o mojej siostrze, która bez perfekcyjnego makijażu nie jest w stanie wyjść i wyrzucić śmieci. Siostra uważa, że bez ładnej twarzy nie istnieje - rozpłynie się w tłumie i zniknie. Terapeutka odparła: "To prawie jak ty i twoje "perfekcyjne myślenie". Nie wiem, co o tym myśleć, ale jest w tym jakaś myśl.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym to podczepiła pod lęk przed podejmowaniem decyzji

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja bym to podczepiła pod lęk przed podejmowaniem decyzji
Faktem jest, że nie bardzo wiem w jaki sposób decyzje podejmować...i mam ciągłe wątpliwości, czy aby na pewno to dobra decyzja, czy może jednak jakaś alternatywna będzie lepsza...powoduje to u mnie frustrację, wewnętrzne spięcie i jest męczące...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lęk przed pochopnością jest i moim udziałem, od jakiegoś czasu rozważam pewną kwestię, można powiedzieć, że "noszę się z zamiarem". Ściera się we mnie parę perspektyw, parę różnych motywacji. Ostatecznie uznałam, że podejmując określone działanie załatwię minimum dwie sprawy jednocześnie. Czasem to mnie bawi i patrzę na sytuację z dystansem, czasem zdaje się być jedynym słusznym posunięciem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie pojawia się on nawet przy "drobiazgach". Na przykład piszę posta i chcę go wysłać. Czasem rezygnuję, bo jasno dociera do mnie, że to jednak nie jest dobry pomysł, że jednak nie chcę tego robić. I wtedy spoko. Literki przepadają bez śladu.

 

A czasem dość mocno czuję, że jednak chcę wysłać posta. Ale nadal mam wątpliwości. Pojawia się lęk. I wtedy pojawia się silna pokusa, by rozważyć alternatywy. Może jednak nie muszę go wysyłać? Może na razie tylko kliknę na podgląd? I rozważam te opcje przez chwilę, ale mam poczucie, że gdybym je wybrał, to wtedy nie byłbym sobą; nie byłbym autentyczny i kisiłbym się w swoich lękach. Więc wybieram radykalny krok i wysyłam. Być może czasem przedobrzę w drugą stronę i wyślę coś zbyt pochopnie. Później żałuję.

 

Ale mam wrażenie, że jest w tych rozważaniach pewien dysfunkcyjny element neurotyczny, który przynosi mi frustrację i jest męczący. Że jest w tym wszystkim nadmiar wątpliwości, oparty na neurotycznym lęku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×